Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1618. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1618. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 listopada 2024

Jabłko warte każdych pieniędzy (mini przegląd aukcyjny)

W odniesieniu do postu Adama szybki wpis o jabłkach, czy może jednym konkretnym jabłku z rocznika 1618, wybitego z tego co nam wiadomo w Bydgoszczy. 

Niedawno czeski dom aukcyjny KM NUMIS wystawił przekrojową ofertę monet (i nie tylko). Polski akcent był dosyć skromny, bo liczył ~50 pozycji (spośród >2000 sprzedawanych przez 3 dni). Najdroższy był talar z 1628, który sprzedał się za ponad 8600 zł (z opłatami). Było aż pięć 3-krajacarówek ze wszystkich lat (1615-1618) bitych w Krakowie właśnie na "rynek" śląski. Widać nawet przyjęły się, choć nie z takim przytupem jak półtoraki, które emitowano niemal dziesięć lat dłużej (i w ogromnych nakładach). No i były trzy pozycje z półtorakami. Pierwsze poszły w cenach bardzo okazyjnych:

Lot 1615, 1617 i 1619 - 82 zł (z opłatami). 

Ostatni rocznik mennicy hakowej 1618 - 127 zł (z opłatami).

Na polskich aukcjach pewnie poszły by ze 2x drożej. Za to bank rozbił ostatni locik, który jeszcze przed aukcją był podbity przez 4 licytujących do prawie 550 złotych. Okazało się, że cena końcowa została podniesiona do 1618 (bardzo adekwatna liczna :) złotych - bez opłat. Z młotkowym robi się już blisko 2k:

https://onebid.pl/pl/monety-polska-zygmunt-iii-waza-poltorak-1618-1619-bydgoszcz/2495942

 

niedziela, 8 października 2023

Najbrzydszy półtorak jakiego widziałem

Tytułowego półtoraka zobaczyłem dziś na fejsbukowym forum numizmatycznym. Pierwsza myśl była taka, że los nie obszedł się z tą monetką łaskawie. Spójrzcie:

fot. Krzysztof Kotlarz

Moneta pęknięta w kilku miejscach, jedno pęknięcie jest obustronne, jeśli nie była jakoś klejona to możliwe, że w całości ledwo się trzyma. Rysy, grynszpan, ubytki na powierzchni. Czarny osad powoduje, że moneta wygląda jakby była po pożarze. Ogólnie obraz nędzy i rozpaczy. 

A jednak zaciekawiła mnie na tyle, że zasłużyła na ten wpis. 

wtorek, 31 stycznia 2023

Półtoraki z mojej szafki #6

YouTube dziś podsunął mi w propozycjach film GNDM, który myślę, że warto rozpowszechnić:


Po pierwsze pan Damian mówi coś niezmiernie ważnego, a co umyka wielu z osób związanych z numizmatyką. Nie piszę "kolekcjonerom" bo nie każdy z numizmatyką związany to od razu kolekcjoner. Swego czasu temat był z grubsza omówiony, jednak nie kryłem się z szyderstwem. Docelowo tekst powstał jako paszkwil na grading monet bitych ręcznie (wszak walcarka umożliwiała mechanizację tego procesu), może ujmijmy to tak: "nie maszynowo". W końcu do tego został stworzony, prawda? To tak jakby nagle ADAC zaczął do testów zderzeniowych brać XVIII-wieczne bryczki...

Wracając jednak do filmu. Muszę przyznać, że z biegiem lat delikatnie zweryfikowałem swoje podejście do monet. Gdy zaczynałem przygodę moje kryterium było następujące:

RZADKOŚĆ  > STAN ZACHOWANIA

Z biegiem lat zamiast znaku większości dałbym przynajmniej taki: ⩾ lub nieraz nawet taki: =

Dlaczego? Ot, może trywialny powód ale po prostu smutno mi byłoby patrzeć na rzadką monetę ale w agonalnym stanie zachowania. Oczywiście każdy ma swój indywidualny system wartości według którego szacuje na co może sobie jeszcze pozwolić a czego już do kolekcji nie przyjmie.

A gdyby tak przyjąć ekstremalnie rygorystyczny system oceny monet? Przypomnijmy, że półtoraki znane są z tego, że są popularne i... co tu dużo mówić: niechlujnie wybite. Znalezienie takiego TOP POP w kolekcji na pewno będzie wyzwaniem! Zapomnijmy o gradingu! Grading jest dla lamusów! Określmy sobie własne standardy! Poniżej mamy 5(*) cech, według których postanowiłem wyszukać tę jedyną, najpiękniejszą:
- Moneta około/mennicza - no ok, to jeden z priorytetów, w końcu chcemy monety ładne, nie?
- Czytelna - co z tego, że będzie miała MS63 jak 1/3 powierzchni będzie niedobita?
- Centryczne wybicie - im bardziej stemple się rozjechały tym gorzej, najlepiej żeby było widać cały sznur otokowy.
- Krążek - brak defektów w stylu końcówka blachy, wady metalu, grynszpan etc.
- Patyna - te monety mają ~400 lat. Tak jak lubimy, gdy skóra ma przyjemny odcień po kontakcie ze słońcem tak monety też powinny mieć ciemniejszy odcień, dzięki patynie. 
- Rzadkość* - gwiazdka dlatego, że nie musi być rzadka, musi być piękna ale potraktujmy to jako szansę na "dodatkowe punkty". Wszak piękna moneta a w dodatku rzadka to już jest tym co tygryski lubią najbardziej :)

Przyznam, że na początku pisania tekstu byłem pewien, że główną nagrodę zgarnie moneta, którą już prezentowałem w cyklu "Półtoraki z mojej szafki"... więc byłby to "autoplagiat" jeśli chodzi o wpis.
 

Jednak nie 
Co jest nie tak?
- Wady na powierzchni/wykruszenia w okolicy krzyża na rewersie oraz przy 3 - nominale na awersie (moneta jest odwrotką 180 stopni, więc to ten sam fragment) 
-Uszkodzenie mechaniczne (rysa) przy G w SIGIS oraz ziarna grynszpanu w okolicach trójki w SIGIS 3

Konkurent do pierwszego miejsca to przedstawiciel... mennicy "hakowej"**:
 
** - Ci co śledzą moje wpisy wiedzą, ale dla innych przypomnę: mennica "hakowa", określona przez profesora Gumowskiego na krakowską (co jest pomyłką) wycinała krążki ręcznie. To znaczy przy użyciu specjalnych nożyc do cięcia blachy, ta zaś prawie na pewno nie była przygotowywana przez cywarki, tylko rozklepywana młotkami. Czyli na "dzień dobry" mamy starą, niemal średniowieczną technikę kontra zaawansowane urządzenia jak cywarki, dursznity, o prasach walcowych nie wspominając. Oczywiście nie ma za to dodatkowych punktów ale fakt jest faktem. 
Aby być precyzyjnym: jest to jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) krążków z tej mennicy, na których wybito półtoraki z hakami. 
Na pewno w porównaniu do bydgoskiej 1618 nie ma aż tak menniczego blasku, choć na awersie jest bardzo intensywny, na tyle, że każda moja próba jego uchwycenia przy użyciu mojego aparatu kończy się przepaleniami. 
"Ostrość" detali też jest nieco gorsza w porównaniu poprzedniej monety. 
Ale... sznur otokowy jest zachowany lepiej. Jest aż "ostry". Rant też jest niemal wszędzie jednakowo gruby, tylko na godzinie 6 na awersie i 5 na rewersie traci grubość, co jest też przyczyną niedobicia sznura otokowego. 
Poza tym centryczność bicia większa niż w 1618. Tam krążek był nieco większy ale i tak na awersie widzimy, że litery PMDL niebezpiecznie zbliżają się do brzegu monety. 
Patyna jest równa, złocista inna niż w półtoraku bydgoskim. Może minimalnie ustępuje tamtej, lecz tutaj już wkraczają subiektywne odczucia...

Podsumujmy (1618 vs 1617):
- Moneta około/mennicza - 1 : 0 (nie było remisu bo na punkty 1617 odpadł.. ale trochę jak Rocky Balboa przegrywający jednym punktem)
- Czytelna  - 2:1 (tu bezapelacyjny remis)
- Centryczne wybicie - 2:2 (1617 ewidentnie liderem w tej dziedzinie) 
- Krążek - 2:3 (w 1617 jedyna wada to mikroskopijne pęknięcie w okolicy RE POL, zaś w 1618 mamy grynszpan, uszkodzenie mechaniczne no i jest delikatne wycięcie przy D w PMDL)
- Patyna - 3:4 (w 1618 fajnie akcentuje niektóre miejsca jak np. koronę czy herb podskarbiego coś jak piegi u rudzielca, z kolei w 1617 jest ona pełna, złota jak u opalonej dziewczyny; ja nie podejmuję się stwierdzić, która jest ładniejsza :) ) 
- Rzadkość - Niezwykłość Bydgoszczy polega tylko na podwójnych ozdobnikach koło krzyża, poza tym to popularna odmiana. Haki zaś to "nowy awers" oraz bardzo rzadkie jabłko. Więc tym samym mamy zwycięzcę!

O, i już mamy luty :)

środa, 23 listopada 2022

Propozycja chronologii półtoraków z hakami

W oczekiwaniu na artykuł Cezarego Chełchowskiego w Biuletynie Numizmatycznym o pochodzeniu półtoraków z hakami postanowiłem trochę "rozruszać" ten temat. 

Jak wiadomo, półtoraki te bito w 1614-1618 na pewno nie w Krakowie. Pisałem o tym m.in. ja (w 10 numerze Biuletynu Informacyjnego TPZN: http://info.tpzn.pl/bi.php), a także inni (http://blognumizmatyczny.pl/2022/04/19/poltoraki-z-hakami-1614-1618-mennica-wschowska-i-znak-mincerski-jerzego-scholtza/), więc odsyłam do linków. W biuletynie na stronach 52-67 w moim odczuciu Kraków to blaga wymyślona przez pana Gumowskiego a potem na zasadzie "cytowania" powielana przez kolejnych autorów. Oczywiście łatwiej wykluczyć, trudniej jednoznacznie przypisać gdzie były wybijane. Ale o tym kiedy indziej. 

Dzisiaj postanowiłem trochę "uporządkować" ten nominał. Ogólnie nie powinno być to trudne z uwagi na bardzo ograniczoną liczbę typów/odmian, które często ładnie "nachodzą" na siebie, aczkolwiek nie dam sobie ręki uciąć, ze jest to na 100% prawidłowa analiza. Jeżeli ktoś ma jakieś uwagi, proszę pisać.

Dla ułatwienia dyskusji oznaczyłem każdy typ/odmianę konkretnym numerem. Nadal tam jest K od tego nieszczęsnego Krakowa ale narazie niech będzie. Zdaję sobie sprawę, że grafiki są duże i mogą być problemy z ich wyświetlaniem (zawsze można grafikę otworzyć w osobnej karcie przeglądarki).

Otóż na początku w 1614 roku były Orły. Można przypuszczać, że pierwszy typ to był K14-1 z przerywaną obwódką na awersie. Poza tym mamy miks - orzeł z krótszymi piórami (jak w K14-2b) i krzyż leżący (jak w K14-2a). Rewers za to klasyczny, który przetrwał niezmieniony przez cały okres wybijania 'orłów'. Dalsze odmiany oznaczone jako K14-2a i K14-2b oprócz awersów różniących się orłami i krzyżem nad nimi nie wnoszą nic nowego. Można przypuszczać, że były wybijane równolegle.

Oczywiście w K14-3 jest nowość (NEW) w postaci nowego awersu. Rewers ten sam (jabłko) co w odmianach z orłem. Ciężko jednoznacznie powiedzieć kiedy pojawił się typ K14-4 z przerywaną obwódką na awersie, inną koroną, oraz czcionką. Można sugerować, że później niż K14-3. Wersja z przerywaną linią na awersie jest krótkotrwała i jej twórca prawdopodobnie przeniesiony jest do Bydgoszczy. Warto jeszcze zaznaczyć, ze w K14-3 mamy na awersie tarczę U-kształtną z ostrymi rogami u góry wpisaną między okrągły otok. Zaś w K14-5 tarcza herbowa ma ścięte rogi, zaś na dole łączy się z otokiem. Nawet można powiedzieć, że otok to tylko dwa małe łuki po bokach tarczy.  

W 1615 awers SIGIS jest bezpośrednią kontynuacją z 1614 roku (K14-5), aczkolwiek dosyć szybko zastąpiono go znaną nam wersją SIGI (K15-2). Rewers zmienia się w porównaniu do 1614: brak V w NO, inne jabłko, czcionka. Na krótko pojawia się odmiana z bydgoską koroną. Skąd w monetach krakowskich nagle punca z monet bydgoskich? Jedno co się nasuwa to rotacja pracowników, bo przecież nie wysyłali sobie punc paczkomatami...

Rok później kontynuowano styl znany z K15-2. Ogólnie było bardzo spokojnie. Zmiana podskarbiego spowodowała tylko zmianę herbu na rewersie pod jabłkiem (K16-2). Jednak dosyć szybko po tym stwierdzono, że monety wymagają zmiany image. Na awersie małą koronę zastąpiono dużą, podobną nieco do tych stosowanych w trzykrucierzówkach, na rewersie zmieniono jabłko. W międzyczasie trafiły się hybrydy ze starym jabłkiem i nowym awersem (K16-3). Dalej jest już wzór, który przeszedł do 1617 roku.
A tu to się działo... Wzór znany z 1616 utrzymywał się długo, bardzo szacunkowo licząc monety typu K17-1 to jakieś 60-70% tego rocznika. No ale znowu trzeba było coś zmienić powstały hybrydy ze starym rewersem i nowym awersem. Bardzo ciekawą hybrydą jest K17-2, gdzie mamy stary rewers i nowy awers ale z koroną bez klejnotów na kabłąku za to mamy glob z krzyżem (w czerwonym kółku).
K-17-3 to najpopularniejsza odmiana hybryd "stary rewers-nowy awers". W K17-4 mamy też koronę bez klejnotów na kabłąku i bez krzyża ale już z nowym rewersem. Kontynuacja tego to K17-5 a następnie najprawdopodobniej K17-6. Patrząc na awers to K17-8 jest kontynuacją m.in. K17-3, zaś rewers (jabłko) ciężko powiedzieć. Stawiałbym na "przejście" z jabłka z K17-6 do K17-8. Dlaczego? Bo K17-8 to najpopularniejsza wersja hakowych półtoraków z 1617 w "nowym" stylu. Poza tym korona też jest w późniejszych K17-9 i następnie z małymi różnicami w w K17-10, gdzie jest już klasyczny dla 1618 awers: SIG 3 DG R PO MDL.

Ostatni rocznik bicia półtoraków z hakami jest nad wyraz prosty. Jedynie monety te różnią się interpunkcją, czy puncami orłów (w koronie lub bez). Jest to ostatni rok bicia tego nominału z hakami. Pracownicy (przynajmniej część) przenieśli się do Bydgoszczy o czym świadczy jabłko, które pojawia się w bydgoskich półtorakach.    

czwartek, 9 czerwca 2022

Tajemnicze korony

Korony na awersach stanowią pewien wyróżnik, który wg mnie jest ciekawy i według którego również dzielę swoje półtoraki na te z "małą" koroną, czy te z "dużą". Generalnie jest to domena wczesnych lat wybijania czyli 1614-1615, gdzie potrafią być rzadkie. Temat zresztą został opisany (mam nadzieję) wyczerpująco w 10 biuletynie TPZN na stronach (odnośnie koron) 56-59. LINK do ważącego 13,5 mb pliku. Dla przykładu poniższa monetka osiągnęła 4-cyfrową kwotę tylko dlatego, że ma "małą" koroną:

https://wcn.pl/archive/321440

Jednak w latach późniejszych (>1615) raczej nie są czymś co stanowi o ich rzadkości. Oczywiście są reguły i wyjątki od nich. Poniższa zagadka na przeszło miesiąc pozostała nierozwiązana na forum TPZN. 

- Czy to ta sama punca?

- Określenie mennicy i roku wybicia monet.

korona nr 1

korona nr 2

korona nr 3

Korony nie przypominają tych wczesnych a bardziej te ze środkowych lat 20-tych. I tym tropem poszedł jeden z forumowiczów. Jakkolwiek częściowo błędnie to wcale nie dziwię mu się. 

Stwierdził też, że to ta sama punca. I tu przychylam się do jego opinii. Spójrzmy:
Tutaj zamieniłem kolejność, od góry jest 1,3 i 2. Zaraz napiszę dlaczego. 

Powyżej pobieżna analiza ale raczej nawet pomimo różnic (kąt fotografowania monety, różnice w wybiciu, stan zachowania etc.) myślę, że nikt nie będzie miał wątpliwości, że to ta sama punca. 

Czyli pytanie nr 1 mamy załatwione. A co z "dwójką"? I dlaczego w powyższej analizie zmieniłem kolejność?

Otóż numeracja została zastosowania trochę dla zmyłki (żeby nie było za łatwo, nie?). Korony nr 1 i 3 należą do monet z 1618 roku i są to ni mniej, ni więcej tylko opisywane już wcześniej, raczej nieczęste odmiany SIGI III.

Korona nr 1:

Korona nr 3:

Ale co z koroną nr 2? Kolejny 1618? Otóż nie. 1620. Serio? Tak! Spójrzcie:

Czyli punca korony "przeleżałaby" jeden sezon - 1619? Bo przynajmniej ja nie znam monet z tego roku z taką koroną. Może są, nie można tego wykluczyć ale co spowodowałoby tak niską emisję monet ze stempla wykonanego przez tego rytownika? 

Może był odpowiedzialny za inne zadania a do półtoraków 'oddelegowano' go gdy zaszła taka potrzeba? Oczywiście to tylko domysły... 

niedziela, 27 marca 2022

Kropka, przerwa, kropka, przerwa... - co w tym nowego?

Tytuł dziwny ale właśnie o tym dziś będzie. Nie, nie o alfabecie Morse'a tylko o rzadkich wariantach/odmianach (o tym też) z przerywaną/sznurowaną wewnętrzną linią otokową. Powiedzmy szczerze - półtoraki nie należą do elity drobnej monety jeśli chodzi o piękność ale dlaczego wyglądają tak a nie inaczej przecież wiemy, wszak wzorowane były na groszach niemieckich. 
O ile Ryga i Wilno biły/tłoczyły monety graficznie przyjemne dla oka jeśli chodzi o ogólnie pojęte 'ozdobniki' etc. to mennice królewskie niespecjalnie przykładały się aby w jakiś sposób uatrakcyjnić nowy nominał. Tam na jabłku i koronie praktycznie kończy się repertuar jeśli chodzi o "różnorodność graficzną". Z rzadka trafi się jakaś ciekawa tarcza do 3 pod tarczą herbową na awersie czy herbu podskarbiego na rewersie. Przyglądając się np. różnorodnym groszom "II typu" aż można powiedzieć, że w ciągu całego 14-letniego wybijania półtoraków wieje nudą... :P 
Dlatego z wielkim zainteresowaniem śledzę pojawiające się na rynku odmiany z przerywaną/kropkowaną/sznurowaną linią otoku wewnętrznego. Gwoli ścisłości nadal zastanawiam się jak "skatalogować" ten element. Opierając się na tym tekście zaliczyłbym ten element graficzny jako odmianę zwykłą. Dalej już są warianty (interpunkcja etc.) Z tym, że katalog naszych pogrążonych w nieszczęściu sąsiadów - Ukraińców trochę wywija w tym teamcie. Tam oczywiście poza typem najważniejsza jest interpunkcja. Zdarza się, że moneta z otokiem w postaci kropek ma niższą e"R"kę niż ta ze zwykłym ale udziwnioną interpunkcją (np. pozycja 63 - nie ma kropek obok daty - spada w notowaniu o 1 czy 2 oczka), żeby zaś potem wyróżniać otok sznurowny w pozycjach 85 i 86. Swoją drogą ciekawe na jakiej podstawie uznali, że oba mają ten sam stopień rzadkości. Wytłumaczy mi ktoś? Bo w moim archiwum opcji 1615 ze sznurem na awersie mam zapisanych zdjęć ok. 25 monet zaś ze sznurem zarówno na awersie i rewersie tylko 5 (z czego foto u Nieczytajły pochodzi z katalogu Góreckiego - swojego widać nie mieli). 
 
Anyway jak mawiał Jeremy Clarkson - wracamy do meritum. Wspomniałem w 2 linijce, że są kropkowane/przerywane... owszem. W odróżnieniu od zewnętrznej (często niewidocznej, niedobitej/wytartej obwódki, ta wewnętrzna (między napisem otokowym a orłem/tarczą herbową czy jabłkiem) jest ciągła. W naprawdę nielicznych przypadkach gdy pracownik mennicy postanowił się "zabawić" jest albo sznurowana jak ta zewnętrzna albo kropkowana. Nie chcę tu tworzyć nowej nomenklatury ale zobaczycie jak jest. 

Spośród monet z hakami obwódkę sznurowaną posiada orzeł. Moneta znana mi póki co w jednej sztuce: 
Aukcja AN Niemczyk
Kontunuując ten rocznik i mennicę mamy ciut popularniejszą (choć nie popadałbym w hurraoptymizm bo to aktualnie ok 5-6 sztuk) odmianę z tarczą 5-polową i przerywaną linią otokową:
Aukcja AN Niemczyk

Na tych dwóch monetach wyczerpuje się mennica z hakami.
Dalej też z 1614 "wchodzi" Bydgoszcz. Ale za to jak wchodzi...
Aukcja GNDM

Moneta o której można mówić wiele. I kiedyś na pewno o niej będzie znów napisane. Pokrótce - drugi orzeł z przerywaną obwódką, aktualnie dwa egzemplarze mi znane.
Natomiast pośród monet z tarczą 5-polową mamy spory wybór:
Aukcja GNDM
Pięknie zachowany ale też najpopularniejszy spośrod poniższej 4-ki. Na palcach obu rąk policzymy egemplarze w moim archiwum. 
Aukcja Numis Balt
Powyżej całkiem przyzwoicie zachowany mix rzadkości. Nie dość, że awers z takim otokiem to jestcze rewers z MON. Póki co jedna znana mi sztuka. 


Aukcja NumEdux
Powyżej też nowość w katalogu Adama - awers "standardowy" ale rewers POLO...

Moneta użytkownika 'koch'
Tutaj awers "robi robotę" jak to mówią znajomi mechanicy. Zupełnie inny typ, tzw. "krakowski". Kilka sztuk znanych. Też tu można pisać i pisać... Trochę zresztą było o tym choćby w biuletynie nr 10 TPZN...
Podobny "kropkowany" styl był w monecie, gdzie rytownik postanowił uatrakcyjnić rewers:
Aukcja WCN

Dalej mamy najpopularniejszą wersję z 1615 roku:
Aukcja GNDM
Tych monet jak już wspomniałem jest sporo. Nic dziwnego, że często są pierwszymi w kolekcjach z tym typem otoku. 

Fot rubinowakrew
Otok sznuroway ale na rewersie? Dodatkowo z MON zamiast MONE? No, póki co znam takie dwie...

Aukcja Numis Balt
Też dwie znam z tym typem otoku na rewersie. Nie jest sznurowny jak wyżej a bardziej 'kropkowany'.
Aukcja GNDM
No i "dabyl" sznur. 
Hurtownicy się skończyli, przechodzimy do detalistów. W 1616 znamy kilka monet ze sznurkiem na awersie a jest ich mi znanych jeszcze mniej niż powyższej 15-tki z podwójnym sznurem:
Aukcja RDA

Potem w 1617 przerwa (a przynajmniej nie znamy) aż pojawia się TO:
Nie dość, że SIGI III, nie doć, że korona nietypowa dla tego rocznika to jeszcze obwódka w postaci 'przerywników' oraz linij ciągłej. Dwa znane egzemplarze. Normalnie niemal populares jak patrzymy na dzisiejsze odmiany :)
Dla osób, które wytrwały nagroda. Nowa odmiana! Kto by pomyślał, że przy ponad 10-letniej pracy Adama Góreckiego i innych zainteresowanych tym nominałem może wyskoczyć coś takiego? Ale w sumie to w tym nominale jest to najfajniejsze! Nigdy nie wiesz czym Cię zaskoczy. Oto nienotowany 1619 ze sznurowanym otokiem na awersie:
Aukcja WCN

Wpis tworzyłem trochę spontanicznie, choć myślałem o tym już od momentu zauważenia na WCNie tej 19-tki :) Chyba wymieniłem wszystkie półtoraki z przerywaną obwódką oczywiście nie licząc tych litewskich i ryskich.

Do niebawem! 

piątek, 12 marca 2021

Półtorak dziś a półtorak sprzed ~6 lat... co się zmieniło?

Przyznaję, że mało ostatnio się tu dzieje. Spowodowane jest to kilkoma czynnikami: 

- napisałem dwa teksty do mającego się niedługo ukazać biuletynu TPZN. Zachęcam do przeczytania bo będzie tam wiele ciekawych tekstów nie tylko moje o półtorakach. 

- mam "rozgrzebane" dwa-trzy tematy, lecz są one spore/wymagające a w natłoku różnych spraw nie mam ani czasu ani nieraz chęci aby przysiąść nad nimi dzień-dwa-trzy, tyle ile by było konieczne do zamknięcia przynajmniej jednego. Dlatego póki co będę umieszczał mniejsze (nie znaczy gorsze) objętościowo teksty. 

- zabrałem się za uzupełnianie i porządkowanie mojej bazy danych. W końcu to podstawowe narzędzie pracy, jeśli na serio chce się zająć danym nominałem. Niestety w ciągu kilku lat zbierania zdjęć z różnych aukcji, serwisów, for numizmatycznych zapisywałem monety "jak leciało". Oczywiście osobny folder miała data/mennica/jakieś wyraźne cechy charakterystyczne ale ostatnio robiąc zestawienie przeraził mnie chaos jaki panuje w niektórych folderach. Przeglądając zdjęcia miałem nieraz uczucie déjà vu. Później sprawdziłem i faktycznie - zdjęcia tych samych monet miałem zapisane w 2-3 różnych plikach. Jak potem zrobić jakiekolwiek rzetelne zestawienie jak powielam (niechcący) te same dane? Mając "grube" kilka tysięcy zdjęć naturalnie wiele wody upłynie zanim doprowadzę to do jako-takiego ładu.
Mimo wszystko będę wdzięczny jeśli zechcielibyście podzielić się ze mną swoimi zdjęciami półtoraków - jeśli są Waszą własnością proszę dać znać co mam wpisać w znaku wodnym na zdjęciu: np. "Moneta z kolekcji Ksawerego Wiercipiętki". Jeśli chciałbym opublikować zdjęcie Waszej monety oczywiście zapytam o zgodę (chyba, że od razu napiszecie, że zgadzacie się na publikację zdjęć po zaznaczeniu kto jest ich autorem). Zdjęcia proszę wysyłać na maila: poltorakiblog@gmail.com

- ostatni punkt poniekąd jest powiązany z poprzednim. "Odkryłem" archiwum allegro (znane oczywiście było ale postanowiłem zapisać co się tylko da). Niestety allegromat przepadł a konkretnie zdjęcia w nim zapisane, nie zdążyłem zapisać zdjęć z nummus.org nad czym niezmiernie boleję ale jest (jeszcze!) archiwum allegro. Co prawda najstarsze aukcje są tam od 1 stycznia 2015 w tym bez zdjęć ale później jest lepiej. Czasem mamy tylko jedną stronę monety (niestety te raczej odpuszczam, chyba, że są jakieś ciekawe) a czasem oba! Archiwizuję więc póki są bo kilka razy stwierdziłem, że "jest w internecie to zawsze później można do tego sięgnąć". Jak widać myliłem się. 

I właśnie ryjąc w archiwum allegro wzięło mnie na wspominki. Raptem 5-6 lat temu a jakie wtedy były ceny! Ładny 1618 za 35 złotych, 1615 ciekawa odmiana za 28 złotych, haki z 1614 roku za 50 złotych. Oczywiście były też wysokie ceny, ba nawet w niektórych przypadkach wyższe niż teraz ale to były głównie orły z 1614. Za to jedna moneta (cena końcowa) mnie powaliła:


Hmmm 1624 z herbem Półkozic za 1003 złote? To wcale nie tak drogo jak za całkiem ładny stan - można by powiedzieć, nie? Tylko, że to nie jest ta moneta. Jak to nie? Tak to! To jest naśladownictwo. Opisane zresztą przez Nieczytajłę jako pozycja 1092 z R6:

 Nieczytajło, Zamiechowski - Katalog monet 1/24 talara od 1614-1668. Kijów 2016

Natomiast "prawdziwy" 1624 z Półkoziem - a raczej przebitka z 4 na 5, co już kiedyś opisałem wygląda tak:

Ktoś wydał na półtoraka hetmańskiego 1000 złotych. I najprawdopodobniej go kupił. Jednak historia zna przypadki, gdzie za półtoraka hetmańskiego zaoferowano prawie 3 razy tyle:


Jednak z tego co wiem kupujący (pomimo dobrej jakości zdjęć) nadal za niego nie zapłacił. Rozchodzi się oczywiście o "mityczne" 1618, które na violity sprzedało się za blisko 3000 złotych. Kupujący, który wygrał licytację odmówił jej zakupu bo po obejrzeniu jej na żywo uznał za współczesne fałszerstwo. Cały wątek można prześledzić na forum Violity
Współczesnych fałszerstw na szkodę kolekcjonerów nie można tam wystawiać, co innego falsy z epoki. Gdyby to był fals na szkodę kolekcjonerów kupujący mógłby bez problemu unieważnić transakcję a sprzedający miałby może jakieś kłopoty. 

Sęk w tym, że ta moneta nie była do końca nieznana, bo właśnie w archiwum allegro znalazłem np. to:



Zaś całkiem niedawno na WCN sprzedał się półtorak (opisany jako fals z epoki) z dokładnie tego samego stempla:


Widać, że nie jest to współczesne fałszerstwo na szkodę kolekcjonerów. Miedź pokryta srebrzeniem, które widać jak schodzi z powyższego egzemplarza. Inna kwestia to czy nie jest to jednak produkt mennic tzw. hetmańskich bo jakość wykonania jest o niebo lepsza od wszelkich fałszerstw z epoki jakie znam (a opieram się na ~340 plikach jakie mam zapisane w archiwum). Bliżej mu -jakością- właśnie do naśladownictw. Z tego co udało mi się wyczytać "oryginalność" - w sensie XVII-wieczną proweniencję monety potwierdził również niejaki pan Dubovik (pomagał w wydaniu katalogu Nieczytajły i Zamiechowskiego). 

Czy kupujący zapłaci za to co tak lekką ręką kupił? Akurat z braku możliwości licytowania jedynie obserwowałem końcówkę aukcji i powiem, że finisz był miażdżący. Kupujący "sadził" przebiciami po tysiąc hrywien co kilka sekund. Było 18001, chwilę potem 19001, 20001, 21001 aby finalnie zakończyć na kwocie 22101 hrywien. Pytanie czy tak postępuje ktoś, kto ma wątpliwości co do oryginalności kupowanej monety? Z zainteresowaniem czekam na rozwiązanie tej sprawy bo stawia ona niejako violity w złym świetle. Kupujący w jakiś "sposób" jest powiązany z "zarządem", przez co ciężko na niego wywrzeć presję do sfinalizowania transakcji. Mało tego - sprzedający nie może wystawić mu nawet negatywnej opinii za niezapłacenie za wylicytowaną monetę. Póki co, czekamy na rozwój sprawy :)


sobota, 30 stycznia 2021

Co nowego w Bydgoszczy z 1618?

 Otóż to:


Dziw nad dziwami. Ale po kolei:

Awers

SIGI 3 DG [3] REX PMDL

Standard. Ale korona... z lat 1615-1616:


W 1617 już takiej nie było, nie mówiąc już o 1618! Ktoś wyszperał gdzieś stare punce albo wrócił po 2 latach do bicia półtoraków?
Z kolejnych ciekawych rzeczy mamy orły w herbie. Nie robię tu zestawienia bo trzeba by zacząć od 1614 ale możecie mi wierzyć - nigdzie takich nie uświadczycie w półtorakach. Ani później. 


Rewers

MON.E. NO [Sas] REG POL

Samo POL w 1618 roku jest nieczęsto spotykane ale nie powinno robić furory. Ale nigdy dotąd nie spotkaliśmy się z błędem interpunkcyjnym jako MON.E. 

Pierwsze co uderza w oczy to tarcza. Pisałem już kiedyś o tym, nawet zrobiłem takie całkiem sympatyczne zestawienie, które dziś zostało uzupełnione:


Właśnie owa tarcza klasyfikuje go jako pozycję nr 361 w katalogu Kopickiego z 2007 roku. Co ciekawe ze stopniem rzadkości R1. Z całym szacunkiem do pana Kopickiego ale bullsh!t. Poza złą legendą awersu również sama tarcza herbowa się nie zgadza. U pana Kopickiego jest u góry ona płaska, na zdjęciu zaś widzimy "daszek". Cóż... Adam zajmuje się dłużej półtorakami a też widzi to cudo po raz pierwszy. Może R7? No cóż, teraz będzie zdjęcie w nowym katalogu jako: B.18.1.a)

Mamy też nowy typ jabłka królewskiego. Kolejne do rocznika 1618, całe szczęście, że jeszcze go nie zrobiłem, bo trzeba by poprawiać ;)

No i wisienka - Z4 w jabłku. W 1618 jak nawet w katalogu zaznaczono jest było zawsze 24. 

Ciekawostki, których starczyłoby na kilka monet. Cena zresztą też starczyłaby na kilka(naście?) innych monet. Omawiany unikat (?) poszybował aż do kwoty blisko 3000 złotych. W sumie czy można się dziwić? 

UPDATE: Temat jest na tyle ciekawy, że dyskusja rozszerzyła się na BLOG NUMIZMATYCZNY Dariusza Marzęty oraz oczywiście Forum RPZN/Półtoraki. Zapraszam do wyrażenia własnych opinii. O ile bobrze rozumiem mowę naszych wschodnich Sąsiadów prawdopodobnie kupujący odstąpił od kupna z uwagi na podejrzenie fałszerstwa. Niektóre swoje wątpliwości opisałem na forum, jednak należy pamiętać, że bazujemy na zdjęciach. Nie widzimy tej monety na żywo, nie widzimy dokładnie jej rantów, nie możemy sprawdzić czy ma dźwięk, etc.  

środa, 23 września 2020

Półtoraki z mojej szafki #2

Tym razem znów chwalipost :) Najpierw jednak ciekawostka. Ta moneta to druga (ponad dwa lata temu, od tej pory trochę więcej tego wypłynęło), gdzie widziałem taki układ ozdobników przy krzyżu na rewersie: ~+  KRZYŻ +~. Zazwyczaj występują albo "fale" albo krzyżyki, nałożone na te "fale". Natomiast występowanie dwóch typów ozdobników to już rzadkość. Nieczytajło pokusił się o określenie ich stopnia rzadkości i mojej monecie najbliżej do pozycji nr 153 z szacowanym stopniem R4. Najbliżej bo jeśli już bawimy się w te klocki to moja ma gwiazdkę przed SIGIS a u Nieczytajły takowej nie ma. Ot takie 'zagrożenie' jeśli skupiamy się na interpunkcji przy tworzeniu katalogu, że po jego wydaniu będzie 2-3 razy tyle monet nienotowanych. 

No ale odpuśćmy panom, jeśli ktoś w ogóle zwraca uwagę na takie detale i tak wie, że moneta jest niepospolita. Jak napisałem na początku to druga taka jaką zauważyłem. Pierwszej na szczęście nie udało mi się kupić. Dlaczego na szczęście? Bo była brzydsza i droższa o prawie 50% (dałem b. wysoki limit z nadzieją, że nikt nie zauważy i pójdzie do mnie po taniości - myliłem się) od... lotu 4 monet, w której wypatrzyłem właśnie dzisiejszego bohatera. Gdybym nabył tamtą pierwszą pewnie nie pokusiłbym się zakup tego lotu bo szczerze zdjęcia były słabej jakości. Zaś gdy monety przyszły (oprócz 3 sztuk, które były chyba też rocznikami 1618, 1616 i chyba 1620 - tam bez szału) ukazało mi się to:


Generalnie podchodzę do półtoraków trochę jak pan Chałupski: "Moneta nie musi być piękna. Moneta musi mieć swoją historię." Zwłaszcza, że półtoraki często były bite niechlujnie, moneta też do urodziwych się nie zalicza. Nawet grosze czy szelągi nieraz biją je pod względem ilości detali, jakości wykonania stempli. Ale tutaj po prostu nie mogę się oprzeć urokowi tej monety. Oczywiście ma wady: m.in. delikatne wykruszenie tła między godziną 11 a 12 na rewersie (podejrzewam zbyt mocne uderzenie stempli) , czy uszkodzenie na awersie przy 'G', delikatne ślady grynszpanu na nim... jednak czym one są przy tym blasku? Początki złotawej patyny dodają jej jeszcze większego uroku. Sznur otokowy na rewersie jest widoczny w ponad 95%. Właśnie to wspomniane wykruszenie spowodowało naruszenie jego ciągłości, poza tym mamy praktycznie pełen otok. Moneta ma z lekką górką 21 mm średnicy, czyli więcej niż przewiduje się dla tego nominału. Ostrość detalu również jest niepospolita a już herb Sas jest niemal podręcznikowy. Co ciekawe (jako, że nie jestem dobrym fotografem a operowanie światłem opanowałem na poziomie wkręcenia i włączenia żarówki) długo nie umiałem zrobić jej dobrego zdjęcia. Albo wychodziło prześwietlone albo za ciemne. Tutaj jestem w miarę zadowolony, choć i tak (wiem, banał) lepiej wygląda na żywo :D 

Kończąc te ochy i achy można napisać, że moneta do najlepszych kolekcji z szansą na wysoki MS... Dobra poniosło mnie, wybaczcie ;) 

Tyle na dziś, już niedługo coś więcej niż tylko chwaliposty. 

wtorek, 7 stycznia 2020

Półtorak bydgoski 1618 SIGI III - 'nowa' odmiana.

Czytelnikom TPZN jest już znana... 'nowa' odmiana z roku 1618 z napisem SIGI III a ja biję się w piersi i przyznaję, że jestem leniem. Tekst był gotowy już w 80-90% kilka tygodni temu ale: raz - brakowało mi kilku informacji na które czekałem, dwa - zwyczajnie świąteczne i noworoczne rozleniwienie skutecznie brało górę. Tak więc zaczynamy!

Chciałbym przedstawić monetę, której odpowiednika próżno szukać w najnowszych nawet katalogach. 
Mowa o bydgoskim półtoraku z 1618 z legendą na awersie zapisaną jako SIGI III oraz niespotykanym typem otoczki i dużą koroną:

Na samym początku należałoby coś wyjaśnić. O co cały ten szum? 
W końcu SIGI III jest znany z katalogów już od dawna. Już w książce "Mennica Bydgoska" prof. Gumowski wspominał o takich monetach. Ba! Nawet są dwie odmiany interpunkcyjne:

Powyższa moneta to bez wątpienia numer 486 z krzyżykami na początku i końcu napisu na rewersie.
Pozycja numer 487 to "standardowy" SIGI III znany z katalogów z gwiazdkami zamiast krzyżyków:


W tak zwanym międzyczasie 'odnalazła' się jeszcze jedna odmiana tym razem SIGIS III:


ALE...

Przyglądając się trzem powyższym monetom zauważymy, że awers (oprócz S w SIGIS) różni się dosyć znacznie.
Największe różnice to:
I - inna, większa korona
II - obwódka w postaci linii ciągłej i kropek
III - tarcza herbowa w postaci "U", nie zaś "H"
IV - inne orły
V - inne połączenie awers - rewers niż w "klasycznych" SIGI III

Po kolei:

I - KORONA

Generalnie "do tej pory" dla bydgoskich półtoraków z tego rocznika była jedna (mała) korona:

Aż tu nagle pojawia się coś takiego:

Pierwsze co przyszło mi na myśl to rocznik 1619, ale jednak to nie ta sama korona:

Okazało się (dzięki jednemu z najlepszych znawców półtoraków, który udostępnił mi archiwalne zdjęcie z aukcji IgoraMDL), że taka korona była wcześniej znana - w jednej sztuce:

II - OBWÓDKA 

Czegoś takiego po prostu nie było. Standardem dla mennic koronnych są liniowe obwódki. Do rzadkich/bardzo rzadkich należą obwódki przerywane/sznurowe, które występowały od 1614 do 1616 roku. Tutaj za to mamy miks: linia ciągła a wzdłuż niej bardzo drobne "perełki":




K to Kraków, B to Bydgoszcz, cyfry to roczniki: 1614, etc.

A tutaj mamy otoczkę w pełnej okazałości (obraz "poskładany" z kilku zdjęć z mikroskopu stereoskopowego):

III - TARCZA TYPU 'U' ZAMIAST 'H'

Jakie H i jakie U zapewne część z Was się spyta? O co tu chodzi? 

Jak zwykle łatwiej pokazać:
Od lewej mamy rok 1614, gdzie tarcza herbowa (U) i otoczka są osobno.
Później - głównie w 1615 "zbliżają" się do siebie oraz częściowo nakładają. Oczywiście nie należy brać tego zbyt serio w początkowych latach różne warianty istniały w tym samym czasie. Nie jest to etap ciągły i jednokierunkowy ale...
W efekcie już w 1616 roku otoczka stanowi element tarczy z herbami (H). 

Po 1616 właściwie nie ma tarczy w postaci U. No prawie. Znane mi są dwa wyjątki. Omawiana dziś moneta oraz równie rzadka moneta z 3 na awersie w ozdobnej tarczy:
Tam co prawda nadal mamy "przedostatni" etap, ale to tarcza herbowa stanowi trzon, zaś po obu stronach mamy cieńsze łuki tworzące otoczkę. 
W przypadku omawianej monety mamy tak samo, z tą różnicą, że równolegle mamy ciąg "perełek":

VI - WIDZIAŁEM ORŁA CIEŃ

Skoro już przy godle Polski jesteśmy widać, że są one w koronach. Wszystkie znane mi monety z SIGI III mają orły w koronach. W SIGIS III zaś ich nie ma - możliwe, że jest to "najstarsza" wersja, tuż przed rokiem 1619. Przemawia za tym inne jabłko (takie jak występuje w 1619), okrągła tarcza z herbem Sas w 1619 jest tylko okrągła tarcza (albo o czymś jeszcze nie wiemy). No i legenda SIGIS. SIGI w 1619 to już spora rzadkość.
No ale mieliśmy o orłach...
W tej monecie orły są... najprawdopodobniej z roku 1619. A przynajmniej ja nie znalazłem ich na monetach z Bydgoszczy z 1618 tylko dopiero rok później. 
Czego to dowodzi? No, że sama moneta mogła być wybita pod koniec 1618. No ale "późniejsza" jest wersja z SIGIS - przynajmniej teoretycznie. 

Dodatkowo nawiązując do  komentarza pod wpisem o złotych półtorakach informuję, że dokonałem dosyć szeroko zakrojonego porównywania innych punc lecz nie uważam, żeby udało się dojść do czegoś konstruktywnego. Owszem niektóre były całkiem podobne, choć nie identyczne ale nie udało mi się znaleźć np. wykruszonej puncy jakiejś literki, która z takim znakiem charakterystycznym była użyta w innej odmianie z roku 1618. No cóż, jak narazie nic straconego...

V - AWERS vs. REWERS

Ze znanych mi SIGI III wszystkie posiadały rewers tego samego stylu:

*MONE * NO {SAS} REG * POLO *

Interpunkcja w postaci sześcioramiennych gwiazdek + również sześcioramienne gwiazdki po bokach krzyża. Sas w ozdobnej tarczy. Jabłko typu JB1 wg katalogu Góreckiego:
Natomiast tutaj mamy:

x MONE * NO {SAS} REG * POLO x

Interpunkcja j/w, Sas też w ozdobnej tarczy lecz ozdobniki po bokach krzyża w postaci rzadszej, 4-ramiennej rozety. Jabłko zaś typu JB6:

No dobra, powoli trzeba by przejść do meritum. I dlaczego dałem znak zapytania w tytule? 

CZYŻBY FALS???

Powiem szczerze, że jak ją pierwszy raz zobaczyłem wyglądałem mniej więcej tak:

Ale chwilę później coś zaskoczyło mi w głowie... i nie wiem czy aniołek czy diabełek szepnął: 

"to może być falsyfikat"


Poniżej przedstawiam argumenty diabełka za falsem i aniołka za oryginałem:

PATYNA
* Fals - pojawiły się zdania, że to sztuczna patyna - ergo jest prawdopodobne, ze to fals. Dlaczego patynuje się falsy, żeby nadać im "cechy" oryginałów. Sęk w tym, że w tym przypadku patyna jest dziwna, nienaturalna...
* Oryginał - ... dlatego jest prawdopodobieństwo, że po znalezieniu i wypucowaniu monety ktoś się zorientował, że to nie jest taki popularny półtorak i na szybko zrobił sztuczną patynę, żeby "podrasować" walory monety. Sztuczne patyny to kolejna 'zmora' kolekcjonerów zaraz po ich usuwaniu. Było to poruszone w gościnnym wpisie Adama.

NIEZNANA KORONA
* Fals - tak jak pisałem, jedna z pierwszych rzeczy, na które zwróciłem uwagę to nietypowa dla tego rocznika (ani żadnego innego) korona. Fałszerz, żeby uatrakcyjnić monetę przygotowuje taką właśnie koronę.
* Oryginał - jednak okazuje się, że taka korona istnieje dla tego rocznika, a w osobie, która udostępniła mi jej zdjęcie moneta nie budzi zastrzeżeń. 

PODWÓJNA OTOCZKA 
* Fals - każdy, kto choć trochę "siedzi" w półtorakach wie, że przerywane otoczki są b. rzadkie i poszukiwane (ergo - monety uzyskują wysokie ceny na aukcjach). Taka "podwójna" i to w roczniku, gdzie do tej pory jej nie notowano to dopiero byłby hit!
* Oryginał - Pod zdjęciami mikroskopowymi ewidentnie widać, że stemple były puncowane. Nie ma tam charakterystycznych "cięć z ręki" etc. 

PODSUMOWANIE
* Fals - jeśli to jest fals to bardzo dobry, wręcz powiedziałbym mistrzowski. Wspominałem już o falsach na szkodę kolekcjonera i były to m.in. koślawe Wilno z 1620 roku lub "pościerane" cyferki z dat. Jeśli faktycznie jakiś współczesny Majnert zabrał się za tworzenie stempli i wybijanie fałszywych/wymyślonych półtoraków to biada nam. Jakość rewelacyjna, detale, literki, cyferki... wszystko!
* Oryginał - każdy zdroworozsądkowy fałszerz chce zarobić jak najwięcej jak najmniejszym kosztem. Dlatego nie dziwię się, że od razu zaczęli "klepać" najdroższy typ z Wilna. Pomyślmy, czy wytworzenie nowej, fantazyjnej odmiany jest logiczne? Chyba nie, bo od razu trafią się tacy zapaleńcy, którzy go prześwietlą na wszystkie strony. Jeśli ktoś potrafi zrobić tak doskonałą kopię to czemu nie wykonał np. Wilna 1619? Czy choćby powielić znane już odmiany SIGI/S III, wówczas nikt by się nie zagłębiał w temat bo "to już znamy". 

JAK JEST NAPRAWDĘ?
Z pomocą przyszło Muzeum Narodowe w Warszawie, konkretnie Gabient Monet i Medali, któremu bardzo dziękuję za wspaniałą współpracę. Okazało się, że podczas kwerendy prof. Gumowski widział tę oto monetę, której nadał numer 486:
Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, fot. Jakub Płoszaj

Czyli nasza droga właściwie się zakończyła. Otrzymałem również informację, że powyższa moneta została wciągnięta do inwentarzu tuż po II WŚ. Nie dowodzi to niczego jeśli weźmiemy pod uwagę, że może to być fantazyjny XIX-wieczny wyrób. Oczywiście połączenie tego samego awersu z innym rewersem, również poprawnym raczej drastycznie zmniejsza szanse diabełka na sukces.

Kilka słów na sam koniec z małym sprostowaniem z mojej strony. W Gdańskich Zeszytach Numizmatycznych  (link czasem nie działa poprawnie) w numerze 135 (2015) w artykule "Tytulatura na monetach Zygmunta III Wazy. Część 1" Tomasza Poniewierki jest dosyć spory błąd. Autor zaznacza tam, że w półtorakach rzymski zapis SIGIS III występuje tylko w roczniku 1616. Owa moneta była już omawiana wcześniej. Jak widać w 1618 roku SIGI III oraz SIGIS III również występuje o czym wiemy już przynajmniej od 65 lat - "Mennica Bydgoska" wydana została w 1955 roku ;) 

Druga kwestia to rzadkość w/w monet, którą katalogi szacują na R6 (Kopicki, Nieczytajło)/F4 (Górecki). Czyli moneta bardzo rzadka ale kilkadziesiąt egzemplarzy daje realną szansę na jej spotkanie. R6 posiadają również półtoraki litewskie z 1619 obecne na każdej większej aukcji. Ba, R8 posiadają półtoraki litewskie z 1620 a te w ciągu 5 ostatnich lat notowane (tylko!) na serwisie onebid były 8 razy. Osiem razy dla monet z R8! Półtoraki litewskie z 1619 na onebid notowane były 29 razy. Oczywiście część z nich sprzedawana była na różnych aukcjach co podbiło nieco wynik ale zawsze daje to jakiś obraz. Idziemy dalej, wspomniany 1616 SIGIS III (R7/R8) był oferowany 2-krotnie. 1611 (R7/R8) - 3-krotnie, zresztą o nim też już pisałem. Półtorak bez daty (R7), co najmniej 6 razy. Ile było aukcji z półtorakami 1618 SIGI III? Wspomniany SIGIS III sprzedał się w grudniu 2016 na zwykłej aukcji online WCN. I... ? 
Piszę o tym, że nawet "standardowe" odmiany SIGI III to właściwie monety nieobecne w handlu. Co jeszcze ciekawsze awersy przynajmniej 3 monet pochodzą z RÓŻNYCH stempli. Nie tak jak w przypadku 1616 SIGIS III, gdzie jest znany jeden stempel awersu. Łącznie w 1618 mamy przynajmniej 5 stempli awersów z rzymską III. Gdzie są te monety? Czy były wycofywane już w epoce z uwagi na nietypowy zapis? Czy później też były wyłapywanymi rodzynkami? Hutten-Czapski w swoim katalogu miał np. 1616 SIGIS III, czy 1614 z pełną datą nad krzyżem (btw. też 2-krotnie notowany chyba na aukcjach WCN) a nie posiadał tej odmiany? Czy z uwagi na charakterystyczność znajdują się w kolekcjach/muzeach skąd nieprędko ujrzą światło dzienne?

Wszystkiego dobrego w 2020 roku!

Sezon ogórkowy... w półtorakach?

Jakiś czas temu czytałem, bodaj na Portalu Numizmatycznym krótki wywiad z Damianem Marciniakiem (mam problem z linkiem, było to 29 maja) odn...