wtorek, 30 czerwca 2026

Sezon ogórkowy... w półtorakach?

Jakiś czas temu czytałem, bodaj na Portalu Numizmatycznym krótki wywiad z Damianem Marciniakiem (mam problem z linkiem, było to 29 maja) odnośnie kondycji rynku numizmatycznego w Polsce. Krótko mówiąc: jest dobrze a wychodzi na to, że będzie jeszcze lepiej. Pan Damian wspomniał coś, do czego jeszcze wrócimy. 

Ale trzeba, na ten cały rynek spojrzeć okiem kolekcjonera. Konkretnie kolekcjonera półtoraków. Dlaczego? Bo tutaj niby jest dobrze, ale nie do końca. Bo musimy odpowiedzieć na pytanie, czy sezon ogórkowy na półtoraki trwa... już kilka lat?

Ale dorodny okaz! Nawet go licytowałem... 

Po pierwsze - gdzie kupuje się półtoraki? Oprócz wymian w zamkniętym środowisku kolekcjonerskim, na giełdach, sklepach stacjonarnych mamy platformy internetowe. Z tych liczących się mamy OneBid (gdzie niemal wszystkie DA sprzedają walory w "dużych" aukcjach), Niemczyka (on jeden z nielicznych prowadzi swoją stronę, choć z oczywistych względów mechanizm licytacji jest bliźniaczo podobny do OB), Numimarket (gdzie firmy mogą sprzedawać w opcji "kup teraz" albo - rzadziej - w licytacji), no i serwisy typu allegro/lokalnie, olx, etc. Od dłuższego czasu, o czym pisałem, rolę allegro przejmuje facebook. 

I tutaj mamy pierwszą kwestię/problem (zależy od punktu widzenia). Chcąc, nie chcąc prym wiedzie OneBid. Nawet WCN, który długo trzymał przy sobie "tygodniówki" w końcu wkroczył do tego serwisu. Właściwie tylko Niemczyk ma oddzielny "kanał" sprzedaży. Ale możemy ich i tak wrzucić do jednego worka - aukcje tzw. premium. 

 


Odbywające się średnio co pół roku, gdzie liczące się Domy Aukcyjne wystawiają to co udało się pozyskać od komitentów. Zazwyczaj jest na czym oko zawiesić, lecz właśnie...  Przygotowując ofertę celuje się w jakość. I tak często takie aukcje mogą trwać tydzień albo i dłużej. Trudno im się dziwić, że część monet zostaje odrzucona na etapie przyjmowania do aukcji. Zwłaszcza ta tańsza/popularniejsza/gorsza. W końcu od tego, czy coś pójdzie zależy ich zysk. Jak jeśli np. 1/3 oferowanych monet "spadnie" (czyli się nie sprzeda) to prowizji za nie nikt nie zapłaci. A nie ukrywajmy - półtoraki należą do monet popularnych, ergo - statystycznie tanich. 20% od 100 zł za półtoraka jest mniej interesujące od 20% za trojaka, który osiągnął nawet te 200-300 złotych. Oczywiście rosnąca konkurencja jest dla nas (kupujących) na rękę. Więc nie ma tego "złego" i półtoraki pojawiają się na aukcjach. Ale często jako zapchajdziury - poboczna część większej kolekcji, która została przyjęta w komis. Są oczywiście oferowane nieraz rodzynki, ale bądźmy szczerzy - na półtorakowe żniwa trzeba czekać nieraz rok. Albo i dłużej. 

Co do ofert "pomniejszych" sprzedawców - tu role się odwracają. Masa taniej, co najwyżej w średnim stanie, popularnej monety. Dla początkujących to dobrze - ktoś może powiedzieć. Niby tak, ale robi się z tego taka sadzawka, gdzie te monety "wiszą" w nieskończoność, bo mało kto chce kupować popularne monety w średnim stanie nawet za małe pieniądze. Mowa tu głównie o allegro, olx, facebooku, Numimarkecie... Mamy te serwisy, gdzie za 30 złotych oferuje się jakiegoś wyłachanego półtoraka z 1623 roku. I bam! OneBid, gdzie jakiś R6 sprzedaje się za 2000 złotych! 

 

Brak czegoś pośredniego. Kilka orłów, daty (skrócone) w otoku, parę(naście) haków, ładne roczniki 1614-1618... kiedy coś takiego wylądowało na jednej aukcji? No, nieczęsty widok, nie? Ostatnio jadąc widziałem Opla Calibrę. Takiego niestuningowanego. Na żółtych tablicach. Oby nie było z półtorakami aż tak źle, że z sentymentem będziemy wspominać takie aukcje. 

Druga sprawa - no i tu trzeba chyba po równo podzielić: rozszerzającą się grupę "nowego narybku" w numizmatyce i naszą (w sensie tych "ciut starszych") działalność na rzecz propagowania tejże. Adam wydaje katalogi, ja trochę klecę słowa pisanego o tym nominale. Ogólnie na wszelkiej maści fejsbukowych Portalach Numizmatycznych mam wrażenie, że temat półtoraków to taka "terra incognita". Może oni tam na półtorakach to tak niespecjalnie się znają i uważają, że to co Adam robi, czy też ja (jeżeli wogóle tam mają pojęcie o moim blogu) wystarczy jak na ten nominał. Gwoli sprawiedliwości nie pamiętam też aby jakoś promowali szelągi Dariusza Marzęty, więc może po prostu omijają "nudne, małe" nominały próbując trafić do gawiedzi "grubym zwierzem", który jest medialny. W końcu Janusz, który lajkuje PN na fb, nie zainteresuje się byle płotką, tylko grubym sumem, który jak wiadomo jest królem wód. 

Enyłej (jak mawiał znajomy anglista albo przygruby ex-prezenter brytyjskiego programu motoryzacyjnego), trochę z tego co piszę trafia do ludzi, bo oni też piszą do mnie. Może moja skrzynka nie robi za centrum danych Googla ale od czasu do czasu ktoś o coś zapyta, podeśle jakieś zdjęcia... Fama idzie. I tym samym my sobie pod sobą kopiemy dołek. Bo im więcej ludzi interesuje się danym tematem (choćby nawet pobocznie), tym łowy stają się bardziej zacięte. 

Kolejna kwestia - chyba najbardziej specyficzna. Nie jest niczym nieznanym w środowisku, że część monet trafia na nasz rynek kolekcjonerski zza granicy. I nie piszę tu bynajmniej o zachodniej. Jak wiadomo trwa tam od jakiegoś czasu wymiana... zdań, w której rolę gołębi pocztowych niosących treści zapisane piórem przejęły elektroniczne ptaki, które niosą nieco dosadniejsze i brzemienne w skutkach wiadomości. Jak to się mówi, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Osobiście mam szczerą nadzieję, że burza ta osiągnie apogeum, przy którym rozpęknie się niczym stare gacie ten anormalnie wielki twór niczym w 1991. Póki co miło pooglądać jak mieszkańcy Kislevu przypominają sobie złote lata 90te, kiedy to trzeba było stać w kolejkach. W każdym bądź razie - pieniądz lubi ciszę. Podczas 3-dniowej hucpy, którą wyprawia pewien podstarzały i łysiejący knypek nie ma mowy ani o ciszy ani o spokoju. Stąd też cierpi też nasz rynek kolekcjonerski. Wiem jak to może brzmieć, ale takie są fakty. Obserwowałem i nasz i sąsiedni rynek numizmatyczny i widzę, że oba od pewnego czasu (choć nie jest to przełożenie 1-1) raczej nie porywają jeśli chodzi o oferowany towar. Oczywiście zdarzają się petardy, ale jak już pisałem. Sadzawka, sadzawka i bam, głębia. 

Jakie są wnioski i przewidywania?

Różnorakie. 

Po pierwsze - obserwuję to z perspektywy osoby, która półtoraki zna dosyć dobrze i mało jest nowości, które mnie ruszają. Może to być pewnego rodzaju "znudzenie materiałem". Jednakże, na swoją obronę mam też to, że dawniej można było przebierać w monetach z lat 1614-1618 (sam otrzymywałem zdjęcia od znajomego sprzedawcy tych roczników w ilości wówczas powodującej u mnie o zawrót głowy). Dziś, gdyby taka ilość monet trafiła naraz na aukcję to rozpisywałbym się o tym długo. Aż, żałuję, że wówczas byłem młodym zbieraczem z ograniczonymi środkami i nie brałem wszystkiego jak leci. Na szczęście to co ciekawsze udało mi się wyłuskać. 

Zwiększająca się ilość osób zainteresowanych półtorakami powoduje większe "ssanie" na rynku. Tylko według mnie jeżeli to zasysanie ciekawszych monet jest to albo gdzieś poza oficjalnym obrotem, albo po prostu tak się dzieje z nominałami, które mają "branie". Ciekawsze egzemplarze zostają w kolekcji, na sprzedaż idzie masówka - jak wspominał Damian Marciniak odnośnie spadku ilości drobnicy oferowanej na komis. Ludzie zaczęli przeglądać ją, zamiast masowo oferować do sprzedaży. Pojawiły się katalogi Adama, Nieczytajły, więc jest z czym porównywać. 

Czy koniec konfliktu cokolwiek zmieni? To zależy od obu stron. Kiedyś mieliśmy kilku sprzedawców, m.in. z Terespola, którzy oferowali na allegro sporo ciekawego (niekiedy arcyciekawego) kontentu. Czy sytuacja się powtórzy? Możliwe, lecz jeśli w ogóle pewnie na innych zasadach.

Co robić? Zbierać nie zbierać? 

Oczywiście, że zbierać. Tutaj nikt nas nie goni. Oprócz czasu. Ale załóżmy, że mamy jeszcze sporo na tą zabawę. Póki co jest lekki dołek. Znając życie będzie też górka. 

Czego Wam i sobie życzę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sezon ogórkowy... w półtorakach?

Jakiś czas temu czytałem, bodaj na Portalu Numizmatycznym krótki wywiad z Damianem Marciniakiem (mam problem z linkiem, było to 29 maja) odn...