sobota, 28 marca 2020

Waga ciężka, waga lekka i piedforty (?!)

Witam 

Ostatnio w liście dostałem bydgoskiego półtoraka z 1614, którego waga wynosiła 1,8 grama. Sporo jak na ten nominał, gdyż raczej kojarzy się z monetami małymi - średnica jak u 50-groszówki - i cienkimi. Zresztą będąc małym berbeciem jeszcze, wygrzebałem z puszki po kawie na targu staroci półtoraka elbląskiego z 1633 i namówiłem rodziców żeby mi go kupili. Byłem zdziwiony, że ta moneta jest tak cienka i się nie łamie. Wówczas jeszcze obracało się papierkami i monetami z orzełkiem bez korony więc w porównaniu do Nowotki czy wieżowców z kłosami to było chucherko. Nawet mniejsze 1-groszówki z aluminium były grubsze. Jego waga to 0,9 grama co aktualnie nie jest wcale rekordem, zdarzają się monetki ważące zaledwie 0,7...

Dlaczego tak jest? Wspominałem o tym na samym dawno temu ale nie zawadzi przypomnieć. Półtoraki bito al marco, czyli konkretną ilość monet bito ze ściśle określonej wagi kruszcu. Poszczególne monety w takiej emisji mogły się różnic masą, więc i ilością zawartego w nich szlachetnego metalu, co było wykorzystywane przez spekulantów. 

Również słownik TPZN wspomina nam o piedforcie:
Piefort, Piedfort: [fr. pied-fort ‘mocna stopa’], moneta wybita na grubym krążku, o wielokrotnej (n.p. wielokrotności talarów bite stemplem talarowym na krążkach o średnicy talara)  lub nieregularnej masie. Pieforty były bite od schyłku XIII w. w Anglii i od XIV w. we Francji, później też w innych krajach europejskich. Były wręczane jako dary przez władców. Dziś spotykany w okolicznościowych emisjach n.p. brytyjskich.

Tak to powinno wyglądać w teorii:
https://twitter.com/Chard1964Ltd/status/879264338963566592/photo/3

Znamy oczywiście przykłady piedfortów talarów, dukatów bitych za panowania Zygmunta III Wazy, nie jest to żadna tajemnica. Ale czy występują piedforty półtoraków? Znów pojawia nam się pytanie kto - w epoce - chciałby otrzymać od przełożonego/władcy nagrodę w postaci piedforta monety, za którą można było kupić +/- litr piwa? 

W każdym bądź razie w "Ilustrowanym skorowidzu.." z 1995 Edmund Kopicki podaje:

Po pierwsze - waga 2,05 grama stanowi raptem 130% standardowej, ustanowionej przez ordynację wagi półtoraka z tego okresu. Dla przypomnienia - 1,57 grama. Nie jest to wielokrotność - ale trzymając się definicji - nieregularna masa . Tylko, że ta nieregularność spowodowana była techniką bicia.
Po drugie - skąd pochodzi źródło wiedzy pana Kopickiego? Niedawno natknąłem się na katalog aukcyjny Chomińskiego z 1932 roku i tam pod numerem 235 został odnotowany piedfort półtoraka:
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/hamburger1932_05_09/0001/image
Mamy - o dziwo - też jego zdjęcie, tu w maksymalnym powiększeniu:
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/hamburger1932_05_09/0001/image
Zwykły rocznik 1617 z hakami. Ładny ale bez jakiś rewelacji. Cóż. Możliwe, że nadinterpretacja twórców katalogu spowodowała powstanie nowej "odmiany". Wspomniany na początku półtorak nie należy do najcięższych, które posiadam. Z wagą 1,8 grama mam już ok 3 czy 4 monety, za to najcięższy jest... też rocznik 1617 z hakami. Niestety do 2,05 brakuje mu niecałe 0,2 grama:
Brzydki ale to mój pierwszy 1617 z hakami. No i najcięższy :)

Dla porównania niecałe 10 lat później:

Zresztą zapytani numizmatycy podzielili się informacjami, że ich MAXy wagowe to 2,0 grama dla 1616 z hakami oraz 2,06 grama dla półtoraka bydgoskiego. Więc mamy następcę :D 

Kolejna ciekawostka to 'piedfort' z 10 aukcji GNDM:

Pozwolę sobie tutaj zacytować opis z aukcji - link powyżej:

Intrygująca i wywołująca wiele pytań pozycja.
Naszym zdaniem jest to dawne fałszerstwo mające na celu stworzenie piedforda (wielokrotności wagi) półtoraka. Awers i rewers zostały tu stworzone osobno, umiejętnie połączone, a na obrzeżu dołożono ząbkowanie.
Wykonane w miedzi, z bardzo delikatną, cienką warstwą srebrzenia. Srebrzenie miejscami jest już pościerane, a w dużej części spatynowane, więc na pierwszy rzut oka zlewa się w jednolitą barwę, a wyraźnie rysuje dopiero w świetle bocznym.
Ze względu na srebrzenie trudna jest tu do jednoznacznego określenia technika wykonania awersu i rewersu. Pomimo iż moneta posiada dźwięk, uważamy, że jest to najprawdopodobniej wykonanie galwaniczne. Ostrość detali, w tym miejscami ostrość krawędzi na styku reliefu z tłem nie przekonuje do metody odlewu, chyba, że jest to jego mistrzowskie wykonanie.
Ogólnie znane są na rynku odbitki z oryginalnych stempli różnych nominałów monet Augusta II i III, wykonane w miedzianej blasze. Nie wykluczone, acz mało prawdopodobne, jest więc to, że mamy tu do czynienia właśnie z takimi odbitkami. Dwiema połączonymi z sobą odbitkami (awersu i rewersu) - połączonymi, celem oferowania ich jako unikalnej odbitki wielokrotnej wagi.
Wykonanie stare, najprawdopodobniej jeszcze XIX-wieczne.
Podsumowując, naszym zdaniem "piedford" ten wykonany został przez fałszerzy na szkodę rynku kolekcjonerskiego. Wykonany na tyle dobrze, że w przeszłości doświadczeni numizmatycy uznali go za unikalny okaz z epoki.
Jest to najprawdopodobniej właśnie ten egzemplarz ze zbioru Stanisława  Niewiteckiego, na podstawie którego odnotowano w katalogu Kopickiego istnienia w jednym egzemplarzu piedforda półtoraka (pozycja 2091 R*). 
Bardzo ciekawa pozycja.
Miedź srebrzona, średnica 18.5 mm, grubość 2 mm, waga 3.87 g
A Wasze półtoraki ile ważą?

wtorek, 24 marca 2020

Tarcze, herby.. lub ich braki oraz słów kilka o stanach

Ostatnia aukcja Antykwariat Dawid Janas nie była wyjątkowa jeśli chodzi o liczebność półtoraków ale jeśli weźmiemy pod uwagę obecność rzadkich pozycji to można stwierdzić, że się udało. Na 10 wystawionych 3 z nich były bardzo ciekawe. Ja skupię się na jednej - tej 'najważniejszej' - a mianowicie na półtoraku z 1616 z okrągła tarczą:

Bądźmy szczerzy - powyższa moneta jest w okropnym stanie zachowania. Uszkodzenia krążka, nalot/brud, przetarcia uniemożliwiające w pełni odczytanie legendy. Na szczęście to co najistotniejsze widać w pełni. Na aukcji została opisana jako stan 3/3- ale ja mam co do tego zastrzeżenia. Nie od dziś wiadomo, że sprzedający wprowadzają swoje "klasyfikacje" co do stanu zachowania monet. Nie mówię tu konkretnie o ADJ tylko ogólnie. Nawet jak coś jest ogradowane - mówię tu o poważniejszych firmach amerykańskich, nie o naszych rodzimych "kogucikach"... - to sprzedający nieraz potrafią dodać swoje trzy grosze w stylu: "według nas nota zaniżona" etc. Stan menniczy wśród półtoraków jest na allegro normą. Aż dziw, że komuś chciało się pakować te monety do skrzyń, żeby po ~400 latach jego praprapraprapra(...)wnuki mogli te mennicze stany wystawiać na allegro ;)
Potem mamy bardzo ogólny stan II, który w sumie rzadko występuje... bo w znacznej większości monety są mennicze...
Na końcu mamy stan III, pod który podchodzi wszystko co nie jest mennicze i (rzadko) w stanie II.
Posiłkując się informacją na stronie NBP mamy poniżej zacytowaną definicję od stanu I do VII. Jaki stan według Was powinna mieć powyższa moneta? 

Polska skala zachowania monet została scharakteryzowana przez Edmunda Kopickiego w „Katalogu podstawowych typów monet i banknotów Polski oraz ziem historycznie z Polską związanych", tom IX, część 4, Warszawa 1989, s. 377-378. Nawiązuje ona do skali amerykańskiej. Jest nadal aktualna, jednak wymagała niewielkich korekt. Wykorzystane zostały także propozycje Jerzego Chałupskiego.
stan I - STAN MENNICZY (SM) – stan menniczy dotyczy monet, które nigdy nie były używane jako środek płatniczy i nie noszą żadnych śladów użytkowania. Nie mają żadnych defektów, zarysowań i śladów czyszczenia.
stan II – ZNAKOMITY (ZN) - dotyczy monet z nieznacznymi uszkodzeniami powstałymi w mennicy w trakcie produkcji lub w czasie transportu, mogą to być także monety przeznaczone do obiegu, lecz wycofane z niego przed pojawieniem się charakterystycznych wytarć lub zarysowań. Powinien być widoczny połysk stempla.
stan III - BARDZO PIĘKNY (BP) - dotyczy monet z nieznacznymi śladami zużycia w obiegu, lekkimi wytarciami wyższych partii reliefu, drobnymi rysami, małymi skaleczeniami brzegu monety.
stan IV - PIĘKNY (P) - dotyczy monet z dość znacznymi śladami zużycia, które nie mają jednak wpływu na czytelność konturów rysunku. Legendy powinny być w pełni czytelne.
stan V - BARDZO DOBRY (BD) - dotyczy monet z bardzo znacznym zużyciem. Pojedyncze litery legendy i niektóre detale rysunku nieczytelne. Nadal można określić monetę, jednak niektórych danych nie można już odczytać. Data może już nie być czytelna, bądź jej część. Znak mennicy może nie być już rozpoznawalny.
stan VI - DOBRY (DB) - dotyczy monet, na których znaczna część rysunku i legendy jest nieczytelna, nie można odczytać legendy (poza jej zarysem); Można określić monetę na podstawie doświadczenia i porównywania z literaturą przedmiotu, także wagi, średnicy, metalu oraz kontekstu znaleziska (w przypadku znalezisk archeologicznych).
stan VII - ZŁY – (Z) - dotyczy monet, których stan uniemożliwia ich jednoznaczną identyfikację.
Zaprezentowana skala jest uniwersalna i dotyczy monet od starożytności do współczesności.
No ale zostawmy to już... Jak to się mówi - widziały gały co brały i tego się trzymajmy. Pomimo kiepskiego stanu zachowania moneta poszła za przyzwoitą kwotę, ponieważ jest bardzo rzadka. Chodzi jak już wspomniałem o okrągłą tarczę na rewersie, w której umieszczony jest herb Awdaniec podskarbiego Stanisława Warszyckiego. Oczywiście R8 wg Kopickiego jest już nieaktualne. W handlu stwierdzono już większą liczbę tych monet niż szacowane 2-3. Co ciekawe rewers znany jest z kilku stempli, więc nie była to jednorazowa "wpadka" podobnie jak w opisywanym roczniku "1611".
Zamiast jednak gadać postanowiłem zrobić zbiorcze zestawienie wszystkich trzech tarcz występujących na półtorakach a mianowicie: herb wielkiego podskarbiego, herb Wazów oraz nominał na awersie (zazwyczaj) dla wszystkich mennic. 

Zdaję sobie sprawę, że w niektórych przypadkach będzie to dosyć nieczytelne z uwagi na rozmiar obrazka ale można np. poradzić sobie otwierając go w nowym oknie. Za namową pewnego półtorakowego influencera ;Wilno i Rygę zamiast po bokach przerzuciłem na dół.

Przypomnienie, do kogo należały poszczególne herby z mojego wpisu publikowanego jeszcze na Monety Wazów:

Herby na rewersie pod jabłkiem (lub na awersie w przypadku półtoraków litewskich) należały do podskarbich: Awdaniec/Abdank– Stanisława Warszyckiego, lata 1614-1616 (A), Sas – Mikołaja Daniłowicza, lata 1616-1625 (B), Półkozic – Hermolausa Ligęzy, lata 1625-1627 (C), Wadwicz - Krzysztofa Naruszewicza, lata 1619-1620 (D).
Ponadto na półtorakach krakowskich z lat 1614-1618 na rewersie na końcu napisu umiejscowiony był znak nieznanego mincerza – potrójne haki (E). Na ryskich półtorakach z roku 1620 umieszczony był uproszczony herb Rygi – klucze (F) oraz niekiedy liszka - znak mincmistrza Ottona von Meppen (G).

Jest to - mam nadzieję - najbardziej kompletne zestawienie tarcz/herbów półtoraków Zygmunta III Wazy. Ma się rozumieć brałem tam pod uwagę czasami typ herbu  lub nawet jego braku (np. kropka w 1615) ale czasem trudno obrać "twardą" klasyfikację. Niektóre herby natomiast wystepują 2-krotnie jak w Rydze i Wilnie ale za to w innych miejscach... To jest moje, trochę subiektywne zestawienie :)
Jako ciekawostkę podam Wam jako przykład dwie monety Jana Kazimierza, które wybijają się poza powyższy schemat tym, że na awersie ani herb Wazów ani nominał 3 nie posiada tarczy:


Pozdrawiam

środa, 18 marca 2020

Półtoraki z orłami

Piątek 13 w tym miesiącu sprawił, że przez przypadek skasowałem cały tekst o półtorakach z orłem. 

Nie wiem jak to zrobiłem ale sytuacja taka miała miejsce już drugi raz, więc od tej pory chyba zmienię formę w jaki będę prowadził "wpisy robocze". Ale to już mój problem. Na szczęście obrazki przetrwały bo i tak robiąc je zapisywałem w postaci .jpg na dysku.
Tak więc odtwarzamy...

Półtoraki z jednym dużym orłem na awersie z tarczą z herbem Wazów na piersi stanowią pewien ciekawy zwrot w historii tego nominału. Zwrot, który odbył się zaraz na początku ich emisji w 1614 roku. I to, myślę, należny dodać, że najprawdopodobniej w pierwszych miesiącach ich bicia. Wbrew dosyć obiegowej opinii, która jest błędnie powielana w niektórych źródłach, że "w pierwszym roku bito półtoraki z orłem a w następnych latach już z 5-polową tarczą na awersie" wiadomo, że w 1614 bito zarówno takie półtoraki jak poniżej jak i 'zwykłe' z 5-polową tarczą.

Piękny, jeśli nie najpiękniejszy półtorak z orłem i Z4 pod nim jakiego widziałem. Biłem się o niego na 69 aukcji WCN ale poległem. Z drugiej strony cena końcowa powyżej 3000 złotych mówi jak zdeterminowany był nabywca. Oprócz stanu zachowania jest to b. rzadka odmiana z POLO na awersie - brak odniesień do tytułu Wielkiego Księcia Litwy (...MDL). Takich monet nie ma za dużo. Wracając do tematu po raczej krótkim epizodzie wytwarzania w dwóch mennicach półtoraków z orłem na awersie zaczęto masową produkcję znanego nam z setek tysięcy przewijających się na allegro, olx, numimarkecie, etc. typów z 5-polową tarczą na awersie zamiast orła:

Dlaczego? Oczywiście nie mamy żadnej oficjalnej informacji dlaczego. Pozostają tylko domysły.
Pierwsze co przychodzi mi na myśl to możliwy błąd w jaki mogła być wprowadzona ludność. Grosze z tego okresu zarówno stylistycznie jak i wielkością były bardzo zbliżone do półtoraków:
Po lewej krakowski grosz z 1614, po prawej bydgoski półtorak z tego samego roku.
Oczywiście druga strona monety była diametralnie inna ale przyznacie, że mając garść monet te dwie byłby do siebie bardzo podobne? A mowa tutaj o różnych nominałach.
Wprowadzenie 5-polowej tarczy na pewno upodobniło półtoraki do groszy brandenburskich, które kursowały na naszej zachodniej granicy. W końcu docelowo półtoraki miały zaspokoić popyt na pośrednią monetę między groszem a trojakiem w tamtych rejonach. Na Śląsku miała to być 3-krucierzówka ale jak wiemy nie zdała ona egzaminu. 

JAJKO CZY KURA?
Oczywiście tworząc ten nagłówek nie miałem na celu zdeprecjonowania naszego godła państwowego. Już i tak na fejsbuku mój blog ma bana bo ktoś go podkablował jako "obraźliwy" :D Domyślam się jaki typ człowieka to był i w jakim celu ale szczerze powiedziawszy wisi mi to. 
No ale ad rem... 
Jak zwykle to znów kwestia domysłów. Logicznie - wydawałoby się - pierwsze były półtoraki z Z4 jako nominał pod orłem. 
Czy tak było naprawdę? A może orły z Z4 były później?

* Po pierwsze jest ich mniej - wbrew temu co mówi katalog Kopickiego. W moim archiwum orłów z Z4 jest ok. 25 sztuk. Orłów z 3 w tarczy mam zarchiwizowanych ok. 40 sztuk. 
* Po drugie wydaje się, że własnie Z4 jako nominał - 1/24 części talara - na awersie powstał wcześniej a później zastąpiono go 'trójką' - jako  półgrosze. Zauważmy też, że nie ma półtoraków z 5-polową tarczą pod którą jest Z4. Jest tam tylko 3. 
* Brak również półtoraków z hakami  z nominałem Z4 pod orłem. Można przypuszczać, że mennica (domyślnie krakowska, ale żadnych dowodów na to nie ma) z hakami z lekkim opóźnieniem przystąpiła do bicia półtoraków na wzór bydgoski i wówczas nastąpiło 'przejście' na wzór z orłem i 3.
* Wspomniana wyżej legenda na awersie POLO z brakiem odniesienia się do Litwy. Końcówka MDL występuje za to we wszystkich orłach z 3. Można to złożyć na karb "wieku niemowlęcego", gdzie popełniono przysłowiową "wtopę", którą później próbowano zatuszować, bo po wprowadzeniu 3 zawsze mamy REX PMDL, czyli legendę, która zachowała się aż do 1627 a nawet dłużej. Ilość egzemplarzy z POLO na awersie można policzyć na palcach obu rąk. 

Czyli sprawę mamy załatwioną? Niestety nie... O ile powyższe przypuszczenia ładnie trzymają się tak zwanej kupy to wprowadzenie hipotezy, że najpierw wybito półtoraki z 3 a potem Z4 burzy nam to niemal definitywnie. Ale skąd takie przypuszczenie? 
* Otóż właściwie jedyne 'ZA' to narazie dwa wspólne jabłka dla orłów z Z4 i półtoraków z tarczą 5-polową:

Brak natomiast znanych wspólnych elementów - w postaci jabłek z krzyżami - dla półtoraków z orłem 3 i późniejszych 5-polowych... Może okazać się, że jednak nie jest to żaden wiążący dowód, bo migracje stempli czy to jabłek, koron, orzełków etc. w latach nie należą do rzadkości, jednak póki co nie mamy nic więcej. 

A jeśli oba typy bito równocześnie? Takie karkołomne stwierdzenie może i miałoby rację bytu ale jak narazie brak na nie dowodów. Czy nawet poszlak. Ale cóż, niejednego się z roku na rok dowiadujemy więc czemu by nie?

ORŁY

Co z kolei powiedzą nam same orły?

Analiza orłów jest trochę problematyczna z uwagi na ograniczoną ilość materiału oraz stanu jego zachowania często trzeba się niektórych rzeczy domyślać - a takie rzeczy nieraz prowadzą do niewłaściwych wniosków. Wiedzą (???) o tym niektórzy sprzedający, bo gdzie czegoś nie widać to łatwo wmówić, że coś tam było ;) No ale staram się tutaj prezentować fakty a nie numismatic-fiction :D Pozdrowienia dla co niektórych sprzedających (teraz przed własną głupota muszą bronić się aktami prawnymi) :P

Analiza orłów z własnego materiału zapisanego w archiwum pozwala - póki co - na postawienie hipotezy roboczej, że KAŻDY ORZEŁ POCHODZIŁ Z TEJ SAMEJ PUNCY. Razem CZTERY SZTUKI. Po dwie dla półtoraków bydgoskich:

I dwa dla półtoraków z hakami:

Ilościowo jak wspominałem dla Bydgoszczy przedstawia się to następując: +/- 40 sztuk dla '3' i 25 dla 'Z4'.
Dla półtoraków z hakami: ok. 65-70% dla orła po lewej i 30-35% dla tego po prawej. Sumarycznie ok 25 sztuk. 
Dziwić może to, że dla niewielkiego zakładu, jakim prawdopodobnie była mennica sygnująca się skrzyżowanymi hakami - dlaczego, pisałem o tym we wcześniejszych wpisach - wykonano aż dwie punce orła. Nie są one identyczne z orłami bydgoskimi ale lista podobieństw jest większa niż np. z przedstawionym na początku orłem z grosza krakowskiego z 1614 roku. Można rzec - kolejny dowód na "nie-krakowskość" półtoraków z hakami, bo skoro bili w tym samym roku grosze z orłem to czemu nie użyli tej samej puncy dla półtoraków tylko wykonali dwie nowe? Zwłaszcza, że inne punce jak np. cyfry, korony etc. mogły migrować między zakładami a tutaj wewnątrz jednego - nie? Może były ku temu inne przyczyny, których ponad 400 lat później nie znamy. To tylko przypuszczenia.

RZADKOŚĆ

Na koniec słówko o rzadkości i pewnych błędach. Wspomniałem jak ilościowo rozkładają się te monety w moim archiwum. Nie są to nawet takie ilości jak w przypadku półtoraków wileńskich. Jest ich mniej
Wspominał o nich oczywiście już hrabia Czapski dając im np. R2 i R4 dla półtoraków z hakami:

Dla porównania półtoraki wileńskie z 1619 roku hrabia Czapski oceniał na R3.
Współczesne, najaktualniejsze katalogi Góreckiego i Nieczytajły podają mniej więcej po 3 odmiany dla półtoraków z hakami i +/- 5 odmian zarówno dla półtoraków z Z4 jak i z 3. 
Za to ciekawa sprawa jest z ciągle uznanym w świecie numizmatyki katalogiem pana Kopickiego:
Oczywiście pomijam 331 bo to może być zwykłe niedobicie. Skupmy się na numerze 334. 
MONE NO REG POL /haki/ a na awersie orzeł wyglądający żywcem jak z Bydgoszczy... no ale zostawmy to, tutaj akurat są ryciny, które nie zawsze mają się w stosunku 1:1 z rzeczywistością. Zaraz... ale czy nad orłem jest trójlistek? Co ciekawe nad orłem z Z4 też jest a jak wiadomo wszystkie orły z Z4 mają u góry nie trójlistek jak te z 3 ale 4-ramienny krzyżyk.
Zresztą wszystkie orły z hakami mają tam też krzyż. Leżący lub stojący ale krzyż. Poza tym co to za legenda dla rewersu? MONE NO? Raczej MONE NOV!!! Ktoś tu chyba na oczy nie widział monetki, jaką zaklasyfikował pod numerem 334 ;)
Kwestia różnic w skali rzadkości 3 i Z4 - tutaj odpuszczam, bo jak pan Kopicki nie robiłem kwerendy zbiorów muzealnych ani nie przeglądałem zbiorów prywatnych. Aczkolwiek i tak wydaje mi się, że powinno być odwrotnie.

Kończąc życzę wszystkim zdrowia oraz tego, żeby jak najszybciej wszystko wróciło do normy. Unikajcie tego...
korona-i-wirus 
... żeby móc już niedługo spotykać się na giełdach numizmatycznych, aukcjach etc.
Pozdrawiam

poniedziałek, 2 marca 2020

Janusze półtoraków

Witam, dziś kolejne #na luzie

Ostatnio mam wrażenie, że sprzedający jorgnęli się, że na półtorakach też da się zarobić.  Co rusz mamy jakąś licytację, gdzie kolejny oferowany półtorak to bez mała unikat. A okazuje się, że to tylko "ónikat". Nie znaczy to, że tak nie było wcześniej. Polowanie na jelenia to sport, można powiedzieć ponadczasowy. W końcu parafrazując mojego nauczyciela od historii w liceum na sprzedanych szczeblach od drabiny, która przyśniła się Jakubowi można by dojść do sąsiedniej galaktyki zaś ilość sprzedanego oleju, w którym poganie św. Jana chcieli usmażyć starczyłaby średniej wielkości europejskiemu państwu na przynajmniej 5 lat. Albo i dłużej. 

Więc o co ten hałas? Część przypadków, z którymi mamy do czynienia łże bezczelnie w żywe oczy jak wyżej przedstawiony Sanderus. 
R5, gdzie żaden katalog nie dał więcej niż R4 (a wiadomo, że i to R4 to była najprawdopodobniej pomyłka). Przykład jeden z wielu:

Mitomania w wykonaniu tego sprzedającego osiąga nieprawdopodobne rozmiary. Jelenie za to garną się do niego niczym do paśnika w wyjątkowo mroźną zimę.
Tworzenie nowych "odmian" czy "błędów" to już norma. Wystarczy nam moneta z nieczytelnym fragmentem, trochę kreatywności i gotowe.
Albo do bólu namolne wpisywanie "błąd SIGI", gdzie to właśnie SIGIS jest niezmiernie rzadkie a SIGI to chleb powszedni co wyjaśniał też ostatnio Adam:

Właśnie do tego zmierzałem tworząc tego mema:

Ostatnio "urażony" sprzedawca wypomniał mi, że to "rynek" zdecydował o cenie półtoraka z Pogonią bez miecza. No fajnie, tylko, że "rynkiem" można czasem manipulować. Wystarczy być sprzedawcą z jakąś tam liczbą pozytywnych ocen i z reguły ludzie już stają się ufniejsi. W końcu to poważny-pan-sprzedawca-monet. Wystarczy napisać coś, na przykład: rzadka odmiana z RE i już mamy hype (warto zaznaczyć, gdzie trzeba patrzeć):

No a gdzie haczyk? W 1618 NIE BITO innej legendy w półtorakach z hakami. Nie ma REG, nie ma R, jest tylko RE.
Poza tym ktoś zauważył, że w powyższym opisie mamy nowego - nieznanego historii - króla?
Skoro nie ma innej opcji, to po co to wogóle pisać? Ja się domyślam. A Wy?
Sprzedający po przeczytaniu tego wpisu najprawdopodobniej tak na niego zareagowali:

;)

sobota, 29 lutego 2020

Tajemnicze punce, kontrmarki i inne nocne marki

Nie mógłbym przepuścić takiej okazji jak 29 luty. Zamiast gadulstwa dziś zdjęcia. No dobrze, trochę wstępu jednak by się przydało...
Za słownikiem TPZN:
Kontrasygnatura, Kontrmarka, Kontramarka: Znak, nie będący częścią oryginalnego i oficjalnego rysunku monety, nabijany na gotowej monecie w celu np. zalegalizowanie obiegu obcej monety w innym kraju lub jako element walki politycznej z oficjalnym ustrojem. Kontramarki były często używane jako znaki na monetach obcych lub wycofanych z obiegu w celu uczynienia z nich pieniędzy zastępczych i dominialnych.
Nie chcę wywarzać otwartych drzwi, więc pozwolę sobie tutaj na posłużenie odsyłaczami do trzech wpisów na temat kontrmarek (ew. punc):
No i generalnie wszystko jasne. Z tym, że kontrmarki na półtorakach to sprawa bardzo dyskusyjna. Dlaczego? Ponieważ nie ma żadnego dowodu na to, iż są oryginalne. Cóż, pozostaje obserwacja rynku i zbieranie nielicznych przypadków i zachowanie sporej dozy podejrzliwości i zdrowego rozsądku. Oto nieliczne przykłady:


Jak widać punce Potockiego są w modzie. Szkoda, że raczej ich oryginalność jest mało prawdopodobna.



Dwa półtoraki i dwie kotwice. 
Półtorak Zygmunta III z jak dotąd tajemniczą i niezidentyfikowaną kontramarką "kotwica". 
Według informacji kolekcjonerskich z forum internetowego (TPZN) taka kontramarka (rzadka) spotykana jest na niskich nominałach monet Zygmunta III (grosze, półtoraki) i w użyciu była najprawdopodobniej w drugiej połowie XVII wieku. 
Również w niniejszym, zaawansowanym zbiorze ułożona była w dziale monet gdańskich, w okresie monet czasów Jana Kazimierza. Bez szerszego opisu, a jedynie z opatrzoną znakiem zapytania adnotacją "Gdańsk?, Elbląg?"
Być może pochodząca z okresu wojen szwedzkich? 
Co ciekawe, drugi znany egzemplarz, który widzieliśmy był również perforowany, z dziurą.
Być może miało to związek z jego użyciem w epoce, np. przy rozliczaniu z robotnikami konkretnego zadania. W miejscu pracy otrzymywał taki znak rozliczeniowy i nawlekał go dla wygody na sznurek wracając do pracy. Dopiero ze zgromadzonymi w ustalonym czasie tak znakami zgłaszał się po właściwe rozlicznie. Oczywiście jest to tylko jedna z możliwych hipotez. 
No cóż. Niezbyt to mnie przekonuje ale nie mam też dowodów, że to nieprawda poza tym, że mamy powyżej przykład z rocznika 1619, który nie posiada otworu.  

Wcześniej pokazywałem Wam półtoraki z puncami kolekcjonerskimi Czapskiego:


 oraz Potockiego:

Co do tych punc mam przynajmniej jakiś punkt zaczepienia i mogę wierzyć, że faktycznie są to oryginalne punce kolekcjonerskie tych znanych numizmatyków. Lecz sam temat jest niezwykle ciekawy, niestety z braku źródeł i materiału porównawczego trudno określić czy, dajmy na to kolejny półtorak z puncą/kontrmarką, który trafi kiedyś na aukcję jest faktycznie oryginalny, czy to tylko radosna twórczość garażowa w celu łatwego zarobku.

Może ktoś ma jakieś półtoraki z puncami/kontrmarkami? 

wtorek, 25 lutego 2020

Lutowy wpis - podróżniczy nieco i zagadkowy

Miesiąc mający 29 dni okazał się być najbardziej ubogim jeśli chodzi o wpisy. I nic z tego, że jest (jeszcze) jeden dodatkowy dzień. No ale czasem trzeba zwolnić, odpocząć, sprawić, że można cieszyć się takimi widokami...
Zarówno na dole:
Jak i na górze:
Magia.

Powrót do szarej codzienności złagodziła lekko wizyta na poczcie z awizem w ręku. No ale nie ma się czym chwalić. Za to skoro zacząłem podróżniczą nutką to dotarcie do tego wspaniałego miejsca zajęło mi (według google maps) ok 2 godziny. 150 kilometrów. Trzy razy mniej niż przebyli pracownicy mennicy z Krakowa do Bydgoszczy. A dlaczego mieliby przebyć ponad 450 kilometrów? Spory kawał drogi jak na czasy bez asfaltu, gumowych opon, macdrajwów, klimatyzacji, mcphersonów czy turbodoładowania. Dlaczego przypuszczenie, że musieli podróżować? Choćby dlatego:

1615 typowy Kraków można rzec... ale nie ma haków! Dla porównania moneta z hakami poniżej:

Wszystkie elementy składowe - oprócz innej daty i haków - są. To dlaczego wniosek, że pierwsza moneta została wybita w Bydgoszczy a nie w Krakowie?
Ponieważ NOV (legenda charakterystyczna dla rocznika 1614 bitego w Krakowie) bez haków  występuje również w połączeniu z awersem typowo bydgoskim:

Generalnie te monety należą do tzw. grupy półtoraków "pseudokrakowskich". Oprócz powyższego jabłka z krzyżem znane są jeszcze dwa, niewystępujące nigdzie indziej jabłka typowe tylko dla tych monet:

Ogólnie cechą charakterystyczną jest również nieforemna piątka w dacie, przypominająca bardziej pochylone M oraz (wyłączywszy powyższe 'NOV-y', gdzie jedynka może pochodzić jeszcze z 1614) jedynka w postaci Y lub "spłaszczonego" X. Widać to poniżej:

Awers może być krakowski (z 1614 - stąd SIGIS) ale może też być bydgoski:


Własnie powyższa moneta, pomimo nieciekawej prezencji jest bardzo ciekawa. Otóż jest to mix krakowski (rewers) z awersem bydgoskim i w tym przypadku mamy ową ciekawostkę - odwróconą literkę D w PMDL. Rzecz spotykana tylko w mennicy bydgoskiej w połączeniu z - oczywiście - rewersem już stricte bydgoskim.

Kolejna ciekawostka to m.in. literka P, której uszkodzenia możemy śledzić na stemplach:

Pracownicy, którzy przybyli do Bydgoszczy najprawdopodobniej pracowali na swoich starych stemplach aż te uległy zniszczeniu.
Opierając się na katalogu półtoraków bydgoskich Cezarego Chełchowskiego dowiadujemy się, że w 1615 roku w Bydgoszczy kierownictwo obejmuje Konrad Bremer. Po roku zaś zastępuje go Jacobson van Emden. Gumowski wspomina o pewnych niepokojach w mennicy w latach 1615-1616. Możliwe, że Bremer zabrał ze sobą gotowe stemple i punce (i/lub pracownika/rytownika?) do Bydgoszczy. Kwestia jeszcze skąd je zabrał. Bo czy na pewno z Krakowa? O tym za chwilę.

Kolejny "dowód" bydgoskiej proweniencji powyższych monet to ich rant. Żeby nie być gołosłownym proszę wziąć do ręki półtoraka z hakami, a najlepiej kilka i przejechać palcami po jego rancie. Nierównomierny, jakby wycinany ręcznie plus blacha często jest nierówno rozklepana co powoduje, ze czasem rant ma 1 mm grubości, żeby za chwilkę być cienki jak zużyta żyletka. Kilka moich monet z hakami ma eliptyczny kształt rzędu nawet 19,0/20,5 mm.
Natomiast monety bydgoskie (w tym omawiane hybrydy) mają rant generalnie okrągły i równomierny.

Jaki z tego wniosek? Otóż najprawdopodobniej bydgoskie monety były najpierw wycinane jakimś profesjonalnym urządzeniem typu np. dursznit (albo przetnik) zaś monety z hakami - wycinane ręcznie. Świadczy to raczej o małym zakładzie menniczym. I tu jest kolejna zagadka. Krakowa jako mały zakład raczej opisać nie można. Grosze, czyli nominał ciut niżej od półtoraków z lat 161X charakteryzują się rantem prostym i ładnie wyciętym czy też tak samo w przypadku 3-krajcarówek bitych tam w latach 1615-1618. Te ostatnie zresztą były 'odpowiednikiem' półtoraków na terenie Śląska. Półtoraki (bydgoskie) zaś były docelowo przeznaczone do handlu z Brandenburgią. Dlaczego półtoraki określane jako krakowskie nie mają takiego rantu?
Otóż istnieje prawdopodobieństwo, że półtoraki z hakami nie były bite w Krakowie.
Skąd wogóle wziął się Kraków skoro nie ma śladu informacji o takim procederze? Ano profesor Gumowski w 'Mennicy Bydgoskiej' podaje nagle, że:

Jednak Altenberg jak się wydaje znaczył swoje monety inicjałami a nie znakiem... Ponadto we wcześniej wydanej 'Mennicy Krakowskiej' Gumowski milczy o półtorakach podając jedynie informację, że były tam bite 3-krucierzówki do handlu ze Śląskiem. Kopicki i Kamiński nie byli widocznie przekonani do tej hipotezy, bo np. w Monetach Zygmunta III Wazy mamy tylko informację o znaku nieznanego mincerza.
Spójrzmy teraz na mapę:
Na zielono zaznaczony Bydgoszcz, na Niebiesko Kraków (trochę daleko do Brandenburgii), na żółto zaś... Wschowa. Dlaczego Wschowa? Bo jest bliżej Brandenburgii to raz. Dwa, był to generalnie niewielki zakład a produkowane tam trojaki również mają znajomo wyglądający nieregularny rant. Dalej posiłkując się 'Mennicą wschowską' Ryszarda Kozłowskiego mamy informację, że ta działała do roku 1619 a jej kierownik też posługiwał się hakami.
Oczywiście nie jest to żaden dowód, wśród potencjalnych mennic, gdzie mogły być bite półtoraki z hakami jest wspomniany też np... Malbork, Poznań.

Oto zaś przykład, że nie tylko z Krakowa (lub skądś indziej) punce i stemple wędrowały do Bydgoszczy, lecz również w przeciwnym kierunku:

Są haki ale proszę zwrócić uwagę na koronę. Wszystkie inne półtoraki z hakami z 1615 mają taką koronę:

Tutaj zaś mamy produkt typowo bydgoski :

Po lewej przedstawiona wyżej moneta (jej korona), po prawej korony z bydgoskich półtoraków z lat 1614-1615.
Czyli znów "wędrówki ludów". Co ciekawe znane są dwa stemple awersu z tą koroną, więc nie był to odosobniony, pojedynczy przypadek.

Nie kończę tematu bo postaram się w przyszłości temat migracji punc trochę jeszcze rozwinąć.

czwartek, 30 stycznia 2020

Co z tą Litwą?

Był Bydgoszcz, był też rzekomy Kraków. O Rydze jeszcze na pewno będzie ale teraz spojrzymy na  Litwę a dokładniej na Wilno, gdzie przez dwa lata emitowano półtoraki.
Vilnius - Old town lithography (Vilius Petrauskas)

Jeśli zapytamy się kogokolwiek obeznanego dosyć dobrze z numizmatyką polską o półtoraki litewskie z czasów Zygmunta III Wazy to odpowie, że przede wszystkim są to monety rzadkie. I oczywiście będzie miał rację bo faktycznie na aukcjach pojawiają się nieczęsto a nowa odmiana, o ile już zostanie odnaleziona to już naprawdę coś. Jeśli połączymy to jeszcze z dobrym lub nawet bardzo dobrym stanem zachowania to naprawdę robi się niepospolita moneta. 
Ktoś inny jednak powie: no dobrze, ale np. w katalogu Adama Góreckiego odmian z 1619 roku wymienionych jest ponad 20! Tyle samo ile np. w Bydgoszczy roczniku 1616, ze zdobyciem którego nie ma większych problemów i który nie kosztuje tyle ile iPhone 7 czy 8.
No niby tak... ale lepiej zacząć od początku.

W okresie nas interesującym na Litwie podskarbim był Krzysztof Naruszewicz herbu Wadwicz, który zastąpił w 1618 Hieronima Wołłowicza herbu Bogoria i stanowisko to pełnił aż do śmierci. Mennicę wileńską zamknięto w 1627 roku ze względu na rozporządzenie królewskie odnośnie bicia tylko grubej monety: talarów i dukatów.
Mincmistrzem wówczas był Jan Trylner również w 1618 zastępując Hanusza Sztypla.
Półtoraki bite od 1614 roku w ogromnych (ale nie aż tak jak miało to dopiero nastąpić) ilościach sprawiły, że w 1615 zaprzestano w Wilnie bicia groszy z uwagi na nieopłacalność tego przedsięwzięcia. Poniższa tabela z Mennicy Wileńskiej w XVI i XVII wieku M. Gumowskiego pokazuje ilość srebra w poszczególnych nominałach i latach:

Półtoraki w latach 1619-1620 bito a właściwie tłoczono za pomocą pras walcowych:

Blacha przechodziła między dwoma stemplami w postaci walców:
A następnie wycinano krążki:
Kropki, krzyżyki czy inne znaki geometryczne na blasze pomiędzy monetami miały za zadanie ułatwić przesuwanie się blachy i zmniejszenie naprężeń. Tak powstałe monety na pewno mają jednakowy układ awers/rewers (jak we współczesnym polskim bilonie), z rzadka mógł się trafić odwrotnie wsadzony walec, co spowodowało powstanie układu jak w amerykańskich monetach. Na poniższym przykładzie, dzięki uszkodzeniom monety widać to bardzo dobrze:

JAK Z RZADKOŚCIĄ?

Poniżej fragment katalogu hrabiego Czapskiego, gdzie widać, że przynajmniej dwie sztuki były w jego posiadaniu:


Co ciekawe ich stopień rzadkości oszacowany został na R3. To już nawet kilka tysięcy zachowanych monet, czyli sporo.
Tyszkiewicz wyceniał półtoraki z 1619 na 15 marek a z 1620 na 75 ze znakiem zapytania (czyli, że półtoraka litewskiego z 1620 roku nie spotkał w handlu). Dla uzmysłowienia tej wyceny dodam, że np. talary z lat 1627-1631 wyceniał na 6 marek. Poniżej odmiana z Wadwiczem na końcu napisu otokowego (nr 107) i w tarczy pod herbami Polski i Litwy (nr 108):
Niezatwierdzone Makiety Tablic [Skorowidz monet litewskich, Tyszkiewicz 1875] Beyer, ex Bartynowski

Idąc dalej mamy np. katalog Kamińskiego i Kurpiewskiego z 1990 roku - tam dla rocznika 1619 mamy przedział R4-R5, zaś dla 1620 - R8.
5 lat później Kopicki w Ilustrowanym skorowidzu pieniędzy polskich... daje rocznikom 1619 R6-R8 a 1620 - R8, co powtarza w 2007 roku w Monetach Zygmunta III Wazy.
Kopicki "Monety Zygmunta III Wazy"

Do tego znaku zapytania nawiążę jeszcze później.

Czyli z wiekiem półtorakom eR-ek przybyło. Czy od czasów hrabiego Czapskiego stały się rzadsze? Niekoniecznie, zależny jak na to spojrzymy. Na pewno część monet w okresie 100-150 lat od czasów Tyszkiewicza czy hrabiego Czapskiego mogło ulec zniszczeniu/zagubieniu podczas kolejnych wojen etc. Z drugiej strony poszukiwania nigdy nie były łatwiejsze (pomijając oczywiście aspekty prawne), dzięki wykrywaczom metali. Czyli można z dużą dozą ostrożności powiedzieć, że mamy remis.

Porzuciwszy akademickie rozważania, dochodzimy do punktu wyjścia i stwierdzamy, że jest to moneta rzadka. Co mogło być przyczyną wytrzebienia tak licznych emisji? Raczej wątpliwe, żeby z "jednego walca" wychodziło tylko kilkaset monet. Żywotność prasy można powiedzieć była wyższa niż w przypadku stempli używanych do bicia przy użyciu młota. Dlaczego więc pomimo sporej ilości odmian (dla porównania w półtorakach produkowanych też techniką walcową w Rydze z 1620 oprócz trzech odmian z herbami różnice w napisach to tylko jedna litera i ew. kropki!), teoretycznie dużej wydajności (szacunki wydajności mówią o nawet 10000 monetach z jednego stempla) te monety są tak rzadkie?

Autor jednego z katalogów wysunął hipotezę, że monety te służyły m.in. do opłacenie wojsk np. podczas kampanii inflandzkich, lecz jak sam wspomniał - gdzieś ten pieniądz powinien "wypłynąć"...

Druga opcja jest bardziej prawdopodobna. I miałoby to w sumie sens, bo jak nie wiadomo  o co chodzi to zazwyczaj chodzi właśnie o pieniądze. Trzymając się danych w 1619 ordynacja mennicza zmniejszała próbę półtoraków z 0,469 do 0,406.  Do tego doszła zmiana ilości monet, które "wychodziły" z 1 grzywny. Wcześniej było to 128 monet (+/- 1,56 g) a po 164 sztuki (waga zmniejszona do +/- 1,23 g). W skrócie i po obliczeniach wynika to, że w jednym półtoraku z 1618 roku było 0,72 grama czystego srebra a w 1619 już tylko 0,49 grama. Zakładając, że w 1619 roku mennica wileńska biła półtoraki według starej ordynacji...
Samych odmian napisowych mamy ponad 20, dochodzą warianty kropkowe etc... wyjdzie na to, że 20 możemy spokojnie pomnożyć. Przez ile? To już trudniej stwierdzić. Ilu odmian/wariantów stempli nie znamy bo przepadły w mrokach 400-letniej historii? Teraz wydajność. Wspomniałem, że żywotność stempli walcowych była większa i (ponoć) sięgała >10000 monet. Dla spokoju ducha pomnóżmy to przez, niech nawet będzie 7000-8000 monet z jednego stempla (wiadomo różne przypadki chodzą, mogło się coś zniszczyć etc., zresztą zaraz napiszę o co mi chodzi), robi nam się liczba 5-6-cyfrowa. Setki tysięcy, jeśli nie miliony półtoraków, gdzie każdy posiada w sobie więcej srebra niż jest realnie warty jako nominał. Dziesiątki tysięcy ton czystego srebra, które Rzeczpospolita miałaby puścić w obieg aby zostały wyłapane i przetopione? Część monet, która poszła w obieg mogła zostać ściągnięta z powrotem do mennicy i stamtąd powędrowała prościutko do tygla (prawdopodobnie w Bydgoszczy), reszta poszła w obieg i tam już została (też wyłapana i przetopiona). Stąd można założyć, większa liczba rocznika 1619, który nie udało się całkiem pozbierać w porównaniu do roku 1620, gdzie emisja ledwo ujrzała światło dzienne.
Właśnie, rocznik 1620 który jest owiany nimbem R8 czy też niekiedy R*. Nie miał go m.in. Czapski, Tyszkiewicz wycenił do na 75 marek ze znakiem zapytania. A tu okazuje się, że ten rocznik znany jest w (przynajmniej mi) 13 egzemplarzach... Trzynaście monet to nie tak znowu mało, żeby dawać mu R8.
Ostatnia sprawa, o której można wspomnieć - bo mogła ale też nie musiała - mieć wpływ na liczebność tych monet to blacha. Bicie drobnych monet w mennicy wileńskiej jakoś ciężko szło. Wystarczy spojrzeć np. na grosze z ostatnich lat bicia (w sensie - przed półtorakami w 1615):

Wady blachy są tutaj charakterystyczne, zaś w półtorakach ciężko znaleźć jeden egzemplarz, który byłby wolny od poniższych wad:

Oczywiście specyfika monet z walca sprawia, że czasem są delikatne defekty ale czy półtoraki ryskie takowe mają? Niezmiernie rzadko. Półtoraki emitowane w Rydze w 1620 to jedne najpiękniej wykonanych i zachowanych monet - właśnie dlatego, że były "z walca". Natomiast wśród półtoraków wileńskich możliwe, że zła technika ich produkcji była winna tym defektom...
Blacha w tle nawet w menniczych egzemplarzach często jest pofalowana, niekiedy nawet wierzchnia warstwa się łuszczy, wykrusza... etc. Czy możliwe, ze zastosowano nieprawidłowy nacisk (zbyt duży?) na blachę? Jak to wpłynęło na żywotność stempli, ergo - wydajność?
Ciekawe czy zdarzały się przypadki, że po wyprodukowaniu XXX sztuk monet później cała partia szła do pieca, bo wyszła kasza, z której ledwo co szło odczytać. Czy i ew. jaki % nakładu mógł w ten sposób być przetopiony?

Dalej...
Żeby się nie pogubić to zrobimy podział głównych odmian rocznika 1619 i 1620 a następnie zajmiemy się odmianami-widmo jak i takimi, które być może pojawić się powinny.

ODMIANY PÓŁTORAKÓW WILEŃSKICH Z 1619

* Wadwicz na końcu napisu otokowego (tarcza herbowa ozdobna)
Najpopularniejsza wersja z 13 odmianami napisowymi. Powyższa monetka pomimo przynależności do tej "popularnej" kategorii wcale nie jest pospolita. Po pierwsze pięknie wybita/wytłoczona a po drugie mamy dwa smaczki. Na awersie pod literami SIG III można dopatrzeć się wcześniej napuncowanego 'MON'. Druga pomyłka to RX zamiast REG. Była zresztą omawiana wcześniej w błędach vol 1.
Jeżeli brać pod uwagę tylko herb na końcu napisu - to ta odmiana z R6 dawno już się pożegnała. Zakładając, że moje archiwum (ok. 40 monet) to tylko część zachowanych monet a reszta rozproszona jest w muzeach czy prywatnych kolekcjach to ilość można pomnożyć x2 lub 3. Wówczas powstaje nam niemal 3-cyfrowa liczba egzemplarzy i sprawia to, że odmiana ta oscyluje między R5 a R4.

* Wadwicz na dole napisu otokowego bez tarczy (tarcza herbowa ozdobna)

Wydaje mi się, że to najrzadsza z omawianych trzech odmian. Liczba zdjęć w moim archiwum nie przekracza 12 sztuk aczkolwiek Górecki w swoim katalogu wymienia 6 odmian napisowych. Biorąc pod uwagę, że nie mam zarchiwizowanych wszystkich zdjęć (muzea/prywatne kolekcje etc.) to R6 może nam się zamienić w R5.

Wadwicz na dole napisu otokowego w tarczy (tarcza herbowa bez ozdób)

Ostatnia (?) odmiana różniąca się tylko literką A na rewersie: NOV / NOVA. NOVA według moich obserwacji jest rzadsza - ok. 25% tej odmiany. Archiwum liczy ok. 20 monet co również sprawia, że R6 dla nich jest już problematyczne i bardziej realny stopień to R5.
Proszę spojrzeć na awers. Inny typ korony i całej tarczy herbowej (bez ozdobników), który w takiej samej formie występuje w 1620.

ODMIANY PÓŁTORAKÓW WILEŃSKICH Z 1620

* Wadwicz w tarczy na REWERSIE


Niesklasyfikowana u Kopickiego odmiana, gdzie herb zamiast na awersie znajduje się pod jabłkiem królewskim na rewersie. Dla innych półtoraków to standard, tutaj mamy (przynajmniej narazie) 2 sztuki. Czyli R8 jest.

* Wadwicz bez tarczy (na awersie) na dole - wersja z perełkową obwódką

Powyżej zdjęcie jednego z najpiękniejszych półtoraków wileńskich i to jeszcze z 1620 roku. Cudo. Kłopot (tak to nazwijmy) w tym, że monet takich w archiwum mam już 6 zdjęć. SZEŚĆ. Jak na R8 to chyba sporo? ;)

* Wadwicz bez tarczy (na awersie) na dole - wersja bez obwódki

Właściwie niemal to samo co powyżej ale w tym przypadku nie mamy na awersie perełkowej obwódki. Jest jakaś rachityczna ciągła ale w innych monetach np. niemal wcale jej nie widać więc zostaje 'bez'. Co do innych monet - 5 sztuk.

Kupno Wilna z 1620 roku to już nie lada wyczyn jeśli chodzi o finanse. O ile 1619 uda się dostać w kwocie 3-cyfrowej, to dla późniejszego rocznika bez odłożonej jednej średniej krajowej lepiej nie podchodzić. Stąd też zapewne pomysł na falsa na szkodę kolekcjonerów, o którym już pisałem:


MITYCZNE ODMIANY

1.
Na pierwszy rzut idzie znak zapytania przy pozycji 1224 w "nowym" Kopickim.
Interesuje nas tylko awers, bo tylko ta strona monety pozwala na jakieś podziały, czy to z uwagi na herb Wadwicz czy tarczę herbową. Jak już wiadomo tarcze herbowe występują w dwóch wariantach:
- ozdobne - po obu stronach u góry znajdują się "kule", zaś po bokach ozdobne, łukowate "gałązki": odmiany z herbem Wadwicz na końcu napisu otokowego i u dołu bez tarczy
- zwykłe - brak ozdób, lecz na dole znajduje się mała tarcza w środku której jest herb Wadwicz

Omawiana odmiana-widmo to w założeniu hybryda dwóch typów awersu. Dlaczego uważam, że nie ma tej odmiany? Bo powinna do tej pory się pokazać. Skoro natłukło się aż 12 monet z 1620, która każda jest przynajmniej R8 to jakieś R6 powinno być znane przynajmniej w kilku egzemplarzach. A nie ma żadnego. Uważam, że pan Kopicki po prostu pracując nad tymi monetami po prostu się pomylił i uznał np. to za odmianę ze zwykłą tarczą i Wadwiczem pod nią już bez tarczy:

Na dobrą sprawę Wadwicza nie widać tam wcale. Tarczy wokół niego również trzeba się domyślać. Stąd mogła wziąć się pomyłka.

2.
Teraz złapiemy się za coś aktualniejszego.
Adam Górecki na stronie 92 przedstawia coś takiego:

Mamy znak zapytania, więc przynajmniej autor nie daje tego za pewniaka. Powyższa moneta została sprzedana na 3 stacjonarnej aukcji WCN w 1992 roku za... 76 złotych :) Wtedy to były ceny nie? Dukat za 1200, talar za 300, szóstak malborski z 1601 za 170 złotych :)
No ale wróćmy do opisu: "nie notowana odmiana bez herbu Wadwicz".
Według mnie WCN po prostu nie dopatrzyło się na dole dwóch ryb:

PÓŁTORAKOWE ZAGADKI

Na sam koniec coś ekstra. Czyli moneta, która być może powinna znaleźć się w katalogach, bardziej jako wariant z Wadwiczem na końcu napisu otokowego ale ustawionym PIONOWO. O ile WDA w opisach swoich aukcji czasami odpływa zupełnie jak Keith Richards po koncertach to tutaj wyjątkowo mogą mieć rację:

Pod tarczą są jakieś ślady ale stan monety uniemożliwia jednoznaczną ich analizę. Za to po PMDL są jakby... Ryby ale ustawione pionowo! Mieliśmy zagadkę z hakami, teraz mamy zagadkę z rybami :)

Ostatnia ciekawostka, to interesujący "półtorak portretowy":

Moneta ukazała się w katalogu Adama Góreckiego, zdjęcia jej zostały udotępnione przez Eugenijusa Ivanauskasa.
Wspominałem, że w 1615 roku zaprzestano bicia groszy a wznowiono je tylko na 3 lata w 1625 roku. Z kolei trojaki zaprzestano bić w 1608.
Aż prosi się o porównanie:
Wadwicz pionowo. Jest. Literki MON, które przebijają się pod SIG są? Są.
Tylko, że pozostałe "fakty" a przynajmniej założenia nie pasują totalnie. Ktoś czekał ponad 5 lat by użyć portretu króla z groszy bitych od 1625? Po co?
Nie znamy średnicy (choć zdjęcia sugerują 19-20 mm) próby, wagi. Litery w słowach MONETA (3) NO wyglądają nienaturalnie grubo...
Cóż, narazie pozostaje to do wyjaśnienia. 

Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. J...