piątek, 22 maja 2026

(fałszywy?) półtorak litewski 1619 - ględzenie o nim i nie tylko

Jak zapewne niektórzy z Czytelników wiedzą, ostatnio jest moda na łowienie falsyfikatów. To znaczy są ponoć niektórzy, co zajmują się tym zawodowo. Ja, dajmy na to (oraz m.in. Norbert, Adrian albo Grzegorz - że tak z imienia pozwolę sobie wymienić moich znajomych, którzy wyłapali to czy inne fałszerstwo) zajmujemy się tym amatorsko. Siedząc XX lat w danym nominale widzi się trochę więcej i czasem udaje się wyłapać pewne niuanse, które sprawiają, że da się zidentyfikować lewusa. Czasem jest to dziecinnie łatwe, czasem trzeba się naprawdę nagimnastykować. Zależy od zdolności fałszerza. 

Ale jest "firma" (cudzysłów bo nikt jej regonu czy NIPu nie zna), która mieni się jako "labolatorium" (tak było w oryginale w wypowiedzi jednego z najbardziej zagorzałych fanów tego labu ;), które zawodowo (czyli za kasę i to niemałą) zajmuje się oceną oryginalności przedmiotów. Nie mam zamiaru przytaczać tu żadnych linków bo jest to temat niczym z przysłowiowego gówna trafiającego w wentylator. 

Dlaczego zatem o tym wspominam? Z prostej przyczyny. Jako amator interesujący się falsami (tymi z epoki i tymi aktualnymi - na szkodę kolekcjonerów) jest mi bardzo na rękę, aby wiedzieć czy dana moneta falsem jest czy nie. Człowiek świadomy, posiadający wiedzę jest uzbrojony. Z założenia szczytna idea została jednak wypaczona aż do obrzydliwości. Celem jest jakoby zmuszenie (ciekawe jak?) domów aukcych, aby te weryfikowały w laboratoriach (ciekawe jakich?) oferowane walory. Z bełkotu na tej stronie da się wywnioskować, że ma to uzdrowić polską numizmatykę, gdzie (w zależności od widzimisię tam piszących) od 1/3 do ponad 90% oferowanych monet to fałszerstwa. I teraz dodajmy dwa do dwóch i zadajmy sobie pytanie komu by zależało aby nakręcić panikę na rynku numizmatów? Aby zarówno nowi jak i starzy kupujący zaczęli bać się kupować monety "nieprzebadane"? Ba! Wręcz wymagać od domów aukcyjnych "certyfikatu", gdzie ładnie będzie opisane, że np.: "nie ma śladów manipulacji w tle, powierzchnia wykazuje cechy bicia, skład pierwiastkowy patyny typowy dla monet XVwiecznych...". Ktoś pamięta film "Wilk z Wall Street", gdzie Brad (Jon Bernthal - dla ułatwienia serialowy Punisher) pokazuje w knajpie jak sprzedać długopis? Trzeba stworzyć popyt a pojawi się podaż. Narazie mamy próbę (niezmiernie chamską) wywołania popytu. 

Ale w sumie to miało być o półtoraku litewskim. No to będzie. Bo okazuje się, że i on ma trochę wspólnego z tym co napisałem. Oto ten "brzydal":

Półtorak litewski, produkowany na (wówczas) stosunkowo nowoczesnej maszynie zwanej prasą walcową. Czyli w skrócie - na walcach ryto stemple (po kilka na każdym, odpowiednio awersu na jednym walcu i rewersu na drugim) i przepuszczano między tymi walcami paski blachy (jak w maglownicy). Stemple odciskały wizerunek na pasku metalu a potem wycinano z niego krążki, które były już pełnoprawnymi monetami. 

Powyższa moneta to odmiana napisowa:
Rv: MON NOVA (3) MAGNI DL
Av: SIG III DG REX PMDL 

Jest to jedna z najpopularniejszych odmian, które znam jeśli chodzi o półtoraki litewskie. Aktualnie jest to 65 sztuka. Jeśli chodzi zaś o wariant stempli to konkretnie 10 sztuka. 

Otóż monetka ta sprzedała się dosłownie przed chwilą na pewnym wschodnim serwisie aukcyjnym. Poszła za jakieś 800 złotych, co według moich obserwacji jak za tak popularną odmianę (proszę nie wierzyć w te katalogowe R6) jest ceną jak najbardziej realną. U nas mogłaby mieć już 4-cyrową kwotę, ale nie czarujmy się, raczej z tych 10XX..12XX złotych... Co ciekawe - pojawiły się głosy, że może być fałszywa. Znajomy zapytał mnie o to, więc przystąpiłem do analizy. Na początku pierwsze co  rzuca się w oczy to słaba jakość zdjęć. Jednak sama moneta, pomimo ciemnej patyny jest czytelna. Dygresja o ciemnej patynie: swego czasu miałem sporą zagwozdkę z pewnym półtorakiem, którą też miał ciemną patynę a był to (na tamtą chwilę) unikat. Unikat tak niezwykły, że miałem podejrzenia, że to humbug, mistyfikacja, fałszerstwo. Tylko, że mam kilka monet mających taką samą patynę a były warte kilkadziesiąt złotych. Kupione zupełnie z innego źródła w różnych latach. Ostatecznie (jak pisałem w tamtym wpisie) trafiłem na egzemplarz w MNW z identycznym awersem i odmiennym rewersem. Dodatkowo punca korony jest niezmiernie rzadka, a na aukcji u Marciniaka był półtorak z 1618, gdzie ta punca była użyta ale już PO uszkodzeniu. Czyli fałszerz musiałby nie dość, że w perfekcyjny sposób odtworzyć stempel awersu z uwzględnieniem uszkodzenia puncy korony i dodatkowo stworzyć równie idealnie wiernie dwa stemple rewersu, skoro w MNW jest inny rewers niż na znanej mi monecie. Sam egzemplarz do MNW trafił w latach 50-tych ubiegłego wieku, kiedy to takie rzeczy jak skanowanie z wysoką rozdzielczością czy wysokociśnieniowe odlewy były czymś co śniło się inżynierom po jednym głębszym na dobranoc. Co prawda nie można np. wykluczyć jakiegoś uzdolnionego Majnerta, ale serio - w XIX wieku fałszować półtoraki? Żeby jeszcze były wybite np. w złocie albo czystym srebrze... 

Kontynuując wątek litwina - moneta dobrze wybita i w miarę dobrze zachowana. Przybrudzona, z patyną. Lepsze to niż wypucowana do gołej blachy. Bez większego problemu byłem w stanie przyporządkować go do mojej bazy danych. Nie powtarza się schemat identycznych (w sensie "wybicia" i "wycięcia") klonów z innymi znanymi mi półtorakami. Moneta (opierając się na słabych zdjęciach) nie wzbudza żadnych wątpliwości. Oczywiście nie wyklucza to faktu, że ktoś "skopiował" akurat nieznany mi wariant i puścił go w świat. Ale musiał to zrobić perfekcyjnie, a skoro zrobił sobie stemple/formy to jeśli to fałszerstwo za jakiś czas trafi się kolejne identyczne. Żaden fałszerz nie zajmuje się produkcją stempli/form jeśli miałby wykorzystać je tylko jednorazowo na monetę o wartości mniejszej niż mój G-shock, którego miałem na nadgarstku podczas remontu, kiedy przygotowywałem zaprawę, szpachlowałem, szlifowałem, malowałem. Prawda? 

Dlaczego ktoś sugerował, że to fals? Czyżby nastraszenie innych potencjalnie licytujących, żeby kupić walor taniej? Czy zwykła ignorancja?  

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(fałszywy?) półtorak litewski 1619 - ględzenie o nim i nie tylko

Jak zapewne niektórzy z Czytelników wiedzą, ostatnio jest moda na łowienie falsyfikatów. To znaczy są ponoć niektórzy, co zajmują się tym za...