Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 października 2025

Numizmatyczna alchemia...

Tytułem wstępu: mamy z żoną kilka ulubionych gier planszowych. Można powiedzieć, że w czołówce są Alchemicy. 

https://pelnapara.znadplanszy.pl/2015/04/18/alchemicy-mikstura-planszowej-swiezosci/

Zadanie polega na odkryciu z jakich związków chemicznych (nazwanych tam alchemonami) składają się poszczególne składniki. Tych ostatnich jest osiem (żaba, kurza nóżka, skorpion, etc.) i dla nich przypisywany jest zawsze nowy alchemon - gra się z aplikacją w komórce (choć można też bez ale z aplikacją jest wygodniej), która każdorazowo "losuje" nowe alchemony. Po prostu nigdy nie wiadomo który alchemon przypisany jest do którego składnika. Same alchemony składają się z trzech pojedynczych "atomów", które jeszcze mogą być dodatnie albo ujemne:

https://pelnapara.znadplanszy.pl/2015/04/18/alchemicy-mikstura-planszowej-swiezosci/

Jak już się jest (niemal) pewnym, że odkryło się z jakiego alchemonu składa się np. żaba to można to opublikować. A i można też czyjeś publikacje później podważać, etc. Trzeba też zarabiać, zdobywać punkty prestiżu, testować mikstury na sobie albo na studentach (ktoś chyba chciał zrobić symulację uczelni wyższej xD).

Generalnie zabawa jest przednia, zajmuje zazwyczaj parę godzin. Można się oczywiście też pokłócić ;)

I właśnie taka alchemia jest uprawiana od jakiegoś czasu w odniesieniu do półtoraków z hakami. Dziś przyszła do mnie najnowsza publikacja Dariusza Marzęty:

poniedziałek, 2 czerwca 2025

OFN, MNW... czyli półtoraki jadą do Warszawy.

Ostatnio trzymam kilka srok za ogon. Bywa to zapewne u niektórych ludzi motywujące, kilka otwartych projektów jest swego rodzaju 'samograjem' i przeskakują oni z jednego na drugi kiedy jakiś im się znudzi. Ja widać jestem albo za stary albo po prostu moja organizacja jest do bani. Bo jak już zmęczę się jednym tematem to muszę odpocząć od numizmatyki. Inaczej mam przesyt. 

Jednak ostatni miesiąc zmusił mnie aby przysiąść nad jednym tematem... no dobra rozkojarzyłem się m.in. groszami wschowskimi... :P A mianowicie dostałem zaproszenie od Damiana Marciniaka na tegoroczną sesję numizmatyczną z cyklu "W numizmatyce widzisz tyle ile wiesz". Licząc od ubiegłorocznej edycji przyjęła ona formę wystąpień typu TEDx (ja też na początku nie wiedziałem co to za TEDiks... :D). 

W zeszłym roku się nie udało, choć miałem niezłą zabawę z robieniem prezentacji. Nawet żona zauważyła, że siedzę cały czas w PowerPoincie i mieszam monetami zamiast skupić się na pracy (zawodowej). Jednak nie przebrnąłem przez sito, co trochę zasmuciło. Ale potem przeglądając prezentację na spokojnie stwierdziłem, że wybrane tematy były po prostu za długie jak na 20-minutowe wystąpienie i bardzo rozstrzelone tematycznie (oczywiście jak na półtoraki). No i zero jakiegoś wspólnego wątku (poza półtorakami ofc). 

Tutaj możecie obejrzeć zeszłoroczną edycję:

W tym roku edycja ruszała bodaj w lutym i miała odbyć się w Bydgoszczy! I to w miejscu, gdzie mieściła się XVI-XVII wieczna mennica!

niedziela, 8 października 2023

Najbrzydszy półtorak jakiego widziałem

Tytułowego półtoraka zobaczyłem dziś na fejsbukowym forum numizmatycznym. Pierwsza myśl była taka, że los nie obszedł się z tą monetką łaskawie. Spójrzcie:

fot. Krzysztof Kotlarz

Moneta pęknięta w kilku miejscach, jedno pęknięcie jest obustronne, jeśli nie była jakoś klejona to możliwe, że w całości ledwo się trzyma. Rysy, grynszpan, ubytki na powierzchni. Czarny osad powoduje, że moneta wygląda jakby była po pożarze. Ogólnie obraz nędzy i rozpaczy. 

A jednak zaciekawiła mnie na tyle, że zasłużyła na ten wpis. 

Tytułem wstępu dla przypadkowych osób tu zaglądających. Półtoraki to nominał o wartości 1,5 grosza wprowadzony w Rzeczpospolitej w 1614 roku. Naśladowały one stylem niemieckie grosze (o wartości 1/24 talara, stąd ta cyfra w jabłku zapisana jako Z4). Nowy nominał był też odpowiedzią na postępującą inflację i zawirowania w gospodarce kraju spowodowaną "ucieczką" monety oraz nadchodzący wielkimi krokami kryzys Kipper i Wipper, który nie ominął całkowicie ziem naszych przodków. Półtoraki zaczęto wybijać w Bydgoszczy oraz (według Gumowskiego) w Krakowie - monety ze skrzyżowanymi hakami po napisie na rewersie. Jednak umiejscowienie mennicy "hakowej" w Krakowie przez prawie 70 lat uznane za pewnik, zostało niedawno podważone i obalone. 

Kraków nie wybijał półtoraków w 1614-1618!

Przykro mi, mieszkańcy grodu Kraka. Musicie zadowolić się groszami Kazimierza Wielkiego i innymi ciekawymi monetami, na pewno nie będziecie czuli żalu po półtorakach Zygmunta III Wazy. W końcu wybijano tam 3 krucierze. Ale z półtorakami z lat 1614-1618 Wasza mennica nie ma nic wspólnego.  

Zostało to poruszone przez Cezarego na forum TPZN, oraz niżej podpisanego w Biuletynie TPZN nr 10 (dostępny na górze strony TPZN, nie umieszczam bezpośredniego linka, bo otwiera się ważący ponad 13 MB pdf). Niestety Biuletyn Numizmatyczny zalicza potężne opóźnienie w wydaniu numeru 402, stąd nadal szersze grono zainteresowanych nie może się zapoznać z artykułem „Kto i gdzie bił półtoraki koronne ze znakiem menniczym pod postacią skrzyżowanych haków?”. Wstyd BN!

Wracając do wyżej przedstawionej monety. Co w niej nietypowego?

Jabłko królewskie. 

Generalnie monety z hakami z 1618 są nad wyraz jednorodną grupą, która w najnowszym katalogu Adama Góreckiego i niżej podpisanego mają tylko jedną pozycję - K.18.1 - 1801. Starsza "odmiana" mająca jakoby odwrócone D na awersie to nic innego jak nałożenie dwóch kropek na O. W swoim katalogu z 2015 Cezary Chełchowski podaje dwa warianty ozdobników po bokach krzyża. Lecz nie jestem przekonany do tego, gdyż jedyne zdjęcie jest słabej jakości i może to być po prostu efekt zużycia zwykłych rozet służących za ozdobniki. Nawet jeśli - słaba różnorodność.  
Jedyne potwierdzone warianty to te z orłami w koronach (rzadsze) i bez koron (popularniejsze) w 5-polowej tarczy na awersie. Aż do teraz. 

Na powyższym zdjęciu bowiem bez problemu widać datę  1 - 8 oraz jabłko typu V.1 z krzyżem liliowym. Wszystkie znane mi (w archiwum mam ok 90 zdjęć monet tego typu) sztuki miały krzyż V.2. Poniżej screen z katalogu o co chodzi z zaznaczonymi elementami: 


Monety z jabłkiem V.1. znam tylko w dwóch sztukach dla roku 1617. Jedna "starsza", posiadająca awers z klasyczną legendą SIGI 3 DG [3] REX PMDL. 


 Oraz druga, będąca praktycznie rocznikiem 1618 oprócz kilku drobnych detali:

- jabłka 

- ozdobników

- no i daty


Ozdobniki w 1618 zostały zamienione na 4-listne "rozety", zaś jabłko przeszło lekki lifting i w miejscu łączenia krzyża mamy cztery "kulki" zamiast jednej zaś na poziomej belce mamy ciąg małych kulek zamiast 5 większych i bardziej owalnych:



Oczywiście pojawianie się tego wariantu powoduje, że muszę w wolnej chwili (dziś nie mam na to ochoty, relaksuję się pijąc własnoręcznie uważone piwo) dodać małą aktualizację do proponowanej chronologii półtoraków z hakami. No ale nic to nie zmienia, jedynie ładniej komponuje się w tej historii. Ewidentnie najbrzydszy półtorak został wybity zaraz po Nowym Roku. Zaraz potem zmieniono jabłko i już niedługo zlikwidowano cały zakład wybijający półtoraki z hakami. Jaki był okres produkcji tej mennicy w 1618 roku? Przyjmując ilość zdjęć z 1617 roku, które mam w archiwum na ok. 300 można oczywiście z dużą dozą ostrożności przyjąć, że likwidacja nastąpiła około 1/4-1/3 roku. Pamiętajmy też, że następnie mincerz używający jabłka V.2 zaczął pracę przy wybijaniu półtoraków bydgoskich tym samym stemplem. A kto i gdzie bił półtoraki z hakami? Zapraszam do zapoznania się z artykułem Cezarego Chełchowskiego, który ma się ukazać w Biuletynie Numizmatycznym 2/2021 (402).

środa, 23 listopada 2022

Propozycja chronologii półtoraków z hakami

W oczekiwaniu na artykuł Cezarego Chełchowskiego w Biuletynie Numizmatycznym o pochodzeniu półtoraków z hakami postanowiłem trochę "rozruszać" ten temat. 

Jak wiadomo, półtoraki te bito w 1614-1618 na pewno nie w Krakowie. Pisałem o tym m.in. ja (w 10 numerze Biuletynu Informacyjnego TPZN: http://info.tpzn.pl/bi.php), a także inni (http://blognumizmatyczny.pl/2022/04/19/poltoraki-z-hakami-1614-1618-mennica-wschowska-i-znak-mincerski-jerzego-scholtza/), więc odsyłam do linków. W biuletynie na stronach 52-67 w moim odczuciu Kraków to blaga wymyślona przez pana Gumowskiego a potem na zasadzie "cytowania" powielana przez kolejnych autorów. Oczywiście łatwiej wykluczyć, trudniej jednoznacznie przypisać gdzie były wybijane. Ale o tym kiedy indziej. 

Dzisiaj postanowiłem trochę "uporządkować" ten nominał. Ogólnie nie powinno być to trudne z uwagi na bardzo ograniczoną liczbę typów/odmian, które często ładnie "nachodzą" na siebie, aczkolwiek nie dam sobie ręki uciąć, ze jest to na 100% prawidłowa analiza. Jeżeli ktoś ma jakieś uwagi, proszę pisać.

Dla ułatwienia dyskusji oznaczyłem każdy typ/odmianę konkretnym numerem. Nadal tam jest K od tego nieszczęsnego Krakowa ale narazie niech będzie. Zdaję sobie sprawę, że grafiki są duże i mogą być problemy z ich wyświetlaniem (zawsze można grafikę otworzyć w osobnej karcie przeglądarki).

Otóż na początku w 1614 roku były Orły. Można przypuszczać, że pierwszy typ to był K14-1 z przerywaną obwódką na awersie. Poza tym mamy miks - orzeł z krótszymi piórami (jak w K14-2b) i krzyż leżący (jak w K14-2a). Rewers za to klasyczny, który przetrwał niezmieniony przez cały okres wybijania 'orłów'. Dalsze odmiany oznaczone jako K14-2a i K14-2b oprócz awersów różniących się orłami i krzyżem nad nimi nie wnoszą nic nowego. Można przypuszczać, że były wybijane równolegle.

Oczywiście w K14-3 jest nowość (NEW) w postaci nowego awersu. Rewers ten sam (jabłko) co w odmianach z orłem. Ciężko jednoznacznie powiedzieć kiedy pojawił się typ K14-4 z przerywaną obwódką na awersie, inną koroną, oraz czcionką. Można sugerować, że później niż K14-3. Wersja z przerywaną linią na awersie jest krótkotrwała i jej twórca prawdopodobnie przeniesiony jest do Bydgoszczy. Warto jeszcze zaznaczyć, ze w K14-3 mamy na awersie tarczę U-kształtną z ostrymi rogami u góry wpisaną między okrągły otok. Zaś w K14-5 tarcza herbowa ma ścięte rogi, zaś na dole łączy się z otokiem. Nawet można powiedzieć, że otok to tylko dwa małe łuki po bokach tarczy.  

W 1615 awers SIGIS jest bezpośrednią kontynuacją z 1614 roku (K14-5), aczkolwiek dosyć szybko zastąpiono go znaną nam wersją SIGI (K15-2). Rewers zmienia się w porównaniu do 1614: brak V w NO, inne jabłko, czcionka. Na krótko pojawia się odmiana z bydgoską koroną. Skąd w monetach krakowskich nagle punca z monet bydgoskich? Jedno co się nasuwa to rotacja pracowników, bo przecież nie wysyłali sobie punc paczkomatami...

Rok później kontynuowano styl znany z K15-2. Ogólnie było bardzo spokojnie. Zmiana podskarbiego spowodowała tylko zmianę herbu na rewersie pod jabłkiem (K16-2). Jednak dosyć szybko po tym stwierdzono, że monety wymagają zmiany image. Na awersie małą koronę zastąpiono dużą, podobną nieco do tych stosowanych w trzykrucierzówkach, na rewersie zmieniono jabłko. W międzyczasie trafiły się hybrydy ze starym jabłkiem i nowym awersem (K16-3). Dalej jest już wzór, który przeszedł do 1617 roku.
A tu to się działo... Wzór znany z 1616 utrzymywał się długo, bardzo szacunkowo licząc monety typu K17-1 to jakieś 60-70% tego rocznika. No ale znowu trzeba było coś zmienić powstały hybrydy ze starym rewersem i nowym awersem. Bardzo ciekawą hybrydą jest K17-2, gdzie mamy stary rewers i nowy awers ale z koroną bez klejnotów na kabłąku za to mamy glob z krzyżem (w czerwonym kółku).
K-17-3 to najpopularniejsza odmiana hybryd "stary rewers-nowy awers". W K17-4 mamy też koronę bez klejnotów na kabłąku i bez krzyża ale już z nowym rewersem. Kontynuacja tego to K17-5 a następnie najprawdopodobniej K17-6. Patrząc na awers to K17-8 jest kontynuacją m.in. K17-3, zaś rewers (jabłko) ciężko powiedzieć. Stawiałbym na "przejście" z jabłka z K17-6 do K17-8. Dlaczego? Bo K17-8 to najpopularniejsza wersja hakowych półtoraków z 1617 w "nowym" stylu. Poza tym korona też jest w późniejszych K17-9 i następnie z małymi różnicami w w K17-10, gdzie jest już klasyczny dla 1618 awers: SIG 3 DG R PO MDL.

Ostatni rocznik bicia półtoraków z hakami jest nad wyraz prosty. Jedynie monety te różnią się interpunkcją, czy puncami orłów (w koronie lub bez). Jest to ostatni rok bicia tego nominału z hakami. Pracownicy (przynajmniej część) przenieśli się do Bydgoszczy o czym świadczy jabłko, które pojawia się w bydgoskich półtorakach.    

środa, 18 marca 2020

Półtoraki z orłami

Piątek 13 w tym miesiącu sprawił, że przez przypadek skasowałem cały tekst o półtorakach z orłem. 

Nie wiem jak to zrobiłem ale sytuacja taka miała miejsce już drugi raz, więc od tej pory chyba zmienię formę w jaki będę prowadził "wpisy robocze". Ale to już mój problem. Na szczęście obrazki przetrwały bo i tak robiąc je zapisywałem w postaci .jpg na dysku.
Tak więc odtwarzamy...

Półtoraki z jednym dużym orłem na awersie z tarczą z herbem Wazów na piersi stanowią pewien ciekawy zwrot w historii tego nominału. Zwrot, który odbył się zaraz na początku ich emisji w 1614 roku. I to, myślę, należny dodać, że najprawdopodobniej w pierwszych miesiącach ich bicia. Wbrew dosyć obiegowej opinii, która jest błędnie powielana w niektórych źródłach, że "w pierwszym roku bito półtoraki z orłem a w następnych latach już z 5-polową tarczą na awersie" wiadomo, że w 1614 bito zarówno takie półtoraki jak poniżej jak i 'zwykłe' z 5-polową tarczą.

Piękny, jeśli nie najpiękniejszy półtorak z orłem i Z4 pod nim jakiego widziałem. Biłem się o niego na 69 aukcji WCN ale poległem. Z drugiej strony cena końcowa powyżej 3000 złotych mówi jak zdeterminowany był nabywca. Oprócz stanu zachowania jest to b. rzadka odmiana z POLO na awersie - brak odniesień do tytułu Wielkiego Księcia Litwy (...MDL). Takich monet nie ma za dużo. Wracając do tematu po raczej krótkim epizodzie wytwarzania w dwóch mennicach półtoraków z orłem na awersie zaczęto masową produkcję znanego nam z setek tysięcy przewijających się na allegro, olx, numimarkecie, etc. typów z 5-polową tarczą na awersie zamiast orła:

Dlaczego? Oczywiście nie mamy żadnej oficjalnej informacji dlaczego. Pozostają tylko domysły.
Pierwsze co przychodzi mi na myśl to możliwy błąd w jaki mogła być wprowadzona ludność. Grosze z tego okresu zarówno stylistycznie jak i wielkością były bardzo zbliżone do półtoraków:
Po lewej krakowski grosz z 1614, po prawej bydgoski półtorak z tego samego roku.
Oczywiście druga strona monety była diametralnie inna ale przyznacie, że mając garść monet te dwie byłby do siebie bardzo podobne? A mowa tutaj o różnych nominałach.
Wprowadzenie 5-polowej tarczy na pewno upodobniło półtoraki do groszy brandenburskich, które kursowały na naszej zachodniej granicy. W końcu docelowo półtoraki miały zaspokoić popyt na pośrednią monetę między groszem a trojakiem w tamtych rejonach. Na Śląsku miała to być 3-krucierzówka ale jak wiemy nie zdała ona egzaminu. 

JAJKO CZY KURA?
Oczywiście tworząc ten nagłówek nie miałem na celu zdeprecjonowania naszego godła państwowego. Już i tak na fejsbuku mój blog ma bana bo ktoś go podkablował jako "obraźliwy" :D Domyślam się jaki typ człowieka to był i w jakim celu ale szczerze powiedziawszy wisi mi to. 
No ale ad rem... 
Jak zwykle to znów kwestia domysłów. Logicznie - wydawałoby się - pierwsze były półtoraki z Z4 jako nominał pod orłem. 
Czy tak było naprawdę? A może orły z Z4 były później?

* Po pierwsze jest ich mniej - wbrew temu co mówi katalog Kopickiego. W moim archiwum orłów z Z4 jest ok. 25 sztuk. Orłów z 3 w tarczy mam zarchiwizowanych ok. 40 sztuk. 
* Po drugie wydaje się, że własnie Z4 jako nominał - 1/24 części talara - na awersie powstał wcześniej a później zastąpiono go 'trójką' - jako  półgrosze. Zauważmy też, że nie ma półtoraków z 5-polową tarczą pod którą jest Z4. Jest tam tylko 3. 
* Brak również półtoraków z hakami  z nominałem Z4 pod orłem. Można przypuszczać, że mennica (domyślnie krakowska, ale żadnych dowodów na to nie ma) z hakami z lekkim opóźnieniem przystąpiła do bicia półtoraków na wzór bydgoski i wówczas nastąpiło 'przejście' na wzór z orłem i 3.
* Wspomniana wyżej legenda na awersie POLO z brakiem odniesienia się do Litwy. Końcówka MDL występuje za to we wszystkich orłach z 3. Można to złożyć na karb "wieku niemowlęcego", gdzie popełniono przysłowiową "wtopę", którą później próbowano zatuszować, bo po wprowadzeniu 3 zawsze mamy REX PMDL, czyli legendę, która zachowała się aż do 1627 a nawet dłużej. Ilość egzemplarzy z POLO na awersie można policzyć na palcach obu rąk. 

Czyli sprawę mamy załatwioną? Niestety nie... O ile powyższe przypuszczenia ładnie trzymają się tak zwanej kupy to wprowadzenie hipotezy, że najpierw wybito półtoraki z 3 a potem Z4 burzy nam to niemal definitywnie. Ale skąd takie przypuszczenie? 
* Otóż właściwie jedyne 'ZA' to narazie dwa wspólne jabłka dla orłów z Z4 i półtoraków z tarczą 5-polową:

Brak natomiast znanych wspólnych elementów - w postaci jabłek z krzyżami - dla półtoraków z orłem 3 i późniejszych 5-polowych... Może okazać się, że jednak nie jest to żaden wiążący dowód, bo migracje stempli czy to jabłek, koron, orzełków etc. w latach nie należą do rzadkości, jednak póki co nie mamy nic więcej. 

A jeśli oba typy bito równocześnie? Takie karkołomne stwierdzenie może i miałoby rację bytu ale jak narazie brak na nie dowodów. Czy nawet poszlak. Ale cóż, niejednego się z roku na rok dowiadujemy więc czemu by nie?

ORŁY

Co z kolei powiedzą nam same orły?

Analiza orłów jest trochę problematyczna z uwagi na ograniczoną ilość materiału oraz stanu jego zachowania często trzeba się niektórych rzeczy domyślać - a takie rzeczy nieraz prowadzą do niewłaściwych wniosków. Wiedzą (???) o tym niektórzy sprzedający, bo gdzie czegoś nie widać to łatwo wmówić, że coś tam było ;) No ale staram się tutaj prezentować fakty a nie numismatic-fiction :D Pozdrowienia dla co niektórych sprzedających (teraz przed własną głupota muszą bronić się aktami prawnymi) :P

Analiza orłów z własnego materiału zapisanego w archiwum pozwala - póki co - na postawienie hipotezy roboczej, że KAŻDY ORZEŁ POCHODZIŁ Z TEJ SAMEJ PUNCY. Razem CZTERY SZTUKI. Po dwie dla półtoraków bydgoskich:

I dwa dla półtoraków z hakami:

Ilościowo jak wspominałem dla Bydgoszczy przedstawia się to następując: +/- 40 sztuk dla '3' i 25 dla 'Z4'.
Dla półtoraków z hakami: ok. 65-70% dla orła po lewej i 30-35% dla tego po prawej. Sumarycznie ok 25 sztuk. 
Dziwić może to, że dla niewielkiego zakładu, jakim prawdopodobnie była mennica sygnująca się skrzyżowanymi hakami - dlaczego, pisałem o tym we wcześniejszych wpisach - wykonano aż dwie punce orła. Nie są one identyczne z orłami bydgoskimi ale lista podobieństw jest większa niż np. z przedstawionym na początku orłem z grosza krakowskiego z 1614 roku. Można rzec - kolejny dowód na "nie-krakowskość" półtoraków z hakami, bo skoro bili w tym samym roku grosze z orłem to czemu nie użyli tej samej puncy dla półtoraków tylko wykonali dwie nowe? Zwłaszcza, że inne punce jak np. cyfry, korony etc. mogły migrować między zakładami a tutaj wewnątrz jednego - nie? Może były ku temu inne przyczyny, których ponad 400 lat później nie znamy. To tylko przypuszczenia.

RZADKOŚĆ

Na koniec słówko o rzadkości i pewnych błędach. Wspomniałem jak ilościowo rozkładają się te monety w moim archiwum. Nie są to nawet takie ilości jak w przypadku półtoraków wileńskich. Jest ich mniej
Wspominał o nich oczywiście już hrabia Czapski dając im np. R2 i R4 dla półtoraków z hakami:

Dla porównania półtoraki wileńskie z 1619 roku hrabia Czapski oceniał na R3.
Współczesne, najaktualniejsze katalogi Góreckiego i Nieczytajły podają mniej więcej po 3 odmiany dla półtoraków z hakami i +/- 5 odmian zarówno dla półtoraków z Z4 jak i z 3. 
Za to ciekawa sprawa jest z ciągle uznanym w świecie numizmatyki katalogiem pana Kopickiego:
Oczywiście pomijam 331 bo to może być zwykłe niedobicie. Skupmy się na numerze 334. 
MONE NO REG POL /haki/ a na awersie orzeł wyglądający żywcem jak z Bydgoszczy... no ale zostawmy to, tutaj akurat są ryciny, które nie zawsze mają się w stosunku 1:1 z rzeczywistością. Zaraz... ale czy nad orłem jest trójlistek? Co ciekawe nad orłem z Z4 też jest a jak wiadomo wszystkie orły z Z4 mają u góry nie trójlistek jak te z 3 ale 4-ramienny krzyżyk.
Zresztą wszystkie orły z hakami mają tam też krzyż. Leżący lub stojący ale krzyż. Poza tym co to za legenda dla rewersu? MONE NO? Raczej MONE NOV!!! Ktoś tu chyba na oczy nie widział monetki, jaką zaklasyfikował pod numerem 334 ;)
Kwestia różnic w skali rzadkości 3 i Z4 - tutaj odpuszczam, bo jak pan Kopicki nie robiłem kwerendy zbiorów muzealnych ani nie przeglądałem zbiorów prywatnych. Aczkolwiek i tak wydaje mi się, że powinno być odwrotnie.

Kończąc życzę wszystkim zdrowia oraz tego, żeby jak najszybciej wszystko wróciło do normy. Unikajcie tego...
korona-i-wirus 
... żeby móc już niedługo spotykać się na giełdach numizmatycznych, aukcjach etc.
Pozdrawiam

czwartek, 31 października 2019

Półtorak z hakami z 1617, a nie - 1618 roku. Zaraz, jednak z 1617!

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... czyli moje wspomnienia publikowane na blogu Wojtka jako przerywnik przed kolejną (III) częścią półtorakowych błędów.

O ile tematów o półtorakach jest multum to na przemian czas i chęci nie pozwalają zająć się stukaniem w klawiaturę w celu stworzenia nowego tekstu. Zmobilizowałem się jednak czytając wpis Wojtka odnośnie niuansów w związku z rzadkim ortem z 1615.

Półtoraki krakowskie (a przynajmniej z hakami) bite były w latach 1614 – 1618. Należą (teoretycznie) do rzadszych, gdyż wszystkie mają minimum eRkę w „nowym” Kopickim. Fakty za to są takie, że roczniki 1614-1617 generalnie można kupić bez większego problemu. Ciężej jest z 1618 ale i on pojawia się dosyć regularnie. Mówię tu oczywiście o podstawowych odmianach. 
Dziś chciałbym zaprezentować monetę, którą kupiłem przypadkiem. Nie znaczy to, że chcąc nabyć skarpety narciarskie nieuważnie kliknąłem „kup teraz” na innej aukcji. Historia jest bardziej prozaiczna: po prostu odwiedziłem pewien portal aukcyjny, który zaniedbywałem dobrych kilka miesięcy i oczom mym ukazała się ta monetka. Odruchowo pomyślałem „już taką mam” i przescrollowałem dalej. Ale zaraz…

…coś mi tu nie gra. Minęła chwila zanim mój mózg mentalnie kopnął mnie w dupsko. Orajuorajuoraju! Szybki mail do sprzedającego, czy wysyła do Polski i po potwierdzeniu włączyłem się do gry. Musiałem trochę powalczyć ale jest udało się!!! Potem dosyć długie oczekiwanie, czy dotrze, czy faktycznie to jest to to, co moje oczy widziały na zdjęciach. Ale w końcu jest:

Półtorak z hakami z 1617 roku posiadający wszystkie cechy tego z 1618

Można rzec, półtorak jak półtorak co w nim takiego ciekawego? Jednak nie jest to taki zwyczajny krakusek, bo standardowy rocznik 1617 dostępny można powiedzieć powszechnie wygląda tak:

Przykładowy półtorak z hakami z 1617 roku

Różnice są widoczne, za chwilę o najważniejszych opowiem.
Ogólnie monetka sprawia wrażenie całkiem sporego kawałka kruszcu. Rant ma grubaśny bo od godziny 12 do 6 patrząc od rewersu ma 1mm! Gdy pierwszy raz w życiu trzymałem w ręce półtoraka bałem się, że go złamię taki był cieniutki – to akurat masówki z lat 162X, gdzie waga często to mniej niż 1 gram lichego srebra. Tutaj za to „czuć” monetę:

Wagowo jednak "norma" bo 1,55g, aczkolwiek cicho liczyłem na pobicie rekordu. Tutaj niestety wielkość nie jest za duża bo do idealnego okręgu mu trochę brakuje: 19,0/19,5mm. Nawiasem mówiąc najcięższy z posiadanych półtoraków to też Kraków 1617 - 1,86g, potem niemal ex aequo Bydgoszcz 1617 i 1618 ~1,81g. 
Legenda otokowa jak widać:
(R) MONE · NO · [*↑*] RE · POL ·
(A) SIG ˙ 3 · D : G ˙ [3] R ˙ PO : MDL 
Pierwsza ciekawostka to jabłko królewskie. Inne niż do tej pory dla rocznika 1617 (jak zresztą widać dla przykładowego półtoraka z archiwum WCN) ale też nie całkiem identyczny jak dla 1618 (tamten ma więcej kółeczek w poprzeczce nad Z4). 
Jabłka królewskie z krzyżami w półtorakach krakowskich w 1617 r.

Powyżej jabłka spotykane w roczniku 1617 w półtorakach z hakami, od lewej najpopularniejsze spotykane, potem rzadsze (ok. 15-20%), następnie już coraz rzadsze (dosłownie znanych kilka monet), wreszcie dziś omawiane (2 sztuki znane) i na samym końcu bardzo podobne do drugiego (ten sam krzyż) ale różniące się przede wszystkim ilością poprzeczek (trzy) w jabłku oraz liczbą kółek w belce - jak narazie jedna znana sztuka.

Porównanie do rocznika 1618.
Ozdobniki po bokach krzyża też są różne dla 1617 (gwiazdka 5-ramienna) i dla 1618 (krzyżyk). Reszta, oprócz naturalnie "7" w dacie - identico. 

Druga ciekawostka to awers (niemal) zupełnie jak w krakowskich półtorakach z 1618 roku. W porównaniu do 1617 z WCN, który służy tu jako punkt odniesienia poza inną legendą widać też zmienioną koronę. Ten typ dla roku 1617 owszem pojawia się w obiegu aczkolwiek jest rzadszy. Porównanie z moim 1618 (jednak był bity innym stemplem):

Kwestia koron jest mniej problematyczna. Jeśli chodzi o rzadkość występowania to najpopularniejsza jest ta okrągła na dole. Pozostałe dwa typy zresztą są do siebie bardzo zbliżone:
Korony w półtorakach krakowskich w 1617 r.

Trzecia ciekawostka dopiero niedawno „wypłynęła” na światło dzienne. Co jednak różni dwa awersy? Zadanie na spostrzegawczość :)
.
.
.
Korona na głowie orła! A dokładnie dwóch, bo mamy tu tarczę 5-polową, na której widnieją 2 polskie orły, dwie litewskie pogonie i jeden, centralnie umieszczony snopek Wazów. Akurat mój egzemplarz z 1618 nie jest za ładny jeśli chodzi o detale ale przegrzebałem bazy danych.
Otóż korona na głowie orła (pomijam oczywiście emisje z 1614 z Bydgoszczy i Krakowa, gdzie na awersie był duży orzeł w koronie - mówię tu o 5-polowej tarczy) pojawia się w następujących przypadkach:
- mennica Krakowska rocznik 1617 u mnie w dwóch przypadkach poniżej na foto – zawsze tam, gdzie korona na awersie była "inna".
- Bydgoszcz 1617 - nieliczne przypadki
- Bydgoszcz 1618 – tu jest cały wysyp koron - średnio 40% moich monetek ma orła w koronie. 
- Kraków 1618 – narazie pojedyncze znane przypadki
- Bydgoszcz 1619 – z moich to raptem ~30% - tutaj tylko dla "starych" koron
- Ryga 1620 – bodajże zawsze we wszystkich odmianach bitych z tego roku.

Roczniki półtoraków, gdzie występują orły w koronach

Oczywiście przejrzałem tylko moją kolekcję plus posiłkowałem się katalogami i bazami danych ale to nie zmienia faktu, że ktoś może zauważyć coś jeszcze.
Ok ale wielu z Was pewnie zastanawia się jak rzadka jest ta moneta. W końcu zdobycz Wojtka według Szatalina ma rzadkość R6, czyli jest to spory rarytas. Z moim półtorakiem sprawa jest trochę bardziej problematyczna. Kamiński (1990) notuje taką odmianę bez stopnia rzadkości pod pozycją 459, zaś Kopicki (2007) wrzuca ją do jednego worka (dla przypomnienia katalog Góreckiego ma 9 pozycji z tej mennicy i rocznika) pod numer 342 i nadaje jej eR-kę.
Z tym, że są to bzdury. Dlaczego? Otóż od kilkunastu lat archiwizowane są w internecie aukcje.
Dotychczas z takim rewersem jak mój odnotowany był jeden półtorak z tej mennicy i rocznika. Widać, że bite były innymi stemplami. Awers natomiast (pomijając koronę) jest standardowy: SIGI 3 DG (3) REX PMDL.  Został sprzedany kilka lat temu przez GDA/WDA na aukcji:

Zdjęcia monet są też zapisywane przez numizmatyków, którzy budują swoje własne bazy danych (jak widać jest to słuszna taktyka bo allegromat i nummus.org – dwa świetne serwisy archiwizujące już nie działają). Do tej pory katalogi pana Góreckiego, Chełchowskiego czy Nieczytajły nie posiadały zdjęcia tej odmiany.
Aż do teraz:
Półtorak - Kraków 1617 - katalog Półtoraki Wazów A. Górecki


sobota, 19 października 2019

Zagadka z hakami w tle

Zbierając monety czasem jesteśmy postawieni przed wyborami. Ładna ale popularna, brzydka ale rzadka... rzadko kiedy trafi się piękna i rzadka. Jakiś czas temu trafił mi się wariant 2, czyli półtorak, na którego wogóle bym nie spojrzał, gdyby nie pewien szczegół:
Półtorak z hakami RE POL - 1615 czy 1616?




















Brzydal nie? Nawet jest pęknięta...spore niedobicie czy może uszkodzenie  mechaniczne, ciemny nalot ale na szczęście fragment, który mnie zaintrygował jest w 100% widoczny.
Widzicie? Na rewersie legenda po Awdańcu to RE POL. RE a nie REG. 
O co całe zamieszanie? Oczywiście o skróconą legendę. O ile w przypadku monet z hakami zdarzały się "chochliki" typu MONE NE czy MONO NO (o tym już niedługo będzie dosyć obszerny tekst) to można zrzucić to na karb pomyłek. Natomiast różnice w długości legendy RE-REG pojawiły się dopiero w 1617 roku, gdzie wersja z REG jest rzadsza (jakieś +/- 20% monet) w stosunku do bardziej popularnej wersji RE. Jednak dla lat 1615-1616 jest to wyjątek. Jak to się ładnie teraz szafuje hasłami na aukcjach UNIKAT - R*. Tak więc mam unikat ;) dopóki nie znajdzie się druga taka moneta. A potem trzeci, czwarta... 
Pytanie pozostaje który to rok? 1615 a może 1616?
***UWAGA! Jeśli ktoś ma w swoim archiwum lub posiada monetę z legendą RE POL
z lat 1615-16 w swoim zbiorze BARDZO PROSZĘ o kontakt -
oczywiście z przesłaniem zdjęć :). Dziękuję za uwagę***

Jeżeli ktoś nie lubi spoilerów i miałby życzenie samemu pobawić się w detektywa niech nie czyta dalszej treści, będę analizować szczegóły i powiem co myśleli o niej specjaliści.

Pierwsze na co rzuciłem się to data. Posłużyłem się nawet mikroskopem stereoskopowym OPTA-TECH, który jest naprawdę fajną zabawką:

Niestety nic to nie dało, z analizy fragmentu tej cyfry nie można nic powiedzieć. No ok, zostaje nam analiza porównawcza dat z obu roczników. Proszę:
Patrząc na to porównanie, gdzie od lewej mamy - wiadomo - 5, dalej są dwa zdjęcia fragmentu daty - to większe spod mikroskopu a na końcu standardową 6. Dla lepszego efektu zrobiłem gifa:
Wniosek jaki się nasunął - to 1616. Widoczna krzywizna jest niemal identyczna jak w 6, za to 5 jest gruba, "sierpowata", zupełnie nie pasuje. No i byłoby wszystko załatwione, gdyby nie wpadły mi te zdjęcia: 
"Cienkie" piątki w dacie! Mało ich w roczniku ale są. A skoro są to porównanie nie jest takie jednoznaczne (o ile w ogóle było): 
Krzywizna od godziny 2 do 6 niemal identyczna. Co się dzieje "za" godziną 6 w analizowanej monecie trudno orzec z uwagi na zabrudzenie. Teoretycznie wygląda, jakby ogonek unosił się do góry, natomiast zakończenie 5 jest proste. A może zabrudzenie daje taki efekt? 
No dobra idziemy dalej. Z awersu siłą rzeczy niczego się nie dowiemy - w obu rocznikach był taki sam/bardzo podobny a uszkodzenia monety uniemożliwiają dokładną analizę. Pozostaje nam rewers... 
Jabłko jest takie samo dla obu roczników, wychodzi na to, że pomóc możne nam wyśmiewana niekiedy przeze mnie interpunkcja a konkretnie kropka między POL a hakami. W moim archiwum (ok. 110 zdjęć po równo dla obu roczników) nie mam ani jednej kropki w tym miejscu dla rocznika 1616 zaś w przypadku 1615 to jakieś +/- 40%. 
W 1615 kropki są, nawet czasami podwójne.

Nieczytajło dla rocznika 1616 z Awdańcem notuje jedną pozycję (nr 25) z kropką między POL a hakami ale szczerze ja tam jej tam nie widzę, po hakach owszem ale przed nie. Zresztą Nieczytajło w kwestii kropek nie raz - nie dwa się myli, proszę - pozycja 161 - Bydgoszcz 1618 z ozdobną tarczą dla 3 na awersie. Żadne S.I.G.I.3, tylko defekt blachy, na której wybito monetę:
Półtorak - Bydgoszcz 1618 - z 3 w ozdobnej tarczy
foto Latan1 na forum TPZN

Gdzie indziej też mamy kropki, choćby w środku D albo przy podstawie P czy za L w PMDL... Do tej monety zresztą jeszcze kiedyś wrócę.

Wspomniałem, że zadałem pytania, m.in. Adamowi Góreckiemu, Cezarowi Chełchowskiemu, Jerzemu Chałupskiemu i innym specjalistom z dziedziny numizmatyki. Nie powiem, żeby ich odpowiedzi mnie zadowoliły bo opinie są mniej więcej pół na pół.
Z tego względu choćby nie została uwzględniona w najnowszym katalogu Adama. 

Ciekaw jestem Waszej opinii. 1615 czy 1616 i dlaczego?
Sam skłaniam się narazie ku 1616 ale nie na 100%. 

Wizyta w Warszawie - wykład w PTNoW + zagadka

Szybka podróż tam i z powrotem.  Niemal jak rok temu do i z Warszawy. Może się okaże, że będzie to nowa, świecka tradycja... Pożyjemy, zobac...