niedziela, 27 marca 2022

Kropka, przerwa, kropka, przerwa... - co w tym nowego?

Tytuł dziwny ale właśnie o tym dziś będzie. Nie, nie o alfabecie Morse'a tylko o rzadkich wariantach/odmianach (o tym też) z przerywaną/sznurowaną wewnętrzną linią otokową. Powiedzmy szczerze - półtoraki nie należą do elity drobnej monety jeśli chodzi o piękność ale dlaczego wyglądają tak a nie inaczej przecież wiemy, wszak wzorowane były na groszach niemieckich. 
O ile Ryga i Wilno biły/tłoczyły monety graficznie przyjemne dla oka jeśli chodzi o ogólnie pojęte 'ozdobniki' etc. to mennice królewskie niespecjalnie przykładały się aby w jakiś sposób uatrakcyjnić nowy nominał. Tam na jabłku i koronie praktycznie kończy się repertuar jeśli chodzi o "różnorodność graficzną". Z rzadka trafi się jakaś ciekawa tarcza do 3 pod tarczą herbową na awersie czy herbu podskarbiego na rewersie. Przyglądając się np. różnorodnym groszom "II typu" aż można powiedzieć, że w ciągu całego 14-letniego wybijania półtoraków wieje nudą... :P 
Dlatego z wielkim zainteresowaniem śledzę pojawiające się na rynku odmiany z przerywaną/kropkowaną/sznurowaną linią otoku wewnętrznego. Gwoli ścisłości nadal zastanawiam się jak "skatalogować" ten element. Opierając się na tym tekście zaliczyłbym ten element graficzny jako odmianę zwykłą. Dalej już są warianty (interpunkcja etc.) Z tym, że katalog naszych pogrążonych w nieszczęściu sąsiadów - Ukraińców trochę wywija w tym teamcie. Tam oczywiście poza typem najważniejsza jest interpunkcja. Zdarza się, że moneta z otokiem w postaci kropek ma niższą e"R"kę niż ta ze zwykłym ale udziwnioną interpunkcją (np. pozycja 63 - nie ma kropek obok daty - spada w notowaniu o 1 czy 2 oczka), żeby zaś potem wyróżniać otok sznurowny w pozycjach 85 i 86. Swoją drogą ciekawe na jakiej podstawie uznali, że oba mają ten sam stopień rzadkości. Wytłumaczy mi ktoś? Bo w moim archiwum opcji 1615 ze sznurem na awersie mam zapisanych zdjęć ok. 25 monet zaś ze sznurem zarówno na awersie i rewersie tylko 5 (z czego foto u Nieczytajły pochodzi z katalogu Góreckiego - swojego widać nie mieli). 
 
Anyway jak mawiał Jeremy Clarkson - wracamy do meritum. Wspomniałem w 2 linijce, że są kropkowane/przerywane... owszem. W odróżnieniu od zewnętrznej (często niewidocznej, niedobitej/wytartej obwódki, ta wewnętrzna (między napisem otokowym a orłem/tarczą herbową czy jabłkiem) jest ciągła. W naprawdę nielicznych przypadkach gdy pracownik mennicy postanowił się "zabawić" jest albo sznurowana jak ta zewnętrzna albo kropkowana. Nie chcę tu tworzyć nowej nomenklatury ale zobaczycie jak jest. 

Spośród monet z hakami obwódkę sznurowaną posiada orzeł. Moneta znana mi póki co w jednej sztuce: 
Aukcja AN Niemczyk
Kontunuując ten rocznik i mennicę mamy ciut popularniejszą (choć nie popadałbym w hurraoptymizm bo to aktualnie ok 5-6 sztuk) odmianę z tarczą 5-polową i przerywaną linią otokową:
Aukcja AN Niemczyk

Na tych dwóch monetach wyczerpuje się mennica z hakami.
Dalej też z 1614 "wchodzi" Bydgoszcz. Ale za to jak wchodzi...
Aukcja GNDM

Moneta o której można mówić wiele. I kiedyś na pewno o niej będzie znów napisane. Pokrótce - drugi orzeł z przerywaną obwódką, aktualnie dwa egzemplarze mi znane.
Natomiast pośród monet z tarczą 5-polową mamy spory wybór:
Aukcja GNDM
Pięknie zachowany ale też najpopularniejszy spośrod poniższej 4-ki. Na palcach obu rąk policzymy egemplarze w moim archiwum. 
Aukcja Numis Balt
Powyżej całkiem przyzwoicie zachowany mix rzadkości. Nie dość, że awers z takim otokiem to jestcze rewers z MON. Póki co jedna znana mi sztuka. 


Aukcja NumEdux
Powyżej też nowość w katalogu Adama - awers "standardowy" ale rewers POLO...

Moneta użytkownika 'koch'
Tutaj awers "robi robotę" jak to mówią znajomi mechanicy. Zupełnie inny typ, tzw. "krakowski". Kilka sztuk znanych. Też tu można pisać i pisać... Trochę zresztą było o tym choćby w biuletynie nr 10 TPZN...
Podobny "kropkowany" styl był w monecie, gdzie rytownik postanowił uatrakcyjnić rewers:
Aukcja WCN

Dalej mamy najpopularniejszą wersję z 1615 roku:
Aukcja GNDM
Tych monet jak już wspomniałem jest sporo. Nic dziwnego, że często są pierwszymi w kolekcjach z tym typem otoku. 

Fot rubinowakrew
Otok sznuroway ale na rewersie? Dodatkowo z MON zamiast MONE? No, póki co znam takie dwie...

Aukcja Numis Balt
Też dwie znam z tym typem otoku na rewersie. Nie jest sznurowny jak wyżej a bardziej 'kropkowany'.
Aukcja GNDM
No i "dabyl" sznur. 
Hurtownicy się skończyli, przechodzimy do detalistów. W 1616 znamy kilka monet ze sznurkiem na awersie a jest ich mi znanych jeszcze mniej niż powyższej 15-tki z podwójnym sznurem:
Aukcja RDA

Potem w 1617 przerwa (a przynajmniej nie znamy) aż pojawia się TO:
Nie dość, że SIGI III, nie doć, że korona nietypowa dla tego rocznika to jeszcze obwódka w postaci 'przerywników' oraz linij ciągłej. Dwa znane egzemplarze. Normalnie niemal populares jak patrzymy na dzisiejsze odmiany :)
Dla osób, które wytrwały nagroda. Nowa odmiana! Kto by pomyślał, że przy ponad 10-letniej pracy Adama Góreckiego i innych zainteresowanych tym nominałem może wyskoczyć coś takiego? Ale w sumie to w tym nominale jest to najfajniejsze! Nigdy nie wiesz czym Cię zaskoczy. Oto nienotowany 1619 ze sznurowanym otokiem na awersie:
Aukcja WCN

Wpis tworzyłem trochę spontanicznie, choć myślałem o tym już od momentu zauważenia na WCNie tej 19-tki :) Chyba wymieniłem wszystkie półtoraki z przerywaną obwódką oczywiście nie licząc tych litewskich i ryskich.

Do niebawem! 

sobota, 12 lutego 2022

Kupujcie monety :)

Witam w 2022 roku!

Nie, blog nie umarł. Przeszedł tylko w fazę uśpienia spowodowaną różnymi czynnikami. 

Pierwszy to (współ)praca nad nową wersją katalogu półtoraków, którego autorem jest, był i będzie Adam Górecki. Ja tylko wspomagałem proces twórczy i wzbogaciłem (mam taką nadzieję) w słowo pisane. Katalog jest ukończony, trwają prace edytorskie, potem składanie etc. 

Kolejna sprawa to 'zagwozdka', nad którą siedzę od dłuższego czasu z różnym skutkiem. Oczywiście też półtorakowa :) Póki co powstało ~20 stron tekstu (a końca nie widać) ale nie będzie to część katalogu. 

Itd, itp, blog zszedł na kolejny plan. Ale nie nosiłem się z zamiarem "uśmiercenia" go. Tylko nie jestem do końca przekonany do takiej formy (nazwijmy to tak) przekazywania wiedzy. Choć to brzmi wyjątkowo górnolotnie czy wręcz trąci snobizmem bo sugeruje, że ja posiadam wiedzę a Czytlenik nie :) Przyznam, że praca nad katalogiem z Adamem (choć inaczej sobie finalny efekt wyobrażałem) zainspirowała mnie do zastanowienia czy warto wydać coś na kształt "monografii" o tym nominale. Tylko, że narazie to tylko miraż raczej nie do zrealizowania w formie, że się tak wyrażę: książkowej. 

Ale dość rozwodzenia się nad nieistotnymi rzeczami :) 

Tytuł dzisiejszego wpisu, jak może niektórzy zauważyli, w przewrotny sposób nawiązuje do bloga prowadzonego przez pana Jerzego Chałupskiego

Zbierajmy monety - tak jest w oryginale. Monety niekoniecznie piękne ale niosące znamię historii. W przypadku półtoraków jest ciekawie, bo tak naprawdę mało co naprawdę o nich wiemy. Nie wiadomo tak naprawdę gdzie bito półtoraki z hakami. Kraków to blaga wymyślona przez profesora Gumowskiego i powtarzana bezmyślnie przez kolejnych autorów aż stała się "prawdą objawioną". Pisałem o tym w biuletynie nr 10 TPZN. Nadal czekam na artykuł Cezarego Chełchowskiego własnie o hakach, który miał się ukazać wraz z najnowszym numerem Biuletynu Numizmatycznego ale czasopismo to ma widać spore kłopoty bo ostatni egzemplarz datuje się na połowę 2020...

Ale "zbieranie" monet nie zawsze się opłaca. 

"Jak to?" - mogą zakrzyknąć niektórzy - "Wszak według artykułów z branży finansowej i zapewnień  właścicieli dużych domów aukcyjnych inwestycja w monety - a zwłaszcza rzadkie i w świetnym stanie zachowania jest nad wyraz bezpieczna!"

Ok. Właściciel domu aukcyjnego, który przyjmuje w komis Waszą monetę ZAWSZE zarabia. Na prowizji od Was i na prowizji od osoby kupującej monetę. Daje to (razem) różną kwotę ale może to być niemal 1/3 wylicytowanej kwoty. Czyli np. kupiliście póltoraka za 1000 złotych. Dom aukcyjny bierze od osoby wystawiającej (komitenta) prowizję w wysokości 5-10%. Kupujący zaś musi zapłacić 10-18% 'młotkowego'. Przedziały są oczywiście różne w zależnosci od firmy ale widać o co jest gra.

Tak więc kupujemy pięknego półtorakogrosza od jednej z najbardziej znanych firm numizmatycznych na rynku. Jest rok 2013 i za piękną monetę w stanie II płacimy ponad 14 tysięcy złotych. Dla ułatwienia cena jest zaznaczona zieloną strzałka, data aukcji żółtą. Zauważył to kol. pasjonatort


Nie powiem ładna, rzadka moneta. Co prawda jakoś nie zapałałem do emisji z lat 1616-1617 miłością na tyle wielką, żeby właczyć je do zbioru ale bliżej mi zaklasyfikowania ich jako półtoraki niż grosze. 
Ale sama moneta jak na 2013 rok była droga. 5-cyfrowe kwoty to już naprawdę wysoka półka. Nie podam teraz dokladnych danych ale o ile dobrze pamietam podobny pułap osiągnęły wczesne (1654-7) półtoraki Jana Kazimierza...
Szczęśliwy nabywca wysłał monetę za ocean i uzyskał notę MS 63. Pięknie!
Po 3 latach moneta widocznie znudziła się nabywcy. Co ciekawe cena startowa pomimo grejdingu spadła z 8000 do 5000 złotych. 

Jak widać wylicytowana kwota również była sporo niższa niż w 2013 roku. A przecież ponoć grading to jakość, prestiż i bezpieczeństwo...Oj, miał być ten link ;) 
No widać kupujący stracił cierpliwość do pewnej firmy i udał się do innej, która potrafi wykrzesać z drobnego nominału conieco

Niestety w niecały rok moneta przysporzyła strat na ponad 4000 złotych. Nie liczę tu opłat aukcyjnych, które komitent oczywiście musiał ponieść. Jak sprzedajecie samochód to liczycie się, że dostaniecie za niego mniej niż rok temu jak go kupowaliście. Ale w przypadku monet cały czas wmawiali Wam, że będzie odwrotnie. Sorry, taki mamy klimat... 
No ale 5500 za taką monetę to dobra kwota. 

Praktycznie równe dwa lata cieszył się nią nowy nabywca. Ale nie każdy musi traktować zbiór jako coś osobistego. Bywa, że trzeba sprzedać dublety, nawet tak rzadkie monety;) Jednak nie o to chyba chodziło sprzedającemu?


Dziś moneta znów znalazła nowego nabywcę. 
Mamy TOP POP, tylko jeden MS 63, NGC MS 63 MAX, piękny i rzadki. Imion jego nie zliczysz...
Wylądował z kwotą końcową poniżej 4000 złotych. 

Tak narazie kończymy 5 sezon serialu "Jak stracić 10 000 złotych w 9 lat". Jeśli jesteście ciekawi to ogladajcie dalej. Może wygram następną licytację i zepsuję zbawę ;)






poniedziałek, 19 lipca 2021

Tajemnicze, niewidziane, hipotetyczne, fałszywe...

Tworząc katalog monet autor stoi przed niełatwym wyzwaniem. Nie dość, że musi (lub nie musi ale "atrakcyjność" takiego katalogu wówczas raczej maleje) określić stopnie rzadkości co nieraz samo w sobie jest karkołomne to jeszcze, czy też przede wszystkim dotrzeć do możliwie jak największej ilości monet. Wyróżnić typy, odmiany, warianty, określić w jaki sposób będzie je "punktował" w swoim dziele. Nie piszę tego z autopsji (choć prowadzę katalog swoich monet lecz to jest zupełnie co innego) ale człowiek obraca się w światku numizmatycznym i rozmawiałem z kilkoma osobami, które "zaliczyły" wydanie papierowej wersji danego nominału i/lub mają je w wersji elektronicznej. 

Pomijając powyższe aspekty (a nie wymieniłem wszystkich) zostaje jeszcze jedna sprawa. Czy dana moneta, którą autor chce włączyć do zbioru jest oryginalna i czy nie jest to jakiś destrukt/niedobicie, który przy błędnym rozpoznaniu wprowadzi chaos w sercach zbieraczy danego nominału.

W dobie internetu zdjęcia monet dostępnych w handlu są na porządku dziennym. Właściwie już 30 lat temu odbyła się pierwsza stacjonarna aukcja WCN a zdjęcia monet z tej aukcji możemy podziwiać na ich stronie. Jest to piękna sprawa bo na dobrą sprawę dziś można opracować katalog bez wychodzenia z domu. Viva la informatización! "Gorzej" mieli np. Edmund Kopicki, Marian Gumowski, czy Czesław Kamiński. Cudzysłów z oczywistych względów, bo kwerenda muzealnych zbiorów czy podziwianie prywatnych kolekcji siłą rzeczy sprawia, że ma się szansę obcować z monetami, wziąć je do ręki, zachwycić się kunsztem nie jakiegoś tam zwykłego krążka metalu a tak naprawdę namacalnym świadkiem dziejów naszego narodu. 

Oczywiście aktualnie w dobie informatyzacji pokutuje tak zwane:


Na "słowo" mało kto uwierzy dziś, że mamy np. półtoraka z hakami z 1619 roku. Bez zdjęcia nikt nam nie uwierzy a nawet jak pokażemy, to mogą zarzucić, że to fals lub po prostu fotoszop :D 
Łał! 1619 z hakami! Adam rób miejsce w katalogu...

Nie jestem dobry into fotoszop (to zresztą jest powerpoint i 2 minuty roboty) ale nie potrzebuję się "dowartościowywać" jak niektórzy co z zamiłowaniem "atakowali" wirtualnymi monetami forum TPZN. Link do przykładowego wątku zaczętego przez takiego "fotoszopowego Majnerta" podałem wyżej. Można się pośmiać albo powzdychać - wybór pozostawiam Wam. 

Przechodząc do meritum poniżej lista "wątpliwych" monet, które znalazły się w popularnych katalogach a jakoś pomimo XX lat przeglądania sieci/aukcji etc. nie udało się zidentyfikować.

Zacznijmy od Kamińskiego:

Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać tej odmiany aczkolwiek z technicznego punktu widzenia jest to jak najbardziej możliwe. Z praktycznego punktu widzenia obstawiałbym po prostu niedobicie, które Kamiński uznał za "nową" odmianę. R3 daje nam porównywalną ilość do np. Rygi 1620 z kluczami, chciałbym zobaczyć tyle tych monet "MONE N" co ryskich półtoraków. Zresztą e"R"ki u Kamińskiego to jakiś kosmos, więc nie ma co brnąć w to dalej...

POLI może też być efektem niedobitego O. Czyli jak wyżej.

Tu już na 99% jest to efekt "urwania" podstawy L. Stopień rzadkości R1, patrzcie jaki populares. Pewnie każdy go ma, tylko nie ja...
Kolejna hipotetyczna odmiana. W 1615 jest np. REG PL to i REG PO może być. Ale zdjęć takowej brak. I ten rozczulający brak stopnia rzadkości. Chyba, że jak zakryjemy palcem L w POL to każdy półtorak z tego rocznika nim będzie :)
MNE, tutaj jest opcja, że coś takiego mogło zajść. Zdarzało się np. RG POLO w 1622 więc jest to możliwe. Jednak bardziej prawdopodobna wydaje mi się opcja z "podwójnym biciem", gdzie stemepl rewersu drugi raz uderzył w monetę po lekkim skręceniu przez pracownika mennicy. Wówczas mogło dojść do efektu "braku litery" przy mniej więcej prawidłowym obrazie całości. Podobny przykład będzie niżej przy POLLO.
REX POLO technicznie jest możliwe, jest np. REG PMDL to i REX POLO również. Jednak póki co brak zdjęć.
W tekście o naśladownictwach opisywałem już powyższego cudaka, którego Kamiński wciągnął na listę półtoraków koronnych. 

POLLO czy też TROLLO... będąc młodszym zbieraczem też wkręciłem się w POLLO ale w roczniku 1622, choć już wtedy zapaliła mi się lampka ostrzegawcza:
Ładnie wybity awers (dolny stempel) natomiast rewers został uderzony dwa razy stemplem trzymanym w ręce pracownika. Delikatnie się skręcił i mamy dodatkowe L przy "zmasakrowanym" Sasie.

Ta sama sprawa co z 1621. Może jest ale nikt nie widział (brak zdjęć).

W katalogu Kamińskiego jest jeszcze trochę kwiatków ale zostawiłem je bo nie mają rysunków a Kopicki też ma swoje za uszami.

Zaczynamy od wydania bez ilustracji z 1995:
Hoho, piedfort półtoraka ważący 2,05 grama przy średniej z tego rocznika wynoszącej 1,6 grama. Czyli raptem +/- 30% więcej. Przy metodzie al marco nikt nie siedział i nie ważył po wybiciu każdego półtoraka więc jedne mogą mieć mniejszą a inne większą masę. Nie brak zresztą przykładów gdzie inne półtoraki osiągają podobne masy. Na szczęście z wersji wydanej w 2007 roku został usunięty. Z kolei mamy inne, ciekawe przykłady:
Z półtorakami bez daty zawsze jest problem bo nie wiadomo czy to niedobicie spowodowane np. zapchaniem stempla, złym przygotowaniem blachy czy np. wytarciem w obiegu. Może i wszystkimi na raz? 
Tutaj akurat ciężko cokolwiek powiedzieć. Z jednej strony ostatnio udowadniałem, że "jednorożce" istnieją:

Więc skoro mamy POLONI MDL to czemu nie może być REGNI POL?
Z drugiej strony powyższego "jednorożca" znamy już w dwóch egzemplarzach, zaś REGNI nie... I co to za "jaskółka" pod herbem Abdank?!? Jeśli taka moneta istnieje to widział ją tylko Kopicki a dał jej R8 a nie R* więc nie jest to unikat. Osobiście jeśli miałbym strzelać to obstawiałbym jakieś fantazyjne naśladownictwo hetmańskie/falsa stworzonego przez fałszerzy umiejących pisać. W tym przypadku "ptaszek" może być efektem próby stworzenia herbu podskarbiego Stanisława Warszyckiego. No ale to tylko wróżenie z fusów...
Data zapisana jako 1 - Z? Niby w dwóch przypadkach: wg Kopickiego w 1617 z hakami oraz 1621 jako 1612. Z tym, że o ile jeszcze w 1617 jest to (teoretycznie) możliwe to w przypadku 1621 raczej już nie. Dlaczego? Bo widzieliście 1621 zapisany jako 16Z1, żeby potem jeszcze zamienić miejscami cyfry daty aby wyszło 161Z? Wówczas datę zapisuje się zawsze 2 a nie Z. Owszem była wersja Z/0 - 0/Z ale widać, że to jest przebitka:

Z kolei 1617 jako 1 - Z z hakami jak napisałem może istnieć ale podejrzewam, że pan Kopicki mógł zasugerować się np. taką, późniejszą dla tego rocznika monetą:
Górny daszek z "szeryfem" cyfry 7 bardzo przypomina daszek Z w jabłku. Przy niedobiciu w dolnej części 7 o co nietrudno mogło się wydawać, ze to Z. Dla porównania inne 7 w datach z tej mennicy wyglądają tak, więc można się pomylić:
Dalej:
Kolejne 'fikimiki' z datą. Teoretycznie możliwe, w praktyce nikt (oprócz Kopickiego) nie wiedział.

Apropo 1618 jakiś czas temu było głośno o tym cudaku, który rzekomo miał być pozycją nr 361 u Kopickiego:

Otóż jest to najprawdopodobniej wysokiej klasy naśladownictwo, bo oprócz powyższej monety w świetnym stanie znane są też 2 kolejne sztuki (jedna sprzedana w locie na e-aukcji WCN):

I archiwum allegro z 2016 roku: 
Opisany też został w numerze 10 biuletynu TPZN na stronach 47-52.


Dwa roczniki bez herbu, jeden bez herbu Sas, drugi bez Półkozica. Teoretycznie jest to możliwe, praktycznie obstawiałbym niedobicie/wytarcie etc.

Roczniki 1628-1629 były jakoby tłumaczone nielegalnym biciem po zakazie emisji drobnej monety w 1627. Z tego co widziałem (i nie jestem odosobniony w tej kwestii) żadna moneta z datą 1628 czy 1629 nie ma cech monet bitych w mennicy bydgoskiej. Są to albo naśladownictwa albo fałszerstwa

Przejdźmy teraz do monet litewskich:
Ten problem poruszyłem opisując monety bite na Litwie. Jak ktoś nie chce szukać to przytoczę to co tam napisałem:
Interesuje nas tylko awers, bo tylko ta strona monety pozwala na jakieś podziały, czy to z uwagi na herb Wadwicz czy tarczę herbową. Jak już wiadomo tarcze herbowe występują w dwóch wariantach:
- ozdobne - po obu stronach u góry znajdują się "kule", zaś po bokach ozdobne, łukowate "gałązki": odmiany z herbem Wadwicz na końcu napisu otokowego i u dołu bez tarczy
- zwykłe - brak ozdób, lecz na dole znajduje się mała tarcza w środku której jest herb Wadwicz

Omawiana odmiana-widmo to w założeniu hybryda dwóch typów awersu. Dlaczego uważam, że nie ma tej odmiany? Bo powinna do tej pory się pokazać. Skoro natłukło się aż 12 monet z 1620, która każda jest przynajmniej R8 to jakieś R6 powinno być znane przynajmniej w kilku egzemplarzach. A nie ma żadnego. Uważam, że pan Kopicki po prostu pracując nad tymi monetami po prostu się pomylił i uznał np. to za odmianę ze zwykłą tarczą i Wadwiczem pod nią już bez tarczy:
Na dobrą sprawę Wadwicza nie widać tam wcale. Tarczy wokół niego również trzeba się domyślać. Stąd mogła wziąć się pomyłka.

Oberwie się też Adamowi :)
Też w tekście o Litwie pisałem o roczniku 1619 bez herbu Wadwicz:
Jak dla mnie Wadwicz tam jest, tylko niedobity:

Nie wspomniałem tam (nie wiem dlaczego) o dwóch monetach z 1620:

Pozycja 1227 - na dobrą sprawę NIE MA odmian z Wadwiczem W TARCZY na awersie dla 1620. Nie ma. Jest np. Wadwicz w tarczy na rewersie, zaś na awersie (najprawdopodobniej) jest 3.
1228 - bez herbu - nikt nie widział, nikt nie słyszał. 

Jak widać "na warsztat" wziąłem głownie katalogi Kopickiego i Kamińskiego natomiast w katalogu Adama Góreckiego poza "odmianami hipotetycznymi" są też odmiany niepotwierdzone zdjęciami. Wynika to albo z faktu, że Adam nie miał dobrego zdjęcia tych monet a nie będzie ich sobie podbierał z katalogu Nieczytajły (tamci się nie krępowali i "pożyczali" zdjęcia z jego katalogu) albo po prostu jeszcze nie trafiła się taka moneta w handlu (jej zdjęcie). Teoretycznie powinienem te monety też tu wypunktować ale nie robię tego bo część "białych dziur" w wersji 2.0 będzie uzupełniona. A poza tym i tak już tekst jest rozdmuchany straszliwie :)

czwartek, 10 czerwca 2021

"Zwłoki" w kolekcji? Czemu nie! Czyli jeden z najciekawszych półtoraków ZIIIW (serio)!

Może słowem wstępu co mnie zainspirowało do reanimowania bloga (nie, nie porzuciłem go tylko cierpię na brak czasu i inwencji do kolejnych wpisów).

Jakoś tydzień temu GNDM "odświeżyło" swój już 2-letni filmik o perforowanych monetach:


Jak to zwykle bywa polecam bo filmiki GNDM zawsze są na wysokim poziomie. 

Co to ma do tytułowych "zwłok"? Ano to, że kiedyś pewien szanowny użytkownik forum TPZN w ten jakże obrazowy sposób określił rzadkie monety z defektami (np. dziurka, ubytkami, etc), które każdy szanujący się zbieracz nie przyjąłby do swojej kolekcji, gdyby były to popularesy. Jednakże z uwagi, że są to monety rzadkie czy też bardzo rzadkie wówczas punkt widzenia zmienia się diametralnie. 

Link do tematu: BLOG NUMIZMATYCZNY i źródło na forum TPZN.

W sumie pan Dariusz napisał wszystko co sam myślę na temat monet z dziurką więc zachęcam do zagłębienia się w tekst Blogu Numizmatycznego. Od siebie dodam tylko, że czasem nadarzają się okazje na poszerzenie kolekcji o wyjątkowo rzadką monetę. TYLKO w różnych - słabych stanach zachowania. Czy to jak wyżej perforowaną, czy ukruszoną, źle wybitą... 


Moneta w obu "starych" Kopickich - z 1995 (poz. 833, znany z kolekcji Sobańskiego) i 2007 (poz. 345) oraz w katalogu Czapskiego (poz. 10248) roku ma R8, czyli rarytas przez duże R. 

Moneta źle wybita - przesunięcie stempla oraz wykruszona. Na szczęście "element", który nas interesuje jest dobrze wybity i widoczny. Wystawiona została na Violity, gdzie oficjalnie nie znalazła nabywcy. Sama blaszka jak już wcześniej pisałem pomimo rzadkości (R8 katalogowe, lecz jest to chyba 5 lub 6 znany egzemplarz z pełną datą) nie sprawiła, że zabiło mi serce. Możliwe, że wyjdę na snoba ale nie włączyłbym powyższej monety do swojej kolekcji. Pomimo, że rzadka... jednak nie. To moja subiektywna opinia i nie twierdzę, że każdy musi się z nią zgadzać. 

Co innego poniższe "zwłoki":

Moneta również oferowana i niesprzedana. Patrząc na "tło" można się pokusić, że wystawiał ją ten sam sprzedawca :), niestety nie wiem tego na pewno, sprawdzić też niestety nie mam jak, zresztą czy to coś zmienia?. O dalszych jej losach nic mi nie wiadomo. Szkoda, że "przepadła" bo jest naprawdę ciekawa, może gdzieś, kiedyś się jeszcze pojawi.

Dlaczego uważam właśnie tę monetę za najciekawszą spośród półtoraków bitych za panowania Zygmunta III Wazy? 

* Legenda SIG 3 DG REX [3] POLONI MDL
Skoro "siedzicie" w tym nominale doskonale wiecie, że legenda awersu jest niemal niezmienna. W zależności od rocznika jest to: SIGI/S 3 DG [3] REX PMD/L
Bywają drobne odstępstwa stanowiące nieraz o wyjątkowości danego wariantu PMDM/REG PMDL/ SIG 3 GG etc. ale są one efektem błędu mincerza. Co innego np. SIGIS III DG REX PMD z 1616 gdzie jest brak nominału - cyfry 3 oraz gdzie występuje unikatowa tarcza dla Snopka, przyznam, jest sporą konkurencją dla w/w orła ale jednak nie... ;) 
Należy też wspomnieć o MONET z 1622 roku, który sprzedał się jakiś czas temu. Ciekawostka (ilustrowana w katalogu Nieczytajły), jednakże odpadłem z licytacji przy jakiejś połowie końcowej ceny. 
Podsumowując rozwinięcie "zwykłego" P w skrócie PMDL do POLONI MDL sprawia, że jest to naprawdę wyjątkowa moneta wśród półtoraków. 

*Otoczka sznurowana (z orłem!)
No dobrze, temat sznurowanych otoczek poruszyłem w opisie 1618 SIGI III, gdzie napisałem, że praktycznie wszystkie one są rzadkie a w pięknych stanach potrafią osiągać kosmiczne kwoty jak ten 1614. Jednak czy ktoś zna sznurowane otoczki na awersie dla półtoraków z orłem? Są dwie: w/w odmiana (znane mi są 2 sztuki, pierwsza widoczna w katalogu Adama pochodzi z aukcji GNDM) i jedna sztuka dla orła z hakami (sprzedana u Niemczyka):

To tyle? No tak, ale uważam, że to tyle. 
Wydaje mi się, że to wczesna "próbna" forma półtoraków. W swoim katalogu Adam wspomniał, że uważa orły Z4 za "wcześniejsze" od "3". Teoretycznie by się to zgadzało ale w praktyce mamy więcej dowodów łączących te Z4 z ostateczną 5-polową tarczą. W tym przypadku forma legendy mogła stanowić pierwszą próbę zapisu na awersie. Rzemieślnik zrobił stempel, wybito partię, później okazało się, że tak długi zapis sprawia problemy, więc skrócono go do PMDL.
Jak pisałem - to moja opinia. Jeśli masz inną, podziel się nią w komentarzu. 

Reasumując - pomimo otworu (szkoda, że jest umieszczony na legendzie POLONI, choć pozostawia ją widoczną) jest to sztuka, którą chętnie bym przygarnął do kolekcji... cóż, może kiedyś :) 

sobota, 1 maja 2021

1624 z Półkozicem - kolejny, q...a "ónikat"

"Tyszkiewicz nie notuje", "Kopicki R8", "MONETA JEST EKSTREMALNIE RZADKA TYPOLOGICZNIE" tego typu frazesy można przeczytać w opisie najbliżeszej auckji WDA.
Ojej tylko, że to NIE jest ODMINANA tylko BŁĄD (tzw. przebitka daty z 1624 na 1625), o czym zresztą niejeden raz pisałem, choćby ostatnio tu
Co prawda zazwyczaj robię zestawienia "poaukcyjne" ale teraz jakoś specjalnie nic ma nic ciekawego a nadarza się okazja, żeby wyszydzić kolejnego rekina biznesu. WDA od zawsze ma łatkę "Janusza biznesu". U niego co trzecia moneta jest nienotowana, nowa odmiana, etc. Oczywiście to lep na muchy, jak widać nader skuteczny bo ceny nieraz są dziwnie wysokie. Dziwne jest też to, że często "jakoby sprzedane" monety poniżej estymacji wystawiane są za +/- rok z TYM SAMYM OPISEM I TYMI SAMYMI ZDJĘCIAMI ale już z innymi cenami startowymi. Ciekawe, że firma, która ponoć jest w czołówce firm numizmatycznych pamięta, że dana moneta była sprzedana np. rok czy półtora temu i umieszczę te same opisy i zdjęcia zamiast zrobić nowe. No ok, może pamięta bo to samo pisali 5 lat temu na swojej aukcji odnośnie tego samego typu monety ;)
Dziś też pamięta, że monetę z Półkozicem z 1624 roku. Och, ach, R8! Tyszkiewicz nie notuje! Jak się okazuje to DZIESIĄTA sztuka jaka jest notowana na rynku! A ile jeszcze się znajduje gdzieś w skarbach czy piwnicach muzeów???
Czerwonym kolorem zaznaczyłem tę monetę, która jest wystawiana aktualnie przez WDA a została wcześniej sprzedana w październiku 2018 roku. Tak więc powodzenia w licytowaniu pozycji R8 ;)

W tak zwanym międzyczasie pojawiła się jedenasta sztuka tej odmiany. I póki co wisi sobie, bo nikt nie chce za nią dać ~150$ :D A "ónikat" na WDA sprzedał się za ponad 4000 złotych. Cóż... pogratulować sprzedającemu, bo kupujący raczej nie "zniżył" się do odwiedzenia tego bloga ;) A tu wiedza dostępna za darmo, nie trzeba płacić nikomu od niej sutej prowizji :)
Poniżej wspomniana monetka:

Kolejny update. Jesienią stałem się posiadaczem przebitki 1624/25 z Półkozicem:
https://onebid.pl/pl/monety-zygmunt-iii-waza-poltorak-bydgoszcz-1625-polkozic-przebitka-z-1624/1004001

Jak widać sprzedający wykazał się profesjonalizmem i nie snuł bajeczek o R8, niespotykanej "odmianie", przewidzeniach Tyszkiewicza, tylko rzetelnie opisał monetę. Można? Można. No i cena tylko trzycyfrowa... Tak więc to już dwunasta znana sztuka? 
Ale w WDA by to nie przeszło :P Tam płynie WoDA na młyn numizmatycznych bajkopisarzy...

Koniec wakacji

Ach, sezon urlopowy, oderwanie od codziennego kołowrotu, ciepła pogoda, nocne słuchanie świerszczy, wycieczki... Właśnie to się skończyło. J...