poniedziałek, 28 września 2020

Migracje stempli, koron, haków, punc...

Trochę temat rzeka. Poruszyłem go pokrótce we wpisie z lutego. Pierwsze lata bicia półtoraków w mennicach koronnych zostały przez pana Gumowskiego podzielone na Bydgoszcz (1614-1627) - bez haków na rewersie - i Kraków (1614-1618) - z hakami na rewersie. Powołał się, że jakoby hakami "legitymował" się Tomasz Altenberg - kierownik mennicy krakowskiej w latach 1614-1618. No i tak zostało. Nie wspomniał jednak, że w 1598 roku sejmu warszawski  zakazał umieszczania na monetach herbów i znaków, poza znakami podskarbich. Mennice oznaczano wyłącznie pierwszą literą nazwy miasta, w którym się znajdowała. Wspomniany zaś Altenberg jeśli już znaczył swoje monety czynił to inicjałami nie hakami. 
Późniejsze opracowania - Kamińskiego - pominęły "sugestię" Gumowskego. Kopicki zaś przypisał haki pojawiające się na półtorakach "nieznanemu mincerzowi", jednak podział Bydgoszcz-Kraków już zachował. 

Tyle jeśli chodzi o "podział" półtoraków na Bydgoszcz i Kraków. Jak to się mówi kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. I tak kogo by się teraz nie zapytać, kto choć trochę orientuje się w numizmatyce polskiej XVII  wieku powie, że półtoraki z hakami pochodzą z Krakowa a te bez z Bydgoszczy. Pomiędzy tymi miastami w linii prostej jest ok. 400 kilometrów. Wspominam o tym, ponieważ poniżej zrobię mały quiz. Będę pokazywał awersy półtoraków a Wy zgadniecie z jakiej mennicy i jakiego roku one pochodzą. Dla ułatwienia będą to pierwsze 2 lata 1614-1615:



.
.
.
.
.
.
.

No dobra oto odpowiedzi:



Kto tak obstawiał? 
1 - Pierwsze co przychodzi na myśl to mennica z hakami czyli "Kraków". Rocznik... 1614
2 - Awers taki sam. Ale za to inny rocznik. 1615, też haki. Pozostałość po 1614, ewidentnie rzadsza od standardowego dla 1615 roku SIGI 3 DG.
3 - Znów ten sam awers jak w 1 i 2. Ale za to rewers jak w numerze 1... z wyjątkiem braku haków i daty 1615. Tak zwany półtorak pseudokrakowski lub krakowsko-bydgoski. Bity jednak w Bydgoszczy. Pisałem o tym we wpisie lutowym
4 - Łatwizna. Bydgoszcz 1614.
5 - Też prosto - Kraków 1615.
6 - Korona jak w Bydgoszczy więc... to Kraków 1615
7 i 8 - Taka sama korona (choć spore niedobicie) ale generalnie wszystko inne się zgadza. W 7 krzyżyki po bokach korony zaś w 8 kółka ale to szczegóły. Więc skoro w 6 tak było to pewnie jest Kra.... Bydgoszcz.

Teraz inna zgadywanka:
Nr 1 to... Kraków 1617 - u Góreckiego roboczo JK3a
Nr 2 to... Bydgoszcz 1618 - u Góreckiego roboczo JB3
Sam krzyż - praktycznie identico. Jabłko zaś jest inne ale nie na tyle, żeby można kruszyć o to kopie. 
Zatem? 
Albo to wcale nie była mennica Krakowska, tylko jakaś bliższa, gdzie personel/materiały mogły sobie krążyć swobodnie. Albo był np. uniwersalny zestaw narzędzi, który (jeden, kilku, kilkunastu?) rzemieślników miało i wysyłało/wiozło po mennicach koronnych. Ta druga teoria jest chyba za bardzo naciągana ale nie można jej całkowicie wykluczyć. 

Na koniec z ledwo zakończonej aukcji RDA półtorak z 1615 bez haków, więc na pewno wybity w Bydgoszczy. Hmmm???


środa, 23 września 2020

Półtoraki z mojej szafki #2

Tym razem znów chwalipost :) Najpierw jednak ciekawostka. Ta moneta to druga (ponad dwa lata temu, od tej pory trochę więcej tego wypłynęło), gdzie widziałem taki układ ozdobników przy krzyżu na rewersie: ~+  KRZYŻ +~. Zazwyczaj występują albo "fale" albo krzyżyki, nałożone na te "fale". Natomiast występowanie dwóch typów ozdobników to już rzadkość. Nieczytajło pokusił się o określenie ich stopnia rzadkości i mojej monecie najbliżej do pozycji nr 153 z szacowanym stopniem R4. Najbliżej bo jeśli już bawimy się w te klocki to moja ma gwiazdkę przed SIGIS a u Nieczytajły takowej nie ma. Ot takie 'zagrożenie' jeśli skupiamy się na interpunkcji przy tworzeniu katalogu, że po jego wydaniu będzie 2-3 razy tyle monet nienotowanych. 

No ale odpuśćmy panom, jeśli ktoś w ogóle zwraca uwagę na takie detale i tak wie, że moneta jest niepospolita. Jak napisałem na początku to druga taka jaką zauważyłem. Pierwszej na szczęście nie udało mi się kupić. Dlaczego na szczęście? Bo była brzydsza i droższa o prawie 50% (dałem b. wysoki limit z nadzieją, że nikt nie zauważy i pójdzie do mnie po taniości - myliłem się) od... lotu 4 monet, w której wypatrzyłem właśnie dzisiejszego bohatera. Gdybym nabył tamtą pierwszą pewnie nie pokusiłbym się zakup tego lotu bo szczerze zdjęcia były słabej jakości. Zaś gdy monety przyszły (oprócz 3 sztuk, które były chyba też rocznikami 1618, 1616 i chyba 1620 - tam bez szału) ukazało mi się to:


Generalnie podchodzę do półtoraków trochę jak pan Chałupski: "Moneta nie musi być piękna. Moneta musi mieć swoją historię." Zwłaszcza, że półtoraki często były bite niechlujnie, moneta też do urodziwych się nie zalicza. Nawet grosze czy szelągi nieraz biją je pod względem ilości detali, jakości wykonania stempli. Ale tutaj po prostu nie mogę się oprzeć urokowi tej monety. Oczywiście ma wady: m.in. delikatne wykruszenie tła między godziną 11 a 12 na rewersie (podejrzewam zbyt mocne uderzenie stempli) , czy uszkodzenie na awersie przy 'G', delikatne ślady grynszpanu na nim... jednak czym one są przy tym blasku? Początki złotawej patyny dodają jej jeszcze większego uroku. Sznur otokowy na rewersie jest widoczny w ponad 95%. Właśnie to wspomniane wykruszenie spowodowało naruszenie jego ciągłości, poza tym mamy praktycznie pełen otok. Moneta ma z lekką górką 21 mm średnicy, czyli więcej niż przewiduje się dla tego nominału. Ostrość detalu również jest niepospolita a już herb Sas jest niemal podręcznikowy. Co ciekawe (jako, że nie jestem dobrym fotografem a operowanie światłem opanowałem na poziomie wkręcenia i włączenia żarówki) długo nie umiałem zrobić jej dobrego zdjęcia. Albo wychodziło prześwietlone albo za ciemne. Tutaj jestem w miarę zadowolony, choć i tak (wiem, banał) lepiej wygląda na żywo :D 

Kończąc te ochy i achy można napisać, że moneta do najlepszych kolekcji z szansą na wysoki MS... Dobra poniosło mnie, wybaczcie ;) 

Tyle na dziś, już niedługo coś więcej niż tylko chwaliposty. 

czwartek, 3 września 2020

Półtoraki z mojej szafki #1

Witam

Zdaję sobie sprawę, że nieco zmniejszyła się częstotliwość wpisów. Jest to spowodowane m.in. brakiem czasu oraz - nie ukrywam - że to co chciałem napisać to w dużej części już zostało opublikowane. Oczywiście nie znaczy to, że blog będzie martwy :D Co to to nie! Jest jeszcze sporo do omówienia ale, patrzcie punkt pierwszy - czas :( To nie są tematy na "jedno posiedzenie" a często jak coś zaczynam i odkładam w czasie to: a) nie zawsze pamiętam co i jak chciałem ująć, b) [wiąże się też z a)] zazwyczaj kasuję post i tworzę go od nowa, c) często przerywam w 1/4 czy połowie bo muszę robić to, tamto czy siamto. 

Kiedyś na swoim fanpejdżu Adam zapoczątkował cykl "półtoraków tygodnia". Wbrew nazwie nowe monety pojawiały się zupełnie losowo. Nie będę mu kradł nazwy ale sama idea nie jest przecież nowa. Ja nie daję żadnej gwarancji (nawet w nazwie) z jaką częstotliwością będę prezentował moje monetki. Plus (jeśli ktoś zechce to tak traktować) jest taki, że to moje monety, bo w swoich wpisach posiłkuję się zdjęciami zarówno własnymi jak i z internetu. 

Tak więc nie przedłużając pierwszy półtorak w tej serii:


Mennica oczywiście bydgoska, pierwszy rok bicia półtoraków. Na awersie widzimy "koniczynkę" czy też ozdobnik w postaci trójlistka charakterystyczny przede wszystkim dla pierwszego rocznika. Podejrzewam, że monety z tym typem ozdobnika są jednymi z pierwszych, które bito po "orłach", gdyż ten sam ozdobnik znajduje się na godzinie 12-tej awersu monet z orłami z '3'. Temat zresztą na osobny wpis... ech :)

Niestety sama moneta urodą nie grzeszy. Za to tym co zwraca na siebie uwagę - a przynajmniej powinno - to jabłko i data. Na stronie 15 katalogu półtoraków Góreckiego (wydanie 2019) pod kluczem JB3 (data u góry) znajdziemy to własnie jabłko:


"Klucz" oraz sam obrazek powyżej wskazują, że ten typ jabłka występował w półtorakach, gdzie data była "wpisana" w otok legendy. Tyczy się to też odmian z pełną datą: 16 (krzyż) 14, które są nieporównywalnie rzadsze od tych ze skróconą.

Tutaj zaś mamy je w połączeniu z datą "opuszczoną" tak, że cyfry niemal "stoją" na jabłku. Takie ułożenie daty też jest pospolite w półtorakach z orłami a także występuje nawet z tarczą 5-polową (B.14.3.r) - jednak z innym jabłkiem. Mój egzemplarz jest jednym z trzech jakie znam. Inny kiedyś poszedł na aukcji WCN a zdjęcie trzeciego nie pamiętam już skąd mam. 

Nie są też opisane w katalogu, ponieważ należy traktować je jako wariant a nie odmianę

To tyle. Jak znajdę czas to pojawi się kolejny wpis. 

Do zobaczenia.

sobota, 29 sierpnia 2020

SIGI, POL, MDL... błąd czy nie błąd?

Znów wakacyjnie, tym razem tuż przy końcówce. Nie powiem, żeby mój urlop w tym roku był wyjątkowo udany, niestety nie pojechałem na Teneryfę... zresztą nigdy tam nie jeździłem ;) 

Za to odwiedziłem znów nasze polskie góry, które i tak są wyjątkowo urokliwe.

Kto pierwszy zgadnie gdzie to zdjęcie było robione pomyślę o jakieś nagrodzie :)
Kto pierwszy zgadnie gdzie to zdjęcie było robione (nazwa szczytu) pomyślę o jakieś nagrodzie :)


Wracając z urlopu chcąc nie chcąc myślałem o tym czy coś w czasie mojej nieobecności (tak jestem świadomy takiego wynalazku jak internet bezprzewodowy ale jednak tam gdzie się zaszyłem z dostępem do sieci był wielki problem; a zresztą byłem na urlopie!) nie przeleciało mi koło nosa. Jak się okazało nic spektakularnego nie wypłynęło na rynku, zaś małe zaskoczenie przeżyłem przeglądając aktualne aukcje. 

Na allegro z trochę ponad 200 pozycji zrobiło się prawie 500, na onebid ponad setka, na numimarkecie też trochę zawitało. No i oczywiście pojawiło się tam moje ulubione hasło sprzedających:

"1626 SIGI BŁĄD"


Nie wiem już jak wyróżnić, podkreślić, uwypuklić, naznaczyć, poinformować, zakomunikować, obwieścić, zorientować, zasygnalizować, donieść, oświecić, przebąknąć, ... ufff brakło mi synonimów... że do jasnej cholery to nie jest BŁĄD!!!

O ile w dacie 1621, 1622 to jest (nazwijmy to roboczo) błąd, to dla daty 1626 mamy DWIE ODMIANY półtoraków różniące się jak np. grosze Batorego z 1579 roku z mennicy olkuskiej i gdańskiej:




U góry Olkusz, na dole Gdańsk gdyby ktoś miał wątpliwości. Oba są podobne ale jednak się różnią. Podobnie jak omawiane półtoraki:


Czy jest możliwe, żeby powyższe półtoraki wyprodukował jeden zakład? Wydaje mi się to wątpliwe. To, że Kopicki i Gumowski podali, że to mennica Bygdoską NIC NIE ZNACZY! Oni popełnili sporo błędów, zwłaszcza jeśli chodzi o półtoraki (jak z innymi nominałami nie wiem).
Spytacie dlaczego? Po pierwsze oni byli zajęci innymi ciekawszymi (nie przeczę) nominałami. Sam bym pewnie na półtoraki nie patrzył więcej niż to konieczne jak wokoło rozpościerałyby się półtary, talary, piedfordy, dukat, portugały... I oni klepnęli, że w roku 1626 "normą" jest SIGIS więc wszyscy jak kury za kogutem powtarzają SIGIS! SIGIS! SIGIS! Kokoko! 
Spójrzcie na te dwie monety. Ile widzicie w nich podobieństwa poza stałymi elementami? Jabłka panowania? Półkozic? Orły, Pogoń, Snopek w tarczy, czy też korona nad nią? Czcionka? Wszystko jest różne. Owszem stanowi to jedną całość ale nie ma tu wspólnego elementu o jakim np. mówiłem przy półtorakach "krakowsko-bydgoskich".
Zresztą zarówno katalog Góreckiego jak i Nieczytajły ROZRÓŻNIĄ te dwie emisje na:
- półtoraki z 1626 z Półkozicem w 'ozdobnej' tarczy
- półtoraki z 1626 z Półkozicem w 'okrągłej' tarczy
Co prawda Górecki powołuje się na egzemplarz z 'SIGI' z 'okrągłą' ale nie podaje jego zdjęcia. 

Wniosek jest taki: jak coś sprzedajesz to warto by się na tym choć trochę znać a nie powtarzać za innymi, że to błąd. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to fajny wabik na klientów, bo tam gdzie jest błąd to i popyt rośnie (patrząc np. na drugie zdjęcie w moim wpisie*). * - dla usprawiedliwienia tego domu aukcyjnego napiszę, że wystawione monety ma/miał w naprawdę wyśmienitych stanach więc zakup tej monety w tej cenie uważam za usprawiedliwiony. Ale chyba też większość z nas kojarzy pewnego sprzedawcę a allegro, który co tydzień wystawia kolejne "błędy" SIGI z lat 1621, 1622 i 1626? Niemal hurtownia błędów...

Czyżby nasi przodkowie nie mieli nic innego do roboty tylko mylić się podczas pracy nad stemplami kolejnych monet? Chyba tak, skoro kolejni kupujący dają się na to nabrać. 

Miałem tutaj zrobić małe zestawienie tego co jest "normą" a co jest wyjątkiem w danych rocznikach. Ale stwierdziłem, że:
- to będzie praca wtórna - wszak autorzy katalogów już to zrobili
- skoro i tak znajdują się "łowcy błędów" to i tak sobie dodadzą nowy egzemplarz do kolekcji, co będę im przeszkadzał w połowach.

Żeby nie było, że tytuł jest nieadekwatny do treści. POL mamy często w latach 1614, 1615,1616, 1617.... w tych latach pojawia się też POLO (oczywiście nie zawsze :P) i nie jest to coś nadzwyczajnego. Podobnie z SIGI/SIGIS w 1614 ale SIGIS w 1615 to już rzadkość (pomijając półtoraki 'pseudokrakowskie' - wspominałem o tym). PMD w 1615 czy 1616 jak i 1617 to norma ale w 1618, 1619 czy dalej to rarytas. Etc, etc... 

Miałem nic nie pisać ale małe co nieco nie zawadzi :P 

Przejrzyjcie swoje roczniki. Zwróćcie uwagę na odmiany napisowe/stylistyczne(zwłaszcza dla roczników 1614/1615 oraz 1626/1627). 

Do następnego wpisu (może uda się rozwiązać pewną zagwozdkę półtorakową?).

piątek, 7 sierpnia 2020

Wakacyjne przemyślenia, czyli jak nie będę robił konkurencji Niemczykowi czy GNDM i jedna ciekawostka

Witam

Dziś krótko bo wakacyjnie. Po pierwsze chciałbym podziękować wszystkim, którzy brali udział w aukcji firmy NUMIS POLAND 22 lipca i nabyli moje dublety. Mam nadzieję, że zakupy będą cieszyć  nabywców długo :) Co do wyników cenowych - przyznam byłem w większości zdziwiony na "+" i raz czy dwa na "-". Czyżby wszyscy mieli półtoraka z 1622 z legendą SIGI (bez S) i PMD (bez L), że nikt nie bił się o R8/F4? :) No ale przynajmniej wiem do kogo trafił, czyli wszystko zostaje w "rodzinie" ;) 

Powyższa aukcja, nie powiem, sprawiła, że przez chwilę zacząłem się zastanawiać czy nie spróbować by swoich sił i nie zacząć "bawić" się w handlarza. Snuła się za mną ta myśl ale jako, że jestem człowiekiem racjonalnym w końcu ją odrzuciłem. Dlaczego?

* Zysk. Jest to główny efekt, który jest przyczyną całego systemu napędzającego wszystkich nas. Wiadomo po pierwsze aby zarabiać, podkreślam ZARABIAĆ - czyli np. rzucić moją obecną pracę (a właściwie dwie) i zająć się tym na serio bo w tak zwanym wolnym czasie po prostu nie dałbym rady. Jeśli traktować to jako "hobby" to nawet ok, ale przynajmniej u mnie zaczęłyby się kłopoty w stylu motta GNDM:

W moim przypadku brzmiałoby to tak samo ale ze względu, że nie zacząłbym handlować nagle np. markami niemieckimi albo Rosją z XIX wieku bo zwyczajnie się na tych okresach nie znam. Oczywiście mógłbym się posiłkować archiwami/katalogami etc. ale to trwa, czyli patrz wyżej - czas.

* Dalej trzymając się motta GNDM - skoro mam jakieś walory, które potencjalnie sprzedam muszę się na tym znać i wiedzieć, że są ludzie, którzy są w stanie zapłacić o wiele więcej niż ja zapłaciłem za daną monetę. Wystawiając moje monety byłem prawie pewien np. co do 1615 z kropką i 1617 SIGI 3 DD, że mają szansę sprzedać się o wiele drożej niż je kupiłem. Bo kupiłem je - przyznaję - albo przypadkiem albo po niskiej cenie. Resztę kupowałem jako kolekcjoner i nie za bardzo liczyłem się z ostateczną kwota jaką przyjdzie mi zapłacić. 100-150-300 złotych? Ja CHCĘ tę monetę i nie interesuje mnie ile za nią dam :D Oczywiście zdarzają się podobni mnie "szaleńcy", którzy mnie czasem przebijają ale cóż... życie. Jednak zdrowy rozsądek gdzieś tam czuwa i wiadomo, że nie dam limitu np. 6000 złotych... :) Bo ktoś da 3500 i bym musiał bulić za czyjąś ułańską fantazję :P Inwestor tak nie myśli. Inwersor kalkuluje po ile opłaci mu się kupić daną monetę i za ile może ona się sprzedać. Jeśli różnica jest odpowiednio wysoka i uda mu się ją kupić po zakładanej kwocie jest ok. Oczywiście często przeszkadzają mu w tym tacy maniacy jak ja :D

Skoro już mamy daną monetę należałoby ją sprzedać. Ale w moim przypadku zaczęłyby się problemy natury "moralnej": hmm w końcu to rzadki szóstak... a może go tak zachować dla siebie? Wiecie o co chodzi :P Syndrom zbieracza. Niestety u mnie jest bardzo silnie rozwinięty dlatego na minioną aukcję poszło TYLKO to co niezbędne. Dlatego np. półtoraki różniące się wariantami interpunkcyjnymi czy innymi "nieistotnymi" różnicami nadal grzeją u mnie miejsce... Te rzadkie co poszły na handel na szczęście były z tego samego stempla więc dylemat był czysto "estetyczny".

Tak więc to byłby drugi poważny problem.

* Trzeci to tak zwane chęci. Jak to niektóre osoby mówiły - rób to co lubisz a nie przepracujesz ani jednego dnia swojego życia - musiały mieć naprawdę słabe wymagania życiowe ;P Ja doskonale wiem co chcę robić. Ale np. chodzenie po górach, leniuchowanie na hamaku w cieniu drzewa z książką w ręce, picie kraftowego piwa czy jazda samochodem (ekhm... tu raczej ja dokładam do "interesu"... mandaty) raczej nie plasuje się w tym co można nazwać "pracą". Oczywiście jako przewodnik górski, Tomasz Kopyra... leżenie na hamaku... (kojarzy mi się tylko z "modelkami" z Instagrama a taką wogólę się nie czuję :P) czy też kierowca w Dakarze zapewne mógłbym zarabiać... ale niestety nie trafiłem w życiu. Z reguły jak coś MUSZĘ zrobić jest to dla mnie o wiele bardziej męczące niż to co MOGĘ zrobić. MUSZĘ porąbać 2 kubiki drewna. Już widzę to oczami duszy: "O rany... teraz jest zimno... jak mi się nie chce... itd." Natomiast gdy mam chęć to porąbałbym to w krótkich majtach na mrozie, bo to #zdrowie, #krzepa i #świetnazabawanaświeżympowietrzu plus mam czym palić w kominku wieczorem. A poza tym zrobiłem to sam! Niektórzy nazwą to motywacją. Ja mam wystarczającą motywację żeby wstać do pracy (którą generalnie lubię) bo wiem, ze co miesiąc będę mógł wygospodarować sobie budżet na to co lubię. 

* Ryzyko - ot choćby zginięcie przesyłki. Słyszy się o tym. Niedawno miałem "przygodę" z przesyłką, którą kurier wsadził mi pod wycieraczkę. Zgłosiłem sprawę do firmy, bo ponoć była ona odebrana a nikogo nie było w domu. Jeszcze tego samego dnia młody chłopak, który robił wtedy za kuriera wieczorem po interwencji praktycznie na moich oczach wyjął ją spod mojej wycieraczki... No ręce czasem opadają. Przez ponad 24 godziny deptałem po monecie ja, żona, córka, pies... Jakby "straciła" się przesyłka "na handel" to sporo musiałbym się nabiegać, żeby przynajmniej wyjść na zero a co dopiero na plus. To samo zresztą tyczy się sprzedaży - nigdy nie ma się pewności, że dany walor uda się sprzedać z zyskiem. Można to wykluczyć wystawiając monety po cenach startowych, które nas już zadowalają a im wyżej tym lepiej ale nie zawsze da się tak je ustawić. 

Inne, których nie chce mi się już opisywać. To ja już wolę pracować 6 dni w tygodniu, mieć dodatki, grusze i inne jabłka i nie przejmować się tym, że ktoś nie zapłacił mi jeszcze za 3 monety a ktoś inny pisze 5 maila, że moneta inaczej wyglądała na zdjęciach etc. :D 

Tak więc panowie Niemczyk, Marciniak i inni możecie spać spokojnie, nie będę robił Wam konkurencji... narazie :P 

Dla tych co przebrnęli przez moje wypociny obiecany bonusik. Nienotowany wcześniej półtorak z 1620 z ciekawym błędem: odwróconym D na awersie:

sobota, 18 lipca 2020

Kolejny półtorak z 1612...?

Sezon ogórkowy trwa... ale czy na pewno ogórkowy? Możliwe, że lekkie zwolnienie, by za kilka dni ruszyć ostro z kopyta :) Ktoś chętny np. na półtoraka bez herbu Wazów? Albo na 1622 z SIGI i PMD? 1617 z błędem SIGI 3 DD też za częsty nie jest... Nie mówiąc o innych półtorakach. 

No dobrze nie była to aż taka posucha. Z ciekawszych monet zanotowałem aż dwie (!!!) odmiany bardzo rzadkiego orła Z4. Tu ten ładniejszy:

Dlaczego taki rzadki? Chodzi oczywiście, oprócz naprawdę fajnego stanu zachowania o podwójny napis POLO zarówno na rewersie, co raczej nie dziwi ale również na awersie! Również przy całkowitym pominięciu MDL (Wielki Książę Litewski). Liczbę (niezbyt wielką) egzemplarzy z POLO na awersie oprócz wyżej wymienionego zasilają również te, które na rewersie mają legendę: RE POLO i REG POL.
Jeśli chodzi o rzadkość to katalog Goreckiego daje im F4 (w 4-stopniowej skali) zaś Nieczytajło R6, oprócz powyższej odmiany (REX POLO/REG POLO), która ma tam R4. Jest to o tyle dla mnie dziwne, bo panowie z Ukrainy nawet swojego zdjęcia nie dali tylko "pożyczyli" od Adama... No cóż, nie wnikam, ale swoje przemyślenia mam. 

No dobra teraz czas na tytułowy 1612 rok. 
Oczywiście już raz o tym pisałem i nawet ten cudak wypłynął raz jeszcze, czyli albo tamta cena końcowa była efektem pompowania z lewych kont i przez przypadek się "wylicytowało" własną monetkę jak nikt nie przebił albo "szczęśliwy" nabywca przejrzawszy na oczy postanowił się pozbyć monetki... teraz nawet nie wiem na jakiej kwocie stanęło. Miałem inne ważniejsze rzeczy na głowie...
Ale ten rok jest chyba jakiś wyjątkowy - nie słyszałem o "półkortach" z np. 1613 roku - ponieważ tym razem WCN wystawiło takowego na sprzedaż. Uwaga - z mennicy w Elblągu, czyli kiedy już tam dawno bili Szwedzi. 
Monetka sprzedała się za sporą kwotę 880 złotych + opłaty. Sporo, naprawdę sporo... jak za najprawdopodobniej efekt uszkodzenia stempla. Co jak co można im zarzucić ale zdjęcia robią bardzo dobre. Tutaj nawet nie bawiłem się w jakąś szczegółową analizę bo zarówno ja jak i inni spece od półtoraków mieli podobne zdanie. No ale, żeby nie było, mam na szybko sklecone porównanie:

Troszkę mi się rozjechało przy końcowej edycji ale generalnie widać, że 1 jest inna a raczej jeśli miała to być "pomyłka" to nie posądzam mincerza o zrobienie nowej puncy z cyfrą...

wtorek, 7 lipca 2020

Naprawdę-Rzadkie-Monety-Na-Sprzedaż (autoreklama) + ciekawostka

Zapowiadałem ostatnio bez szczegółów teraz już mogę powiedzieć, że nadchodzi:
Za kilkanaście dni wyprzedaż części mojej i Adama kolekcji. Nie chcę wyjść na rekina biznesu, z których tak często się naśmiewam tu i na forum TPZN ale z ręką na sercu kilka pozycji pojawia się na onebid po raz pierwszy:
- 1615 z kropką zamiast Snopka Wazów - opisywany np. TU.
- 1617 z błędem w tytulaturze: SIGI 3 DD - opisywany np. TU.
- 1622 ze skróconą legendą na awersie SIGI + PMD
- inne jak np. POL z 1619 roku, czy półtorak hetmański też do popularnych nie należą.

Porządki w kolekcji spowodowane są pewnym zastojem w półtorakach. Zresztą nie samymi półtorakami człowiek żyje... czasem odskocznia na jakiś inny nominał innego władcy dobrze zrobi, żeby nie znudzić się kolekcjonowaniem. Oczywiście nie porzucam półtoraków ;)

Teraz ciekawostka. Osoby, które kupiły najnowszą wersję katalogu (z 2020 roku) i wnikliwi czytelnicy forum TPZN już ją znają. W kandydaturze na najnudniejszy rocznik półtoraków przez chwilę miałem ochotę go nominować ale ostatecznie odpuściłem - Bydgoszcz 1617. Zresztą w mojej przygodzie akurat dosyć szybko kupiłem rzadszą wersję z Sasem bez tarczy a ta z tarczą nie była żadnym wyzwaniem. I przez dosyć długi czas te dwie monetki stanowiły trzon jeśli chodzi o rok 1617 z Bydgoszczy. Tylko dwie monety. Oczywiście im bardziej się zagłębiałem to wyłapywałem drobne warianty - korony, jabłka, z rzadka odmiana napisowa (SIGIS/SIGI), korony na orzełkach... Jakiś czas temu za to wypatrzyłem to:

Co my tu mamy? Rewers - norma. Awers - SIGI I... DG? Moment. A gdzie trójka? Historia zna przypadki, gdzie Zygmunt był tylko Zygmuntem a nie Zygmuntem III jak w roku 1619. Ale tutaj nie dość, że mamy jednego byka to jeszcze ktoś "przeciągnął" I - SIGII. Coś jak SIG II - Zygmunt II.
No dobrze a teraz koniec wygłupów. Jest to oczywiście przebitka, czyli ktoś się pomylił i nabił na to samo miejsce później prawidłową puncę. W datach już o tym wspominałem (końcówka wpisu), rzadziej zdarza się to w legendzie. Tutaj zapewne na drugie I nabita została trójka, lecz jest słabo widoczna. Jednak obecność "ogonka" w lewej, górnej części "drugiego I" zdradza jej obecność:

Akurat stan monety w omawianym fragmencie jest gorszy ale i tak jest to widoczne.
Niedługo postaram się dokończyć wpis odnośnie elementu jaki często jest pomijany w półtorakach :) 

Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. J...