wtorek, 1 września 2026

Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. Jako ojciec dziecka uczęszczającego do szkoły też poniekąd jestem przykuty do klasycznego podziału na miesiące wakacyjne: lipiec-sierpień (oczywiście u mnie urlop to nie bite dwa miesiące) i pozostałe miesiące "robocze". 

Jak widzicie na blogu nic się nie działo, bo ostatni rok był naprawdę wymagający, dlatego stwierdziłem, że laba na całego. Jednak od kilku dni intensywnie oglądam własne monetki i szczególnie ciągnie mnie do przedostatniego rocznika półtoraków z hakami. Czyli według niemal wszystkich katalogów "Kraków 1617". Z tym, że to nie Kraków, o czym pisałem na blogu nie raz, pisał też Cezary Chełchowski w Biuletynie Numizmatycznym. Kwestia gdzie nadal jest otwarta. A skoro przypomniałem mój wpis z 2022, to wrzucę tu raz jeszcze schemat, który wówczas umieściłem jako proponowaną chronologię tych monet:

https://poltoraki.blogspot.com/2022/11/propozycja-chronologii-potorakow-z.html

Od razu powiem, że jest to kwestia mocno dyskusyjna. Mnie natomiast jako zbieracza szczególnie interesują wersje, jak to nazwałem (zapożyczenie z motoryzacji) "poliftowymi". Dla porządku: standardowy, najdłużej bity typ półtoraka z hakami z 1617 roku wygląda tak:

 

Jest to (dla posiadaczy katalogu z 2022 roku) numer 1702, jednak wliczam do tego również 1707 (7 jako "trójkąt bez podstawy"), 1710 - odmiana z REG zamiast RE i wszelkiego rodzaju błędy: 1708 (SIGI 3 DD), 1709 (MONE NE), 1711 (MONO NO), 1712 (REX PMDM) i odmiana SIGIS - 1713. 

wtorek, 30 czerwca 2026

Sezon ogórkowy... w półtorakach?

Jakiś czas temu czytałem, bodaj na Portalu Numizmatycznym krótki wywiad z Damianem Marciniakiem (mam problem z linkiem, było to 29 maja) odnośnie kondycji rynku numizmatycznego w Polsce. Krótko mówiąc: jest dobrze a wychodzi na to, że będzie jeszcze lepiej. Pan Damian wspomniał coś, do czego jeszcze wrócimy. 

Ale trzeba, na ten cały rynek spojrzeć okiem kolekcjonera. Konkretnie kolekcjonera półtoraków. Dlaczego? Bo tutaj niby jest dobrze, ale nie do końca. Bo musimy odpowiedzieć na pytanie, czy sezon ogórkowy na półtoraki trwa... już kilka lat?

Ale dorodny okaz! Nawet go licytowałem... 

środa, 27 maja 2026

Fałszywy półtorak litewski z 1652 roku - pełny tekst!!!

Przy okazji krótkiego omówienia nowości wydawniczej ze świata półtoraków wspomniałem o fałszerstwach tych monet, które trochę się rozpleniły. Adrian umieścił pro publico bono swój wpis o fałszywym półtoraku litewskim z 1652 roku na stronie fałszywe monety

https://falszywemonety.blogspot.com/2026/05/potorak-1652-wilno.html

 

Tak więc mamy trzeciego (znanego) falsika drobnej (i rzadkiej) monety Jana Kazimierza. Póki co były to: 

Fałszywy półtorak z 1666.

 

Wesoła twórczość pt. "półtorak z archaniołem".

 



Oglądajmy swoje monety. "Nowy"(?) wariant naśladownictwa półtoraka z datą 1622

Niestety ostatnimi czasy mam jeszcze mniej wolnych chwil, kiedy mogę w pełni cieszyć się skromnym zbiorkiem moich monet. Dziś jednak udało się w spokoju usiąść i w spokoju ponapawać starymi i nowymi nabytkami. W moje ręce wpadło też naśladownictwo półtoraka, które już kiedyś przedstawiałem

https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-poltorak-bydgoszcz-1622-nasladownictwo/1850852

Moneta niezwykle ciekawa, bo jak pisałem jest to jedno z najlepiej poznanych i opisanych tzw. hetmańskich naśladownictw. Cezary Wolski zarówno w artykule z 2021 roku pt.: "Mennica hetmana Piotra Doroszenki w Lisiance i jej monety" oraz w drugiej edycji swojego katalogu "Miedziane szelągi Jana Kazimierza Wazy z lat 1659-1666" (strona 498) przypisuje tą monetę Doroszence potwierdzając jej klasyfikację wg Nieczytajły i Zamiechowskiego - str. 176 (2016). Nieco szerzej opisałem ją na stronie 30 w rozdziale "Naśladownictwa" w katalogu z 2022 "Półtoraki Wazów".

piątek, 22 maja 2026

(fałszywy?) półtorak litewski 1619 - ględzenie o nim i nie tylko

Jak zapewne niektórzy z Czytelników wiedzą, ostatnio jest moda na łowienie falsyfikatów. To znaczy są ponoć niektórzy, co zajmują się tym zawodowo. Ja, dajmy na to (oraz m.in. Norbert, Adrian albo Grzegorz - że tak z imienia pozwolę sobie wymienić moich znajomych, którzy wyłapali to czy inne fałszerstwo) zajmujemy się tym amatorsko. Siedząc XX lat w danym nominale widzi się trochę więcej i czasem udaje się wyłapać pewne niuanse, które sprawiają, że da się zidentyfikować lewusa. Czasem jest to dziecinnie łatwe, czasem trzeba się naprawdę nagimnastykować. Zależy od zdolności fałszerza. 

Ale jest "firma" (cudzysłów bo nikt jej regonu czy NIPu nie zna), która mieni się jako "labolatorium" (tak było w oryginale w wypowiedzi jednego z najbardziej zagorzałych fanów tego labu ;), które zawodowo (czyli za kasę i to niemałą) zajmuje się oceną oryginalności przedmiotów. Nie mam zamiaru przytaczać tu żadnych linków bo jest to temat niczym z przysłowiowego gówna trafiającego w wentylator. 

Dlaczego zatem o tym wspominam? Z prostej przyczyny. Jako amator interesujący się falsami (tymi z epoki i tymi aktualnymi - na szkodę kolekcjonerów) jest mi bardzo na rękę, aby wiedzieć czy dana moneta falsem jest czy nie. Człowiek świadomy, posiadający wiedzę jest uzbrojony. Z założenia szczytna idea została jednak wypaczona aż do obrzydliwości. Celem jest jakoby zmuszenie (ciekawe jak?) domów aukcych, aby te weryfikowały w laboratoriach (ciekawe jakich?) oferowane walory. Z bełkotu na tej stronie da się wywnioskować, że ma to uzdrowić polską numizmatykę, gdzie (w zależności od widzimisię tam piszących) od 1/3 do ponad 90% oferowanych monet to fałszerstwa. I teraz dodajmy dwa do dwóch i zadajmy sobie pytanie komu by zależało aby nakręcić panikę na rynku numizmatów? Aby zarówno nowi jak i starzy kupujący zaczęli bać się kupować monety "nieprzebadane"? Ba! Wręcz wymagać od domów aukcyjnych "certyfikatu", gdzie ładnie będzie opisane, że np.: "nie ma śladów manipulacji w tle, powierzchnia wykazuje cechy bicia, skład pierwiastkowy patyny typowy dla monet XVwiecznych...". Ktoś pamięta film "Wilk z Wall Street", gdzie Brad (Jon Bernthal - dla ułatwienia serialowy Punisher) pokazuje w knajpie jak sprzedać długopis? Trzeba stworzyć popyt a pojawi się podaż. Narazie mamy próbę (niezmiernie chamską) wywołania popytu. 

Ale w sumie to miało być o półtoraku litewskim. No to będzie. Bo okazuje się, że i on ma trochę wspólnego z tym co napisałem. Oto ten "brzydal":

wtorek, 14 kwietnia 2026

Wizyta w Warszawie - wykład w PTNoW + zagadka

Szybka podróż tam i z powrotem. 

Niemal jak rok temu do i z Warszawy. Może się okaże, że będzie to nowa, świecka tradycja... Pożyjemy, zobaczymy. 

Na początku pozytywnie nastroiła mnie lokalizacja mojego noclegu:


Pogadać z Zygmuntem przy piwie, rzecz niezwykle kusząca. Jednak to jeszcze południa nie ma. Apage!

Szybko okazało się, że coś jest na rzeczy.

 

Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. J...