poniedziałek, 19 stycznia 2026

Półtoraki siedmiogrodzkie

Półtoraki miały swoje "pięć minut". Oczywiście nie dorównały popularnością np. trojakom, no ale były bite raptem przez kilkanaście lat w kilku mennicach. Ciekawe, czy decydując się na ich wprowadzenie w 1614 roku ktokolwiek przypuszczał, że nominał ten rozleje się na całą Rzeczpospolitą a nawet opuści jej granice i będzie trwał jako naśladownictwa na północy, wschodzie i południu? Oczywiście sam polski półtorak nie jest oryginalną monetą, bo też był naśladownictwem monet niemieckich, ale nie będziemy się teraz w to zagłębiać. 

Ostatnio na aukcji PDA sypnęło półtorakami transylwańskimi.

 

Niby pięć sztuk ale ile ich się widzi na aukcjach? Zazwyczaj jedna-dwie monety to maks. Co prawda żadnej nie kupiłem ale temat zaczął za mną chodzić. Nie, powiem, żebym wcześniej tych monet sobie od czasu do czasu nie archiwizował, ale nie był to jakiś priorytet. 

A niedawno zakończyła się aukcja Niemczyka, gdzie czujne oko mogło wypatrzeć coś więcej niż tylko popularesy koronne i szwedzkie:

Widzicie gagatka? Ja też widziałem, nawet zastanawiałem się czy nie policytować ale odpuściłem. Nie lubię kupować monet w locie, choć tu cena +/- 17 zł za sztukę jest nad wyraz atrakcyjna. Zwłaszcza, ze jest tam widoczny też rzadszy 1626 z Półkozicem w owalnej tarczy. Ale co ja bym zrobił z resztą? Niby można sprzedać ale mi nie chce się bawić w takie rzeczy. Przy okazji - jeśli czyta to szczęśliwy nabywca to mam prośbę o przesłanie awersu i rewersu tego Transylwańczyka. 

Półtoraki siedmiogrodzkie

Półtoraki miały swoje "pięć minut". Oczywiście nie dorównały popularnością np. trojakom, no ale były bite raptem przez kilkanaście...