Na dole jest aktualizacja (vol 2) - jest to FAŁSZERSTWO na szkodę kolekcjonerów!
W skrócie: w 1627 roku decyzją sejmową zakazano wybijania drobnych nominałów z uwagi na ich deprecjację. Stan ten trwał niemal ćwierć wieku. Ale autorzy katalogów wykazują obecność np. półtoraków z datą >1627. Tłumaczą to m.in. nielegalnymi działaniami mennic, które wprowadzając do obiegu monetę wybijaną poniżej zaleceń ordynacji różnicę w srebrze zgarniają dla siebie. O ile w przypadku takich np. trojaków, które były wybijane w licznych mennicach takie zadanie byłoby logiczne i dochodowe z uwagi na utrudnione dotarcie do potencjalnego nieuczciwego zarządcy, to w przypadku półtoraków mamy do czynienia tylko i wyłącznie z mennicą w Bydgoszczy. Zatem, gdyby ktoś zechciał wybijać sobie dla własnego zysku półtoraki z datą 1628 czy 1629 szybko po wykryciu tego procederu zwiedzałby lochy. Czemu np. nie wybijać monet z datą nie 1628/9 a np. 1618/19? Jedyne co to trzeba by zmienić herb podskarbiego no i zmienić jedną liczbę daty. Dla ogarniętego rzemieślnika nie powinno to być trudne.
Ok, ale półtoraki z taką datą występują. Sęk w tym, że zdecydowana większość datowanych na 1628-9 monet to fałszerstwa z epoki na szkodę emitenta. Znacznie skromniejsza grupka to tzw. naśladownictwa/imitacje przypisane hetmanom, którzy wybijali w Ukrainie pieniądz popularny na tych terenach aby móc opłacać swoje wydatki. Teoretycznie monety te były wysokiej klasy jeśli chodzi o jakość wykonania, oraz musiały zawierać jakąś ilość srebra aby móc je puścić w obieg. Obecnie najpopularniejszymi naśladownictwami są "półtoraki" z 1625 roku, lecz znane są też z 1628 roku, które są imitacją nie wykazujących cech oryginalnych półtoraków. Co do 1629 roku póki co była cisza. Do teraz...
Dziś na aukcji NumEduX sprzedał się za niemałe pieniądze półtorak, który fałszerstwem ani naśladownictwem raczej nie jest:
![]() |
| Fot. Krzysztof Łukasik, NumEduX |
