Jak zapewne niektórzy z Czytelników wiedzą, ostatnio jest moda na łowienie falsyfikatów. To znaczy są ponoć niektórzy, co zajmują się tym zawodowo. Ja, dajmy na to (oraz m.in. Norbert, Adrian albo Grzegorz - że tak z imienia pozwolę sobie wymienić moich znajomych, którzy wyłapali to czy inne fałszerstwo) zajmujemy się tym amatorsko. Siedząc XX lat w danym nominale widzi się trochę więcej i czasem udaje się wyłapać pewne niuanse, które sprawiają, że da się zidentyfikować lewusa. Czasem jest to dziecinnie łatwe, czasem trzeba się naprawdę nagimnastykować. Zależy od zdolności fałszerza.
Ale jest "firma" (cudzysłów bo nikt jej regonu czy NIPu nie zna), która mieni się jako "labolatorium" (tak było w oryginale w wypowiedzi jednego z najbardziej zagorzałych fanów tego labu ;), które zawodowo (czyli za kasę i to niemałą) zajmuje się oceną oryginalności przedmiotów. Nie mam zamiaru przytaczać tu żadnych linków bo jest to temat niczym z przysłowiowego gówna trafiającego w wentylator.
Dlaczego zatem o tym wspominam? Z prostej przyczyny. Jako amator interesujący się falsami (tymi z epoki i tymi aktualnymi - na szkodę kolekcjonerów) jest mi bardzo na rękę, aby wiedzieć czy dana moneta falsem jest czy nie. Człowiek świadomy, posiadający wiedzę jest uzbrojony. Z założenia szczytna idea została jednak wypaczona aż do obrzydliwości. Celem jest jakoby zmuszenie (ciekawe jak?) domów aukcych, aby te weryfikowały w laboratoriach (ciekawe jakich?) oferowane walory. Z bełkotu na tej stronie da się wywnioskować, że ma to uzdrowić polską numizmatykę, gdzie (w zależności od widzimisię tam piszących) od 1/3 do ponad 90% oferowanych monet to fałszerstwa. I teraz dodajmy dwa do dwóch i zadajmy sobie pytanie komu by zależało aby nakręcić panikę na rynku numizmatów? Aby zarówno nowi jak i starzy kupujący zaczęli bać się kupować monety "nieprzebadane"? Ba! Wręcz wymagać od domów aukcyjnych "certyfikatu", gdzie ładnie będzie opisane, że np.: "nie ma śladów manipulacji w tle, powierzchnia wykazuje cechy bicia, skład pierwiastkowy patyny typowy dla monet XVwiecznych...". Ktoś pamięta film "Wilk z Wall Street", gdzie Brad (Jon Bernthal - dla ułatwienia serialowy Punisher) pokazuje w knajpie jak sprzedać długopis? Trzeba stworzyć popyt a pojawi się podaż. Narazie mamy próbę (niezmiernie chamską) wywołania popytu.
Ale w sumie to miało być o półtoraku litewskim. No to będzie. Bo okazuje się, że i on ma trochę wspólnego z tym co napisałem. Oto ten "brzydal":











