czwartek, 14 listopada 2019

Najdroższy koronny półtorak Zygmunta III Wazy

Chwytliwy temat wymyśliłem? No ale czemu nie skoro to prawda. Zaczynajmy.
Półtoraki koronne, czyli te pochodzące z mennicy bydgoskiej i domyślnie krakowskiej (bo brak  twardych dowodów potwierdzających i wykluczających ich pochodzenie) jak wiadomo są głównie bardzo popularne. Te drugie na pewno mniej, bo tzw. "haki" w katalogu Monety Zygmunta III Wazy pana Kopickiego mają minimum R jeśli chodzi o stopień rzadkości. No ale wiadomo, że są też rzadkie odmiany takie jak błąd bicia daty 1611, rzekoma odmiana z Półkozicem z 1624 roku - co już opisałem w półtorakowych błędach. Półtoraki z orłami też nie należą do popularnych... no jak się zastanowić to tych rzadkich monet jest jednak sporo. Oczywiście trzymamy się nadal monet koronnych, Wilno i Rygę narazie zostawmy. 
W listopadzie 2017 r. na 69 aukcji WCN pojawił się ten półtoraczek, który zmiażdżył cenowo wszystkie inne:
najdroższy półtorak koronny 1616 SIGIS III Bydgoszcz

Cena wylicytowana to 5500 złotych. Plus młotkowe oczywiście, czyli ponad 6 tysięcy! Za półtoraka. To talary już nieraz można kupić taniej... Jedyne półtoraki Zygmunta III Wazy, które mogą pochwalić się wyższą ceną to monetki wileńskie bite w 1620 roku. A i to nie wszystkie... 
Co w nim jest takiego niezwykłego? 
Po pierwsze stan II-. Jak na monetkę z tego rocznika nie jest to przesadnie za dużo, sporo jest menniczych ale i tak wygląda bardzo ładnie. 
Zaczynając od "nudniejszej" części - rewersu:

MOИE ИO [AWDANIEC] REG POL 

Mamy odwrócone litery N - czyli trochę rzadszy błąd niż dla odmian z Sasem w heskagonie. Praktycznie "leżąca" 6 w dacie też nie robi wrażenia, bo te odmiany zostały pominięte przez Kopickiego w jego katalogu jak rocznik z 1625, gdzie pochylone piątki od tych leżących nieraz trzeba odróżniać kątomierzem.
Przechodząc do meritum, czyli awersu.
Brak L po PMD nie jest niczym szczególnym - jeszcze. 
Najbardziej rzuca się chyba w oczy trójka - ta po SIGIS jest zapisana w stylu rzymskim! 

SIGIS III D G REX PMD

Jak do tej pory ewenement! Od roku 1614 trójka po imieniu władcy zawsze była zapisywana w postaci 3 a nie III. No ale żeby być rzetelnym należy wspomnieć o roku 1618, gdzie taki styl też funkcjonował. 
Dalej widzimy - a właściwie nie widzimy - kolejnej trójki. Nominału. 3 półgrosze, które zawsze (pomijając tzw. orły Z4, gdzie jest on zapisany tak samo jak w jabłku - 1/24 część talara) znajdowały się pod 5-polową tarczą herbową lub orłami w 1614r. Po prostu jej tu nie ma i z uwagi na ładnie rozplanowany napis dookoła tarczy widać, że nie miało jej być, nie jest to żadne niedobicie etc. Błąd mincerza czy celowe działanie? 
Idąc dalej - Snopek, herb Wazów w tarczy o kształcie 4-listnej rozety. Tutaj jest to też rzecz bezprecedensowa. Ani wcześniej ani później taki typ tarczy dla Snopka się nie pojawił. Poniżej po lewej omawiany przypadek a po prawej standardowa wersja wsypująca od lat 1614 do 1627:
herb Snopek w  tarczy w kształcie "rozety" półtorak 1616 SIGIS III

Jak z rzadkością? No niestety wbrew temu co Kopicki (pozycja 354) napisał nie jest to R8. Jeśli już to R7 jak zaznaczyli to m.in. hrabia Hutten Czapski, Nieczytajło czy Kamiński. 
Sam widziałem zdjęcia 5 egzemplarzy - wszystkie z takiego samego stempla awersu ale - uwaga! - jena moneta miała inny stempel rewersu. 
Z "kronikarskiego" obowiązku wspomnieć muszę, że później - w sumie w bardzo niewielkim odstępstwie czasu druga taka moneta pojawiła się na aukcji "kopertkowej" GNDM, gdzie, oczywiście przy 4-cyfrowej kwocie, nawet nie zbliżyła się do rekordu cenowego z WCN. Na tym m.in. polega i piękno i "przekleństwo" numizmatyki. Widząc ekstremalnie rzadki okaz w pięknym stanie zachowania często popuszczają nerwy bo kto wie czy jeszcze kiedyś uda nam się kupić taką monetę? 

Pozdrawiam

piątek, 8 listopada 2019

Fałszerstwa z epoki

Dzisiaj coś lekkiego i przyjemnego. Myślę, że przed długim weekendem można poruszyć kwestię fałszerstw ale tych z epoki. 
Zaraz zaraz, przyjemny na pewno ale czy prosty? No niekoniecznie. O ile wszystkie poniższe fałszerstwa można wrzucić do jednego worka jako te "na szkodę emitenta" to już nie do końca jest wiadomo kto fałszował.
Jak to kto fałszował? Fałszerze! Czyli złodzieje! 
Die Falschmünzer. Joseph von Litschauer.

O tym kto tak dokładnie fałszował jeszcze powiemy Narazie zastanówmy się, gdybyśmy parę wieków temu byli takimi "rekinami biznesu" i chcieli otworzyć spółkę "Madej & Gniewomir: fałszerstwa, wymuszenia i porwania " jakiej metody użylibyśmy do fałszowania monety kursującej na danym terenie?
Sposób I
Polegał on na jednostronnym odwzorowaniu wzorcowej monety na cienkiej blaszce. Rewers jak i awers były wykonywane osobno, zaś później je łączono. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełniano miękkim stopem metali a na koniec zalutowywano całość. Po dokładnym obejrzeniu widać było "luty" zaś moneta była głucha.
Sposób II
Bicie z ówcześnie przygotowanych stempli. Te jak to się mówi były zazwyczaj "cięte z ręki" czyli niemal cała legenda była wykonywana ręcznie bez użycia punc. Oczywiście wszystko zależało tu od zdolności fałszerza, ale z reguły po dokładnym porównaniu było widać różnice w stosunku do oryginału. Bito oczywiście na blaszkach z metali nieszlachetnych lub zawierających o wiele mniej kruszcu niż te pochodzące z mennicy
Sposób III
Wykonywano odlewy oryginalnych monet, które w teorii powinny być niezwykle podobne do oryginalnych - w końcu te miały za pierwowzór. Jednak niedoskonałości metody, zwłaszcza przy małych nominałach sprawiały, że były stosunkowo łatwe do wyłapania. 

Produkty tak powstałe mogły być np. srebrzone, żeby pod cieniutką warstwą szlachetnego kruszcu ukryć nieszlachetną proweniencję. 
Sposób IV
"Skrawanie" monet, czyli usuwanie części metalu z rantu, tak aby zachować część srebra (lub złota) a uszczuplony o kruszec pieniądz puścić dalej w obieg po nominalnej wartości. 

Oczywiście jeśli taki "Madej & Gniewomir" tylko wiedzieli jak dany pieniądz wygląda, zaś poznanie treści dziwnych znaków przekraczała ich zdolności wówczas wytwarzali cudaki, które wyglądają niczym półtoraki ze świata Cthulhu ale zachowują przynajmniej styl i jakieś tam literki przebijają się przez chaos: 
Fałszerstwa półtoraków

Wbrew pozorom fałszerstw całkiem poprawnych stylistycznie jest o wiele więcej niż takich kulfoniastych cudaków powstałych na ciężkim kacu. Najprawdopodobniej z tej przyczyny, że te drugie łatwiej "wtapiały" się w obieg i kursowały, kursowały... Zakładając, że przynajmniej Madej chodził do szkółki świątynnej mogli oni klepać blaszki, które nie dość, że wyglądem to jeszcze legendą przypominały właściwy nominał. Tego typu fałszerstwa stanowią wdzięczną grupę do uzupełnienie kolekcji, jeśli ktoś lubuje się w tego typu ciekawostkach. A jest tego sporo, począwszy od roczników, w których nie wybijano jeszcze w Rzeczypospolitej półtoraków, poprzez rzadkie półtoraki z orłem, czy popularniejsze ale nadal rzadsze w stosunku do bydgoskich półtoraki z hakami: 
Fałszerstwa półtoraków

Oczywiście fałszowane były też zarówno półtoraki z datą typu 1613 ale też wspomniane w Fałszerstwach na szkodę kolekcjonerów półtoraki z datą np. 1628, które raczej nie mają nic wspólnego z emisją z mennic. 

Według dawnej literatury pracownicy mennic również mogli fałszować monety. Tutaj już kończy się zasięg Madeja i Gniewomira, ponieważ taki zarządca mennicy, który bił na lewo monetę i wprowadzał ją do obiegu mógł zgarnąć naprawdę dużo pieniędzy. Jak wiadomo ryba najszybciej psuje się od głowy więc... właściwie można to opisać jako: 

Sposób V
Czyli "na urzędnika". Cóż może być lepszego od puszczania w obieg fałszywej monety bezpośrednio z mennicy? W przypadku np. trojaków to tzw. trojaki anomalne, czyli monety najczęściej wybite przez oficjalne mennice (profesjonalne warsztaty), ale nie trzymające wagi oraz stopu oficjalnej ordynacji. Brak charakterystycznych znaków menniczych mogących przypisać je do konkretnej mennicy. Najczęściej imitujące mennice koronne. W przypadku półtoraków właściwie brak dowodów na tego typu proceder. Być może część z monet, które aktualnie przypisywane są jako naśladownictwa/imitacje czy fałszywki są właśnie tego typu produktami. M.in. Kopicki wspominał, że półtoraki z datami 1628, 1629 to produkty bicia drobnej monety po wprowadzonym zakazie lecz te znane mają ewidentny charakter fałszerstw z epoki - tj. kulfoniastych i niepodobnych do niczego co mogło wyjść spod stempla pracownika mennicy (nawet bijącego na lewo). Zidentyfikować takiego półtoraka można by np. poprzez analizę jego składu, który w teorii powinien być niższy niż przewidywałaby ordynacja mennicza. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.

Znamy za to historię z Cieszyna, gdzie ponoć krakowskie grosze były przekuwane na półtoraki. Przykład cieszyńskiego półtoraka, na którym pod popiersiem Adama Wacława widać pierwotny stempel starszej legendy „SIGIII... DGREXPOLM.D.L", a więc oznaczenie grosza polskiego, zachował się np. w gabinecie numizmatycznym w Wiedniu. 

Ostatnie słowo powinno być o spadku ilości srebra w półtoraku. W końcu to władca zlecił takie działanie, żeby z początkowej próby 0,469 i wagi 1,57g doszło do 0,367 i wagi ok. 1,18g. Z tym, że to było spowodowane szalejącą inflacją, efektem wojen, m.in. wojny XXX-letniej, zalewaniem Rzeczypospolitej gorszą, drobną monetą zagraniczną i masowym wywozem lepszej - polskiej. Oczywiście wszystko odbijało się na ludności, która miała pretensje do władzy. Jednak jest to temat na zupełnie osobne opracowanie.

Narazie tyle. Kwestię imitacji półtorakowych niedługo rozwinę. 

niedziela, 3 listopada 2019

Do trzech razy sztuka czyli półtorakowe błędy vol III

Trzecia część odnośnie błędów popełnianych w tym pospolitym nominale nadeszła!

No to lecimy...

Zacznijmy może od MISTRZOWSKICH BŁĘDÓW.

Od czego?

Wspominałem, że mistrzowie pracujący nad stemplami rzadziej się mylą. To fakt, gdyż raczej nie uświadczymy błędów w jabłkach – a raczej stanowią one wdzięczny temat do uzupełnienia kolekcji o wszystkie ich odmiany. W I części napisałem, że:
Koźmin w swojej książce wspomniał, że najważniejsze elementy, czyli popiersie panującego (w tym przypadku zapewne jabłko panowania), korony, herby państwowe nanosił na stempel mistrz, zaś mniej ważne elementy – legenda otokowa, cyfry, znaki interpunkcyjne, obwódki etc., jego uczniowie.
Tak więc najważniejsze składowe jak np. herb władczy powinien być naniesiony właśnie przez mistrza. No właśnie, gdzie ten herb?
Półtorak 1615 bez  Snopka - herbu Wazów

W miejscu kropki powinien być herb władcy. Sama kropka to ślad po użyciu cyrkla do skomponowania rysunku stempli. Co ciekawe nie jest to błąd występujący tylko w półtorakach. Odnotowany jest również w ortach, które pan Kopicki w katalogu z 2007 roku odnotował pod numerem 940 i stopniem rzadkości R8. Półtoraków z tym błędem już nie odnotował (co generalnie nie dziwi patrząc na bardzo ogólny styl ich katalogowania), za to choćby Nieczytajło nadał jej nr 95 - R6. Z tym, że jak sam przyznał "pożyczając" zdjęcia z katalogów Adama lub Cezarego nadawał monetom zazwyczaj R6. Czemu nie R7, R8 albo R* skoro nie znalazł tych odmian u siebie?

Inny błąd mistrza (przyjmując, że A. Kuźmin miał rację) to poniższa moneta, która posiada 2 herby Awdaniec:
Kraków półtorak 1614 z dwoma herbami Wadwicz

Obie są bardzo rzadkie ale tylko powyższa została skatalogowana przez Kopickiego pod numerem 337 i ze stopniem rzadkości R7. 
W teorii, tzn. katalogach mamy jeszcze np. 1619 bez herbu podskarbiego (Kopicki 367 – R8):
Półtorak 1619 bez herbu Sas
Ale tutaj byłbym ostrożny. Nie twierdzę, że takowa moneta nie istnieje ale z uwagi na potencjalną rzadkość nie została zanotowana w handlu (za czasów wszechobecnego internetu), nie mamy jej zdjęcia a tym samym jest możliwe, że jest to efekt np. niedobicia. Może ale nie musi. 

Należy też wspomnieć o BŁĘDACH W LEGENDZIE:

Literki mogą się mienić w oczach, co widać na poniższych przykładach (czyżby smogk wawelski był taki straszny, że mincerze dukali nawet tworząc stemple?). MONO NO, MONE NE, SIGI 3 DD lub GG…
błędy półtoraki krakowskie (z hakami) MONO NO, MONE NE, GG, DD
Czy choćby REG POV:
1614 Kraków - haki - REG POV - błąd

Z tym, że tutaj należałoby się zastanowić, czy to jest rzeczywiście błąd czy umyślne użycie litery V jako najbardziej przypominającej L. 
Choć w Bydgoszczy nie było lepiej…
Półtorak 1616 Bydgoszcz - błąd REP GOL

Czeski błąd REP GOL zamiast REG POL.
Albo PEG POL:
Półtorak 1614 Bydgoszcz - błąd PEG POL

Za to tutaj mamy coś ciekawego:

Półtorak 1618 Bydgoszcz - błąd REG PMDL
SIGI 3 DG [3] REG PMDL – REG to skrót od REGNI co w tym przypadku oznaczałoby „Zygmunt 3 Waza z Bożej Łaski, KRÓLESTWA Polski i Wielki Książe Litewski” a powinno być oczywiście REX PMDL „KRÓL Polski i Wielki Książe Litewski”.

NOMINAŁ czyli ile i czemu tak drogo?

Jak wiadomo teoretycznie półtorak stanowił 1/24 części talara co już w momencie jego emisji w 1614 było bujdą bo wtedy 1 talar kosztował ok. 34 półtoraki (50 groszy za Kałkowskim "tysiąc lat monety polskiej) a w 1626 - 80 groszy czyli ok. 54 półtoraków. No ale oficjalnie przez całą emisję do 1627 mamy taki a nie inny nominał. Na awersie 3 (półgrosze), na rewersie 24 (lub też Z4) czyli 1/24 talara. Z tym, że i tutaj zdarzały się błędy jak się Z w jabłku obróciła:
Półtorak 1616 Bydgoszcz - błąd - odwrócone Z w jabłku Z4 24


Lub brakło jednej cyfry (pytanie czy nie jest to zapchany stempel/niedobicie)?:
Półtorak 1623 Bydgoszcz - błąd - brak 2 w jabłku

Jest też wersja z "wirującym" Z:
Półtorak 1617 Bydgoszcz - "podwójne" Z w jabłku

I na koniec zmiana wartości monety czyli 1/42 talara w 1626 roku:
Półtorak 1626 Bydgoszcz - błędny nominał 42 zamiast 24


Jest coś takiego jak INTERPUNKCJA:

Owszem coś takiego istnieje. I choć młode pokolenie zapomina o jej istnieniu choć nie sposób odmówić jej roli:
Moja stara piła leży teraz w piwnicy.
Moja stara piła, leży teraz w piwnicy.
Prawda, że sens zdania jest inny dzięki tylko jednemu znakowi? Podobnie ma się z interpunkcją na monetach. Czasami jej nie ma a litery są po prostu od siebie trochę oddalone ale w większości przypadków jest. Czasem zdarza się, że użyta zostaje nieprawidłowo:
SIGI.S

MON.E
P*OLO

Na koniec bicie BRAKTEATOWE 

Osobnym rodzajem błędów są bicia jednostronne. O ile jednostronny awers to dosyć „popularna” odmiana to jednostronny rewers w przypadku 1616 to już niezwykle rzadki przypadek. 
Półtoraki - jednostronne bicie

A kiedy błąd staje się "normalnością"? Czy też kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą? '
Znamy przypadek, gdy odmiana z błędem stała się popularniejsza niż prawidłowo wybite monety. To półtorak z 1616 r bity w Bydgoszczy z Sasem w heksgonie. Tam odwrotne litery „N” występują na tyle często, że łatwiej trafić na egzemplarz „błędny” nie niż kupić monetę z prawidłowymi e”N”kami.
Półtorak 1616 - Bydgoszcz - odwrotne N

Oczywiście to nie wszystkie przykłady półtoraków z błędami. Jest ich o wiele więcej a katalogi co rusz wzbogacają się o nowe przypadki. Pojawiają się jednak na aukcjach niezmiernie rzadko osiągając wysokie ceny. Zgodnie z prawem Murphy'ego prawdopodobieństwo pojawienia się ich w handlu rośnie proporcjonalnie do tego jak bardzo spłukaliśmy się wcześniej kupując wcześniej jakąś inną monetę :D
Postanowiłem nie wymieniać tu kilku "ewidentnych" błędów bo będzie to materiał na kolejne wpisy a ten już jest i tak "przydługi".

Pozdrawiam

czwartek, 31 października 2019

Półtorak z hakami z 1617, a nie - 1618 roku. Zaraz, jednak z 1617!

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... czyli moje wspomnienia publikowane na blogu Wojtka jako przerywnik przed kolejną (III) częścią półtorakowych błędów.

O ile tematów o półtorakach jest multum to na przemian czas i chęci nie pozwalają zająć się stukaniem w klawiaturę w celu stworzenia nowego tekstu. Zmobilizowałem się jednak czytając wpis Wojtka odnośnie niuansów w związku z rzadkim ortem z 1615.

Półtoraki krakowskie (a przynajmniej z hakami) bite były w latach 1614 – 1618. Należą (teoretycznie) do rzadszych, gdyż wszystkie mają minimum eRkę w „nowym” Kopickim. Fakty za to są takie, że roczniki 1614-1617 generalnie można kupić bez większego problemu. Ciężej jest z 1618 ale i on pojawia się dosyć regularnie. Mówię tu oczywiście o podstawowych odmianach. 
Dziś chciałbym zaprezentować monetę, którą kupiłem przypadkiem. Nie znaczy to, że chcąc nabyć skarpety narciarskie nieuważnie kliknąłem „kup teraz” na innej aukcji. Historia jest bardziej prozaiczna: po prostu odwiedziłem pewien portal aukcyjny, który zaniedbywałem dobrych kilka miesięcy i oczom mym ukazała się ta monetka. Odruchowo pomyślałem „już taką mam” i przescrollowałem dalej. Ale zaraz…

…coś mi tu nie gra. Minęła chwila zanim mój mózg mentalnie kopnął mnie w dupsko. Orajuorajuoraju! Szybki mail do sprzedającego, czy wysyła do Polski i po potwierdzeniu włączyłem się do gry. Musiałem trochę powalczyć ale jest udało się!!! Potem dosyć długie oczekiwanie, czy dotrze, czy faktycznie to jest to to, co moje oczy widziały na zdjęciach. Ale w końcu jest:

Półtorak z hakami z 1617 roku posiadający wszystkie cechy tego z 1618

Można rzec, półtorak jak półtorak co w nim takiego ciekawego? Jednak nie jest to taki zwyczajny krakusek, bo standardowy rocznik 1617 dostępny można powiedzieć powszechnie wygląda tak:

Przykładowy półtorak z hakami z 1617 roku

Różnice są widoczne, za chwilę o najważniejszych opowiem.
Ogólnie monetka sprawia wrażenie całkiem sporego kawałka kruszcu. Rant ma grubaśny bo od godziny 12 do 6 patrząc od rewersu ma 1mm! Gdy pierwszy raz w życiu trzymałem w ręce półtoraka bałem się, że go złamię taki był cieniutki – to akurat masówki z lat 162X, gdzie waga często to mniej niż 1 gram lichego srebra. Tutaj za to „czuć” monetę:

Wagowo jednak "norma" bo 1,55g, aczkolwiek cicho liczyłem na pobicie rekordu. Tutaj niestety wielkość nie jest za duża bo do idealnego okręgu mu trochę brakuje: 19,0/19,5mm. Nawiasem mówiąc najcięższy z posiadanych półtoraków to też Kraków 1617 - 1,86g, potem niemal ex aequo Bydgoszcz 1617 i 1618 ~1,81g. 
Legenda otokowa jak widać:
(R) MONE · NO · [*↑*] RE · POL ·
(A) SIG ˙ 3 · D : G ˙ [3] R ˙ PO : MDL 
Pierwsza ciekawostka to jabłko królewskie. Inne niż do tej pory dla rocznika 1617 (jak zresztą widać dla przykładowego półtoraka z archiwum WCN) ale też nie całkiem identyczny jak dla 1618 (tamten ma więcej kółeczek w poprzeczce nad Z4). 
Jabłka królewskie z krzyżami w półtorakach krakowskich w 1617 r.

Powyżej jabłka spotykane w roczniku 1617 w półtorakach z hakami, od lewej najpopularniejsze spotykane, potem rzadsze (ok. 15-20%), następnie już coraz rzadsze (dosłownie znanych kilka monet), wreszcie dziś omawiane (2 sztuki znane) i na samym końcu bardzo podobne do drugiego (ten sam krzyż) ale różniące się przede wszystkim ilością poprzeczek (trzy) w jabłku oraz liczbą kółek w belce - jak narazie jedna znana sztuka.

Porównanie do rocznika 1618.
Ozdobniki po bokach krzyża też są różne dla 1617 (gwiazdka 5-ramienna) i dla 1618 (krzyżyk). Reszta, oprócz naturalnie "7" w dacie - identico. 

Druga ciekawostka to awers (niemal) zupełnie jak w krakowskich półtorakach z 1618 roku. W porównaniu do 1617 z WCN, który służy tu jako punkt odniesienia poza inną legendą widać też zmienioną koronę. Ten typ dla roku 1617 owszem pojawia się w obiegu aczkolwiek jest rzadszy. Porównanie z moim 1618 (jednak był bity innym stemplem):

Kwestia koron jest mniej problematyczna. Jeśli chodzi o rzadkość występowania to najpopularniejsza jest ta okrągła na dole. Pozostałe dwa typy zresztą są do siebie bardzo zbliżone:
Korony w półtorakach krakowskich w 1617 r.

Trzecia ciekawostka dopiero niedawno „wypłynęła” na światło dzienne. Co jednak różni dwa awersy? Zadanie na spostrzegawczość :)
.
.
.
Korona na głowie orła! A dokładnie dwóch, bo mamy tu tarczę 5-polową, na której widnieją 2 polskie orły, dwie litewskie pogonie i jeden, centralnie umieszczony snopek Wazów. Akurat mój egzemplarz z 1618 nie jest za ładny jeśli chodzi o detale ale przegrzebałem bazy danych.
Otóż korona na głowie orła (pomijam oczywiście emisje z 1614 z Bydgoszczy i Krakowa, gdzie na awersie był duży orzeł w koronie - mówię tu o 5-polowej tarczy) pojawia się w następujących przypadkach:
- mennica Krakowska rocznik 1617 u mnie w dwóch przypadkach poniżej na foto – zawsze tam, gdzie korona na awersie była "inna".
- Bydgoszcz 1617 - nieliczne przypadki
- Bydgoszcz 1618 – tu jest cały wysyp koron - średnio 40% moich monetek ma orła w koronie. 
- Kraków 1618 – narazie pojedyncze znane przypadki
- Bydgoszcz 1619 – z moich to raptem ~30% - tutaj tylko dla "starych" koron
- Ryga 1620 – bodajże zawsze we wszystkich odmianach bitych z tego roku.

Roczniki półtoraków, gdzie występują orły w koronach

Oczywiście przejrzałem tylko moją kolekcję plus posiłkowałem się katalogami i bazami danych ale to nie zmienia faktu, że ktoś może zauważyć coś jeszcze.
Ok ale wielu z Was pewnie zastanawia się jak rzadka jest ta moneta. W końcu zdobycz Wojtka według Szatalina ma rzadkość R6, czyli jest to spory rarytas. Z moim półtorakiem sprawa jest trochę bardziej problematyczna. Kamiński (1990) notuje taką odmianę bez stopnia rzadkości pod pozycją 459, zaś Kopicki (2007) wrzuca ją do jednego worka (dla przypomnienia katalog Góreckiego ma 9 pozycji z tej mennicy i rocznika) pod numer 342 i nadaje jej eR-kę.
Z tym, że są to bzdury. Dlaczego? Otóż od kilkunastu lat archiwizowane są w internecie aukcje.
Dotychczas z takim rewersem jak mój odnotowany był jeden półtorak z tej mennicy i rocznika. Widać, że bite były innymi stemplami. Awers natomiast (pomijając koronę) jest standardowy: SIGI 3 DG (3) REX PMDL.  Został sprzedany kilka lat temu przez GDA/WDA na aukcji:

Zdjęcia monet są też zapisywane przez numizmatyków, którzy budują swoje własne bazy danych (jak widać jest to słuszna taktyka bo allegromat i nummus.org – dwa świetne serwisy archiwizujące już nie działają). Do tej pory katalogi pana Góreckiego, Chełchowskiego czy Nieczytajły nie posiadały zdjęcia tej odmiany.
Aż do teraz:
Półtorak - Kraków 1617 - katalog Półtoraki Wazów A. Górecki


sobota, 26 października 2019

Półtorakowe błędy - cz. II (BŁĘDY W DACIE)

Witam

Zostały 2 tygodnie do IV Aukcja RDA a ja nie byłbym sobą gdybym nie próbował wsadzić kija w mrowisko. Otóż jako jeden z ciekawszych półtoraków Zygmunta III Wazy jest tam "błędny" półtorak z datą (16)1-1. Nooo nie bito jeszcze wtedy półtoraków, nawet proszę nie doszukiwać się żadnej teorii spiskowej jak miało to na jednym forum. Nikt się nie cofnął w czasie ani nie zaczęto bić półtoraków na 3 lata przed ich oficjalnym wprowadzeniem (zarzut, że złotówki są z datą 1990 a denominacja i ich wprowadzenie nastąpiło w 1995). Dajcie spokój...

Wracając do tematu to niniejszym otwieramy II część półtorakowych błędów pt: BŁĘDY W DACIE.

Zaczynamy oczywiście od słynnego roku 1611, kiedy to w ogóle nie bito półtoraków. Jest to oczywiście wynik pomyłki, gdzie zamiast daty 2 – 1 nabito 1 – 1 a wszelkie teorie spiskowe należy wsadzić… do kosza. Sęk w tym, że jest to ponoć moneta bardzo rzadka, szacowana przez Kopickiego, Kamińskiego czy Nieczytajłę na R7-R8. No tylko, że samych zdjęć "rocznika" 1611 mam 10, z czego 9 proszę prezentuję poniżej:
Półtorak - Bydgoszcz - rok 1611 zamiast 1621 (błąd)

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że powstały aż 3 stemple rewersu dla tych monet! Trzy! Czyli wynikałoby, że to nie jest taka rzadka pomyłka jak pojedyncze przykłady błędów w stylu krakowskiego MONO NO lub bydgoskiego PEG POL, o których jeszcze opowiem w kolejnych częściach.... Najpopularniejsza chyba jest odmiana stempla z wąską cyfrą 1 - 1 oraz "dużą" 2 w jabłku 24, M w MONE opiera się na całym ramieniu krzyża (5 znanych mi monet) jak np. ten z nadchodzącej aukcji RDA, taki też był sprzedany u Niemczyka na 16 aukcji cy 8 aukcji GNDM. Dalej mamy 3 sztuki - "mała" 2 w jabłku 24, e"M"ka opiera się o ramię krzyża jedną nóżką + jedynki w dacie są "szerokie". No i ostatnia odmiana, sprzedana ponoć na jakiejś zagranicznej aukcji za kwotę +/- 800 euro - jeszcze szersze jedynki w dacie + M w MONE opiera się znów na całym ramieniu krzyża. Nie jest to ten sam stempel co w najpopularniejszej odmianie, wystarczy porównać wzajemne ułożenie R i E w REG.
Tak więc mamy (Znane! A ile jeszcze nie sfotografowanych?) 9 monet z błędną datą 1611 z 1621.  Czyli spokojnie R6 a nie żadne R8 proszę państwa. Wspominałem o 10...oto 10 znana mi sztuka proszę:
Półtorak - Bydgoszcz - rok 1611 zamiast 1617 (błąd)

Również 8 aukcja GNDM. Tutaj faktycznie można mówić o rzadkiej monecie - nie dość, że Sas bez otoczki - typowy dla roku 1617 to data ewidentnie 1611. Narazie unikat!

Z ciekawych roczników, gdzie data płata figle można wspomnieć o 1625:
Półtoraki z 1625 - Bydgoszcz - z pochyloną, leżącą i odwróconą 5 w dacie

Tutaj ‘piątka’ najpierw chyli się ku upadkowi, pada a potem staje na głowie.
Jednak o ile np. Kopicki zanotował "leżące piątki" w 1625 to nie zanotował leżących szóstek w 1616:

Półtoraki z 1616 - Bydgoszcz - z  leżącą 6 w dacie


Koniec końców musiało dojść do tego, że cyferka nam się obróciła. I to nie do góry nogami jak w powyższym przypadku ‘piątki’lecz mamy jej lustrzane odbicie jak w tej siódemce (znów nie tylko jeden ale przynajmniej dwa znane stemple):
Półtorak z 1627 - Bydgoszcz - z odwróconą (lustrzana) 7 w dacie

Należałoby też przy tej okazji wspomnieć o dosyć ciekawej odmianie rocznika 1621, gdzie zamiast daty 2 -1 jest 2 – J. 
Półtorak z 1621 - Bydgoszcz - z "literą" J w dacie zamiast 1

Warto pamiętać, że w alfabecie łacińskim (w tym okresie napisów na monetach w rodzimym języku nie było) litera J nie występowała. Oczywiste wydawałoby się, że jest to efekt uszkodzonej puncy cyfry ‘1’ jednak jak widać powyżej nie jest to jednorazowy przypadek jak to bywa w typowych monetach z błędem lecz powtarza się wielokrotnie. 

Czasem jednak błędy były wyłapywane i w teki sposób powstały przebitki:

Wyobrażacie sobie co by to było jakby był półtorak z datą 1602? Dobrze, że w porę ktoś się zorientował i klepnął 1620... Inne pomyłki też są nam znane: 
Przebitki dat w półtorakach bydgoskich: 1623, 1625 i 1627
Począwszy od przebitki z 1623 na 1634, potem mamy 1624 na 1627 (gruba impreza musiała być). No albo w końcu z 4 zrobił 5 – co spowodowało powstanie mitycznej „odmiany” rocznika 1624 z Półkozicem (Kopicki 387 – R8) a to nic innego jak przebitka 4/5.
Oczywiście jak słusznie zauważył Adam a ja zaspany zapomniałem dopisać - 4 użyte do wytworzenia tych odmian zostały przez pomyłkę wzięte z nominału w jabłku królewskim.

Tyle jeśli chodzi o II część. Kolejne na pewno będą.

piątek, 25 października 2019

Półtorakowe błędy - cz. I (BRAK LITER I CYFR)

Witam


Na początku ostrzeżenie. Kupując monety z Ukrainy (na allegro sprzedaje kilka osób, które stamtąd wysyłają) niestety trzeba teraz bardzo uważać. Adam Górecki opisał to na swoim blogu na facebooku.

Koniec ogłoszeń.

A teraz właściwa część nosząca tytuł "Półtorakowe błędy - cz. I"
Po pierwsze należałoby się zastanowić co jest błędem. Nieprawidłowo zapisany nominał? Brak cyfry/liczby? Błędy w tytulaturze? Zapewne tak. Brak herbu? Hmmm ale czy zawsze brak herbu jest błędem? Z reguły tak ale są wyjątki. Brak nominału? Teoretycznie też ale i od tego jest wyjątek. Zła legenda? Ale co to znaczy zła legenda? Błędem na pewno jest np. REP GOL zamiast REG POL. Ale czy MON NO (SAS) REG POL w 1621 to błąd, gdy zawsze jest MONE NO (SAS) REG POLO

Tak wiele pytań... może lepiej będzie po kolei. Postanowiłem, że podzielę temat na kilka części. Nikt nas nie goni a i ja będę w miarę możliwości uzupełniał wpisy o nowe błędy. Nie mam jednak zamiaru robić z tego katalogu odmian z błędami - od tego mamy już Półtoraki Wazów ale po prostu uporządkować trochę ten bałagan... a jest tego sporo.

Zacznijmy od początku...


Nieumyślne działanie, które jest niezgodne z zasadami lub założeniami i przynosi złe skutki.
Definicja zaczerpnięta z portalu, który jest ojcem i matką większości prac licencjackich i magisterskich wyjaśnia, że błędy w zasadzie to nic dobrego. Błąd na drodze podczas prowadzenia może nas bardzo dużo kosztować, w trakcie np. warzenia piwa może zniszczyć całą warkę, podczas operacji może mieć poważne następstwa. No chyba jedynie błąd kasjerki, która wyda nam większą resztę może nas cieszyć ale z drugiej strony ona wówczas jest stratna więc sprawa nie jest tak do końca ‘fair’.

No ale są chyba błędy, z których można się tylko cieszyć? Owszem są i do takich można zaliczyć te w numizmatyce.

Aktualnie w cenie są tzw. destrukty, czyli monety źle wybite – odwrotki, przesunięcia bicia, źle wybite rdzenie w bimetalicznych monetach, zapchania stempla etc. Generalnie WSZYSTKO to można zaklasyfikować jako błędy techniczne i raczej nietrudno wyjaśnić jak powstały.  No może czasami jednak nastręczać to nieco więcej trudności.
Jednak we współczesnych monetach nie występują błędy w stylu 1 ZŁTOY albo RZECZOPSPOLITA POLSKA. A co, gdy stemple były robione ręcznie? 
Dawniej, ok. 400 lat temu czyli w okresie nas interesującym stemple były wykonywane ręcznie. Gdzieniegdzie rytownik grawerował niektóre elementy ale główne składowe czyli litery, cyfry, korony, obwódki perełkowe, znaki interpunkcyjne etc. były nanoszone przy pomocy punc. Koźmin w swojej książce wspomniał, że najważniejsze elementy, czyli popiersie panującego (w tym przypadku zapewne jabłko panowania), korony, herby państwowe nanosił na stempel mistrz, zaś mniej ważne elementy – legenda otokowa, cyfry, znaki interpunkcyjne, obwódki etc., jego uczniowie. Wspominam o tym z uwagi na częstość błędów, które omówimy poniżej. Oczywiście łatwo się domyślić, że częściej błędy popełniali pomocnicy i uczniowie niż mistrzowie. 
Wracając do kwestii wykonywania stempli – te musiały być wykonane w negatywie, żeby po uderzeniu w krążku zostały wybite wszystkie elementy we właściwy sposób. Po szczegóły odsyłam TUTAJ. Rytownik wykonywał „próbne bicia”  w cynie, żeby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Na tym etapie można było wyłapać sporo błędów i jeszcze je poprawić. 

No ok, ale dalej nie dotarliśmy do meritum. Otóż proszę, pierwsza para - stosunkowo najłatwiejsza do zaklasyfikowania:

BRAK LITER I CYFR

W przypadku braku jakiś cyfr, a konkretnie tych w dacie to "raptem" R3/R4 w zależności od katalogów i są dostępne co jakiś czas na aukcjach. W poprzednim wpisie wspominałem o tego typu rzadkościach w kategorii "nabijania w butelkę, czyli fałszerstw na szkodę kolekcjonera". Są one stosunkowo proste, bo półtoraki często-gęsto były źle wybijane co w efekcie sprowadzało się do nieczytelnego/niewidocznego fragmentu np. daty. Tutaj wrzucam kolejny przykład braku 2 cyfry, tym razem z WCN:
Półtorak - Bydgoszcz - 1620 bez ostatniej cyfry w dacie

Ten sam stempel awersu i rewersu co z aukcji GNDM. 
Brak obydwu cyferek daty to już większa rzadkość i wydatek.
Półtorak - Bydgoszcz - bez daty
Bydgoszcz rocznik 1622 - pomimo daty mamy charakterystyczne jabłko.
Półtorak - Kraków, haki - bez daty
 Kraków rocznik 1615 lub 1616.

Jeśli już przy cyfrach, a właściwie ich braku jesteśmy należy wspomnieć o jeszcze jednej sytuacji, gdzie może ich zabraknąć. SIGIS DG? Właśnie w tytulaturze króla też można się rypnąć i tutaj jest to 100% błąd, bo w powyższych przypadkach z niepełną datą czasami winnym jest zapchany stempel i/lub niedobicie a nie nienaniesienie daty na stempel przez rytownika. Oto 1619, gdzie nie wiadomo, z którym Zygmuntem mamy do czynienia. Może to Zygmunt I? :) Powinna być 3 ale jej nie ma bo rozplanowanie napisu ewidentnie nie uwzględnia cyfry 3 a poza tym stan jest wyśmienity, więc nie ma możliwości do spekulacji.
Półtorak - Bydgoszcz - bez 3 w tytulaturze króla. SIGIS DG

Powyżej ewidentny błąd w tytulaturze króla.

Wracając do braku liter nie jest to częste zjawisko pomijając oczywiście wersje POL/POLO, czy SIGI/SIGIS. No ale czasem zdarzy się np. taki kwiatek:
Półtorak - Bydgoszcz 1622 - błąd RG POL

MONE NO (SAS) RG POLO… moment RG? A nie REG? Skróty skrótami ale RG to już lekka przesada… 
Zresztą w 1622 roku mamy też pospolitszą odmianę RE*POLO:
Półtorak - Bydgoszcz 1622 - błąd RE POL

Podsumowując:

Skąd Litwini wracają? Z suto zakrapianej imprezy można powiedzieć bo przy tworzeniu stempla do tej pięknej monety rzemieślnik był chyba na kacu. Nie dość, że jest przebitka na awersie z MON na SIG to nie mamy E w słowie REX (król). Znane są takie przypadki również w szelągach litewskich. RX. Brzmi jak jakiś model samochodu.
Półtorak - Wilno - 1619 błąd RX zamiast REX

Dziś koniec części I.
Dla wyjaśnienia na początku chciałem zaklasyfikować te błędy jako BŁĘDY W LEGENDZIE jednak taki typ błędów jest bardzo ogólny i zaliczamy do niego bardzo dużo roczników zaś braki czy to liter czy cyfr są bardziej "wyszczególnione". 
W części II postaram się skupić stricte na  pomyłkach w legendach oraz datach. 

Najdroższy koronny półtorak Zygmunta III Wazy

Chwytliwy temat wymyśliłem? No ale czemu nie skoro to prawda. Zaczynajmy. Półtoraki koronne, czyli te pochodzące z mennicy bydgoskiej i d...