Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1620. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1620. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2026

Wykład PTN: "Półtoraki litewskie Zygmunta III Wazy z lat 1619-1620"

Nie ukrywam, że po blogu hula wiatr i chamaechory. Co to jest to ostatnie? Pewnie wiecie, ale nazwa jakaś egzotyczna. A to po prostu biegacze:

 

Nie pierwszy i (zapewne) nie ostatni raz. Ot, życie. Ale są tematy, nad którymi siedzę od dłuższego czasu i albo lądują w szufladzie, albo mają swoje "trzy minuty". Albo dwadzieścia, jak było to rok temu. Co do tych pierwszych zajmujących miejsce w szuflandii jest ich zdecydowanie zbyt dużo, zaś akurat przyszła pora na (częściową) finalizację tego "drugiego". Krótko:

W poniedziałek 13go (dobrze, że nie piątek ;) w siedzibie Zarządu Głównego PTN przy ul. Jezuickiej 6/8 w Warszawie o godz. 17:00 wygłoszę wykład: "Półtoraki litewskie Zygmunta III Wazy z lat 1619-1620". Streszczenie (od razu zaznaczam - edytowano je bez mojej wiedzy, gdyż ja słowem nie wspomniałem o Mennicy Krakowskiej ;P).

 

Jako, że zalecana/wymagana była "oprawa graficzna" to dorzuciłem zdjęcia dwóch półtoraków, które bardzo lubię. 



Dopiero potem do mnie dotarło, że wygląda to jak awers i rewers JEDNEJ MONETY. Co oczywiście jest nieprawdą bo są to osobne odmiany... :)

Co do samego tematu, wspominałem o nim na OFN u Marciniaka, więc jak ktoś oglądał to nie ma żadnego zdziwienia. Staram się "rozgryźć" półtoraki litewskie ZIIIW. Temat lekko mówiąc trudny. Oczywiście sukcesy są, ale jak ktoś chce szersze info to zapraszam 13go. 


piątek, 26 września 2025

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Uszanowanko Kierowniku złoty!


Widziałeś może te poniższe półtoraki? Masz zdjęcia ich drugiej strony? Albo to Ty je kupiłeś? To prześlij proszę na adres: poltorakiblog@gmail.com

https://archiwum.allegro.pl/oferta/poltorak-1619-wilno-zygmunt-iii-rzadki-i5010626629.html

https://archiwum.allegro.pl/oferta/rr-zygmunt-iii-poltorak-1619-wilno-t-15mk-r6-i6101970040.html

https://archiwum.allegro.pl/oferta/poltorak-1619-r-wilno-ladny-rr-i6238114671.html

https://archiwum.allegro.pl/oferta/poltorak-1619-wilno-zygmunt-iii-waza-b-ladny-i6620902827.html

Poza tym oczywiście wszelkie zdjęcia półtoraków litewskich chętnie przyjmę - tych nigdy za dużo, bo w ich opracowaniu jest jeszcze sporo białych plam.


środa, 6 sierpnia 2025

Prasa walcowa - przykłady problemów i zagadka!

Prasa walcowa - urządzenie, które miało wprowadzić technologię produkcji monet na nowy, wyższy poziom. Ówczesne cacko inżynieryjne, które niestety na dłuższą metę nie "zdało egzaminu". Ale po kolei. 

Jak produkuje się monety? Nie chcę aby ten wpis był baaardzo długi, więc po techniczne aspekty odsyłam m.in. do wykładu profesora Borysa Paszkiewicza:

Temat pras walcowych poruszony został w 44 minucie. Warto zajrzeć też na blog DA Marciniak, gdzie pokazane są zdjęcia oraz zamieszczono opis do nich. Mamy też film z wizyty w muzeum z komentarzem:

Inny film (tylko w języku niemieckim) pokazuje stosowane techniki mennicze w praktyce. Nie mogę jednak udostępnić go jak powyższych z YT, trzeba wejść na TĘ STRONĘ (jeśli ktoś boi się kliknąć w link to może skopiować do przeglądarki tą stronę -> https://pecunia.zaw.uni-heidelberg.de/NumiScience/praegung-mit-dem-taschenwerk). Od ok. 1:40 mamy pokazane jak tworzyło się cany (paski blachy) a od 2:17 mamy pokazany model cywarki/walcarki, czyli urządzenia, które służyło do prasowania blachy na określoną grubość. Na tej samej zasadzie działały prasy walcowe, z tym, że na walcach wyryte były stemple, które odbijały się na pasku blachy. Na filmie dalej mamy wycinanie krążków dursznitem (3:12) a na końcu produkcję monet maszyną zwaną taschenwerk (3:53).

Z literatury odsyłam do "Organizacja mennic i techniki mennicze w Polsce XVI-XVII w" Aleksandra Kuźmina, niestety słabo dostępna. Zostaje polowanie na aukcjach lub wycieczka do większej biblioteki w okolicy.

Jest też np. artykuł "Gobeliusze, Gdańsk, Malbork, Moneta..." na stronie 36 w dostępnym online Przeglądzie Numizmatycznym z 2012 o walcarkach właśnie. Wielki ukłon dla Stowarzyszenia Numizmatyków Profesjonalnych za udostępnienie PN online!

Ciekawy tekst o szelągach malborskich popełnił też Grzegorz Broniszewski na blogu numizmatycznym Dariusza Marzęty. 

Można też zajrzeć do wątku na Forum TPZN, gdzie dyskutowano na interesujący nas temat (głównie chodziło o trojaki ale maszyna ta sama :).

Oczywiście nie wyczerpuje to literatury ale "na szybko" chyba wystarczy.

środa, 9 lipca 2025

(k)LIPA (półtoraka też)

W sumie bardzo rzadko odnoszę się do czyichś wpisów w tzw. mediach społecznościowych a jeśli już to przeważnie są to Półtoraki Wazów, gdzie oficjalnie urzęduje Adam Górecki, autor katalogu półtoraków o tej samej nazwie. Coś cicho tam ostatnio jakoś ;)

Ale całkiem niedawno DA Marciniak wrzucił informację o aukcji, na której sprzedawał klipy wydane przez NBP z okazji 10-lecia wprowadzenia nowych monet (po denominacji). Czyli teraz mamy 30-lecie bimetalicznych "złotówek". A pamiętam jak dostawałem 100 000 z Moniuszką czy 500 000 zł z Sienkiewiczem od dziadka czy ciotki na urodziny... Jak ten czas leci. I było się wówczas milionerem ;)

https://www.facebook.com/MarciniakFb

Oczywiście wybuchła wojna polsko-polska o to, że to nie są monety, tylko bezwartościowe medaliki czy żetony, a to, że NGC to ogradował to już wogóle hucpa, kpina i wyciąganie kasy od frajerów.
Tak jakby NGC oceniał tylko jedyne-prawdziwe-monety :P

https://www.ebay.com/itm/265193528031

sobota, 5 lipca 2025

Półtoraki, orty, grosze, szelągi... tyle podobieństw!

Temat na podobny wpis chodził za mną od baaardzo dawna. Kolekcjonując monety mamy (przynajmniej ja mam, choć nie uważam się za indywiduum w tym temacie ;D) w zwyczaju katalogować je. Tu grosz, tu półtorak, etc. Rok taki, mennica taka. Wszystko ładnie poukładane na tackach, w kopertkach. Ale jak się je powyciąga i poukłada obok siebie wychodzą ciekawe rzeczy :)

Ostatni temat dotyczył podobieństw w szelągach i (najprawdopodobniej) pierwszym półtorakiem. Jednak to tylko liźnięcie tematu. 

Wspomniane szelągi jak widać mają jeszcze trochę innych cech wspólnych z półtorakami:


Korona, Snopek. Żeby tylko to. 

W 1620 roku w Bydgoszczy zaczyna się bicie ortów. I pojawia się wspólny kartusz z herbem Sas:

poniedziałek, 2 czerwca 2025

OFN, MNW... czyli półtoraki jadą do Warszawy.

Ostatnio trzymam kilka srok za ogon. Bywa to zapewne u niektórych ludzi motywujące, kilka otwartych projektów jest swego rodzaju 'samograjem' i przeskakują oni z jednego na drugi kiedy jakiś im się znudzi. Ja widać jestem albo za stary albo po prostu moja organizacja jest do bani. Bo jak już zmęczę się jednym tematem to muszę odpocząć od numizmatyki. Inaczej mam przesyt. 

Jednak ostatni miesiąc zmusił mnie aby przysiąść nad jednym tematem... no dobra rozkojarzyłem się m.in. groszami wschowskimi... :P A mianowicie dostałem zaproszenie od Damiana Marciniaka na tegoroczną sesję numizmatyczną z cyklu "W numizmatyce widzisz tyle ile wiesz". Licząc od ubiegłorocznej edycji przyjęła ona formę wystąpień typu TEDx (ja też na początku nie wiedziałem co to za TEDiks... :D). 

W zeszłym roku się nie udało, choć miałem niezłą zabawę z robieniem prezentacji. Nawet żona zauważyła, że siedzę cały czas w PowerPoincie i mieszam monetami zamiast skupić się na pracy (zawodowej). Jednak nie przebrnąłem przez sito, co trochę zasmuciło. Ale potem przeglądając prezentację na spokojnie stwierdziłem, że wybrane tematy były po prostu za długie jak na 20-minutowe wystąpienie i bardzo rozstrzelone tematycznie (oczywiście jak na półtoraki). No i zero jakiegoś wspólnego wątku (poza półtorakami ofc). 

Tutaj możecie obejrzeć zeszłoroczną edycję:

W tym roku edycja ruszała bodaj w lutym i miała odbyć się w Bydgoszczy! I to w miejscu, gdzie mieściła się XVI-XVII wieczna mennica!

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

Ach te monety, człek by je łyżkami... jadł?

Może nie jadł, choć jeśli już chcemy zagłębiać się w szczegóły to historia zna przypadki połykania monet. Dosyć obrazowo opisywał to Jan Chryzostom Pasek w swoich "Pamiętnikach":

Rok 1656; https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/pamietniki.pdf

Oczywiście mowa o monetach złotych, które:

a) miały większą wartość i były mniejsze od srebrnych

b) złoto można było dosyć łatwo wygiąć, co zapewne ułatwiało proces "tezauryzacji" (czyżby stąd sporo giętych dukatów na aukcjach?).

https://wcn.pl/auctions/32/394?page=20

Ok, zmieńmy może jednak temat. Tytuł wpisu jakoś tak mi się sam ułożył, a skojarzenia podsunęły ciąg dalszy. W każdym bądź razie...

 

czwartek, 9 czerwca 2022

Tajemnicze korony

Korony na awersach stanowią pewien wyróżnik, który wg mnie jest ciekawy i według którego również dzielę swoje półtoraki na te z "małą" koroną, czy te z "dużą". Generalnie jest to domena wczesnych lat wybijania czyli 1614-1615, gdzie potrafią być rzadkie. Temat zresztą został opisany (mam nadzieję) wyczerpująco w 10 biuletynie TPZN na stronach (odnośnie koron) 56-59. LINK do ważącego 13,5 mb pliku. Dla przykładu poniższa monetka osiągnęła 4-cyfrową kwotę tylko dlatego, że ma "małą" koroną:

https://wcn.pl/archive/321440

Jednak w latach późniejszych (>1615) raczej nie są czymś co stanowi o ich rzadkości. Oczywiście są reguły i wyjątki od nich. Poniższa zagadka na przeszło miesiąc pozostała nierozwiązana na forum TPZN. 

- Czy to ta sama punca?

- Określenie mennicy i roku wybicia monet.

korona nr 1

korona nr 2

korona nr 3

Korony nie przypominają tych wczesnych a bardziej te ze środkowych lat 20-tych. I tym tropem poszedł jeden z forumowiczów. Jakkolwiek częściowo błędnie to wcale nie dziwię mu się. 

Stwierdził też, że to ta sama punca. I tu przychylam się do jego opinii. Spójrzmy:
Tutaj zamieniłem kolejność, od góry jest 1,3 i 2. Zaraz napiszę dlaczego. 

Powyżej pobieżna analiza ale raczej nawet pomimo różnic (kąt fotografowania monety, różnice w wybiciu, stan zachowania etc.) myślę, że nikt nie będzie miał wątpliwości, że to ta sama punca. 

Czyli pytanie nr 1 mamy załatwione. A co z "dwójką"? I dlaczego w powyższej analizie zmieniłem kolejność?

Otóż numeracja została zastosowania trochę dla zmyłki (żeby nie było za łatwo, nie?). Korony nr 1 i 3 należą do monet z 1618 roku i są to ni mniej, ni więcej tylko opisywane już wcześniej, raczej nieczęste odmiany SIGI III.

Korona nr 1:

Korona nr 3:

Ale co z koroną nr 2? Kolejny 1618? Otóż nie. 1620. Serio? Tak! Spójrzcie:

Czyli punca korony "przeleżałaby" jeden sezon - 1619? Bo przynajmniej ja nie znam monet z tego roku z taką koroną. Może są, nie można tego wykluczyć ale co spowodowałoby tak niską emisję monet ze stempla wykonanego przez tego rytownika? 

Może był odpowiedzialny za inne zadania a do półtoraków 'oddelegowano' go gdy zaszła taka potrzeba? Oczywiście to tylko domysły... 

niedziela, 18 października 2020

Niezwykłe naśladownictwo (?) półtoraka z 1620 roku

 Dosłownie kilkanaście minut temu zakończyła się licytacja pewnej ciekawej monety:


Moneta sprzedana na ukraińskim serwisie aukcyjnym za niebagatelną sumę +/- 200$. Czyli jakieś 850 złotych "na nasze". 120 razy ktoś podbijał cenę. Nieźle. Naprawdę nieźle...

Co w niej takiego niezwykłego? Otóż jest to najprawdopodobniej hetmańskie naśladownictwo. Albo fałszerstwo z epoki. Jedno jest pewne. Na pewno nie pochodzi z prawego łoża, czyli mennic koronnych. Jest jeszcze trzecia droga ale nie stawiajmy pochopnych wniosków.

piątek, 7 sierpnia 2020

Wakacyjne przemyślenia, czyli jak nie będę robił konkurencji Niemczykowi czy GNDM i jedna ciekawostka

Witam

Dziś krótko bo wakacyjnie. Po pierwsze chciałbym podziękować wszystkim, którzy brali udział w aukcji firmy NUMIS POLAND 22 lipca i nabyli moje dublety. Mam nadzieję, że zakupy będą cieszyć  nabywców długo :) Co do wyników cenowych - przyznam byłem w większości zdziwiony na "+" i raz czy dwa na "-". Czyżby wszyscy mieli półtoraka z 1622 z legendą SIGI (bez S) i PMD (bez L), że nikt nie bił się o R8/F4? :) No ale przynajmniej wiem do kogo trafił, czyli wszystko zostaje w "rodzinie" ;) 

Powyższa aukcja, nie powiem, sprawiła, że przez chwilę zacząłem się zastanawiać czy nie spróbować by swoich sił i nie zacząć "bawić" się w handlarza. Snuła się za mną ta myśl ale jako, że jestem człowiekiem racjonalnym w końcu ją odrzuciłem. Dlaczego?

* Zysk. Jest to główny efekt, który jest przyczyną całego systemu napędzającego wszystkich nas. Wiadomo po pierwsze aby zarabiać, podkreślam ZARABIAĆ - czyli np. rzucić moją obecną pracę (a właściwie dwie) i zająć się tym na serio bo w tak zwanym wolnym czasie po prostu nie dałbym rady. Jeśli traktować to jako "hobby" to nawet ok, ale przynajmniej u mnie zaczęłyby się kłopoty w stylu motta GNDM:

W moim przypadku brzmiałoby to tak samo ale ze względu, że nie zacząłbym handlować nagle np. markami niemieckimi albo Rosją z XIX wieku bo zwyczajnie się na tych okresach nie znam. Oczywiście mógłbym się posiłkować archiwami/katalogami etc. ale to trwa, czyli patrz wyżej - czas.

* Dalej trzymając się motta GNDM - skoro mam jakieś walory, które potencjalnie sprzedam muszę się na tym znać i wiedzieć, że są ludzie, którzy są w stanie zapłacić o wiele więcej niż ja zapłaciłem za daną monetę. Wystawiając moje monety byłem prawie pewien np. co do 1615 z kropką i 1617 SIGI 3 DD, że mają szansę sprzedać się o wiele drożej niż je kupiłem. Bo kupiłem je - przyznaję - albo przypadkiem albo po niskiej cenie. Resztę kupowałem jako kolekcjoner i nie za bardzo liczyłem się z ostateczną kwota jaką przyjdzie mi zapłacić. 100-150-300 złotych? Ja CHCĘ tę monetę i nie interesuje mnie ile za nią dam :D Oczywiście zdarzają się podobni mnie "szaleńcy", którzy mnie czasem przebijają ale cóż... życie. Jednak zdrowy rozsądek gdzieś tam czuwa i wiadomo, że nie dam limitu np. 6000 złotych... :) Bo ktoś da 3500 i bym musiał bulić za czyjąś ułańską fantazję :P Inwestor tak nie myśli. Inwersor kalkuluje po ile opłaci mu się kupić daną monetę i za ile może ona się sprzedać. Jeśli różnica jest odpowiednio wysoka i uda mu się ją kupić po zakładanej kwocie jest ok. Oczywiście często przeszkadzają mu w tym tacy maniacy jak ja :D

Skoro już mamy daną monetę należałoby ją sprzedać. Ale w moim przypadku zaczęłyby się problemy natury "moralnej": hmm w końcu to rzadki szóstak... a może go tak zachować dla siebie? Wiecie o co chodzi :P Syndrom zbieracza. Niestety u mnie jest bardzo silnie rozwinięty dlatego na minioną aukcję poszło TYLKO to co niezbędne. Dlatego np. półtoraki różniące się wariantami interpunkcyjnymi czy innymi "nieistotnymi" różnicami nadal grzeją u mnie miejsce... Te rzadkie co poszły na handel na szczęście były z tego samego stempla więc dylemat był czysto "estetyczny".

Tak więc to byłby drugi poważny problem.

* Trzeci to tak zwane chęci. Jak to niektóre osoby mówiły - rób to co lubisz a nie przepracujesz ani jednego dnia swojego życia - musiały mieć naprawdę słabe wymagania życiowe ;P Ja doskonale wiem co chcę robić. Ale np. chodzenie po górach, leniuchowanie na hamaku w cieniu drzewa z książką w ręce, picie kraftowego piwa czy jazda samochodem (ekhm... tu raczej ja dokładam do "interesu"... mandaty) raczej nie plasuje się w tym co można nazwać "pracą". Oczywiście jako przewodnik górski, Tomasz Kopyra... leżenie na hamaku... (kojarzy mi się tylko z "modelkami" z Instagrama a taką wogólę się nie czuję :P) czy też kierowca w Dakarze zapewne mógłbym zarabiać... ale niestety nie trafiłem w życiu. Z reguły jak coś MUSZĘ zrobić jest to dla mnie o wiele bardziej męczące niż to co MOGĘ zrobić. MUSZĘ porąbać 2 kubiki drewna. Już widzę to oczami duszy: "O rany... teraz jest zimno... jak mi się nie chce... itd." Natomiast gdy mam chęć to porąbałbym to w krótkich majtach na mrozie, bo to #zdrowie, #krzepa i #świetnazabawanaświeżympowietrzu plus mam czym palić w kominku wieczorem. A poza tym zrobiłem to sam! Niektórzy nazwą to motywacją. Ja mam wystarczającą motywację żeby wstać do pracy (którą generalnie lubię) bo wiem, ze co miesiąc będę mógł wygospodarować sobie budżet na to co lubię. 

* Ryzyko - ot choćby zginięcie przesyłki. Słyszy się o tym. Niedawno miałem "przygodę" z przesyłką, którą kurier wsadził mi pod wycieraczkę. Zgłosiłem sprawę do firmy, bo ponoć była ona odebrana a nikogo nie było w domu. Jeszcze tego samego dnia młody chłopak, który robił wtedy za kuriera wieczorem po interwencji praktycznie na moich oczach wyjął ją spod mojej wycieraczki... No ręce czasem opadają. Przez ponad 24 godziny deptałem po monecie ja, żona, córka, pies... Jakby "straciła" się przesyłka "na handel" to sporo musiałbym się nabiegać, żeby przynajmniej wyjść na zero a co dopiero na plus. To samo zresztą tyczy się sprzedaży - nigdy nie ma się pewności, że dany walor uda się sprzedać z zyskiem. Można to wykluczyć wystawiając monety po cenach startowych, które nas już zadowalają a im wyżej tym lepiej ale nie zawsze da się tak je ustawić. 

Inne, których nie chce mi się już opisywać. To ja już wolę pracować 6 dni w tygodniu, mieć dodatki, grusze i inne jabłka i nie przejmować się tym, że ktoś nie zapłacił mi jeszcze za 3 monety a ktoś inny pisze 5 maila, że moneta inaczej wyglądała na zdjęciach etc. :D 

Tak więc panowie Niemczyk, Marciniak i inni możecie spać spokojnie, nie będę robił Wam konkurencji... narazie :P 

Dla tych co przebrnęli przez moje wypociny obiecany bonusik. Nienotowany wcześniej półtorak z 1620 z ciekawym błędem: odwróconym D na awersie:

czwartek, 30 stycznia 2020

Co z tą Litwą?

Był Bydgoszcz, był też rzekomy Kraków. O Rydze jeszcze na pewno będzie ale teraz spojrzymy na  Litwę a dokładniej na Wilno, gdzie przez dwa lata emitowano półtoraki.
Vilnius - Old town lithography (Vilius Petrauskas)

Jeśli zapytamy się kogokolwiek obeznanego dosyć dobrze z numizmatyką polską o półtoraki litewskie z czasów Zygmunta III Wazy to odpowie, że przede wszystkim są to monety rzadkie. I oczywiście będzie miał rację bo faktycznie na aukcjach pojawiają się nieczęsto a nowa odmiana, o ile już zostanie odnaleziona to już naprawdę coś. Jeśli połączymy to jeszcze z dobrym lub nawet bardzo dobrym stanem zachowania to naprawdę robi się niepospolita moneta. 
Ktoś inny jednak powie: no dobrze, ale np. w katalogu Adama Góreckiego odmian z 1619 roku wymienionych jest ponad 20! Tyle samo ile np. w Bydgoszczy roczniku 1616, ze zdobyciem którego nie ma większych problemów i który nie kosztuje tyle ile iPhone 7 czy 8.
No niby tak... ale lepiej zacząć od początku.

W okresie nas interesującym na Litwie podskarbim był Krzysztof Naruszewicz herbu Wadwicz, który zastąpił w 1618 Hieronima Wołłowicza herbu Bogoria i stanowisko to pełnił aż do śmierci. Mennicę wileńską zamknięto w 1627 roku ze względu na rozporządzenie królewskie odnośnie bicia tylko grubej monety: talarów i dukatów.
Mincmistrzem wówczas był Jan Trylner również w 1618 zastępując Hanusza Sztypla.
Półtoraki bite od 1614 roku w ogromnych (ale nie aż tak jak miało to dopiero nastąpić) ilościach sprawiły, że w 1615 zaprzestano w Wilnie bicia groszy z uwagi na nieopłacalność tego przedsięwzięcia. Poniższa tabela z Mennicy Wileńskiej w XVI i XVII wieku M. Gumowskiego pokazuje ilość srebra w poszczególnych nominałach i latach:

Półtoraki w latach 1619-1620 bito a właściwie tłoczono za pomocą pras walcowych:

Blacha przechodziła między dwoma stemplami w postaci walców:
A następnie wycinano krążki:
Kropki, krzyżyki czy inne znaki geometryczne na blasze pomiędzy monetami miały za zadanie ułatwić przesuwanie się blachy i zmniejszenie naprężeń. Tak powstałe monety na pewno mają jednakowy układ awers/rewers (jak we współczesnym polskim bilonie), z rzadka mógł się trafić odwrotnie wsadzony walec, co spowodowało powstanie układu jak w amerykańskich monetach. Na poniższym przykładzie, dzięki uszkodzeniom monety widać to bardzo dobrze:

JAK Z RZADKOŚCIĄ?

Poniżej fragment katalogu hrabiego Czapskiego, gdzie widać, że przynajmniej dwie sztuki były w jego posiadaniu:


Co ciekawe ich stopień rzadkości oszacowany został na R3. To już nawet kilka tysięcy zachowanych monet, czyli sporo.
Tyszkiewicz wyceniał półtoraki z 1619 na 15 marek a z 1620 na 75 ze znakiem zapytania (czyli, że półtoraka litewskiego z 1620 roku nie spotkał w handlu). Dla uzmysłowienia tej wyceny dodam, że np. talary z lat 1627-1631 wyceniał na 6 marek. Poniżej odmiana z Wadwiczem na końcu napisu otokowego (nr 107) i w tarczy pod herbami Polski i Litwy (nr 108):
Niezatwierdzone Makiety Tablic [Skorowidz monet litewskich, Tyszkiewicz 1875] Beyer, ex Bartynowski

Idąc dalej mamy np. katalog Kamińskiego i Kurpiewskiego z 1990 roku - tam dla rocznika 1619 mamy przedział R4-R5, zaś dla 1620 - R8.
5 lat później Kopicki w Ilustrowanym skorowidzu pieniędzy polskich... daje rocznikom 1619 R6-R8 a 1620 - R8, co powtarza w 2007 roku w Monetach Zygmunta III Wazy.
Kopicki "Monety Zygmunta III Wazy"

Do tego znaku zapytania nawiążę jeszcze później.

Czyli z wiekiem półtorakom eR-ek przybyło. Czy od czasów hrabiego Czapskiego stały się rzadsze? Niekoniecznie, zależny jak na to spojrzymy. Na pewno część monet w okresie 100-150 lat od czasów Tyszkiewicza czy hrabiego Czapskiego mogło ulec zniszczeniu/zagubieniu podczas kolejnych wojen etc. Z drugiej strony poszukiwania nigdy nie były łatwiejsze (pomijając oczywiście aspekty prawne), dzięki wykrywaczom metali. Czyli można z dużą dozą ostrożności powiedzieć, że mamy remis.

Porzuciwszy akademickie rozważania, dochodzimy do punktu wyjścia i stwierdzamy, że jest to moneta rzadka. Co mogło być przyczyną wytrzebienia tak licznych emisji? Raczej wątpliwe, żeby z "jednego walca" wychodziło tylko kilkaset monet. Żywotność prasy można powiedzieć była wyższa niż w przypadku stempli używanych do bicia przy użyciu młota. Dlaczego więc pomimo sporej ilości odmian (dla porównania w półtorakach produkowanych też techniką walcową w Rydze z 1620 oprócz trzech odmian z herbami różnice w napisach to tylko jedna litera i ew. kropki!), teoretycznie dużej wydajności (szacunki wydajności mówią o nawet 10000 monetach z jednego stempla) te monety są tak rzadkie?

Autor jednego z katalogów wysunął hipotezę, że monety te służyły m.in. do opłacenie wojsk np. podczas kampanii inflandzkich, lecz jak sam wspomniał - gdzieś ten pieniądz powinien "wypłynąć"...

Druga opcja jest bardziej prawdopodobna. I miałoby to w sumie sens, bo jak nie wiadomo  o co chodzi to zazwyczaj chodzi właśnie o pieniądze. Trzymając się danych w 1619 ordynacja mennicza zmniejszała próbę półtoraków z 0,469 do 0,406.  Do tego doszła zmiana ilości monet, które "wychodziły" z 1 grzywny. Wcześniej było to 128 monet (+/- 1,56 g) a po 164 sztuki (waga zmniejszona do +/- 1,23 g). W skrócie i po obliczeniach wynika to, że w jednym półtoraku z 1618 roku było 0,72 grama czystego srebra a w 1619 już tylko 0,49 grama. Zakładając, że w 1619 roku mennica wileńska biła półtoraki według starej ordynacji...
Samych odmian napisowych mamy ponad 20, dochodzą warianty kropkowe etc... wyjdzie na to, że 20 możemy spokojnie pomnożyć. Przez ile? To już trudniej stwierdzić. Ilu odmian/wariantów stempli nie znamy bo przepadły w mrokach 400-letniej historii? Teraz wydajność. Wspomniałem, że żywotność stempli walcowych była większa i (ponoć) sięgała >10000 monet. Dla spokoju ducha pomnóżmy to przez, niech nawet będzie 7000-8000 monet z jednego stempla (wiadomo różne przypadki chodzą, mogło się coś zniszczyć etc., zresztą zaraz napiszę o co mi chodzi), robi nam się liczba 5-6-cyfrowa. Setki tysięcy, jeśli nie miliony półtoraków, gdzie każdy posiada w sobie więcej srebra niż jest realnie warty jako nominał. Dziesiątki tysięcy ton czystego srebra, które Rzeczpospolita miałaby puścić w obieg aby zostały wyłapane i przetopione? Część monet, która poszła w obieg mogła zostać ściągnięta z powrotem do mennicy i stamtąd powędrowała prościutko do tygla (prawdopodobnie w Bydgoszczy), reszta poszła w obieg i tam już została (też wyłapana i przetopiona). Stąd można założyć, większa liczba rocznika 1619, który nie udało się całkiem pozbierać w porównaniu do roku 1620, gdzie emisja ledwo ujrzała światło dzienne.
Właśnie, rocznik 1620 który jest owiany nimbem R8 czy też niekiedy R*. Nie miał go m.in. Czapski, Tyszkiewicz wycenił do na 75 marek ze znakiem zapytania. A tu okazuje się, że ten rocznik znany jest w (przynajmniej mi) 13 egzemplarzach... Trzynaście monet to nie tak znowu mało, żeby dawać mu R8.
Ostatnia sprawa, o której można wspomnieć - bo mogła ale też nie musiała - mieć wpływ na liczebność tych monet to blacha. Bicie drobnych monet w mennicy wileńskiej jakoś ciężko szło. Wystarczy spojrzeć np. na grosze z ostatnich lat bicia (w sensie - przed półtorakami w 1615):

Wady blachy są tutaj charakterystyczne, zaś w półtorakach ciężko znaleźć jeden egzemplarz, który byłby wolny od poniższych wad:

Oczywiście specyfika monet z walca sprawia, że czasem są delikatne defekty ale czy półtoraki ryskie takowe mają? Niezmiernie rzadko. Półtoraki emitowane w Rydze w 1620 to jedne najpiękniej wykonanych i zachowanych monet - właśnie dlatego, że były "z walca". Natomiast wśród półtoraków wileńskich możliwe, że zła technika ich produkcji była winna tym defektom...
Blacha w tle nawet w menniczych egzemplarzach często jest pofalowana, niekiedy nawet wierzchnia warstwa się łuszczy, wykrusza... etc. Czy możliwe, ze zastosowano nieprawidłowy nacisk (zbyt duży?) na blachę? Jak to wpłynęło na żywotność stempli, ergo - wydajność?
Ciekawe czy zdarzały się przypadki, że po wyprodukowaniu XXX sztuk monet później cała partia szła do pieca, bo wyszła kasza, z której ledwo co szło odczytać. Czy i ew. jaki % nakładu mógł w ten sposób być przetopiony?

Dalej...
Żeby się nie pogubić to zrobimy podział głównych odmian rocznika 1619 i 1620 a następnie zajmiemy się odmianami-widmo jak i takimi, które być może pojawić się powinny.

ODMIANY PÓŁTORAKÓW WILEŃSKICH Z 1619

* Wadwicz na końcu napisu otokowego (tarcza herbowa ozdobna)
Najpopularniejsza wersja z 13 odmianami napisowymi. Powyższa monetka pomimo przynależności do tej "popularnej" kategorii wcale nie jest pospolita. Po pierwsze pięknie wybita/wytłoczona a po drugie mamy dwa smaczki. Na awersie pod literami SIG III można dopatrzeć się wcześniej napuncowanego 'MON'. Druga pomyłka to RX zamiast REG. Była zresztą omawiana wcześniej w błędach vol 1.
Jeżeli brać pod uwagę tylko herb na końcu napisu - to ta odmiana z R6 dawno już się pożegnała. Zakładając, że moje archiwum (ok. 40 monet) to tylko część zachowanych monet a reszta rozproszona jest w muzeach czy prywatnych kolekcjach to ilość można pomnożyć x2 lub 3. Wówczas powstaje nam niemal 3-cyfrowa liczba egzemplarzy i sprawia to, że odmiana ta oscyluje między R5 a R4.

* Wadwicz na dole napisu otokowego bez tarczy (tarcza herbowa ozdobna)

Wydaje mi się, że to najrzadsza z omawianych trzech odmian. Liczba zdjęć w moim archiwum nie przekracza 12 sztuk aczkolwiek Górecki w swoim katalogu wymienia 6 odmian napisowych. Biorąc pod uwagę, że nie mam zarchiwizowanych wszystkich zdjęć (muzea/prywatne kolekcje etc.) to R6 może nam się zamienić w R5.

* Wadwicz na dole napisu otokowego w tarczy (tarcza herbowa bez ozdób)

Ostatnia (?) odmiana różniąca się tylko literką A na rewersie: NOV / NOVA. NOVA według moich obserwacji jest rzadsza - ok. 25% tej odmiany. Archiwum liczy ok. 20 monet co również sprawia, że R6 dla nich jest już problematyczne i bardziej realny stopień to R5.
Proszę spojrzeć na awers. Inny typ korony i całej tarczy herbowej (bez ozdobników), który w takiej samej formie występuje w 1620.

ODMIANY PÓŁTORAKÓW WILEŃSKICH Z 1620

* Wadwicz w tarczy na REWERSIE


Niesklasyfikowana u Kopickiego odmiana, gdzie herb zamiast na awersie znajduje się pod jabłkiem królewskim na rewersie. Dla innych półtoraków to standard, tutaj mamy (przynajmniej narazie) 2 sztuki. Czyli R8 jest.

* Wadwicz bez tarczy (na awersie) na dole - wersja z perełkową obwódką

Powyżej zdjęcie jednego z najpiękniejszych półtoraków wileńskich i to jeszcze z 1620 roku. Cudo. Kłopot (tak to nazwijmy) w tym, że monet takich w archiwum mam już 6 zdjęć. SZEŚĆ. Jak na R8 to chyba sporo? ;)

* Wadwicz bez tarczy (na awersie) na dole - wersja bez obwódki

Właściwie niemal to samo co powyżej ale w tym przypadku nie mamy na awersie perełkowej obwódki. Jest jakaś rachityczna ciągła ale w innych monetach np. niemal wcale jej nie widać więc zostaje 'bez'. Co do innych monet - 5 sztuk.

Kupno Wilna z 1620 roku to już nie lada wyczyn jeśli chodzi o finanse. O ile 1619 uda się dostać w kwocie 3-cyfrowej, to dla późniejszego rocznika bez odłożonej jednej średniej krajowej lepiej nie podchodzić. Stąd też zapewne pomysł na falsa na szkodę kolekcjonerów, o którym już pisałem:


MITYCZNE ODMIANY

1.
Na pierwszy rzut idzie znak zapytania przy pozycji 1224 w "nowym" Kopickim.
Interesuje nas tylko awers, bo tylko ta strona monety pozwala na jakieś podziały, czy to z uwagi na herb Wadwicz czy tarczę herbową. Jak już wiadomo tarcze herbowe występują w dwóch wariantach:
- ozdobne - po obu stronach u góry znajdują się "kule", zaś po bokach ozdobne, łukowate "gałązki": odmiany z herbem Wadwicz na końcu napisu otokowego i u dołu bez tarczy
- zwykłe - brak ozdób, lecz na dole znajduje się mała tarcza w środku której jest herb Wadwicz

Omawiana odmiana-widmo to w założeniu hybryda dwóch typów awersu. Dlaczego uważam, że nie ma tej odmiany? Bo powinna do tej pory się pokazać. Skoro natłukło się aż 12 monet z 1620, która każda jest przynajmniej R8 to jakieś R6 powinno być znane przynajmniej w kilku egzemplarzach. A nie ma żadnego. Uważam, że pan Kopicki po prostu pracując nad tymi monetami po prostu się pomylił i uznał np. to za odmianę ze zwykłą tarczą i Wadwiczem pod nią już bez tarczy:

Na dobrą sprawę Wadwicza nie widać tam wcale. Tarczy wokół niego również trzeba się domyślać. Stąd mogła wziąć się pomyłka.

2.
Teraz złapiemy się za coś aktualniejszego.
Adam Górecki na stronie 92 przedstawia coś takiego:

Mamy znak zapytania, więc przynajmniej autor nie daje tego za pewniaka. Powyższa moneta została sprzedana na 3 stacjonarnej aukcji WCN w 1992 roku za... 76 złotych :) Wtedy to były ceny nie? Dukat za 1200, talar za 300, szóstak malborski z 1601 za 170 złotych :)
No ale wróćmy do opisu: "nie notowana odmiana bez herbu Wadwicz".
Według mnie WCN po prostu nie dopatrzyło się na dole dwóch ryb:

PÓŁTORAKOWE ZAGADKI

Na sam koniec coś ekstra. Czyli moneta, która być może powinna znaleźć się w katalogach, bardziej jako wariant z Wadwiczem na końcu napisu otokowego ale ustawionym PIONOWO. O ile WDA w opisach swoich aukcji czasami odpływa zupełnie jak Keith Richards po koncertach to tutaj wyjątkowo mogą mieć rację:

Pod tarczą są jakieś ślady ale stan monety uniemożliwia jednoznaczną ich analizę. Za to po PMDL są jakby... Ryby ale ustawione pionowo! Mieliśmy zagadkę z hakami, teraz mamy zagadkę z rybami :)

Ostatnia ciekawostka, to interesujący "półtorak portretowy":

Moneta ukazała się w katalogu Adama Góreckiego, zdjęcia jej zostały udotępnione przez Eugenijusa Ivanauskasa.
Wspominałem, że w 1615 roku zaprzestano bicia groszy a wznowiono je tylko na 3 lata w 1625 roku. Z kolei trojaki zaprzestano bić w 1608.
Aż prosi się o porównanie:
Wadwicz pionowo. Jest. Literki MON, które przebijają się pod SIG są? Są.
Tylko, że pozostałe "fakty" a przynajmniej założenia nie pasują totalnie. Ktoś czekał ponad 5 lat by użyć portretu króla z groszy bitych od 1625? Po co?
Nie znamy średnicy (choć zdjęcia sugerują 19-20 mm) próby, wagi. Litery w słowach MONETA (3) NO wyglądają nienaturalnie grubo...
Cóż, narazie pozostaje to do wyjaśnienia. 

Brakujące ogniwo odnalezione!(?)

Gwoli wstępu (biję się w pierś, często zapominam, że mogą tu zaglądać osoby, które w półtorakach są nowe - a ja często "lecę" z te...