poniedziałek, 25 listopada 2019

"Ónikat" czyli 1627 z Półkozicem w okrągłej tarczy POGOŃ NIE MA MIECZA!

Wpis spontaniczny, czyli uwaga "ÓNIKAT"!
Na pewnej aukcji internetowej na pewnym serwisie aukcyjnym swego czasu licytowany był półtorak - (zdjęcia usunąłem bo sprzedający ma o to ból dupy) który normalnie nawet w gradingu z MSem nie był droższy niż 200-300 złotych na aukcjach na Onebid.

Cóż zatem spowodowało, że owa moneta została sprzedana za ponad 500 złotych?

Wydaje mi się, że nagle kupujący na allegro nie wygrali w totka, tylko była to zasługa opisu:
POGOŃ NIE MA MIECZA

Tego typu sprzedających na forum TPZN nazywa się "rekinami biznesu", bo kupujący jeśli nabrał się... hmmm ale czy faktycznie się nabrał? Tu właśnie jest pies pogrzebany bo sprzedający jest czysty jak łza. Tam faktycznie nie ma miecza. Sęk w tym, że ta odmiana PO PROSTU NIE MA MIECZA!
To tak jakby reklamować wodę mineralna, która NIE MA ALKOHOLU albo auto na olej napędowy, które NIE WIDZIAŁO INSTALACJI LPG. 
Żeby nie być gołosłownym, w przeciągu 5-10 minut przejrzałem moje archiwum i zrobiłem to zestawienie 12 monet, gdzie miecza ani widu ani słychu (a proszę mi uwierzyć, monet, których zdjęcia odrzuciłem bo były słabszej jakości było sporo więcej):


Jeśli ktoś tam widzi miecz niech go pokaże. Sprzedający też nie widzi. Właściwie to nie widział go nigdy co niezbyt dobrze o nim świadczy jako o "specjaliście", który wypowiada się na jakiś temat. Zresztą monetka też do obejrzenia na jutubie po wpisaniu frazy "półtorak 1627", można posłuchać głosu profesjonała ;) 
Ale o co w ogóle całe halo? 
Otóż nie zabronię przecież nikomu wywalać 520 złotych na piękną monetę. Bo moneta z aukcji jest naprawdę bardzo ładna. O ile to "lustro" nie jest wynikiem prześwietlenia podczas sesji fotograficznej. Sam też potrafię zrobić fajne zdjęcie, gdzie moneta wygląda jakby miała MS65:

Na żywo wychodzą różne "babole" i okazuje się, że to w najlepszym razie stan II+. No ale stan zachowania monety to jedno. Na onebid podczas aukcji najpopularniejszych domów akcyjnych naoglądałem się jak półtoraki z MS-ami z lat 1620+ szły po 200-300 złotych. Ładne monety zawsze mnie pociągały, te w trumienkach już nie. Jak już jakąś kupiłem (niezmiernie rzadko) to w ruch szły nóż, ew. śrubokręt i/lub młotek.
A ten miecz? 
Jaki miecz? Jak już wspomniałem w tej odmianie miecza nie zanotowałem. Jeśli kiedykolwiek występował to nie zapisałem zdjęcia żadnej monety, która by go posiadała. Czyli mamy tutaj podobny przypadek jak z rokiem "niżej" - 1626. Czyli też Półkozic w okrągłej tarczy ale tam standardem jest awers z legendą SIGI 3 DG. Choćbyśmy się skichali taki jest "standard" i nic na to się nie poradzi:

Sporą rzadkością w 1626 roku jest wersja SIGIS:

Powołując się na pewnego autora katalogów o półtorakach to +/- 0,5% monet tego typu.
Inne rzadsze (ale bez przesady) odmiany to wersje z kropkami po bokach Półkozica:
Reszta to głównie interpunkcja i/lub ozdobniki przy krzyżu, w ostateczności jest też przebitka 1624/7 opisana już wcześniej.
Zresztą te dwa roczniki (Półkozic w okrągłej tarczy), czyli 1626 i 1627 to osobny temat na rozważania... zupełnie różniące się pod kątem herbów, czcionek, jabłek, punc etc. od "zwykłych" półtoraków z tamtych lat (Półkozic w "ozdobnej" tarczy):

Po głowie chodzi, że może to inna mennica. Jaka? Któż to wie? Może Warszawa, może nie...

No ale wracając do tematu. Wyjaśniłem dlaczego uważam taki "chwyt marketingowy" za nieczysty. Wraca kwestia fałszerstw na szkodę kolekcjonerów - aczkolwiek fałszerstwa tu nie ma, ew. jak to lubię mówić mojej żonie, prawda nie całkiem wypowiedziana ;)
- Kochanie a co to się tak świeci w zderzaku Twojego auta?
- To... ekhm... nowy intercooler... hmhemhem.. bo stary był... stary.

W przypadku półtoraków za to jest bardzo dużo takich opcji:
Można stworzyć aukcję pod nazwą "Bydgoszcz 1617 - SIGI 3 DG - brak S na końcu SIGI - błąd/rzadkość!"
Nooo, tylko , czy obecność legendy SIGIS 3 DG to faktycznie standard dla rocznika 1617, żeby domyślnie SIGI uważać za rzadki? No chyba nie. W tym roczniku po prostu SIGI to standard. To właśnie SIGIS w 1617 jest sporą rzadkością podobnie jak w 1626 (z Półkozicem w okrągłej tarczy). 

Mam nadzieję, że nie marudziłem zbytnio tylko tym wpisem uświadomiłem, że nie każda "okazja" jest taka jak ją maluje sprzedający.

Pozdrawiam
Sławek

czwartek, 21 listopada 2019

Ukraińskie półtoraki cz. I - NAŚLADOWNICTWA

Zbierając ten nominał w końcu natkniemy się na 'dziwne' półtoraki, które swoim wyglądem je przypominają ale do końca coś nie pasuje. 
półtoraki naśladownictwa

Są to, posiłkując się definicją zaczerpniętą ze słownika na TPZN:
Naśladownictwa: wybite w niezidentyfikowanych mennicach, posiadają cechy charakterystyczne konkretnej mennicy (koronnej, miejskiej lub litewskiej), obniżoną wagę, wykonane starannie i bez większych błędów literowych i stylistycznych.
Czyli generalnie monety podobne do półtoraków pod kątem ogólnego wyglądu, legendy, wagi, nawet próby srebra. Czyli nie były to stricte fałszerstwa skoro zawartość srebra w monetach była zbliżona. No ale czymś w końcu się różniły od koronnych półtoraków? Owszem ale o tym za chwilę. Najpierw należałoby się zastanowić po co ktoś miałby wprowadzać w obieg takie naśladownictwa? Otóż aby sprawować władzę należy mieć pieniądze. Pieniądze takie, które będzie można "puścić" w obieg bez protestów ze strony społeczeństwa, etc. W tamtych czasach na terenie Ukrainy właśnie m.in. półtoraki były chętnie używane do rozliczeń przez tamtejszą ludność. Po roku 1627, kiedy napływ brzęczącej drobnicy ustał pojawił się problem czym ją zastąpić. Na pomysł bicia własnej monety - stylistycznie podobnej do sprawdzonego już i popularnego nominału wpadli hetmani: Bohdan Chmielnicki i Piotr Doroszenko. Ten pierwszy ponoć miał warsztat menniczy w Czechryniu, zaś Doroszenka uruchomił w Łysiance na Kijowszczyźnie produkcję szelągów, półtoraków i szóstaków pod kierownictwem Janka Grankowskiego - byłego pracownika mennicy lwowskiej. W swoim katalogu Nieczytajło podaje dwa okresy ich bicia przypadające na działalność Chmielnickiego i Doroszenki: 1648-1657 oraz 1666-1676. Powołując się na źródła należałoby wspomnieć też o carskim urzędniku - Grigoriju Kunakowie, który pisząc o wojnie polsko-kozackiej w 1649 roku wspomniał o mennicy założonej przez Chmielnickiego oraz o monetach tam bitych: "a na tych nowych pieniądzach z jednej strony miecz, a na drugiej stronie Bogdana imię". Świadczyłoby to, że hetman na początku (?) bił monety zupełnie nieprzypominające klasycznych półtoraków zaś później (?) ich graficzna forma uległa zmianie. Nigdy nie widziałem takich monet więc: a) mogły zostać wycofane, jeśli nie spełniały swojej roli - ludność jej nie chciała przyjmować i zaczęła się produkcja znanych nam naśladownictw, b) mogły być "pokazówką dla VIPów" wybitą w niewielkiej ilości, c) Kunakow mógł zostać wprowadzony w błąd i/lub po prostu konfabulować.
Oficjalnie wiemy tylko o dwóch "źródłach" naśladownictw ale można się spodziewać, że inni magnaci również wypuszczali swoje monety podobne stylistycznie do półtoraków, może o słabszej próbie zgarniając do kieszeni różnicę? Nie wiemy tego i raczej ciężko będzie cokolwiek jednoznacznie ustalić.

Wracając do istotnych kwestii: jak one wyglądają/jak je odróżnić od monet koronnych? No niestety tutaj trzeba się "otrzaskać", żeby móc je rozpoznać. Nawet osoby (i nie mówię tu o sobie) ze sporym stażem numizmatycznym nie zawsze są w stanie na pierwszy rzut oka je odróżnić. Znane są przypadki, że naśladownictwo "wylądowało" w katalogu np. Kamińskiego:

Pomijając absurdalną ocenę rzadkości na 'R' widać, że stylistycznie (moneta według Nieczytajły przypisana do "mennictwa" Doroszenki) odbiega od "normalnych" półtoraków z roku 1622:

Jeśli chodzi o naśladownictwa narazie najlepszym źródłem wiedzy o nich jest katalog Nieczytajły. Niestety jednak ich podział, skala rzadkości (co prawdo o niebo bardziej prawdopodobna od w/w przykładu), przypisanie monet i aktualność nie jest powalająca. Liczę też, że Nieczytajło i Zamiechowski pokuszą się o aktualizację - w końcu niemal 4 lata minęły od wydania ich katalogu.
Wracając do tematu, najczęściej występującym naśladownictwem jest odmiana z 1625 roku:

Na pierwszy rzut oka widać, że jabłko królewskie jest inne. O ile sam krzyż jest względnie "prawidłowy" dla roku 1625 to już jabłko nie - konkretnie przerywane linie wypełniające jabłko od godziny 8 do 4 oraz występujące w beleczce poziomej i pionowej. Herb Sas zamiast strzały z gwiazdkami przypomina krzyżyk "wetknięty" w kulę z dwoma rozetami po bokach. Na awersie chyba najbardziej w oczy rzucają się wychudzone orły. Korona też nawiązuje do rocznika 1625 ale delikatne różnice są. Jak w całej monecie zresztą. No ale przecież o to chodziło - o podobieństwo do nominału i trzeba powiedzieć, że się udało. Prosty lud nie bawił się w analizę awers/rewers, określanie typu jabłka królewskiego czy czcionki tylko chciał mieć znaną już monetę z kruszcu. 
Tutaj wyszło to chyba najlepiej:


Po prawej, zwyczajny koronny półtorak bydgoski z roku 1617.
Po lewej naśladownictwo zaklasyfikowane przez Nieczytajłę pod numerem 1049:

Porównując obie monety nie widać zbyt wielu różnic: Sas w kole prawidłowy, jabłko z krzyżem generalnie też, czcionka nie odstaje zbytnio od standardów. Delikatne różnice na awersie w postaci większej korony, orłów...

Poniżej zdjęcia kilku (najprawdopodobniej) naśladownictw:


Na sam koniec wpisu zagadka (temat dopiero rozpocząłem, ciężko uznać go za omówiony do końca skoro co rusz udaje się odnotować kolejne naśladownictwa). W 1628 roku nie bito już półtoraków. Oczywiście katalogi wspominają, że po tym roku bito (nieoficjalnie) półtoraki z datą 1628 a nawet 1629. Czy aby na pewno? Czy to co widzieli Gumowski, Kamiński i Kopicki to były... naśladownictwa?
Na najbliższej aukcji u Niemczyka wystawiono to:
Półtorak 1628 Bydgoszcz naśladownictwo

A teraz proszę porównać to sobie z pozycją 1102 na stronie 175 w katalogu Nieczytajły :)


czwartek, 14 listopada 2019

Najdroższy koronny półtorak Zygmunta III Wazy

Chwytliwy temat wymyśliłem? No ale czemu nie skoro to prawda. Zaczynajmy.
Półtoraki koronne, czyli te pochodzące z mennicy bydgoskiej i domyślnie krakowskiej (bo brak  twardych dowodów potwierdzających i wykluczających ich pochodzenie) jak wiadomo są głównie bardzo popularne. Te drugie na pewno mniej, bo tzw. "haki" w katalogu Monety Zygmunta III Wazy pana Kopickiego mają minimum R jeśli chodzi o stopień rzadkości. No ale wiadomo, że są też rzadkie odmiany takie jak błąd bicia daty 1611, rzekoma odmiana z Półkozicem z 1624 roku - co już opisałem w półtorakowych błędach. Półtoraki z orłami też nie należą do popularnych... no jak się zastanowić to tych rzadkich monet jest jednak sporo. Oczywiście trzymamy się nadal monet koronnych, Wilno i Rygę narazie zostawmy. 
W listopadzie 2017 r. na 69 aukcji WCN pojawił się ten półtoraczek, który zmiażdżył cenowo wszystkie inne:
najdroższy półtorak koronny 1616 SIGIS III Bydgoszcz

Cena wylicytowana to 5500 złotych. Plus młotkowe oczywiście, czyli ponad 6 tysięcy! Za półtoraka. To talary już nieraz można kupić taniej... Jedyne półtoraki Zygmunta III Wazy, które mogą pochwalić się wyższą ceną to monetki wileńskie bite w 1620 roku. A i to nie wszystkie... 
Co w nim jest takiego niezwykłego? 
Po pierwsze stan II-. Jak na monetkę z tego rocznika nie jest to przesadnie za dużo, sporo jest menniczych ale i tak wygląda bardzo ładnie. 
Zaczynając od "nudniejszej" części - rewersu:

MOИE ИO [AWDANIEC] REG POL 

Mamy odwrócone litery N - czyli trochę rzadszy błąd niż dla odmian z Sasem w heskagonie. Praktycznie "leżąca" 6 w dacie też nie robi wrażenia, bo te odmiany zostały pominięte przez Kopickiego w jego katalogu jak rocznik z 1625, gdzie pochylone piątki od tych leżących nieraz trzeba odróżniać kątomierzem.
Przechodząc do meritum, czyli awersu.
Brak L po PMD nie jest niczym szczególnym - jeszcze. 
Najbardziej rzuca się chyba w oczy trójka - ta po SIGIS jest zapisana w stylu rzymskim! 

SIGIS III D G REX PMD

Jak do tej pory ewenement! Od roku 1614 trójka po imieniu władcy zawsze była zapisywana w postaci 3 a nie III. No ale żeby być rzetelnym należy wspomnieć o roku 1618, gdzie taki styl też funkcjonował. 
Dalej widzimy - a właściwie nie widzimy - kolejnej trójki. Nominału. 3 półgrosze, które zawsze (pomijając tzw. orły Z4, gdzie jest on zapisany tak samo jak w jabłku - 1/24 część talara) znajdowały się pod 5-polową tarczą herbową lub orłami w 1614r. Po prostu jej tu nie ma i z uwagi na ładnie rozplanowany napis dookoła tarczy widać, że nie miało jej być, nie jest to żadne niedobicie etc. Błąd mincerza czy celowe działanie? 
Idąc dalej - Snopek, herb Wazów w tarczy o kształcie 4-listnej rozety. Tutaj jest to też rzecz bezprecedensowa. Ani wcześniej ani później taki typ tarczy dla Snopka się nie pojawił. Poniżej po lewej omawiany przypadek a po prawej standardowa wersja wsypująca od lat 1614 do 1627:
herb Snopek w  tarczy w kształcie "rozety" półtorak 1616 SIGIS III

Jak z rzadkością? No niestety wbrew temu co Kopicki (pozycja 354) napisał nie jest to R8. Jeśli już to R7 jak zaznaczyli to m.in. hrabia Hutten Czapski, Nieczytajło czy Kamiński. 
Sam widziałem zdjęcia 5 egzemplarzy - wszystkie z takiego samego stempla awersu ale - uwaga! - jena moneta miała inny stempel rewersu. 
Z "kronikarskiego" obowiązku wspomnieć muszę, że później - w sumie w bardzo niewielkim odstępstwie czasu druga taka moneta pojawiła się na aukcji "kopertkowej" GNDM, gdzie, oczywiście przy 4-cyfrowej kwocie, nawet nie zbliżyła się do rekordu cenowego z WCN. Na tym m.in. polega i piękno i "przekleństwo" numizmatyki. Widząc ekstremalnie rzadki okaz w pięknym stanie zachowania często popuszczają nerwy bo kto wie czy jeszcze kiedyś uda nam się kupić taką monetę? 

Pozdrawiam

piątek, 8 listopada 2019

Fałszerstwa z epoki

Dzisiaj coś lekkiego i przyjemnego. Myślę, że przed długim weekendem można poruszyć kwestię fałszerstw ale tych z epoki. 
Zaraz zaraz, przyjemny na pewno ale czy prosty? No niekoniecznie. O ile wszystkie poniższe fałszerstwa można wrzucić do jednego worka jako te "na szkodę emitenta" to już nie do końca jest wiadomo kto fałszował.
Jak to kto fałszował? Fałszerze! Czyli złodzieje! 
Die Falschmünzer. Joseph von Litschauer.

O tym kto tak dokładnie fałszował jeszcze powiemy Narazie zastanówmy się, gdybyśmy parę wieków temu byli takimi "rekinami biznesu" i chcieli otworzyć spółkę "Madej & Gniewomir: fałszerstwa, wymuszenia i porwania " jakiej metody użylibyśmy do fałszowania monety kursującej na danym terenie?
Sposób I
Polegał on na jednostronnym odwzorowaniu wzorcowej monety na cienkiej blaszce. Rewers jak i awers były wykonywane osobno, zaś później je łączono. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełniano miękkim stopem metali a na koniec zalutowywano całość. Po dokładnym obejrzeniu widać było "luty" zaś moneta była głucha.
Sposób II
Bicie z ówcześnie przygotowanych stempli. Te jak to się mówi były zazwyczaj "cięte z ręki" czyli niemal cała legenda była wykonywana ręcznie bez użycia punc. Oczywiście wszystko zależało tu od zdolności fałszerza, ale z reguły po dokładnym porównaniu było widać różnice w stosunku do oryginału. Bito oczywiście na blaszkach z metali nieszlachetnych lub zawierających o wiele mniej kruszcu niż te pochodzące z mennicy
Sposób III
Wykonywano odlewy oryginalnych monet, które w teorii powinny być niezwykle podobne do oryginalnych - w końcu te miały za pierwowzór. Jednak niedoskonałości metody, zwłaszcza przy małych nominałach sprawiały, że były stosunkowo łatwe do wyłapania. 

Produkty tak powstałe mogły być np. srebrzone, żeby pod cieniutką warstwą szlachetnego kruszcu ukryć nieszlachetną proweniencję. 
Sposób IV
"Skrawanie" monet, czyli usuwanie części metalu z rantu, tak aby zachować część srebra (lub złota) a uszczuplony o kruszec pieniądz puścić dalej w obieg po nominalnej wartości. 

Oczywiście jeśli taki "Madej & Gniewomir" tylko wiedzieli jak dany pieniądz wygląda, zaś poznanie treści dziwnych znaków przekraczała ich zdolności wówczas wytwarzali cudaki, które wyglądają niczym półtoraki ze świata Cthulhu ale zachowują przynajmniej styl i jakieś tam literki przebijają się przez chaos: 
Fałszerstwa półtoraków

Wbrew pozorom fałszerstw całkiem poprawnych stylistycznie jest o wiele więcej niż takich kulfoniastych cudaków powstałych na ciężkim kacu. Najprawdopodobniej z tej przyczyny, że te drugie łatwiej "wtapiały" się w obieg i kursowały, kursowały... Zakładając, że przynajmniej Madej chodził do szkółki świątynnej mogli oni klepać blaszki, które nie dość, że wyglądem to jeszcze legendą przypominały właściwy nominał. Tego typu fałszerstwa stanowią wdzięczną grupę do uzupełnienie kolekcji, jeśli ktoś lubuje się w tego typu ciekawostkach. A jest tego sporo, począwszy od roczników, w których nie wybijano jeszcze w Rzeczypospolitej półtoraków, poprzez rzadkie półtoraki z orłem, czy popularniejsze ale nadal rzadsze w stosunku do bydgoskich półtoraki z hakami: 
Fałszerstwa półtoraków

Oczywiście fałszowane były też zarówno półtoraki z datą typu 1613 ale też wspomniane w Fałszerstwach na szkodę kolekcjonerów półtoraki z datą np. 1628, które raczej nie mają nic wspólnego z emisją z mennic. 

Według dawnej literatury pracownicy mennic również mogli fałszować monety. Tutaj już kończy się zasięg Madeja i Gniewomira, ponieważ taki zarządca mennicy, który bił na lewo monetę i wprowadzał ją do obiegu mógł zgarnąć naprawdę dużo pieniędzy. Jak wiadomo ryba najszybciej psuje się od głowy więc... właściwie można to opisać jako: 

Sposób V
Czyli "na urzędnika". Cóż może być lepszego od puszczania w obieg fałszywej monety bezpośrednio z mennicy? W przypadku np. trojaków to tzw. trojaki anomalne, czyli monety najczęściej wybite przez oficjalne mennice (profesjonalne warsztaty), ale nie trzymające wagi oraz stopu oficjalnej ordynacji. Brak charakterystycznych znaków menniczych mogących przypisać je do konkretnej mennicy. Najczęściej imitujące mennice koronne. W przypadku półtoraków właściwie brak dowodów na tego typu proceder. Być może część z monet, które aktualnie przypisywane są jako naśladownictwa/imitacje czy fałszywki są właśnie tego typu produktami. M.in. Kopicki wspominał, że półtoraki z datami 1628, 1629 to produkty bicia drobnej monety po wprowadzonym zakazie lecz te znane mają ewidentny charakter fałszerstw z epoki - tj. kulfoniastych i niepodobnych do niczego co mogło wyjść spod stempla pracownika mennicy (nawet bijącego na lewo). Zidentyfikować takiego półtoraka można by np. poprzez analizę jego składu, który w teorii powinien być niższy niż przewidywałaby ordynacja mennicza. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.

Znamy za to historię z Cieszyna, gdzie ponoć krakowskie grosze były przekuwane na półtoraki. Przykład cieszyńskiego półtoraka, na którym pod popiersiem Adama Wacława widać pierwotny stempel starszej legendy „SIGIII... DGREXPOLM.D.L", a więc oznaczenie grosza polskiego, zachował się np. w gabinecie numizmatycznym w Wiedniu. 

Ostatnie słowo powinno być o spadku ilości srebra w półtoraku. W końcu to władca zlecił takie działanie, żeby z początkowej próby 0,469 i wagi 1,57g doszło do 0,367 i wagi ok. 1,18g. Z tym, że to było spowodowane szalejącą inflacją, efektem wojen, m.in. wojny XXX-letniej, zalewaniem Rzeczypospolitej gorszą, drobną monetą zagraniczną i masowym wywozem lepszej - polskiej. Oczywiście wszystko odbijało się na ludności, która miała pretensje do władzy. Jednak jest to temat na zupełnie osobne opracowanie.

Narazie tyle. Kwestię imitacji półtorakowych niedługo rozwinę. 

niedziela, 3 listopada 2019

Do trzech razy sztuka czyli półtorakowe błędy vol III

Trzecia część odnośnie błędów popełnianych w tym pospolitym nominale nadeszła!

No to lecimy...

Zacznijmy może od MISTRZOWSKICH BŁĘDÓW.

Od czego?

Wspominałem, że mistrzowie pracujący nad stemplami rzadziej się mylą. To fakt, gdyż raczej nie uświadczymy błędów w jabłkach – a raczej stanowią one wdzięczny temat do uzupełnienia kolekcji o wszystkie ich odmiany. W I części napisałem, że:
Koźmin w swojej książce wspomniał, że najważniejsze elementy, czyli popiersie panującego (w tym przypadku zapewne jabłko panowania), korony, herby państwowe nanosił na stempel mistrz, zaś mniej ważne elementy – legenda otokowa, cyfry, znaki interpunkcyjne, obwódki etc., jego uczniowie.
Tak więc najważniejsze składowe jak np. herb władczy powinien być naniesiony właśnie przez mistrza. No właśnie, gdzie ten herb?
Półtorak 1615 bez  Snopka - herbu Wazów

W miejscu kropki powinien być herb władcy. Sama kropka to ślad po użyciu cyrkla do skomponowania rysunku stempli. Co ciekawe nie jest to błąd występujący tylko w półtorakach. Odnotowany jest również w ortach, które pan Kopicki w katalogu z 2007 roku odnotował pod numerem 940 i stopniem rzadkości R8. Półtoraków z tym błędem już nie odnotował (co generalnie nie dziwi patrząc na bardzo ogólny styl ich katalogowania), za to choćby Nieczytajło nadał jej nr 95 - R6. Z tym, że jak sam przyznał "pożyczając" zdjęcia z katalogów Adama lub Cezarego nadawał monetom zazwyczaj R6. Czemu nie R7, R8 albo R* skoro nie znalazł tych odmian u siebie?

Inny błąd mistrza (przyjmując, że A. Kuźmin miał rację) to poniższa moneta, która posiada 2 herby Awdaniec:
Kraków półtorak 1614 z dwoma herbami Wadwicz

Obie są bardzo rzadkie ale tylko powyższa została skatalogowana przez Kopickiego pod numerem 337 i ze stopniem rzadkości R7. 
W teorii, tzn. katalogach mamy jeszcze np. 1619 bez herbu podskarbiego (Kopicki 367 – R8):
Półtorak 1619 bez herbu Sas
Ale tutaj byłbym ostrożny. Nie twierdzę, że takowa moneta nie istnieje ale z uwagi na potencjalną rzadkość nie została zanotowana w handlu (za czasów wszechobecnego internetu), nie mamy jej zdjęcia a tym samym jest możliwe, że jest to efekt np. niedobicia. Może ale nie musi. 

Należy też wspomnieć o BŁĘDACH W LEGENDZIE:

Literki mogą się mienić w oczach, co widać na poniższych przykładach (czyżby smogk wawelski był taki straszny, że mincerze dukali nawet tworząc stemple?). MONO NO, MONE NE, SIGI 3 DD lub GG…
błędy półtoraki krakowskie (z hakami) MONO NO, MONE NE, GG, DD
Czy choćby REG POV:
1614 Kraków - haki - REG POV - błąd

Z tym, że tutaj należałoby się zastanowić, czy to jest rzeczywiście błąd czy umyślne użycie litery V jako najbardziej przypominającej L. 
Choć w Bydgoszczy nie było lepiej…
Półtorak 1616 Bydgoszcz - błąd REP GOL

Czeski błąd REP GOL zamiast REG POL.
Albo PEG POL:
Półtorak 1614 Bydgoszcz - błąd PEG POL

Za to tutaj mamy coś ciekawego:

Półtorak 1618 Bydgoszcz - błąd REG PMDL
SIGI 3 DG [3] REG PMDL – REG to skrót od REGNI co w tym przypadku oznaczałoby „Zygmunt 3 Waza z Bożej Łaski, KRÓLESTWA Polski i Wielki Książe Litewski” a powinno być oczywiście REX PMDL „KRÓL Polski i Wielki Książe Litewski”.

NOMINAŁ czyli ile i czemu tak drogo?

Jak wiadomo teoretycznie półtorak stanowił 1/24 części talara co już w momencie jego emisji w 1614 było bujdą bo wtedy 1 talar kosztował ok. 34 półtoraki (50 groszy za Kałkowskim "tysiąc lat monety polskiej) a w 1626 - 80 groszy czyli ok. 54 półtoraków. No ale oficjalnie przez całą emisję do 1627 mamy taki a nie inny nominał. Na awersie 3 (półgrosze), na rewersie 24 (lub też Z4) czyli 1/24 talara. Z tym, że i tutaj zdarzały się błędy jak się Z w jabłku obróciła:
Półtorak 1616 Bydgoszcz - błąd - odwrócone Z w jabłku Z4 24


Lub brakło jednej cyfry (pytanie czy nie jest to zapchany stempel/niedobicie)?:
Półtorak 1623 Bydgoszcz - błąd - brak 2 w jabłku

Jest też wersja z "wirującym" Z:
Półtorak 1617 Bydgoszcz - "podwójne" Z w jabłku

I na koniec zmiana wartości monety czyli 1/42 talara w 1626 roku:
Półtorak 1626 Bydgoszcz - błędny nominał 42 zamiast 24


Jest coś takiego jak INTERPUNKCJA:

Owszem coś takiego istnieje. I choć młode pokolenie zapomina o jej istnieniu nie sposób odmówić jej znacznej roli:
Moja stara piła leży teraz w piwnicy.
Moja stara piła, leży teraz w piwnicy.
Prawda, że sens zdania jest inny dzięki tylko jednemu znakowi? Podobnie ma się z interpunkcją na monetach. Czasami jej nie ma a litery są po prostu od siebie trochę oddalone ale w większości przypadków jest. Czasem zdarza się, że użyta zostaje nieprawidłowo:
SIGI.S

MON.E
P*OLO

Na koniec bicie BRAKTEATOWE 

Osobnym rodzajem błędów są bicia jednostronne. O ile jednostronny awers to dosyć „popularna” odmiana to jednostronny rewers w przypadku 1616 to już niezwykle rzadki przypadek. 
Półtoraki - jednostronne bicie

A kiedy błąd staje się "normalnością"? Czy też kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą? '
Znamy przypadek, gdy odmiana z błędem stała się popularniejsza niż prawidłowo wybite monety. To półtorak z 1616 r bity w Bydgoszczy z Sasem w heksgonie. Tam odwrotne litery „N” występują na tyle często, że łatwiej trafić na egzemplarz „błędny” nie niż kupić monetę z prawidłowymi e”N”kami.
Półtorak 1616 - Bydgoszcz - odwrotne N

Oczywiście to nie wszystkie przykłady półtoraków z błędami. Jest ich o wiele więcej a katalogi co rusz wzbogacają się o nowe przypadki. Pojawiają się jednak na aukcjach niezmiernie rzadko osiągając wysokie ceny. Zgodnie z prawem Murphy'ego prawdopodobieństwo pojawienia się ich w handlu rośnie proporcjonalnie do tego jak bardzo spłukaliśmy się wcześniej kupując wcześniej jakąś inną monetę :D
Postanowiłem nie wymieniać tu kilku "ewidentnych" błędów bo będzie to materiał na kolejne wpisy a ten już jest i tak "przydługi".

Pozdrawiam

czwartek, 31 października 2019

Półtorak z hakami z 1617, a nie - 1618 roku. Zaraz, jednak z 1617!

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... czyli moje wspomnienia publikowane na blogu Wojtka jako przerywnik przed kolejną (III) częścią półtorakowych błędów.

O ile tematów o półtorakach jest multum to na przemian czas i chęci nie pozwalają zająć się stukaniem w klawiaturę w celu stworzenia nowego tekstu. Zmobilizowałem się jednak czytając wpis Wojtka odnośnie niuansów w związku z rzadkim ortem z 1615.

Półtoraki krakowskie (a przynajmniej z hakami) bite były w latach 1614 – 1618. Należą (teoretycznie) do rzadszych, gdyż wszystkie mają minimum eRkę w „nowym” Kopickim. Fakty za to są takie, że roczniki 1614-1617 generalnie można kupić bez większego problemu. Ciężej jest z 1618 ale i on pojawia się dosyć regularnie. Mówię tu oczywiście o podstawowych odmianach. 
Dziś chciałbym zaprezentować monetę, którą kupiłem przypadkiem. Nie znaczy to, że chcąc nabyć skarpety narciarskie nieuważnie kliknąłem „kup teraz” na innej aukcji. Historia jest bardziej prozaiczna: po prostu odwiedziłem pewien portal aukcyjny, który zaniedbywałem dobrych kilka miesięcy i oczom mym ukazała się ta monetka. Odruchowo pomyślałem „już taką mam” i przescrollowałem dalej. Ale zaraz…

…coś mi tu nie gra. Minęła chwila zanim mój mózg mentalnie kopnął mnie w dupsko. Orajuorajuoraju! Szybki mail do sprzedającego, czy wysyła do Polski i po potwierdzeniu włączyłem się do gry. Musiałem trochę powalczyć ale jest udało się!!! Potem dosyć długie oczekiwanie, czy dotrze, czy faktycznie to jest to to, co moje oczy widziały na zdjęciach. Ale w końcu jest:

Półtorak z hakami z 1617 roku posiadający wszystkie cechy tego z 1618

Można rzec, półtorak jak półtorak co w nim takiego ciekawego? Jednak nie jest to taki zwyczajny krakusek, bo standardowy rocznik 1617 dostępny można powiedzieć powszechnie wygląda tak:

Przykładowy półtorak z hakami z 1617 roku

Różnice są widoczne, za chwilę o najważniejszych opowiem.
Ogólnie monetka sprawia wrażenie całkiem sporego kawałka kruszcu. Rant ma grubaśny bo od godziny 12 do 6 patrząc od rewersu ma 1mm! Gdy pierwszy raz w życiu trzymałem w ręce półtoraka bałem się, że go złamię taki był cieniutki – to akurat masówki z lat 162X, gdzie waga często to mniej niż 1 gram lichego srebra. Tutaj za to „czuć” monetę:

Wagowo jednak "norma" bo 1,55g, aczkolwiek cicho liczyłem na pobicie rekordu. Tutaj niestety wielkość nie jest za duża bo do idealnego okręgu mu trochę brakuje: 19,0/19,5mm. Nawiasem mówiąc najcięższy z posiadanych półtoraków to też Kraków 1617 - 1,86g, potem niemal ex aequo Bydgoszcz 1617 i 1618 ~1,81g. 
Legenda otokowa jak widać:
(R) MONE · NO · [*↑*] RE · POL ·
(A) SIG ˙ 3 · D : G ˙ [3] R ˙ PO : MDL 
Pierwsza ciekawostka to jabłko królewskie. Inne niż do tej pory dla rocznika 1617 (jak zresztą widać dla przykładowego półtoraka z archiwum WCN) ale też nie całkiem identyczny jak dla 1618 (tamten ma więcej kółeczek w poprzeczce nad Z4). 
Jabłka królewskie z krzyżami w półtorakach krakowskich w 1617 r.

Powyżej jabłka spotykane w roczniku 1617 w półtorakach z hakami, od lewej najpopularniejsze spotykane, potem rzadsze (ok. 15-20%), następnie już coraz rzadsze (dosłownie znanych kilka monet), wreszcie dziś omawiane (2 sztuki znane) i na samym końcu bardzo podobne do drugiego (ten sam krzyż) ale różniące się przede wszystkim ilością poprzeczek (trzy) w jabłku oraz liczbą kółek w belce - jak narazie jedna znana sztuka.

Porównanie do rocznika 1618.
Ozdobniki po bokach krzyża też są różne dla 1617 (gwiazdka 5-ramienna) i dla 1618 (krzyżyk). Reszta, oprócz naturalnie "7" w dacie - identico. 

Druga ciekawostka to awers (niemal) zupełnie jak w krakowskich półtorakach z 1618 roku. W porównaniu do 1617 z WCN, który służy tu jako punkt odniesienia poza inną legendą widać też zmienioną koronę. Ten typ dla roku 1617 owszem pojawia się w obiegu aczkolwiek jest rzadszy. Porównanie z moim 1618 (jednak był bity innym stemplem):

Kwestia koron jest mniej problematyczna. Jeśli chodzi o rzadkość występowania to najpopularniejsza jest ta okrągła na dole. Pozostałe dwa typy zresztą są do siebie bardzo zbliżone:
Korony w półtorakach krakowskich w 1617 r.

Trzecia ciekawostka dopiero niedawno „wypłynęła” na światło dzienne. Co jednak różni dwa awersy? Zadanie na spostrzegawczość :)
.
.
.
Korona na głowie orła! A dokładnie dwóch, bo mamy tu tarczę 5-polową, na której widnieją 2 polskie orły, dwie litewskie pogonie i jeden, centralnie umieszczony snopek Wazów. Akurat mój egzemplarz z 1618 nie jest za ładny jeśli chodzi o detale ale przegrzebałem bazy danych.
Otóż korona na głowie orła (pomijam oczywiście emisje z 1614 z Bydgoszczy i Krakowa, gdzie na awersie był duży orzeł w koronie - mówię tu o 5-polowej tarczy) pojawia się w następujących przypadkach:
- mennica Krakowska rocznik 1617 u mnie w dwóch przypadkach poniżej na foto – zawsze tam, gdzie korona na awersie była "inna".
- Bydgoszcz 1617 - nieliczne przypadki
- Bydgoszcz 1618 – tu jest cały wysyp koron - średnio 40% moich monetek ma orła w koronie. 
- Kraków 1618 – narazie pojedyncze znane przypadki
- Bydgoszcz 1619 – z moich to raptem ~30% - tutaj tylko dla "starych" koron
- Ryga 1620 – bodajże zawsze we wszystkich odmianach bitych z tego roku.

Roczniki półtoraków, gdzie występują orły w koronach

Oczywiście przejrzałem tylko moją kolekcję plus posiłkowałem się katalogami i bazami danych ale to nie zmienia faktu, że ktoś może zauważyć coś jeszcze.
Ok ale wielu z Was pewnie zastanawia się jak rzadka jest ta moneta. W końcu zdobycz Wojtka według Szatalina ma rzadkość R6, czyli jest to spory rarytas. Z moim półtorakiem sprawa jest trochę bardziej problematyczna. Kamiński (1990) notuje taką odmianę bez stopnia rzadkości pod pozycją 459, zaś Kopicki (2007) wrzuca ją do jednego worka (dla przypomnienia katalog Góreckiego ma 9 pozycji z tej mennicy i rocznika) pod numer 342 i nadaje jej eR-kę.
Z tym, że są to bzdury. Dlaczego? Otóż od kilkunastu lat archiwizowane są w internecie aukcje.
Dotychczas z takim rewersem jak mój odnotowany był jeden półtorak z tej mennicy i rocznika. Widać, że bite były innymi stemplami. Awers natomiast (pomijając koronę) jest standardowy: SIGI 3 DG (3) REX PMDL.  Został sprzedany kilka lat temu przez GDA/WDA na aukcji:

Zdjęcia monet są też zapisywane przez numizmatyków, którzy budują swoje własne bazy danych (jak widać jest to słuszna taktyka bo allegromat i nummus.org – dwa świetne serwisy archiwizujące już nie działają). Do tej pory katalogi pana Góreckiego, Chełchowskiego czy Nieczytajły nie posiadały zdjęcia tej odmiany.
Aż do teraz:
Półtorak - Kraków 1617 - katalog Półtoraki Wazów A. Górecki


sobota, 26 października 2019

Półtorakowe błędy - cz. II (BŁĘDY W DACIE)

Witam

Zostały 2 tygodnie do IV Aukcja RDA a ja nie byłbym sobą gdybym nie próbował wsadzić kija w mrowisko. Otóż jako jeden z ciekawszych półtoraków Zygmunta III Wazy jest tam "błędny" półtorak z datą (16)1-1. Nooo nie bito jeszcze wtedy półtoraków, nawet proszę nie doszukiwać się żadnej teorii spiskowej jak miało to na jednym forum. Nikt się nie cofnął w czasie ani nie zaczęto bić półtoraków na 3 lata przed ich oficjalnym wprowadzeniem (zarzut, że złotówki są z datą 1990 a denominacja i ich wprowadzenie nastąpiło w 1995). Dajcie spokój...

Wracając do tematu to niniejszym otwieramy II część półtorakowych błędów pt: BŁĘDY W DACIE.

Zaczynamy oczywiście od słynnego roku 1611, kiedy to w ogóle nie bito półtoraków. Jest to oczywiście wynik pomyłki, gdzie zamiast daty 2 – 1 nabito 1 – 1 a wszelkie teorie spiskowe należy wsadzić… do kosza. Sęk w tym, że jest to ponoć moneta bardzo rzadka, szacowana przez Kopickiego, Kamińskiego czy Nieczytajłę na R7-R8. No tylko, że samych zdjęć "rocznika" 1611 mam 10, z czego 9 proszę prezentuję poniżej:
Półtorak - Bydgoszcz - rok 1611 zamiast 1621 (błąd)

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że powstały aż 3 stemple rewersu dla tych monet! Trzy! Czyli wynikałoby, że to nie jest taka rzadka pomyłka jak pojedyncze przykłady błędów w stylu krakowskiego MONO NO lub bydgoskiego PEG POL, o których jeszcze opowiem w kolejnych częściach.... Najpopularniejsza chyba jest odmiana stempla z wąską cyfrą 1 - 1 oraz "dużą" 2 w jabłku 24, M w MONE opiera się na całym ramieniu krzyża (5 znanych mi monet) jak np. ten z nadchodzącej aukcji RDA, taki też był sprzedany u Niemczyka na 16 aukcji cy 8 aukcji GNDM. Dalej mamy 3 sztuki - "mała" 2 w jabłku 24, e"M"ka opiera się o ramię krzyża jedną nóżką + jedynki w dacie są "szerokie". No i ostatnia odmiana, sprzedana ponoć na jakiejś zagranicznej aukcji za kwotę +/- 800 euro - jeszcze szersze jedynki w dacie + M w MONE opiera się znów na całym ramieniu krzyża. Nie jest to ten sam stempel co w najpopularniejszej odmianie, wystarczy porównać wzajemne ułożenie R i E w REG.
Tak więc mamy (Znane! A ile jeszcze nie sfotografowanych?) 9 monet z błędną datą 1611 z 1621.  Czyli spokojnie R6 a nie żadne R8 proszę państwa. Wspominałem o 10...oto 10 znana mi sztuka proszę:
Półtorak - Bydgoszcz - rok 1611 zamiast 1617 (błąd)

8 aukcja GNDM. Tutaj faktycznie można mówić o rzadkiej monecie - nie dość, że Sas bez otoczki - typowy dla roku 1617 to data ewidentnie 1611. Narazie unikat!

Z ciekawych roczników, gdzie data płata figle można wspomnieć o 1625:
Półtoraki z 1625 - Bydgoszcz - z pochyloną, leżącą i odwróconą 5 w dacie

Tutaj ‘piątka’ najpierw chyli się ku upadkowi, pada a potem staje na głowie. O ile tych mniej lub bardziej leżących jest całkiem sporo to odwrócona cyfra 5 do popularnych już nie należy. Wszystkie (całe kilka) egzemplarzy są wybite jednym stemplem - czyli wychodzi, że pojedynczy błąd. 
Jednak o ile np. Kopicki zanotował "leżące piątki" w 1625 to nie zanotował leżących szóstek w 1616:

Półtoraki z 1616 - Bydgoszcz - z  leżącą 6 w dacie


Koniec końców musiało dojść do tego, że cyferka nam się obróciła. I to nie do góry nogami jak w powyższym przypadku ‘piątki’lecz mamy jej lustrzane odbicie jak w tej siódemce (znów nie tylko jeden ale przynajmniej dwa znane stemple):
Półtorak z 1627 - Bydgoszcz - z odwróconą (lustrzana) 7 w dacie

Należałoby też przy tej okazji wspomnieć o dosyć ciekawej odmianie rocznika 1621, gdzie zamiast daty 2 -1 jest 2 – J. 
Półtorak z 1621 - Bydgoszcz - z "literą" J w dacie zamiast 1

Warto pamiętać, że w alfabecie łacińskim (w tym okresie napisów na monetach w rodzimym języku nie było) litera J nie występowała. Oczywiste wydawałoby się, że jest to efekt uszkodzonej puncy cyfry ‘1’ jednak jak widać powyżej nie jest to jednorazowy przypadek jak to bywa w typowych monetach z błędem lecz powtarza się wielokrotnie. 

Czasem jednak błędy były wyłapywane i w teki sposób powstały przebitki:

Wyobrażacie sobie co by to było jakby był półtorak z datą 1602? Dobrze, że w porę ktoś się zorientował i klepnął 1620... Inne pomyłki też są nam znane: 
Przebitki dat w półtorakach bydgoskich: 1623, 1625 i 1627
Począwszy od przebitki z 1623 na 1634 1624 na 1623, potem mamy 1624 na 1627 (gruba impreza musiała być). No albo w końcu z 4 zrobił 5 – co spowodowało powstanie mitycznej „odmiany” rocznika 1624 z Półkozicem (Kopicki 387 – R8) a to nic innego jak przebitka 4/5.
Oczywiście jak słusznie zauważył Adam a ja zaspany zapomniałem dopisać - 4 użyte do wytworzenia tych odmian zostały przez pomyłkę wzięte z nominału w jabłku królewskim.

Tyle jeśli chodzi o II część. Kolejne na pewno będą.

Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. J...