Może słowem wstępu co mnie zainspirowało do reanimowania bloga (nie, nie porzuciłem go tylko cierpię na brak czasu i inwencji do kolejnych wpisów).
Jakoś tydzień temu GNDM "odświeżyło" swój już 2-letni filmik o perforowanych monetach:
Jak to zwykle bywa polecam bo filmiki GNDM zawsze są na wysokim poziomie.
Co to ma do tytułowych "zwłok"? Ano to, że kiedyś pewien szanowny użytkownik forum TPZN w ten jakże obrazowy sposób określił rzadkie monety z defektami (np. dziurka, ubytkami, etc), które każdy szanujący się zbieracz nie przyjąłby do swojej kolekcji, gdyby były to popularesy. Jednakże z uwagi, że są to monety rzadkie czy też bardzo rzadkie wówczas punkt widzenia zmienia się diametralnie.
W sumie pan Dariusz napisał wszystko co sam myślę na temat monet z dziurką więc zachęcam do zagłębienia się w tekst Blogu Numizmatycznego. Od siebie dodam tylko, że czasem nadarzają się okazje na poszerzenie kolekcji o wyjątkowo rzadką monetę. TYLKO w różnych - słabych stanach zachowania. Czy to jak wyżej perforowaną, czy ukruszoną, źle wybitą...
Moneta w obu "starych" Kopickich - z 1995 (poz. 833, znany z kolekcji Sobańskiego) i 2007 (poz. 345) oraz w katalogu Czapskiego (poz. 10248) roku ma R8, czyli rarytas przez duże R.
Moneta źle wybita - przesunięcie stempla oraz wykruszona. Na szczęście "element", który nas interesuje jest dobrze wybity i widoczny. Wystawiona została na Violity, gdzie oficjalnie nie znalazła nabywcy. Sama blaszka jak już wcześniej pisałem pomimo rzadkości (R8 katalogowe, lecz jest to chyba 5 lub 6 znany egzemplarz z pełną datą) nie sprawiła, że zabiło mi serce. Możliwe, że wyjdę na snoba ale nie włączyłbym powyższej monety do swojej kolekcji. Pomimo, że rzadka... jednak nie. To moja subiektywna opinia i nie twierdzę, że każdy musi się z nią zgadzać.
Co innego poniższe "zwłoki":
Moneta również oferowana i niesprzedana. Patrząc na "tło" można się pokusić, że wystawiał ją ten sam sprzedawca :), niestety nie wiem tego na pewno, sprawdzić też niestety nie mam jak, zresztą czy to coś zmienia?. O dalszych jej losach nic mi nie wiadomo. Szkoda, że "przepadła" bo jest naprawdę ciekawa, może gdzieś, kiedyś się jeszcze pojawi.
Dlaczego uważam właśnie tę monetę za najciekawszą spośród półtoraków bitych za panowania Zygmunta III Wazy?
* Legenda SIG 3 DG REX [3] POLONI MDL
Skoro "siedzicie" w tym nominale doskonale wiecie, że legenda awersu jest niemal niezmienna. W zależności od rocznika jest to: SIGI/S 3 DG [3] REX PMD/L
Bywają drobne odstępstwa stanowiące nieraz o wyjątkowości danego wariantu PMDM/REG PMDL/ SIG 3 GG etc. ale są one efektem błędu mincerza. Co innego np. SIGIS III DG REX PMD z 1616 gdzie jest brak nominału - cyfry 3 oraz gdzie występuje unikatowa tarcza dla Snopka, przyznam, jest sporą konkurencją dla w/w orła ale jednak nie... ;)
Należy też wspomnieć o MONET z 1622 roku, który sprzedał się jakiś czas temu. Ciekawostka (ilustrowana w katalogu Nieczytajły), jednakże odpadłem z licytacji przy jakiejś połowie końcowej ceny.
Podsumowując rozwinięcie "zwykłego" P w skrócie PMDL do POLONI MDL sprawia, że jest to naprawdę wyjątkowa moneta wśród półtoraków.
*Otoczka sznurowana (z orłem!)
No dobrze, temat sznurowanych otoczek poruszyłem w opisie 1618 SIGI III, gdzie napisałem, że praktycznie wszystkie one są rzadkie a w pięknych stanach potrafią osiągać kosmiczne kwoty jak ten 1614. Jednak czy ktoś zna sznurowane otoczki na awersie dla półtoraków z orłem? Są dwie: w/w odmiana (znane mi są 2 sztuki, pierwsza widoczna w katalogu Adama pochodzi z aukcji GNDM) i jedna sztuka dla orła z hakami (sprzedana u Niemczyka):
To tyle? No tak, ale uważam, że to AŻ tyle.
Wydaje mi się, że to wczesna "próbna" forma półtoraków. W swoim katalogu Adam wspomniał, że uważa orły Z4 za "wcześniejsze" od "3". Teoretycznie by się to zgadzało ale w praktyce mamy więcej dowodów łączących te Z4 z ostateczną 5-polową tarczą. W tym przypadku forma legendy mogła stanowić pierwszą próbę zapisu na awersie. Rzemieślnik zrobił stempel, wybito partię, później okazało się, że tak długi zapis sprawia problemy, więc skrócono go do PMDL.
Jak pisałem - to moja opinia. Jeśli masz inną, podziel się nią w komentarzu.
Reasumując - pomimo otworu (szkoda, że jest umieszczony na legendzie POLONI, choć pozostawia ją widoczną) jest to sztuka, którą chętnie bym przygarnął do kolekcji... cóż, może kiedyś :)
"Tyszkiewicz nie notuje", "Kopicki R8", "MONETA JEST EKSTREMALNIE RZADKA TYPOLOGICZNIE" tego typu frazesy można przeczytać w opisie najbliżeszej auckji WDA.
Ojej tylko, że to NIE jest ODMINANA tylko BŁĄD (tzw. przebitka daty z 1624 na 1625), o czym zresztą niejeden raz pisałem, choćby ostatnio tu.
Co prawda zazwyczaj robię zestawienia "poaukcyjne" ale teraz jakoś specjalnie nic ma nic ciekawego a nadarza się okazja, żeby wyszydzić kolejnego rekina biznesu.
WDA od zawsze ma łatkę "Janusza biznesu". U niego co trzecia moneta jest nienotowana, nowa odmiana, etc. Oczywiście to lep na muchy, jak widać nader skuteczny bo ceny nieraz są dziwnie wysokie.
Dziwne jest też to, że często "jakoby sprzedane" monety poniżej estymacji wystawiane są za +/- rok z TYM SAMYM OPISEM I TYMI SAMYMI ZDJĘCIAMI ale już z innymi cenami startowymi. Ciekawe, że firma, która ponoć jest w czołówce firm numizmatycznych pamięta, że dana moneta była sprzedana np. rok czy półtora temu i umieszczę te same opisy i zdjęcia zamiast zrobić nowe.
No ok, może pamięta bo to samo pisali 5 lat temu na swojej aukcji odnośnie tego samego typu monety ;)
Dziś też pamięta, że monetę z Półkozicem z 1624 roku. Och, ach, R8! Tyszkiewicz nie notuje!
Jak się okazuje to DZIESIĄTA sztuka jaka jest notowana na rynku! A ile jeszcze się znajduje gdzieś w skarbach czy piwnicach muzeów???
Czerwonym kolorem zaznaczyłem tę monetę, która jest wystawiana aktualnie przez WDA a została wcześniej sprzedana w październiku 2018 roku.
Tak więc powodzenia w licytowaniu pozycji R8 ;)
W tak zwanym międzyczasie pojawiła się jedenasta sztuka tej odmiany. I póki co wisi sobie, bo nikt nie chce za nią dać ~150$ :D A "ónikat" na WDA sprzedał się za ponad 4000 złotych. Cóż... pogratulować sprzedającemu, bo kupujący raczej nie "zniżył" się do odwiedzenia tego bloga ;) A tu wiedza dostępna za darmo, nie trzeba płacić nikomu od niej sutej prowizji :)
Poniżej wspomniana monetka:
Kolejny update. Jesienią stałem się posiadaczem przebitki 1624/25 z Półkozicem:
Jak widać sprzedający wykazał się profesjonalizmem i nie snuł bajeczek o R8, niespotykanej "odmianie", przewidzeniach Tyszkiewicza, tylko rzetelnie opisał monetę. Można? Można. No i cena tylko trzycyfrowa... Tak więc to już dwunasta znana sztuka?
Ale w WDA by to nie przeszło :P Tam płynie WoDA na młyn numizmatycznych bajkopisarzy...
Przyznaję, że mało ostatnio się tu dzieje. Spowodowane jest to kilkoma czynnikami:
- napisałem dwa teksty do mającego się niedługo ukazać biuletynu TPZN. Zachęcam do przeczytania bo będzie tam wiele ciekawych tekstów nie tylko moje o półtorakach.
- mam "rozgrzebane" dwa-trzy tematy, lecz są one spore/wymagające a w natłoku różnych spraw nie mam ani czasu ani nieraz chęci aby przysiąść nad nimi dzień-dwa-trzy, tyle ile by było konieczne do zamknięcia przynajmniej jednego. Dlatego póki co będę umieszczał mniejsze (nie znaczy gorsze) objętościowo teksty.
- zabrałem się za uzupełnianie i porządkowanie mojej bazy danych. W końcu to podstawowe narzędzie pracy, jeśli na serio chce się zająć danym nominałem. Niestety w ciągu kilku lat zbierania zdjęć z różnych aukcji, serwisów, for numizmatycznych zapisywałem monety "jak leciało". Oczywiście osobny folder miała data/mennica/jakieś wyraźne cechy charakterystyczne ale ostatnio robiąc zestawienie przeraził mnie chaos jaki panuje w niektórych folderach. Przeglądając zdjęcia miałem nieraz uczucie déjà vu. Później sprawdziłem i faktycznie - zdjęcia tych samych monet miałem zapisane w 2-3 różnych plikach. Jak potem zrobić jakiekolwiek rzetelne zestawienie jak powielam (niechcący) te same dane? Mając "grube" kilka tysięcy zdjęć naturalnie wiele wody upłynie zanim doprowadzę to do jako-takiego ładu. Mimo wszystko będę wdzięczny jeśli zechcielibyście podzielić się ze mną swoimi zdjęciami półtoraków - jeśli są Waszą własnością proszę dać znać co mam wpisać w znaku wodnym na zdjęciu: np. "Moneta z kolekcji Ksawerego Wiercipiętki". Jeśli chciałbym opublikować zdjęcie Waszej monety oczywiście zapytam o zgodę (chyba, że od razu napiszecie, że zgadzacie się na publikację zdjęć po zaznaczeniu kto jest ich autorem). Zdjęcia proszę wysyłać na maila: poltorakiblog@gmail.com
- ostatni punkt poniekąd jest powiązany z poprzednim. "Odkryłem" archiwum allegro (znane oczywiście było ale postanowiłem zapisać co się tylko da). Niestety allegromat przepadł a konkretnie zdjęcia w nim zapisane, nie zdążyłem zapisać zdjęć z nummus.org nad czym niezmiernie boleję ale jest (jeszcze!) archiwum allegro. Co prawda najstarsze aukcje są tam od 1 stycznia 2015 w tym bez zdjęć ale później jest lepiej. Czasem mamy tylko jedną stronę monety (niestety te raczej odpuszczam, chyba, że są jakieś ciekawe) a czasem oba! Archiwizuję więc póki są bo kilka razy stwierdziłem, że "jest w internecie to zawsze później można do tego sięgnąć". Jak widać myliłem się.
I właśnie ryjąc w archiwum allegro wzięło mnie na wspominki. Raptem 5-6 lat temu a jakie wtedy były ceny! Ładny 1618 za 35 złotych, 1615 ciekawa odmiana za 28 złotych, haki z 1614 roku za 50 złotych. Oczywiście były też wysokie ceny, ba nawet w niektórych przypadkach wyższe niż teraz ale to były głównie orły z 1614. Za to jedna moneta (cena końcowa) mnie powaliła:
Hmmm 1624 z herbem Półkozic za 1003 złote? To wcale nie tak drogo jak za całkiem ładny stan - można by powiedzieć, nie? Tylko, że to nie jest ta moneta. Jak to nie? Tak to! To jest naśladownictwo. Opisane zresztą przez Nieczytajłę jako pozycja 1092 z R6:
Nieczytajło, Zamiechowski - Katalog monet 1/24 talara od 1614-1668. Kijów 2016
Ktoś wydał na półtoraka hetmańskiego 1000 złotych. I najprawdopodobniej go kupił. Jednak historia zna przypadki, gdzie za półtoraka hetmańskiego zaoferowano prawie 3 razy tyle:
Współczesnych fałszerstw na szkodę kolekcjonerów nie można tam wystawiać, co innego falsy z epoki. Gdyby to był fals na szkodę kolekcjonerów kupujący mógłby bez problemu unieważnić transakcję a sprzedający miałby może jakieś kłopoty.
Sęk w tym, że ta moneta nie była do końca nieznana, bo właśnie w archiwum allegro znalazłem np. to:
Zaś całkiem niedawno na WCN sprzedał się półtorak (opisany jako fals z epoki) z dokładnie tego samego stempla:
Widać, że nie jest to współczesne fałszerstwo na szkodę kolekcjonerów. Miedź pokryta srebrzeniem, które widać jak schodzi z powyższego egzemplarza. Inna kwestia to czy nie jest to jednak produkt mennic tzw. hetmańskich bo jakość wykonania jest o niebo lepsza od wszelkich fałszerstw z epoki jakie znam (a opieram się na ~340 plikach jakie mam zapisane w archiwum). Bliżej mu -jakością- właśnie do naśladownictw. Z tego co udało mi się wyczytać "oryginalność" - w sensie XVII-wieczną proweniencję monety potwierdził również niejaki pan Dubovik (pomagał w wydaniu katalogu Nieczytajły i Zamiechowskiego).
Czy kupujący zapłaci za to co tak lekką ręką kupił? Akurat z braku możliwości licytowania jedynie obserwowałem końcówkę aukcji i powiem, że finisz był miażdżący. Kupujący "sadził" przebiciami po tysiąc hrywien co kilka sekund. Było 18001, chwilę potem 19001, 20001, 21001 aby finalnie zakończyć na kwocie 22101 hrywien. Pytanie czy tak postępuje ktoś, kto ma wątpliwości co do oryginalności kupowanej monety? Z zainteresowaniem czekam na rozwiązanie tej sprawy bo stawia ona niejako violity w złym świetle. Kupujący w jakiś "sposób" jest powiązany z "zarządem", przez co ciężko na niego wywrzeć presję do sfinalizowania transakcji. Mało tego - sprzedający nie może wystawić mu nawet negatywnej opinii za niezapłacenie za wylicytowaną monetę. Póki co, czekamy na rozwój sprawy :)
Dzisiejszy "the best" czyli pozycja 319 z katalogu Nieczytajły - ta sama co w katalogu. Gdyby nie to, że monetkowy budżet został bardzo silnie nadszarpnięty na pewno poszłaby wyżej i być może do mnie. Wyceniony dziś na 800 złotych polskich + młotkowe. Moneta nietuzinkowa bo legendy takiej nie znajdziemy nigdzie.
Zresztą dziś było sporo ilustrowanych monet z katalogu duetu Ukraińców. Ceny też wyższe niż normalnie za tego typu monety. Z ciekawszych pojawił się źle opisany (jako 1621 rok) 1623 SIGI - pozycja 420 i też R8 a nie R4 (251) jak stało w opisie:
Skoro już przy SIGI jesteśmy to niedawno pojawia się niezbyt popularna odmiana SIGI/PMD z 1621 roku.
fot. Rumscat
Nieczytajło daje jej R7 (254) a to już drugi egzemplarz, który widzę na allegro. Pierwszy to był ten sam półtorak co sfotografowany w katalogu NZ.
Ostatnio półtoraki z proweniencją są w cenie/modzie bo lutowa aukcja GNDM również w nie obrodziła. Opisywałem już ostatnio rozwiązanie hakowej zagadki, którą zawdzięczamy monetce ex-Kałkowski. Inne monety należące do wybitnego numizmatyka jakoś nie powalały ani stanem zachowania (może poza kilkoma sztukami) ani rzadkością. Na kolana (głównie ceną końcową) powalił za to genialny półtorak z 1614 ze sznurowaną obwódką na awersie:
Dorzucę tutaj też filmik, który jest w opisie aukcji:
Co prawda nie jest to unikat bo tej odmiany naliczyłem chyba 7 sztuk. Normalnie nie jestem jakoś specjalnie fanem błyszczących monet, do mnie bardziej przemawia motto pana Jerzego Chałupskiego jednak patrząc na tę monetę czuć, że ktoś wiedział za co płacił... ponad 3000 złotych... ech... rozmarzyłem się...
No i mamy też czempiona półtoraków na aukcji GNDM.
Jan Kazimierz. Tak oczy Was nie mylą. Ale musiałem. Cena 3x wyższa niż powyższej "sznurówki" ale za to mamy niemal istne cudo. Niemal bo trochę szpeci to wykruszeni ale cóż...nie można wybrzydzać przy tej klasie monety :)
Ostatnio zrobił się jakiś wysyp (nadal bardzo rzadkich) półtoraków 1616 z lustrzanym Z w nominale Z4 w jabłku. Jeden na GNDM, drugi na RDA. trzeci na Violity... Te ostatni najładniejszy i najtańszy :P
Awers nadal ma cechy "krakowskie" lecz imię króla jest zapisane jako SIGIS. W przypadku tych monet z 1614 to novum. Druga ciekawostka na rewersie. Literka O w NO widać nie zawsze była okrągła. Wcześniej na jej miejscu tkwiło E. Poza tym rewers też możemy uznać za "hakowy", jeśli wiecie co mam na myśli. W fajny sposób przedstawił to kolega koch na forum TPZN dając zagadkę. Czy bez jednej cyfry daty i z zasłoniętą końcówką legendy bylibyście w stanie odgadnąć z jakiej mennicy jest dana moneta:
W przypadku mojej monety (oraz nie tylko mojej wiedzy) nie na 100% było wiadomo, który to rok. Krzywizna części cyfry wskazywała na 6 ale bywały też 5 zbliżone kształtem widocznej części. Poza tym ta nieszczęsna kropka między POL a hakami - w 1615 roku występowała powszechnie, zaś w 1616 to rzecz niespotykana.
Wczoraj (w zasadzie to wcześniej - w momencie ujawnienia katalogu aukcyjnego przez GNDM) okazało się, że to jednak rocznik 1616:
Moneta wybita tą samą parą stempli co moja, widać to na poniższym porównaniu. Dla ułatwienia niektóre cechy charakterystyczne zaznaczyłem w kółkach:
Swoją drogą zabawne, że TAKA osoba jaką był pan Tadeusz Kałkowski zwróciła uwagę na kropkę a nie na legendę :)
Cena końcowa jak za "zwykłego" półtoraka z hakami nawet z taką proweniencją robi wrażenie. Niestety nie udało mi się zamienić mojego "brzydalka" na ładniejszy egzemplarz ale hmmm... można powiedzieć, że byłem pierwszy :D Oczywiście zapewne istotne było to "jak K.16.1.a" w opisie. Pomimo pewności na poziomie 90-95% Adam nie dodał mojej monety do drukowanego katalogu z prozaicznego powodu, który pomija wielu sprzedających: jak czegoś nie widać na 100% na monecie zakładamy, że to pospolita odmiana a nie bawimy się w bajkopisarzy.
Oczywiście w omawianej monecie gdziekolwiek by się jej nie umieściło, czy to w roczniku 1615 czy 1616 to i tak byłaby to nowa odmiana napisowa - nie było w katalogach do tej pory odmiany RE POL na półtorakach z hakami dla 1615 ani dla 1616. No ale chyba chodzi przecież o rzetelność. W następnym wydaniu katalogu/ów omawiających półtoraki już będziemy mieli powyższą odmianę - u Adama najprawdopodobniej jako K.16.1.c :)
W 1617 już takiej nie było, nie mówiąc już o 1618! Ktoś wyszperał gdzieś stare punce albo wrócił po 2 latach do bicia półtoraków?
Z kolejnych ciekawych rzeczy mamy orły w herbie. Nie robię tu zestawienia bo trzeba by zacząć od 1614 ale możecie mi wierzyć - nigdzie takich nie uświadczycie w półtorakach. Ani później.
Rewers
MON.E. NO [Sas] REG POL
Samo POL w 1618 roku jest nieczęsto spotykane ale nie powinno robić furory. Ale nigdy dotąd nie spotkaliśmy się z błędem interpunkcyjnym jako MON.E.
Pierwsze co uderza w oczy to tarcza. Pisałem już kiedyś o tym, nawet zrobiłem takie całkiem sympatyczne zestawienie, które dziś zostało uzupełnione:
Właśnie owa tarcza klasyfikuje go jako pozycję nr 361 w katalogu Kopickiego z 2007 roku. Co ciekawe ze stopniem rzadkości R1. Z całym szacunkiem do pana Kopickiego ale bullsh!t. Poza złą legendą awersu również sama tarcza herbowa się nie zgadza. U pana Kopickiego jest u góry ona płaska, na zdjęciu zaś widzimy "daszek". Cóż... Adam zajmuje się dłużej półtorakami a też widzi to cudo po raz pierwszy. Może R7? No cóż, teraz będzie zdjęcie w nowym katalogu jako: B.18.1.a)
Mamy też nowy typ jabłka królewskiego. Kolejne do rocznika 1618, całe szczęście, że jeszcze go nie zrobiłem, bo trzeba by poprawiać ;)
No i wisienka - Z4 w jabłku. W 1618 jak nawet w katalogu zaznaczono jest było zawsze 24.
Ciekawostki, których starczyłoby na kilka monet. Cena zresztą też starczyłaby na kilka(naście?) innych monet. Omawiany unikat (?) poszybował aż do kwoty blisko 3000 złotych. W sumie czy można się dziwić?
UPDATE: Temat jest na tyle ciekawy, że dyskusja rozszerzyła się na BLOG NUMIZMATYCZNY Dariusza Marzęty oraz oczywiście Forum RPZN/Półtoraki. Zapraszam do wyrażenia własnych opinii. O ile bobrze rozumiem mowę naszych wschodnich Sąsiadów prawdopodobnie kupujący odstąpił od kupna z uwagi na podejrzenie fałszerstwa. Niektóre swoje wątpliwości opisałem na forum, jednak należy pamiętać, że bazujemy na zdjęciach. Nie widzimy tej monety na żywo, nie widzimy dokładnie jej rantów, nie możemy sprawdzić czy ma dźwięk, etc.
Dzisiejszą monetkę widziałem na długo wcześniej zanim do mnie trafiła. Jak to się mówi "jak kocha to wróci". A skoro drugi raz ją już ujrzałem to nie dałem jej uciec :)
Przyznam się, że w pierwszej chwili kierowałem się ozdobnikami (swoją drogą przygotowuję o nich wpis). Kółka nie dość, że dosyć rzadko występują jako ozdobniki i/lub interpunkcja to po obu stronach jest to raczej niespotykane. Legendą raczej się nie przejmowałem bo już takiego SIGI/POLO miałem. No ale przedstawmy dzisiejszego półtoraka:
Aw. o SIGI·3·DG [3] REX·P·MDL o
Rw. o MONE·NO·[w]·REG·POLO o
Jeśli chodzi o katalog Adama to na dobra sprawę nie jest to ani B.14.3.r (F3), bo nie ma tu na awersie trójlistka obok korony, poza tym tam rewers a zwłaszcza ułożenie cyfr daty jest inne. Nie jest to również B.14.3.s (F2) z tego samego powodu plus jeszcze brak jest kropek przed i po cyfrach daty. Choć nie patrząc na trójlistek ani ułożenie cyfr to bliżej mu do r.
Z kolei Nieczytajło w swoim katalogu notuje odmiany SIGI/POLO ale podobnie jak u Adama:
- 47 (R2) ma trójlistek i kropki przy dacie - 48 (R2) j/w (znikome różnice w interpunkcji) - 51 (R3) j/w (znikome różnice w interpunkcji) - 52 (R6) i tutaj rewers jest taki sam jednak na awersie mamy zamiast kółek krzyżyk(i);na prawo od korony nie można zidentyfikować więc może tam być ale nie musi - z innych znanych mi przykładów tego awersu zakładam, że krzyżyk tam jest.
No ok, ozdobniki, ciekawy typ legendy. Ale proszę Państwa to nie wszystko. Ta moneta posiada pierwszy typ awersu charakterystycznego dla półtoraków "krakowskich"!
Tak nie ma tu pomyłki. Bydgoska moneta, która ZAPOCZĄTKOWAŁA typ awersu dla mennicy "krakowskiej". Tu informacja dla osób, które nie śledzą na bieżąco mojego wodolejstwa - popularny podział koronnych półtoraków na bydgoskie (bez haków) - jest ok ale te z hakami niekoniecznie są wybite w Krakowie. Właściwie więcej mówi za tym, że NIE zostały wybite w Krakowie. Gdzie? To już osobna para kaloszy, o której kiedyś pisałem raz czy drugi a na pewno nie jest to koniec. W swoim katalogu Adam Górecki we wstępie dla rocznika 1615 również wypunktował istotny powód dla którego raczej nie był to Kraków.
Przechodząc do meritum, pozwolę sobie wkleić kilka "typowo" bydgoskich awersów z 5-polową tarczą:
Pierwszy u góry po lewej SIGIS z orłem w typie "papuga", dosyć charakterystyczna "trójkątna" tarcza z małym Snopkiem. Po prawej SIGI z z orłami podobnymi ale pierś orła razem z ogonem tworzą jakby 'odwrócony ananas'. Snopek też jest mały w podobnie lekko trójkątnej tarczy.
A kolei lewy awers z dolnego rzędu to już zupełnie inny wariant. Po pierwsze charakterystyczny trójlistek na prawo od korony + SIGI. Do tego duży Snopek w regularnej tarczy oraz orły w stylu "sępa". Na koniec warto zauważyć, że 5-polowa tarcza jest wyraźnie mniejsza od otoku i czasem jakby wisiała nad trójką. Tutaj akurat tego nie widać ale zdarzają się przypadki, że tarcza z trójką jest otwarta właśnie z powodu tego, że tarcza herbowa jest podniesiona i nie stykają się ze sobą.
I ostatni - najrzadszy - bo spotykany w odmianie ze sznurowanym otokiem na awersie i to nie każdym. Najbardziej charakterystyczny jest tu orzeł z długim górnym dziobem i płaskim czołem. Również trójka w nominale pod tarczami herbowymi ma sporo wysunięty daszek w porównaniu do innych.
Oczywiście mamy też typ piąty - "krakowski", z którym zdążyliśmy się już zapoznać. Żeby zrozumieć dlaczego proszę przyjrzeć się poniższemu zestawieniu:
Niestety grafika jest duża - po otwarciu w nowym oknie jako sam obraz mamy ponad 3000/7000 pikseli ale na komputerze to nie problem, gorzej może wyglądać na telefonach. Ale cóż zrobić, chodzi o naprawdę małe detale w monecie o średnicy 20 mm.
Awers jest praktycznie wspólny jeśli chodzi o detale - pomijając koronę i ozdobniki. Nie będę się zagłębiał w opis w/w zestawienia, każdy może sam obejrzeć i wyciągnąć wnioski. Dodam tylko, że zdjęć półtoraków bydgoskich z tego typu awersem póki co udało mi się zarchiwizować nie więcej niż 10.
Wpis został zainspirowany wątkiem poruszonym na forum TPZN, który znów poruszył ciekawy temat wzajemnych "zależności" wspomnianych pracowni menniczych.