Tytułowego półtoraka zobaczyłem dziś na fejsbukowym forum numizmatycznym. Pierwsza myśl była taka, że los nie obszedł się z tą monetką łaskawie. Spójrzcie:
fot. Krzysztof Kotlarz
Moneta pęknięta w kilku miejscach, jedno pęknięcie jest obustronne, jeśli nie była jakoś klejona to możliwe, że w całości ledwo się trzyma. Rysy, grynszpan, ubytki na powierzchni. Czarny osad powoduje, że moneta wygląda jakby była po pożarze. Ogólnie obraz nędzy i rozpaczy.
A jednak zaciekawiła mnie na tyle, że zasłużyła na ten wpis.
Niedawno znalazłem w sieci artykuł o półtorakach. Można
powiedzieć Artykuł już przez „duże A”, bo czasopismo, w
którym się ukazał znajduje na tzw. liście filadelfijskiej.
Co to jest? W wielkim skrócie im więcej dane czasopismo ma punktów,
tym większy prestiż dla naukowca, któremu uda się opublikować
swój artykuł. Tutaj mamy 3.4, czyli szału nie ma ale osobiście
nie pogardziłbym i takim :) Dla przykładu TOP POP czyli The Lancet
ma chyba już ponad 200. No ale to już taki Buggati Veyron a my
(prawie) wszyscy jeździmy Oplami, Fordami, Volvami, Audiami etc. ;P
Więc schodzimy na ziemię.
Rzeczony artykuł ukazał się w czasopiśmie „Materials” w 2022
roku.
Petean I,
Paltinean GA, Pripon E, Borodi G, Barbu Tudoran L. Silver
Depreciation in 3-Polker Coins Issued during 1619-1627 by Sigismund
III Vasa King of Poland.
MateMDPI, Materials, rials (Basel). 2022; 15(21): 7514.
https://doi.org/10.3390/ma15217514
Znamy za to historię z Cieszyna, gdzie ponoć krakowskie grosze były
przekuwane na półtoraki. Przykład cieszyńskiego półtoraka, na którym pod
popiersiem Adama Wacława widać pierwotny stempel starszej legendy
„SIGIII... DGREXPOLM.D.L", a więc oznaczenie grosza polskiego, zachował
się np. w gabinecie numizmatycznym w Wiedniu.
Cytat pochodzi ze strony miasta Cieszyna (https://visitcieszyn.com), która powołuje się na publikację Janusza Spyry "Moneta w dawnym Cieszynie".
Do zdjęcia w/w monety, która znajdować ma się we Wiedniu dotrzeć mi się nie udało. Dotarłem za to (prawdopodobnie) do jej siostry (TEJ trzykrajcarówki :).
Na dole jest aktualizacja (vol 2) - jest to FAŁSZERSTWO na szkodę kolekcjonerów!
W skrócie: w 1627 roku decyzją sejmową zakazano wybijania drobnych nominałów z uwagi na ich deprecjację. Stan ten trwał niemal ćwierć wieku. Ale autorzy katalogów wykazują obecność np. półtoraków z datą >1627. Tłumaczą to m.in. nielegalnymi działaniami mennic, które wprowadzając do obiegu monetę wybijaną poniżej zaleceń ordynacji różnicę w srebrze zgarniają dla siebie. O ile w przypadku takich np. trojaków, które były wybijane w licznych mennicach takie zadanie byłoby logiczne i dochodowe z uwagi na utrudnione dotarcie do potencjalnego nieuczciwego zarządcy, to w przypadku półtoraków mamy do czynienia tylko i wyłącznie z mennicą w Bydgoszczy. Zatem, gdyby ktoś zechciał wybijać sobie dla własnego zysku półtoraki z datą 1628 czy 1629 szybko po wykryciu tego procederu zwiedzałby lochy. Czemu np. nie wybijać monet z datą nie 1628/9 a np. 1618/19? Jedyne co to trzeba by zmienić herb podskarbiego no i zmienić jedną liczbę daty. Dla ogarniętego rzemieślnika nie powinno to być trudne.
Rzadko dosyć już się zdarza, żeby odkryć nową odmianę w półtorakach. Ale jak widać da się, co oczywiście niezmiernie cieszy a już na pewno nabywcę takiej monety. Niestety (dla nas) ta pojawiła się najpierw na forum Violity (podana waga 1,16 gram), by później zostać sprzedana za ok. 1500 złotych na tamtejszym serwisie aukcyjnym. Przyjrzyjmy się samej monecie:
Czasem zaglądam w statystyki bloga, nie ze względu na podbudowanie mojego ego, są one raczej mizerne. Bardziej, żeby w opcjach 'komentarze' sprawdzić, czy ktoś czegoś nie napisał a ja po miesiącu czy dwóch dopiero to zauważyłem :P Nie zarabiam tu na żadnych reklamach, bo po prostu ruch jest dosyć ograniczony. Ale i nie dziwię się temu bo po pierwsze półtorakami, co prawda interesuje się coraz więcej osób ale nadal jest to grupa pozostająca w mniejszości do fanów groszy, ortów, szelągów etc.
Po drugie mój styl pisania nie każdemu może odpowiadać o czym się już przekonałem publikując ironiczny wpis na temat półtoraka bez miecza. Pan sprzedający poczuł się na tyle urażony, że zgłosił fakt, iż publikuję jego zdjęcia z aukcji allegro do Digital Millennium Copyright Act (DMCA). Widać jak brak siły argumentów to pozostają argumenty siły ale z koniem kopać się nie będę bo w teorii prawo stoi po jego stronie (choć niektórzy mówili mi potem, że g**o mógł mi zrobić).
Tym samym np. facebook uznał mój blog jako persona non grata, co i tak w średnich miesięcznych wizytach pozostało praktycznie bez efektu (jakieś -10% mniej odwiedzin) xD
YouTube dziś podsunął mi w propozycjach film GNDM, który myślę, że warto rozpowszechnić:
Po pierwsze pan Damian mówi coś niezmiernie ważnego, a co umyka wielu z osób związanych z numizmatyką. Nie piszę "kolekcjonerom" bo nie każdy z numizmatyką związany to od razu kolekcjoner. Swego czasu temat był z grubsza omówiony, jednak nie kryłem się z szyderstwem. Docelowo tekst powstał jako paszkwil na grading monet bitych ręcznie (wszak walcarka umożliwiała mechanizację tego procesu), może ujmijmy to tak: "nie maszynowo". W końcu do tego został stworzony, prawda? To tak jakby nagle ADAC zaczął do testów zderzeniowych brać XVIII-wieczne bryczki...
Wracając jednak do filmu. Muszę przyznać, że z biegiem lat delikatnie zweryfikowałem swoje podejście do monet. Gdy zaczynałem przygodę moje kryterium było następujące:
RZADKOŚĆ > STAN ZACHOWANIA
Z biegiem lat zamiast znaku większości dałbym przynajmniej taki: ⩾ lub nieraz nawet taki: =
A gdyby tak przyjąć ekstremalnie rygorystyczny system oceny monet? Przypomnijmy, że półtoraki znane są z tego, że są popularne i... co tu dużo mówić: niechlujnie wybite. Znalezienie takiego TOP POP w kolekcji na pewno będzie wyzwaniem! Zapomnijmy o gradingu! Grading jest dla lamusów! Określmy sobie własne standardy! Poniżej mamy 5(*) cech, według których postanowiłem wyszukać tę jedyną, najpiękniejszą:
- Moneta około/mennicza - no ok, to jeden z priorytetów, w końcu chcemy monety ładne, nie?
- Czytelna - co z tego, że będzie miała MS63 jak 1/3 powierzchni będzie niedobita?
- Centryczne wybicie - im bardziej stemple się rozjechały tym gorzej, najlepiej żeby było widać cały sznur otokowy.
- Krążek - brak defektów w stylu końcówka blachy, wady metalu, grynszpan etc.
- Patyna - te monety mają ~400 lat. Tak jak lubimy, gdy skóra ma przyjemny odcień po kontakcie ze słońcem tak monety też powinny mieć ciemniejszy odcień, dzięki patynie.
- Rzadkość* - gwiazdka dlatego, że nie musi być rzadka, musi być piękna ale potraktujmy to jako szansę na "dodatkowe punkty". Wszak piękna moneta a w dodatku rzadka to już jest tym co tygryski lubią najbardziej :)
- Wady na powierzchni/wykruszenia w okolicy krzyża na rewersie oraz przy 3 - nominale na awersie (moneta jest odwrotką 180 stopni, więc to ten sam fragment)
-Uszkodzenie mechaniczne (rysa) przy G w SIGIS oraz ziarna grynszpanu w okolicach trójki w SIGIS 3
Konkurent do pierwszego miejsca to przedstawiciel... mennicy "hakowej"**:
** - Ci co śledzą moje wpisy wiedzą, ale dla innych przypomnę: mennica "hakowa", określona przez profesora Gumowskiego na krakowską (co jest pomyłką) wycinała krążki ręcznie. To znaczy przy użyciu specjalnych nożyc do cięcia blachy, ta zaś prawie na pewno nie była przygotowywana przez cywarki, tylko rozklepywana młotkami. Czyli na "dzień dobry" mamy starą, niemal średniowieczną technikę kontra zaawansowane urządzenia jak cywarki, dursznity, o prasach walcowych nie wspominając. Oczywiście nie ma za to dodatkowych punktów ale fakt jest faktem.
Aby być precyzyjnym: jest to jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) krążków z tej mennicy, na których wybito półtoraki z hakami.
Na pewno w porównaniu do bydgoskiej 1618 nie ma aż tak menniczego blasku, choć na awersie jest bardzo intensywny, na tyle, że każda moja próba jego uchwycenia przy użyciu mojego aparatu kończy się przepaleniami.
"Ostrość" detali też jest nieco gorsza w porównaniu poprzedniej monety.
Ale... sznur otokowy jest zachowany lepiej. Jest aż "ostry". Rant też jest niemal wszędzie jednakowo gruby, tylko na godzinie 6 na awersie i 5 na rewersie traci grubość, co jest też przyczyną niedobicia sznura otokowego.
Poza tym centryczność bicia większa niż w 1618. Tam krążek był nieco większy ale i tak na awersie widzimy, że litery PMDL niebezpiecznie zbliżają się do brzegu monety.
Patyna jest równa, złocista inna niż w półtoraku bydgoskim. Może minimalnie ustępuje tamtej, lecz tutaj już wkraczają subiektywne odczucia...
Podsumujmy (1618 vs 1617):
- Moneta około/mennicza - 1 : 0 (nie było remisu bo na punkty 1617 odpadł.. ale trochę jak Rocky Balboa przegrywający jednym punktem)
- Czytelna - 2:1 (tu bezapelacyjny remis)
- Centryczne wybicie - 2:2 (1617 ewidentnie liderem w tej dziedzinie)
- Krążek - 2:3 (w 1617 jedyna wada to mikroskopijne pęknięcie w okolicy RE POL, zaś w 1618 mamy grynszpan, uszkodzenie mechaniczne no i jest delikatne wycięcie przy D w PMDL)
- Patyna - 3:4 (w 1618 fajnie akcentuje niektóre miejsca jak np. koronę czy herb podskarbiego coś jak piegi u rudzielca, z kolei w 1617 jest ona pełna, złota jak u opalonej dziewczyny; ja nie podejmuję się stwierdzić, która jest ładniejsza :) )
- Rzadkość - Niezwykłość Bydgoszczy polega tylko na podwójnych ozdobnikach koło krzyża, poza tym to popularna odmiana. Haki zaś to "nowy awers" oraz bardzo rzadkie jabłko. Więc tym samym mamy zwycięzcę!
Któż nie marzył (bądź nadal marzy, przypuszczam, że niemało osób :) o znalezieniu skarbu? Znalezienie skrzyni bądź garnca z monetami i innymi precjozami sprzed setek lat pobudza wyobraźnię niejednego. Sam nie należę do grona detektorystów, którzy z wykrywaczami metali przeczesują (legalnie lub nie) pola, lasy, tereny, gdzie niegdyś stały np. karczmy etc. ale patrząc na takie zdjęcia przyznam, że ma się gęsią skórkę.