Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryga. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2025

Prasa walcowa - przykłady problemów i zagadka!

Prasa walcowa - urządzenie, które miało wprowadzić technologię produkcji monet na nowy, wyższy poziom. Ówczesne cacko inżynieryjne, które niestety na dłuższą metę nie "zdało egzaminu". Ale po kolei. 

Jak produkuje się monety? Nie chcę aby ten wpis był baaardzo długi, więc po techniczne aspekty odsyłam m.in. do wykładu profesora Borysa Paszkiewicza:

Temat pras walcowych poruszony został w 44 minucie. Warto zajrzeć też na blog DA Marciniak, gdzie pokazane są zdjęcia oraz zamieszczono opis do nich. Mamy też film z wizyty w muzeum z komentarzem:

Inny film (tylko w języku niemieckim) pokazuje stosowane techniki mennicze w praktyce. Nie mogę jednak udostępnić go jak powyższych z YT, trzeba wejść na TĘ STRONĘ (jeśli ktoś boi się kliknąć w link to może skopiować do przeglądarki tą stronę -> https://pecunia.zaw.uni-heidelberg.de/NumiScience/praegung-mit-dem-taschenwerk). Od ok. 1:40 mamy pokazane jak tworzyło się cany (paski blachy) a od 2:17 mamy pokazany model cywarki/walcarki, czyli urządzenia, które służyło do prasowania blachy na określoną grubość. Na tej samej zasadzie działały prasy walcowe, z tym, że na walcach wyryte były stemple, które odbijały się na pasku blachy. Na filmie dalej mamy wycinanie krążków dursznitem (3:12) a na końcu produkcję monet maszyną zwaną taschenwerk (3:53).

Z literatury odsyłam do "Organizacja mennic i techniki mennicze w Polsce XVI-XVII w" Aleksandra Kuźmina, niestety słabo dostępna. Zostaje polowanie na aukcjach lub wycieczka do większej biblioteki w okolicy.

Jest też np. artykuł "Gobeliusze, Gdańsk, Malbork, Moneta..." na stronie 36 w dostępnym online Przeglądzie Numizmatycznym z 2012 o walcarkach właśnie. Wielki ukłon dla Stowarzyszenia Numizmatyków Profesjonalnych za udostępnienie PN online!

Ciekawy tekst o szelągach malborskich popełnił też Grzegorz Broniszewski na blogu numizmatycznym Dariusza Marzęty

Można też zajrzeć do wątku na Forum TPZN, gdzie dyskutowano na interesujący nas temat (głównie chodziło o trojaki ale maszyna ta sama :).

Oczywiście nie wyczerpuje to literatury ale "na szybko" chyba wystarczy.

sobota, 12 lutego 2022

Kupujcie monety :)

Witam w 2022 roku!

Nie, blog nie umarł. Przeszedł tylko w fazę uśpienia spowodowaną różnymi czynnikami. 

Pierwszy to (współ)praca nad nową wersją katalogu półtoraków, którego autorem jest, był i będzie Adam Górecki. Ja tylko wspomagałem proces twórczy i wzbogaciłem (mam taką nadzieję) w słowo pisane. Katalog jest ukończony, trwają prace edytorskie, potem składanie etc. 

Kolejna sprawa to 'zagwozdka', nad którą siedzę od dłuższego czasu z różnym skutkiem. Oczywiście też półtorakowa :) Póki co powstało ~20 stron tekstu (a końca nie widać) ale nie będzie to część katalogu. 

Itd, itp, blog zszedł na kolejny plan. Ale nie nosiłem się z zamiarem "uśmiercenia" go. Tylko nie jestem do końca przekonany do takiej formy (nazwijmy to tak) przekazywania wiedzy. Choć to brzmi wyjątkowo górnolotnie czy wręcz trąci snobizmem bo sugeruje, że ja posiadam wiedzę a Czytlenik nie :) Przyznam, że praca nad katalogiem z Adamem (choć inaczej sobie finalny efekt wyobrażałem) zainspirowała mnie do zastanowienia czy warto wydać coś na kształt "monografii" o tym nominale. Tylko, że narazie to tylko miraż raczej nie do zrealizowania w formie, że się tak wyrażę: książkowej. 

Ale dość rozwodzenia się nad nieistotnymi rzeczami :) 

Tytuł dzisiejszego wpisu, jak może niektórzy zauważyli, w przewrotny sposób nawiązuje do bloga prowadzonego przez pana Jerzego Chałupskiego

Zbierajmy monety - tak jest w oryginale. Monety niekoniecznie piękne ale niosące znamię historii. W przypadku półtoraków jest ciekawie, bo tak naprawdę mało co naprawdę o nich wiemy. Nie wiadomo tak naprawdę gdzie bito półtoraki z hakami. Kraków to blaga wymyślona przez profesora Gumowskiego i powtarzana bezmyślnie przez kolejnych autorów aż stała się "prawdą objawioną". Pisałem o tym w biuletynie nr 10 TPZN. Nadal czekam na artykuł Cezarego Chełchowskiego własnie o hakach, który miał się ukazać wraz z najnowszym numerem Biuletynu Numizmatycznego ale czasopismo to ma widać spore kłopoty bo ostatni egzemplarz datuje się na połowę 2020...

Ale "zbieranie" monet nie zawsze się opłaca. 

"Jak to?" - mogą zakrzyknąć niektórzy - "Wszak według artykułów z branży finansowej i zapewnień  właścicieli dużych domów aukcyjnych inwestycja w monety - a zwłaszcza rzadkie i w świetnym stanie zachowania jest nad wyraz bezpieczna!"

Ok. Właściciel domu aukcyjnego, który przyjmuje w komis Waszą monetę ZAWSZE zarabia. Na prowizji od Was i na prowizji od osoby kupującej monetę. Daje to (razem) różną kwotę ale może to być niemal 1/3 wylicytowanej kwoty. Czyli np. kupiliście póltoraka za 1000 złotych. Dom aukcyjny bierze od osoby wystawiającej (komitenta) prowizję w wysokości 5-10%. Kupujący zaś musi zapłacić 10-18% 'młotkowego'. Przedziały są oczywiście różne w zależnosci od firmy ale widać o co jest gra.

Tak więc kupujemy pięknego półtorakogrosza od jednej z najbardziej znanych firm numizmatycznych na rynku. Jest rok 2013 i za piękną monetę w stanie II płacimy ponad 14 tysięcy złotych. Dla ułatwienia cena jest zaznaczona zieloną strzałka, data aukcji żółtą. Zauważył to kol. pasjonatort


Nie powiem ładna, rzadka moneta. Co prawda jakoś nie zapałałem do emisji z lat 1616-1617 miłością na tyle wielką, żeby właczyć je do zbioru ale bliżej mi zaklasyfikowania ich jako półtoraki niż grosze. 
Ale sama moneta jak na 2013 rok była droga. 5-cyfrowe kwoty to już naprawdę wysoka półka. Nie podam teraz dokladnych danych ale o ile dobrze pamietam podobny pułap osiągnęły wczesne (1654-7) półtoraki Jana Kazimierza...
Szczęśliwy nabywca wysłał monetę za ocean i uzyskał notę MS 63. Pięknie!
Po 3 latach moneta widocznie znudziła się nabywcy. Co ciekawe cena startowa pomimo grejdingu spadła z 8000 do 5000 złotych. 

Jak widać wylicytowana kwota również była sporo niższa niż w 2013 roku. A przecież ponoć grading to jakość, prestiż i bezpieczeństwo...Oj, miał być ten link ;) 
No widać kupujący stracił cierpliwość do pewnej firmy i udał się do innej, która potrafi wykrzesać z drobnego nominału conieco

Niestety w niecały rok moneta przysporzyła strat na ponad 4000 złotych. Nie liczę tu opłat aukcyjnych, które komitent oczywiście musiał ponieść. Jak sprzedajecie samochód to liczycie się, że dostaniecie za niego mniej niż rok temu jak go kupowaliście. Ale w przypadku monet cały czas wmawiali Wam, że będzie odwrotnie. Sorry, taki mamy klimat... 
No ale 5500 za taką monetę to dobra kwota. 

Praktycznie równe dwa lata cieszył się nią nowy nabywca. Ale nie każdy musi traktować zbiór jako coś osobistego. Bywa, że trzeba sprzedać dublety, nawet tak rzadkie monety;) Jednak nie o to chyba chodziło sprzedającemu?


Dziś moneta znów znalazła nowego nabywcę. 
Mamy TOP POP, tylko jeden MS 63, NGC MS 63 MAX, piękny i rzadki. Imion jego nie zliczysz...
Wylądował z kwotą końcową poniżej 4000 złotych. 

Tak narazie kończymy 5 sezon serialu "Jak stracić 10 000 złotych w 9 lat". Jeśli jesteście ciekawi to ogladajcie dalej. Może wygram następną licytację i zepsuję zbawę ;)






Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. J...