piątek, 29 listopada 2024

Jabłko warte każdych pieniędzy (mini przegląd aukcyjny)

W odniesieniu do postu Adama szybki wpis o jabłkach, czy może jednym konkretnym jabłku z rocznika 1618, wybitego z tego co nam wiadomo w Bydgoszczy. 

Niedawno czeski dom aukcyjny KM NUMIS wystawił przekrojową ofertę monet (i nie tylko). Polski akcent był dosyć skromny, bo liczył ~50 pozycji (spośród >2000 sprzedawanych przez 3 dni). Najdroższy był talar z 1628, który sprzedał się za ponad 8600 zł (z opłatami). Było aż pięć 3-krajacarówek ze wszystkich lat (1615-1618) bitych w Krakowie właśnie na "rynek" śląski. Widać nawet przyjęły się, choć nie z takim przytupem jak półtoraki, które emitowano niemal dziesięć lat dłużej (i w ogromnych nakładach). No i były trzy pozycje z półtorakami. Pierwsze poszły w cenach bardzo okazyjnych:

Lot 1615, 1617 i 1619 - 82 zł (z opłatami). 

Ostatni rocznik mennicy hakowej 1618 - 127 zł (z opłatami).

Na polskich aukcjach pewnie poszły by ze 2x drożej. Za to bank rozbił ostatni locik, który jeszcze przed aukcją był podbity przez 4 licytujących do prawie 550 złotych. Okazało się, że cena końcowa została podniesiona do 1618 (bardzo adekwatna liczna :) złotych - bez opłat. Z młotkowym robi się już blisko 2k:

https://onebid.pl/pl/monety-polska-zygmunt-iii-waza-poltorak-1618-1619-bydgoszcz/2495942

 

wtorek, 12 listopada 2024

Grading (nie tylko półtoraków) NGC - jak łatwo otworzyć slab

 Dziś nowość! Wideoblog :D Ale proszę się nie przyzwyczajać, raczej potraktować jako wyjątek.

Aż zacząłem się zastanawiać, czy sam nie dostałem jakiegoś "spreparowanego" slabu. Niby bez sensu bo moneta warta niewiele ale skoro się tak łatwiutko otworzył...
Ale jednak "oryginał" http://www.ngccoin.com/certlookup/6641245-047/58/


poniedziałek, 9 września 2024

"Zapraszamy do reklamy"

Chyba większość czytając te słowa "odtwarza" je w głowie głosem Rafała Walentowicza, który w Programie Trzecim Polskiego Radia od lat zapraszał na przerwy reklamowe. Napisałem "zapraszał" bo dawno nie słucham Trójki więc nie wiem czy ma to jeszcze miejsce. Lecz przez większość mojego dzieciństwa właśnie Trójka leciała praktycznie non-stop, więc te słowa oraz charakterystyczne "puk-puk-puk" przed nimi wryło mi się w podświadomość. 

https://www.rp.pl/media/art6078371-rekord-trojki-prowadzi-rmf

Od dziecka mam też awersję na reklamy. Owszem, na początku słuchało się tego co leciało ciurkiem. Potem chyba ojciec zaczął przyciszać odbiornik, bo bloki reklamowe miały chyba 150% głośności w porównaniu do audycji. Następnie zaczęliśmy wyłączać radio, bo w sumie przerwy reklamowe leciały o mniej więcej znanych godzinach, więc korzyści były dwie:

- nie słuchało się reklam

- była cisza w domu

Jak chciano posłuchać audycji/muzyki to się znów włączało radio a jak zaczynały wyć reklamy: "OFF". W telewizji podobnie, podczas reklam można było pójść zrobić siku, wziąć prysznic, zrobić sobie kanapki, wyjść z psem na spacer... (taaak, przerwy reklamowe potrafiły być długie, przodował swego czasu w tym Polsat) wyłączało się dźwięk. A i tak to co atakowało nasze oczy czasem nie można było "odzobaczyć".

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

Ach te monety, człek by je łyżkami... jadł?

Może nie jadł, choć jeśli już chcemy zagłębiać się w szczegóły to historia zna przypadki połykania monet. Dosyć obrazowo opisywał to Jan Chryzostom Pasek w swoich "Pamiętnikach":

Rok 1656; https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/pamietniki.pdf

Oczywiście mowa o monetach złotych, które:

a) miały większą wartość i były mniejsze od srebrnych

b) złoto można było dosyć łatwo wygiąć, co zapewne ułatwiało proces "tezauryzacji" (czyżby stąd sporo giętych dukatów na aukcjach?).

https://wcn.pl/auctions/32/394?page=20

Ok, zmieńmy może jednak temat. Tytuł wpisu jakoś tak mi się sam ułożył, a skojarzenia podsunęły ciąg dalszy. W każdym bądź razie...

 

czwartek, 8 sierpnia 2024

Litewski półtorak portretowy

Nie, to nie pomyłka :)

Osoby posiadające katalog "Półtoraki Wazów" z 2019, czyli pierwsze drukowane wydanie na stronie 83 na pewno choć na chwilę zadumali się nad tym dziwem:

"Półtoraki Wazów" Adam Górecki, 2019
Ta sama moneta znajduje się też w katalogu  Ivanauskas'a wydatowana na 1618 rok.

Adam umieścił go ale sam nie wiedział co o nim myśleć. Brak parametrów, dosyć słaby stan, uniemożliwiał zaklasyfikowanie go jako półtoraka. Może to była jakaś XIX wieczna wariacja? 
W wersji autorskiej "Półtoraków Wazy" w 2022 powyższa moneta nie znalazła się. W sumie nie dziwota. W końcu staramy (hem, dochrapałem się zaszczytu bycia współautorem) się oddzielać fikcję numizmatyczną od prawdy a tu ciężko było cokolwiek na 100% powiedzieć. 

Jednak... dosłownie przed chwilą Giedrius Bagdonas udostępnił film na YT:


 

czwartek, 11 lipca 2024

Wakacyjnie

Sezon ogórkowy trwa aktualnie w najlepsze. Od mojego ostatniego wpisu upłynęło sporo czasu ale tak naprawdę nie mogę powiedzieć, że wykorzystałem go na hobby. Szczerze mówiąc od momentu pojawienia się kolejnej osoby w rodzinie czas (na własne przyjemności) stał się towarem bardzo deficytowym :) Kilka projektów, które ambitnie zacząłem, póki co zostało wrzuconych do "szuflady" i czeka na lepsze czasy. Jeden zaś, który na szczęście zakończyłem wcześniej czeka właśnie na publikację w drugim numerze "KRONIK NUMIZMATYCZNYCH":
 
 
Poniżej znajduje się scalony w jeden plik spis treści:

Na stronie 176 znajdują się moje przemyślenia odnośnie bardzo ciekawej odmiany z orłem i legendą "POLONI" na awersie. Gdyby ktoś po lekturze chciał podzielić się swoją opinią zapraszam tutaj, na forum TPZN lub mailowo: poltorakiblog@gmail.com. Tutaj nie trzeba zakładać konta, lecz wzorem pana Chałupskiego włączyłem moderowanie komentarzy (boty reklamowe), więc czasem mogą wystąpić opóźnienia w konwersacji z powodów opisanych na początku :)

Co do samych półtoraków od wpisu o kometach nie było jakiegoś trzęsienia ziemia ale kilka ciekawszych się pojawiło. I te starałem się upolować.

Na RDA trafił się Litwin:

Można było szpanować MSem w wysokości 64 ale monetka została uwolniona z plastyku. Zrobiłem nawet o tym filmik z zamiarem umieszczenia go na YT i blogu ale albo panowie z NGC wzmocnili slaby albo ja wyszedłem z wprawy i 2 minuty wyłuskiwania monetki nie jest chyba na tyle porywające, żebym zdobył srebrny przycisk jutuba. Na swoją obronę powiem, że nagrywałem tak aby mieć widok FPP a z braku statywu komórka "stała" przede mną co dosyć mocno ograniczało mi widok i zdolności manualne :P
Półtorak natomiast jest bardzo ciekawy z kilku względów.
Po pierwsze jest to odwrotka. Przypominam, że półtoraki litewskie w 1619 i 1620 były walcowane, więc tam układ aw/rw był niezmienny, no, chyba, że umieszczono stemple odwrotnie względem siebie. I tu pojawia się pytanie która wersja jest prawdziwa? Czy wyryto stempel odwrotnie na walcu czy umieszczono wałek ze stemplami w walcarce odwrotnie?
Rozgrzebałem trochę Wilno chcąc pójść w ślady Grzegorza Broniszewskiego, który pięknie "rozłożył" szelągi tłoczone w Malborku i opublikował swoje badania na blogu Dariusza Marzęty:

Chęci chęciami ale brak czasu (patrz punkt pierwszy) i problem z materiałem (niekiedy naprawdę kiepska jakość wybitych monet) sprawia, że były trudności z jej identyfikacją katalogową, że o stemplowej nie wspomnę... 
Ok, wracamy do monety. Punkt drugi - legenda. "Wilniaki" mają sporo za uszami, ten też nie odstaje:
* SIG III D REX PMD (Wadwicz)
A gdzie G po D (Dei Gratia)? Albo L (Litvaniae)? Brakło miejsca? Choć pod R w REX jest jakby zarys G... ale w dwóch innych monetach brak widocznej przebitki (czyli pasowałaby opcja, ze umieszczono odwrotnie wałek). Tak, są inne monety, które też są odwrotkami i mają taką legendę (ale z L na końcu). 
Na rewersie jest MON NOV (punca V ewidentnie sporo przeszła) (3) MAG DVL - czyli też niezbyt częsty typ zapisu.
Czyli ta konkretne jest póki co "nienotem", jeśli ktoś chce zajrzeć do wersji autorskiej "Półtoraków Wazów" z 2022 to pod numerem 1928 jest najbliższa mu odmiana (z L na końcu).
Stan zachowania (MS64 hehe) przyzwoity ale niedosyt pozostaje bo słabo odciśnięta jest korona (które bardzo lubię) i dolna część jabłka z nominałem. Akurat końcówka blachy mi nie przeszkadza.
Do pełni szczęścia brakuje tylko Wadwicza ustawionego pionowo, co zdarzało się w odwrotkach.
Kolejne monety to (a jak!) naśladownictwa. Ten rok jest jakiś łaskawy (tfu, tfu!). Dwie aukcje domu Art Magnat opisywanych ostatnio (rodzimy rynek) i te dwie (rynek zagraniczny) pozwoliły znacznie rozbudować mi kolekcję tych monet.
Pierwsza trafiła się za śmieszne pieniądze. Oczywiście opisana jako 1624 Bydgoszcz. W Bydgoszczy ona może i była ale na pewno nie w 1624.

Znów "nienot", choć w tym przypadku jest nadal dużo do zrobienia. Nieczytajło notował taki styl dla 1623 i 1624 ale z prostą tarczą nie zaś "ozdobną". Najbliżej był Vdovenko ale tam brak było gwiazdek po bokach krzyża i interpunkcji w MONE NO. 
Okazało się, że w Czechach źle ją zaadresowali i na szczęście pierwsza próba doręczenia się nie powiodła i monetka wróciła do nadawcy. Druga próba zaś zakończyła się szczęśliwie (dla mnie).
O tą monetkę musiałem zaś trochę powalczyć i wydać trochę więcej pieniędzy. Dzięki dobrodziejstwu technologii mogłem to robić kupując lody (pomimo ustawionych limitów lubię "pilnować" licytacji). Żona tylko spytała czy wygrałem i za ile bo widziała moje coraz częstsze rzuty oka w telefon.

W końcu udało mi się upolować półtorakogrosza, które opisywałem jakiś czas temu :) Po zdjęciach aukcyjnych nie mogłem stwierdzić jaki rodzaj grosza (mennica i rok wybicia) posłużył za bazę dla tej ciekawej, fałszerskiej emisji. Teraz już wiem. A Wy?

Następne ciekawe aukcje zapewne we wrześniu (na Onebid) lub może coś wpadnie np. na allegro (choć wątpię). 

Pisałem o permanentnym braku czasu. Od sierpnia "zwalnia" mi się sobota, którą do tej pory spędzałem w dorywczej pracy. Szczęśliwy zbieg kilku okoliczności: narodziny kolejnego dziecka, zastrzyk finansowy jeśli chodzi o główną pracę i ogólnie zmęczenie brakiem całego weekendu sprawił, że możliwe, że będę pojawiał się na różnych wystawach, konferencjach czy stacjonarnych aukcjach, które do tej pory obserwowałem na ekranie smartfona w pracy :D Nie samą pracą i monetami się żyje, lepiej się "zmęczyć" fizycznie, żeby wieczorem móc odpoczywając przeglądać swoje zbiory :) Lepiej wtedy wyglądają!


 

Pozdrawiam!

 

piątek, 23 lutego 2024

Komety...

Idzie luty, podkuj... no nic się nie rymuje z portfelem, kontem, kasą, mamoną, wypłatą...  Może coś takiego: w lutym są często niezłe aukcje, wydasz kasę odłożoną na wakacje. Trochę średnio, ale do rzeczy.

Widać, że wyrabia się nowa, świecka tradycja w półtorakowej numizmatyce, że na początku roku trafiają na aukcje bardzo ciekawe egzemplarze. Daaawno temu zarzuciłem "Przeglądy aukcyjne", skończyło się na numerze 5 jakieś... trzy lata temu. Z dosyć prozaicznej przyczyny: relacje z aukcji jakiegoś półtoraka litewskiego czy orła (nawet pięknego i rzadkiego) niespecjalnie rozpalały wyobraźnię. Nowe/ciekawe odmiany zaś omawiałem na bieżąco, co i tak bywało raczej nie za często, a weź tu zrób jeszcze jakieś zestawienie. 

Generalnie praktycznie cały poprzedni rok (z nielicznymi wyjątkami) to posucha, którą przerwały m.in. 1622 SIG 3 czy świetnie wykonane fałszerstwo za datą 1629. Ponad rok temu błysnął rok 1614 z pełną datą w otoku. Błysnął mocno na firmamencie i odtąd naprawdę nieliczne i słabe iluminacje zwiastowały pojawienie się czegoś w miarę ciekawego. A przynajmniej ja takowych nie zauważałem skupiając się coraz bardziej na innych nominałach innych władców. Tymczasem rok skrzypiąc zatoczył koło i znów mogliśmy doświadczyć lekkich kłopotów ze snem z uwagi na intensywne feerie barw nowych komet, które od początku roku co rusz wyskakiwały w nowych ofertach.

Bo jak inaczej nazwać te pozycje, które wzbiły się wysoko, przecząc prawom grawitacji czy zdrowego rozsądku? Zaczęło się nad wyraz niewinnie. Ot, zwykły locik, co to takie chodzą w porywach po 400-500 złotych. Ten wcale nie był skromny. Był nad wyraz bezczelny i stwierdził, że niżej jak najdroższy z orłów nie pójdzie. W nosie miał, że jakiś rzadki półtorak z orłem i hakami na SESJI PREMIUM poszedł za 1800 złotych. Phhh... w końcu to jakieś R5. Można nawet film poświęcony temu orłu obejrzeć na stronie aukcji. Potem inny półtorak z orłem wleciał ponad wyznaczone maksima i osiągnął >2k, co za taką monetę (ok, jest piękne i głębokie bicie, choć niestety zdublowane) i odmianę jest sporym osiągnięciem. Oto zaś ten 'zwykły' locik:


https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-poltoraki-bydgoszcz-1616-1619-zestaw-3szt/2085665

 
Trzy monety niczym gra w trzy kubki. 

"Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może. Raz, dwa, trzy, gdzie jest haczyk?"

Oczywiście uważni czytelnicy zapewne wskazaliby na... 1618. I oczywiście ciekawe rzeczy dzieją się tu na awersie. O ile pierwsza edycja katalogu Półtoraków Wazów z 2019 roku w pewien sposób "promowała" korony tak edycja autorska z 2022 już nie. Kwestia, która jest do rozwiązania na przyszłość, jak stwierdził Adam. Możliwe, że w następnym wpisie coś niecoś przebąknę w tej sprawie ale w żadnym przypadku nie uprzedzajmy faktów a tym bardziej nie jest to nic w stylu zapowiedzi kolejnej edycji katalogu. Co to, to nie!

Odnośnie lociku mowa oczywiście o koronie na awersie monetki z1618 roku. Generalnie ten awers robi bardzo dobre wrażenie: równe, centryczne wybicie, bez defektów. Może nie tak ostre jak w przypadku orła "ex aequo" ale nieczęsto coś takiego widzi się w przypadku półtoraków. Jeszcze rzadziej widzi się tego typu koronę. Poniżej rycina do wglądu:


W skrócie: w 1618 jest "kontynuacja" typowego awersu z 1617 z małą koroną, która występuje stosunkowo rzadko (jakieś 10-15% populacji, więc można przypuszczać, że pojawiła się pod koniec roku). "Klasyczna", duża korona znana z 1617 kończy swój żywot. W 1618 "mała" korona stanowi standard w >99% awersów, zarówno SIGI jak i SIGIS. Ale pojawia się duża korona - w tajemniczej emisji z charakterystyczną podwójną, kropkowaną/ciągłą obwódką i zapisem SIGI III. Co ciekawe - tam korona pojawiła się po raz pierwszy, później została wprowadzona do "zwykłych" emisji - SIGIS. Dlaczego później? Otóż w zwykłej wersji awersu widać wykruszenie puncy:

Idąc dalej jak szybko się pojawiła w 1618 tak szybko zniknęła. W 1619 widzimy kontynuację małej korony z 1617/8 ale pojawia się też inna duża korona, która jest też na awersach z 1620 roku. ALE! W tym roku ktoś "przypomniał" sobie o dużej koronie - tej z 1618 i umieścił ją na awersie!
 
Dlaczego? Raczej powodów tego postępowania możemy się tylko domyślać...
 
Przy okazji polecam wykład Marcina Żmudzina na YT o koronach... tych górskich :D Oczywiście w kontekście wspinania się na szczyty jeśli chodzi o wyszukiwanie drobnostek w naszych kolekcjach :D 

Można od razu przewinąć do 3 godziny i 8 minuty, jeśli nie odtworzy się od konkretnego miejsca. Ale polecam wysłuchać też w wolnej chwili wszystkich prelegentów.

Kontynuując...
Z innych komet mamy ciekawą interpunkcję w 1622 roku:
https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-poltorak-bydgoszcz-1622-blad-re-g-b-rzadki/1959726

Te gwiazdki uroczo wyglądają. Ach jakoś astronomicznie dziś...

Następnie na horyzoncie pojawił się nieco "zdeprecjonowany" półtorak z 1626 roku:

https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-poltorak-1626-bydgoszcz-blad-nominal-4z-b-rzadki/2047990

Nominał w półtorakach jak wiemy reprezentują dwie cyfry: 3 na awersie - trzy półgrosze oraz 24/Z4 w jabłku na rewersie - 1/24 części talara. Z tą 1/24 wartości talara to już było krucho w momencie emisji w 1614, zaś im później tym gorzej. Nie zagłębiając się zbytnio można powiedzieć, że w 1626 przy ordynacji nakazującej bić półtoraki ze srebra 6-łutowego (czy też nawet 5 i 7/8-łutowego) a z grzywny miało być bitych 168 monet. Daje nam to próbę ~0,367 i średnią wagę 1,18 grama na monetę. Czyli przy talarze, który nadal zawierał 25,2 grama srebra to takich półtoraków powinno być przynajmniej 57! Tak więc widzimy, że ktoś przez przypadek zbliżył się do prawdy jeśli chodzi o realną wartość półtoraków w tamtym okresie ale i tak było to za mało :) 

Sama monetka bardzo rzadka, bodaj trzeci egzemplarz jaki udało mi się zarchiwizować (i do tego najładniejszy). Pozostałe oczywiście są z tego samego stempla. Ciekawie wygląda jabłko, widać, że jest mocno zużyte. Zastanawiające jest, czy podczas nabijania 4 doszło do "przerwania" linii czy po prostu już wcześniej były tam uszkodzenia. E: przejrzałem archiwum i faktycznie jest to ewolucja uszkodzeń. Można zrobić chronologię :) Na czerwono zaznaczyłem większość ubytków:

Minął tydzień i znów zajaśniała kometa! I to jaka! Moneta znana z katalogów już od czasów "Mennicy Bydgoskiej" Gumowskiego. Czyli co, jednak populares? Kopicki dawał R6, Nieczytajło tak samo. W moim archiwum mam bodaj 8-9 sztuk różniących się wariantami interpunkcyjnymi. Tylko 1/3 zdjęć pochodzi z kwerendy muzealnej, reszta to egzemplarze z katalogów/prywatnych kolekcji. Odkąd tworzę swoje cyfrowe archiwum nie znalazłem notowań aukcyjnych tej monety. Nie było jej w aukcjach WCN (tylko unikalna dotąd odmiana SIGIS!), Niemczyka, allegro... Na Onebid w ofercie PDA pojawiła się po raz pierwszy:

https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-1587-1632-poltorak-1618-bydgoszcz-r/2079491

SIGI III - trójka zapisana rzymską liczbą oczywiście nie jest niczym nowym. W końcu pojawiła się już wcześniej, choćby w 1616 roku. No, tylko, że tamta odmiana (mimo rzekomego R8) w ciągu kilku lat pojawiała się w handlu przynajmniej 4-5 razy na różnych aukcjach. Ta zaś wypłynęła na oficjalny rynek numizmatyczny dopiero teraz. Pytanie - dlaczego pomimo R6 jest rzadsza niż niektóre R8 jak np. wileńskie 1620, które też było na tej aukcji:

https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-1587-1632-poltorak-1620-wilno/1862489

Tylko pomimo rzadkości monet tych w archiwum mam zapisanych ok. 15  zdjęć....

Na sam koniec miesiąca sypnęło naśladownictwami jak z rękawa....

https://onebid.pl/pl/auction/-/6027/-/1/0/0/p%C3%B3%C5%82torak%20na%C5%9Bladownictwo

Sporo rzadszych, m.in. 1622 z charakterystycznym dla tego roku jabłkiem (choć ten konkretny był nawet licytowany miesiąc temu, ale w gorszym stanie - to naśladownictwo było chyba ilustrowane w katalogu Nieczytajły pod numerem 1054. Dziwne, bo ładniejszy egzemplarz widnieje na okładce. Jak widać wyszczerbienie krążka przy REG z wolna postępuje...)

Ok, koniec przeglądu OneBid. Teraz allegro, choć tu będzie o wiele skromniej. Wbrew pozorom spora ilość oferowanych monet (oscyluje zazwyczaj w okolicach 700-800) to ciągle odgrzewane stare kotlety, które wiszą aż ktoś się nie zlituje i ich nie kupi. Szkoda, że allegro nie ma opcji filtrowania według nowych ofert z opcją pominięcia tych, które sprzedający wystawia po raz eNty....

I tak spośród setek ofert rzeczywiście nowych mamy może kilkanaście... I wśród nich było takie oto brzydkie kaczątko:
https://allegro.pl/oferta/8-zygmunt-iii-waza-poltorak-koronny-1614-r3-15121143818

Kwota 445 złotych za taki stan zachowania nawet półtoraka z orłem może nieco dziwić. Jednak jest to na tyle rzadka moneta, że może je policzyć na palcach nierozgarnięty pracownik tartaku. Co tutaj warunkuje rzadkość? Połączenie stempli. Rewers typowy dla orłów z 3 ale na awersie mamy produkt stempla wybijającego orły Z4. Rzadkość! Rzadkość! Szkoda tylko, że stan zachowania mizerny... 

Na sam koniec prawdziwa kometa Hale’a-Boppa! Ta jednak zajaśniała na wschodzie i nieco wcześniej bo w połowie stycznia ale nie wspomnieć o niej byłoby grzechem. Na Violity sprzedał się za równowartość 2000 złotych taki wybrakowaniec:


Przyznam, że rewelacja. Kolejny nienot po 1622 SIG 3, jeśli oczywiście to oryginał, bo zdjęcia nie rozpieszczają jakością a zdążyliśmy się już przekonać, że fałszerze nie takie rzeczy potrafią robić

Trochę przypomniał mi o innym "OLU", którego kiedyś widziałem :)



czwartek, 11 stycznia 2024

Półtorakogrosze cd.

Jak widać odgrzewam stare kotlety. Ale spokojnie, parę tematów czeka aż się przegryzie to będzie coś nowego :) 

W czerwcu zeszłego roku opisałem przypadki przebijania groszy na półtoraki. W poprzednim wpisie również do tego się odniosłem bo omawiałem katalog Pana Vdovenko, gdzie pod numerem 56 widniała monetka, którą wstępnie można zaliczyć do tzn. naśladownictw. 

https://poltoraki.blogspot.com/2023/06/potorakogrosze.html

Ale przeglądając zdjęcia w WCN natknąłem się na lot monet, które zresztą sam licytowałem. Głównie dla rzadkiego półtoraka z 1615 ze skróconą legendą REG PL oraz naśladownictwa z 1622 roku:

https://wcn.pl/archive/328924

Niestety mój limit okazał się za niski i zestaw poszedł do kogoś innego. Szczęśliwy nabywca (o ile sam tego już nie odkrył) może cieszyć się jeszcze jedną ciekawostką - kolejną przebitką z grosza koronnego.

Już widzicie która to moneta?

Ten śmieszny fals półtoraka na dole, znajdujący się pomiędzy monetami, które mnie zainteresowały. Dopiero jak teraz skupiłem się na nim (dosyć toporny rysunek, trzeba przyznać) wyszło co to za gagatek.

Grosz z aukcji WCN: https://wcn.pl/eauctions/160922/details/61124/Polska-grosz-1611




Jak widać użyto rocznik 1611 groszy krakowskich. Ciekawe jakie kolejne przebitki uda się wyłapać.

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Naśladownictwa c.d. + Nowy Rok!

Witam w nowym, 2024 roku! Poniżej "reanimuję" tekst, który zacząłem pisać dosyć dawno temu ale jakoś nie dokończyłem go. A, że Nowy Rok to Nowy Ja, więc lecimy z tematem.

Podczas jesiennej aukcji u Marciniaka udało mi się wylicytować ciekawą monetkę. 

Generalnie na tą pozycję miałem chrapkę już od dłuższego czasu ale czy to na allegro limit okazywał się za niski, czy dwa lata temu na Onebid podobnie. Tam zresztą mój limit nawet nie mieścił się w estymacjach...

Dlatego cieszy mnie, że konkurencja się zlitowała i nie cisnęła mocno. Zwłaszcza, że budżet na monetki praktycznie przekroczyłem już 1 października na XII Aukcji Premium u Mateusza Wójcickiego a dobiłem już zupełnie wczoraj na aukcji Antykwariatu Wu-eL. Kupiłem na nich trzy monety, każda to inny nominał. Sumarycznie dałyby trojaka. Ale skupmy się na dzisiejszym bohaterze. 

Powyższa moneta, czy bardziej ogólnie typ jest ciekawy z kilku względów.

Po pierwsze to jest tak zwane naśladownictwo przypisywane ukraińskiemu hetmanowi Piotrowi Doroszence. Swego czasu (niemal cztery lata temu, jak ten czas leci...) wspominałem o naśladownictwach w osobnym wpisie. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo tamten wpis jest  powierzchowny, ale jeśli ktoś chce więcej to zachęcam do lektury rozdziału o naśladownictwach w Edycji autorskiej PÓŁTORAKÓW WAZÓW z 2022. Albo jeszcze lepiej, do świetnego artykułu Cezarego Wolskiego "Mennica hetmana Piotra Doroszenki w Lisiance i jej monety", który jest dostępny do pobrania na Forum TPZN

Wspomniane są szóstaki,, z czego jeden został sprzedany na aukcji WCN

67 aukcja WCN
 

Wg Cezarego Wolskiego oraz innych źródeł traktujących o losach mincerza Janka Grankowskiego obie monety (półtorak i szóstak) to produkcje powstałe przy użyciu walcarki . Również boratynki, co do których też powstały ciekawe publikacje:

- Krzysztof Wnęk. Fałszerstwa szelągów Rzeczypospolitej z XVII wieku wykonane techniką walcową. Wiadomości Numizmatyczne, R. LVII, 2013, z. 1–2 (195–196). Link.

- Krzysztof Wnęk. Wielkie afery z małą monetą. Fałszowanie na wielką skalę miedzianych szelągów Jana Kazimierza w drugiej połowie XVII w. Biuletyn Numizmatyczny 2013: 3 (371); 171-188. Link.

Wychodzi na to, że mamy do czynienia z pierwszym (?) naśladownictwem półtoraka, które możemy bez większych wątpliwości przypisać konkretnemu hetmanowi. Ale przecież zostało to już napisane i to dano bo w 2016 panowie Nieczytajło i Zamiechowski w swoim katalogu faktycznie tego "półtoraka" przypisali Piotrowi Doroszence. Wyróżnili oni dwie odmiany, aktualnie można bez problemu mówić o trzech:

- moja moneta,  na rewersie jest samo NOV

- moneta z aukcji Starego Sklepu, jest NOV*

- oraz trzecia wersja, gdzie zamiast V w NOV jest odwrócone "A"



Co do monografii pt. "Katalog Hetmańskich Naśladownictw" autorstwa pana Vdovenko, bo to już kolejny raz, kiedy wspominając o naśladownictwach nie przywołuję najnowszego ich opracowania. Wydane zostało w 2023 i traktuje o imitacjach różnych nominałów rzekomo bitych przez hetmanów. Oczywiście są półtoraki, boratynki, szóstaki oraz trojaki "krakowskie" z lat 162X.

Część merytoryczna jest nadzwyczaj skromna. Owszem jest porównanie monet i zwrócenie uwagi na podobieństwo, co pozwala wywnioskować, że mają to samo pochodzenie. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć dlaczego udział mennictwa Piotra Doroszenki zwiększył się niebotycznie? Na w sumie 4 pozycje u Nieczytajły, z czego dwie ostatnie można śmiało kwestionować* tutaj nagle mamy 48 monet przypisywanych temu hetmanowi. Z kolei reszta została dołożona do konta Bohdana Chmielnickiego. Czyli jest system 0 - 1.

*Spieszę wyjaśnić - pozycje 1110 i 1111 to jakieś fałszerstwa z kulfonami zamiast legendy. Trzymając się (ekhem) definicji, naśladownictwa to:

"wybite w niezidentyfikowanych mennicach, posiadają cechy charakterystyczne konkretnej mennicy (koronnej, miejskiej lub litewskiej), obniżoną wagę, wykonane starannie i bez większych błędów literowych i stylistycznych."

O żadnej staranności mowy być nie może. I tu oczywisty plus nowego katalogu - nie ma w nim kulfonów, które Nieczytajło z Zamiechowskim przypisali jako naśladownictwa. Skoro tak to nie wiem co w katalogu robi pozycja 59, która jest oczywistym analfabetycznym bublem a te były odrzucane z katalogu N-Z?

Dalej. Pod numerem 56 mamy włączoną (opisaną przeze mnie jakiś czas temu) PRZEBITKĘ z grosza gdańskiego na półtoraka. Takich przypadków tam podałem kilka, czyli wychodzi, że była to dosyć intensywna praktyka. Pytanie czy "administracja" hetmańska poszłaby na bezpośrednie przebijanie groszy? Jakoś wątpię, choć oczywiście wykluczyć tego nie można. 

https://poltoraki.blogspot.com/2023/06/potorakogrosze.html

Kolejna kwestia - na końcu mamy podrozdzialik "falsyfikaty Piotra Doroszenki". I tu się robi kwas, ponieważ w wcześniej w części katalogowej na pozycji 5 mamy tą monetę:

Zaś w końcówce, w części z "fałszerstwami" jest to:

Czyli pierwsza to naśladownictwo a drugie to fałszerstwo? Przy okazji, powyższe monety już opisałem wcześniej - TU. Żeby nie było - pierwsza moneta była obiektem intensywnej walki na ukraińskim Violity, poszła za astronomiczną kwotę +/- 3000 złotych ale z tego co wiem nabywca wykręcił się od kupna, bo stwierdził, że to współczesna podróba. Btw, kupujący to pewna osobistość z naszego allegro, który (aktualnie nie widzę jego ofert) też masę półtoraków sprzedawał, więc w teorii powinien się znać. To, że to współczesna podróba raczej przeczy fakt, że są znane jeszcze dwa egzemplarze z TEGO SAMEGO STEMPLA. Tylko gorzej zachowane. Powyżej jeden z nich, z aukcji WCN, który jakiś czas temu kupiłem. Trzeci poszedł w 2016 na allegro (najgorzej zachowany), no i jakiś musiał widzieć też pan Kopicki, skoro umieścił go w katalogu. Na egzemplarzu z WCN pięknie widać jak złazi srebrzenie. Czyli skoro były bite tym samym stemplem to dlaczego mamy taki podział? Zakładam, że przez stan zachowania, autor doszedł do "wniosku", że Doroszenko oprócz bicia naśladownictw klepał też stricte fałszerstwa. Jak dla mnie teoria bardzo naciągana.

Dalej. Pozycja numer 1, monetka sprzedana przez GN Marciniak:
https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-poltorak-1614-krakow-nasladownictwo-ex-kalkowski/961703

Też przypisane Doroszence. Nieczytajło nie notuje. To znaczy notuje pod fałszerstwami (też Doroszenki) - 1113 oraz 1114. Też te same stemple, co powyższa moneta z aukcji. Różnica to stan zachowania. 

Skoro już przy katalogu Nieczytajły jesteśmy to on popełnił podobny błąd: w katalogu pod numerem 236 umieścił taką samą monetę (fals) jak w części z falsami - 1139. 

Dalej (też Nieczytajło) - 1086 - naśladownictwo, 1157 - fałszerstwo. Choć w tym przypadku nie jest to dokładnie ten sam stempel to ewidentnie warsztat ten sam. Różnica oczywiście stan zachowania. 

Dalej już tylko Vdovenko. 1622, pozycja 18 (P.D.22.c.2) naśladownictwo:

I na stronie 83 fałszerstwo:


Ten sam warsztat. Różnica? Zgadliście: stan zachowania. 

Kolejna pozycja: 29. No tutaj to ewidentny fals. Spójrzcie na te ręcznie dłubane litery:





Zresztą ten sam warsztat już jest znany z fałszerstw: 
https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-falszerstwo-z-epoki-poltoraka-1623/471242


Generalnie im dalej w las tym bardziej można się zastanawiać nad sensownością tej publikacji. Na szczęście sam autor zaznaczył, że bardzo ciężko odróżnić naśladownictwo od fałszerstwa. Pytanie tylko więc po co je "klasyfikować" bez składu i ładu przypisując niektórym proweniencję na chybił trafił? Kolejna sprawa - wertując publikację miałem wrażenie, że ktoś zrobił ją na podstawie moich zdjęć z archiwum allegro/violity/onebid etc. Jednak nie ma w nim niektórych pozycji, które można by zaklasyfikować jako naśladownictwa. W zależności od przyjętych kryteriów to od kilku do nawet kilkunastu monet więcej :P Ja z kolei nie znałem tylko dwóch pozycji obecnych w części poświęconej półtorakom. W podziękowaniach jest m.in. forum TPZN, gdzie umieszczałem zdjęcia obecne w katalogu, brak natomiast podziękowań/informacji o autorstwie kilku zdjęć, które należą do osób prywatnych. Z kolei pozycje 22, 25, 49, 50 odnoszą się do monet z katalogu Nieczytajło-Zamiechowski ale już bez fotografii. Jak mam niby to rozumieć? 

Przy okazji, na forum TPZN udało mi się rzutem na taśmę załapać do kalendarza na 2024 właśnie z naśladownictwami. Moje zdjęcie będzie ozdabiało grudzień:

Opis z uwagi na ograniczoną ilość miejsca będzie skrócony:

W drugiej połowie XVII wieku próżno było szukać w Rzeczpospolitej spokojnego miejsca. Wrzało w całym kraju, lecz skupmy się na południowym wschodzie, tam, gdzie dziś znów szaleje wojna.
Półtoraki wybijane za panowania Zygmunta III Wazy były jedną z najpopularniejszych monet na terenach Ukrainy. Zawirowania historyczne tamtego okresu spowodowały znaczny spadek ilości polskiej monety na tych terenach. Efektem kryzysu monetarnego było powstanie tzw. naśladownictw hetmańskich, czyli monet imitujących powszechnie znane i tolerowane nominały. Należą do nich m.in. również półtoraki, które po setkach lat utonęły wśród milionów sztuk wybitych w epoce oryginałów.
Co wiemy dzisiaj o tej gałęzi numizmatyki? Niestety bardzo mało. Istnieją wprawdzie skąpe informacje z epoki, które pozwalają przypisać monety produkowane na walcarce hetmanowi Piotrowi Doroszence. Ich wykonawcą miał być Janek Grankowski, mincerz pracujący we Lwowie, później zaś zwerbowany przez Doroszenkę i fałszujący w mennicy w Lisiance półtoraki, boratynki oraz szóstaki. Analizując materiał numizmatyczny można przypuszczać, że były to "półtoraki" z datą 1622 oraz charakterystyczną legendą "MONE NOV REG POLON". Monetę tą włączyli do swojego katalogu Kamiński i Kurpiewski przypisując jej numer 485. Innym, niepochodzącym z legalnej mennicy, na pewno jest półtorak z datą 1618, który odnajdziemy pod numerem 361 w katalogu Kopickiego wydanym w 2007 r. Z kolei moneta wybita na niedociętym krążku (ze względu na wadę bicia uniemożliwiającym określenie daty, lecz z uwagi na obecność herbu Awdaniec to 1614-1616) z uwagi na podobieństwa liter, punc Orłów czy przede wszystkim korony (stosowanej tylko w oryginalnych półtorakach w 1616 roku) nakazuje ten twór wiązać z jednym warsztatem razem z omawianym wcześniej półtorakiem z datą 1618. Kolejne przedstawione na zdjęciu monety były notowane przez Nieczytajłę i Zamiechowskiego - ukraińskich autorów katalogu wydanego w 2016 roku. Oni jako pierwsi podjęli się wyróżnić (nie bez sporych kontrowersji i znaków zapytania) monety będące imitacją polskich półtoraków bitych w latach 1614-1627. Przy okazji często spotyka się informacje o biciu półtoraków z datą 1628 i 1629, czyli po wprowadzeniu przez Zygmunta III Wazę zakazu emisji drobnej monety. Dotyczą one w rzeczywistości emisji fałszerskich/naśladowczych. Jedyny przypadek półtoraka bydgoskiego z datą 1629, który na pierwszy rzut oka wykazywał cechy oryginalnego bicia okazał się być wysokiej jakości fałszerstwem na szkodę kolekcjonerów.
Niestety pomimo starań zarówno profesjonalnych numizmatyków jak i wścibskich amatorów, nadal nie możemy jednoznacznie przypisać „anomalnych” półtoraków do emisji hetmańskich lub dobrej jakości mennic fałszerskich, jakie na pewno funkcjonowały na tych terenach. Jest to rozdział w kartach numizmatyki, który wciąż czeka na uzupełnienie.

Jeszcze raz, wszystkiego dobrego w 2024 roku!


Wizyta w Warszawie - wykład w PTNoW + zagadka

Szybka podróż tam i z powrotem.  Niemal jak rok temu do i z Warszawy. Może się okaże, że będzie to nowa, świecka tradycja... Pożyjemy, zobac...